„Rambo: Ostatnia krew” to najlepsza komedia ostatnich miesięcy. Ten film nie powinien w ogóle powstać

Recenzja/Film 20.09.2019
Nasza ocena:
„Rambo: Ostatnia krew” to najlepsza komedia ostatnich miesięcy. Ten film nie powinien w ogóle powstać

„Rambo: Ostatnia krew” to najlepsza komedia ostatnich miesięcy. Ten film nie powinien w ogóle powstać

Pozwolę sobie na osobisty apel do Sylvestra Stallone’a – proszę, nie, błagam, niech pan pozwoli już odejść Johnowi Rambo w spokoju. To, co z tą serią wyprawia „Rambo: Ostatnia krew”, jest po prostu smutne.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie żeby „Rambo” był jakąś wielce wybitną serią w historii kina. Znam lepsze. Aczkolwiek filmowe przygody Johna Rambo zaczęły się nadzwyczaj dobrze. Pamiętam, że ja sam poznałem tę postać najpierw poprzez film animowany nagrany na kasecie wideo, a następnie obejrzałem w telewizji „Rambo II”. Miałem więc obraz tej postaci jako bohatera kina akcji pełną gębą. I to takiego klasycznego action hero – z gołą klatą, opaską na czole i karabinem w dłoni.

Jakiś czas później zabrałem się za pierwszego „Rambo” i ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu był to kompletnie inny film od swoich następców. Pierwszy „Rambo” to na dobrą sprawę psychologiczny dramat wietnamski, mierzący się z tematem powojennej traumy i prób odnalezienia się w normalnym życiu po powrocie z frontu. Dopiero kolejne części zmieniły się w pełnoprawne kino akcji nastawione głównie na strzelaniny i setki trupów.

I kiedy świat już powoli zaczął zapominać o Johnie Rambo na początku XXI wieku, Sylvester Stallone własnoręcznie wyreżyserował czwartą odsłonę serii, o wiele bardziej mroczną, surową i piekielnie brutalną. Do tego stopnia, że film spokojnie plasował się w kategorii kina gore. Już wtedy można było uznać, że jest to powrót nie tylko nieudany, ale i kompletnie niepotrzebny. Cofam jednak tę opinię, gdyż po seansie „Rambo: Ostatnia krew” absolutnie jestem pewien, że on bardziej na nią zasługuje.

Ten film jest potwornie zły! I to tak naprawdę potwornie. Jeśli dotąd uważaliście, że „Rambo III” jest fatalnym filmem, to po „Ostatniej krwi” diametralnie zmienicie zdanie.

Od czego by tu zacząć… Fabuła. Cóż, ona w tej serii nigdy nie była najważniejsza, ale dotąd przynajmniej jako tako trzymała się kupy i można ją było uznać za przyzwoity pretekst do pokazywania scen akcji. W „Rambo: Ostatnia krew” scenariusz i fabuła to luźno pojmowane koncepty. Ich praktycznie nie ma.

Jest ogólny zarys historii – starzejący się John Rambo żyje sobie na farmie razem z siostrzenicą Gabrielle i jej babcią. Nękają go nadal wizje przeszłości, jednak stara się trzymać je w ryzach. Pewnego dnia Gabrielle postanawia, wbrew ostrzeżeniom wujka Rambo, pojechać do Meksyku, by skonfrontować się ze swoim ojcem, który zostawił ją, gdy była małym dzieckiem. Podczas tej wyprawy zostaje jednak porwana przez handlujących kobietami przedstawicieli meksykańskiego kartelu.

Wierzcie mi, ten opis fabuły brzmi sto razy lepiej w formie pisanej niż na ekranie. Całość jest tak marnie i amatorsko poprowadzona przez reżysera (Adrian Grunberg – nie zapamiętujcie nawet tego nazwiska), że już od pierwszych chwil poczujecie przeszywające fale zażenowania.

Poszczególne wątki są na tyle banalnie rozpisane i poskładane, że aż zastanawiam się, czy przypadkiem nie były improwizowane. Z kiepskim skutkiem. Napięcia nie ma tu w ogóle. I to pomimo faktu, że film zaczyna się od kuriozalnej, szaleńczej i tandetnej sekwencji wielkiej ulewy w lesie, podczas której Rambo próbuje ratować miejscowych. Nie mija minuta od początku seansu, a dostajemy potężny potop rodem z kina katastroficznego. Czy muszę nadmieniać, że ze względu na mały budżet ów potop wygląda żałośnie tanio?

Dialogi w „Rambo: Ostatnia krew” są tak kwadratowe, naiwne, dziecinne i pozbawione jakiejkolwiek naturalności, że sprawiają wrażenie, jakby konsultantem scenariusza był Tommy Wiseau.

Dawno już nie miałem styczności z czymś tak kiepskim. Gwarantuję, że będziecie mieli z nich niezły ubaw. O ile potraficie się śmiać z tego typu nieudolności. Ja chwilami musiałem się szczypać w rękę, bo nie chciało mi się wierzyć, że oglądam to wszystko naprawdę.

Jak wspominałem na początku, „Rambo” – jako seria – nigdy nie należał do wybitnych przedstawicieli sztuki filmowej. Nie oczekuję po tych filmach dialogów na miarę Woody’ego Allena, głębi dzieł Bergmana, kunsztu Kurosawy czy geniuszu Kubricka. Ale to, co przyjdzie wam oglądać podczas seansu „Rambo: Ostatnia krew”, to poziom rynsztokowy.

Fabuła to zbiór luźnych wytycznych prowadzących do tego, by Rambo ponownie sięgnął po nóż, łuk i karabin.

Da się jednak tego typu umowną historię rozpisać tak, że nie czuje się potrzeby zgrzytania zębami i padania ze śmiechu, dowodem na to niech będzie choćby seria „John Wick”. Twórcy „Ostatniej krwi” uznali jednak, że Rambo to na tyle legendarna postać, że właściwie nie musi się przejmować jakimkolwiek skryptem.

No więc historia tak sobie płynie samoczynnie – Rambo kocha swoją nastoletnią siostrzenicę, ta nie widzi nic złego, by samotnie wyruszyć do Meksyku (musi to zrobić koniecznie teraz!) i szwendać się po tamtejszych klubach nocnych. Wujek rusza jej z pomocą, dostaje w kość, ale podnosi się, leczy rany i odpłaca kartelowi z nawiązką. Ja wiem, że to są stare schematy kina zemsty, ale naprawdę nie oznacza to, że nie można było ich rozpisać tak, by były choć trochę angażujące dla widza.

Od strony formalnej „Ostatnia krew” również prezentuje poziom najniższej klasy. Chaotyczna praca kamery, przedziwne zbliżenia na twarze bohaterów (lico Stallone’a z bliska to nie jest miły dla oka widok na dużym ekranie), kiepskie ujęcia podczas scen strzelanin. Amatorszczyzną bije na kilometr.

Do tego nad całym filmem unosi się bardzo nieprzyjemna, wręcz odpychająca aura przemocy, smutku, brutalności (nadmiernej), surowości, gdzieś na styku mrocznego thrillera, a nawet horroru.

Przedziwna to mieszanka, w dodatku przyprawiona mizoginistycznym i rasistowskim sosem. Nie czuć też w tym filmie przynależności do uniwersum „Rambo”. To kompletnie inne kino niż wszystkie poprzednie odsłony. Nie mam poczucia ciągłości ani wrażenia, że John Rambo z „Ostatniej krwi” to starsza wersja tej postaci z „Pierwszej krwi”. Chwilami miałem wrażenie, że to smutna karykatura bądź wręcz parodia.

Pomiędzy częścią pierwszą a piątą jest wielka przepaść, nie tylko jakościowa, ale też formalna – to zupełnie inne filmy, zarówno jeśli chodzi o sposób filmowania (odstęp czasowy nie ma tu na dobrą sprawę aż tak dużego znaczenia) jak i podejmowane wątki. „Ostatnia krew” przypomina raczej tanią (i niezamierzenie zabawną) wersję kina zemsty, którego bohater tylko przypadkiem nazywa się tak samo jak heros akcji z lat 80.

Nie piszę tego wszystkiego z satysfakcją. Choć nie miałem zbyt dużych oczekiwań, to jednak John Rambo był niegdyś jedną z ulubionych postaci mojego dzieciństwa. Tak więc mimo wszystko smutno mi patrzeć na to, co żądni pieniędzy producenci zrobili z tą postacią, tylko po to, by ją raz jeszcze zaciągnąć na duży ekran.

Ponawiam prośbę – pozwólcie Johnowi w końcu odpocząć na zasłużonej emeryturze. Naprawdę już wystarczy.

Jeśli macie dobre wspomnienia związane z serią „Rambo”, to szczerze doradzam, aby sobie ich nie psuć seansem piątej odsłony. Ja stawiam ten film w czołówce najgorszych produkcji XXI wieku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (57)

62 odpowiedzi na “„Rambo: Ostatnia krew” to najlepsza komedia ostatnich miesięcy. Ten film nie powinien w ogóle powstać”

  1. Teraz jeszcze okaże się, że Terminator też jest niepotrzebnym sequelem i bohaterowie mojego dzieciństwa odejdą na emeryturę z gorzkim posmakiem porażki.

  2. Pierwsza część, czyli Rambo: Pierwsza krew to adaptacja książki Davida Morrella. Stąd taka różnica między kolejnymi częściami, które poszły w totalne kino akcji. Książka powstała tylko jedna, ponieważ w książce
    Uwaga spoiler Rambo ginie

    • No ja właśnie zacząłem nietypowo bo od książki – i bardzo się zdziwiłem jak zobaczyłem że w wypożyczalni VHS maja drugą część ;)

  3. Szkoda, ale można było się tego spodziewać. Z Rambo jest podobnie jak z Rockym – pierwsza część świetna, dwie następne znośne, kolejne już tragiczne (chociaż ostatni Rocky i Creed jeszcze ujdą). Stallone nie umiał swoich największych postaci zostawić w spokoju, przez co powstały ich karykaturalne wersje

    • Dla mnie jest odwrotnie . Pierwsze części są dobre a te ostatnie jeszcze lepsze. Ty Basileus to chyba wierzysz w to co piszą takie matoly .nawet pewnie nie oglądałeś Rambo 4, nie wspomnę o 5 tce bo w kinie przecież nie byłeś wczoraj. Jakbym słuchał opinii innych to bym nie miał pracy, żony, I nie obejrzał bym setek dobrych genialnych filmów. Ja wiem ze Rambo 5 to zajebisty film mimo że jeszcze nie byłem w kinie. Bo 4 rka dla mnie była genialna a dla tego gościa co pisał te swoje wypociny niepotrzebna zupełnie , i co z tymi dialogami? Czy Rambo mówi coś w jakiejś części w ogóle? On działa mało bardzo mówi. Prawie w ogóle.

      • Zgadzam się w 100 %. Dla prawdziwego fana to wielkie wydarzenie i, napewno pójdą do kina obejrzeć z przyjemnością a opinie takich lamusow napewno do teho nie zniechecs

      • Niezły rant xd
        Czwórkę widziałem i tego żałuję, piątkę póki co oceniam na podstawie recenzji. Nikt ci nie zabrania lubić późniejszych części, ale też nie rozumiem, czemu tak się oburzasz odmiennymi opiniami

        • to nie chodzi o oburzanie sie…tylko ktos kto pisze ta recenzje raczej sie nie wychowal sie w czasach Rambo(lat 80tych)kazdy z kolejnych odcinkow wychodzac w swoim czasie byl uwazany za brutalny (oprucz czesci pierwszej) Rambo 3 uwazam za rownie udany jak czesc 2…moze czwarta czesc wyszla zbyt pozno i dlatego byla bardziej oderwana od rzeczywistosci. Last Blood jest perelka wsrod obecnych filmow w kinie Marvela,Disneya i podobnych bajek o super bohaterach… napewno nie jest filmem wybitnym i porownywanie go do Woody Allen itp. mija sie z celem….rownie dobrze mozna porownywac Audi do Ferrari…chyba to nie na miejscu. Doceniam inny poglad ale rzetelna recenzja polega na ocenianiu danego gatunku czyli tylko kina akcji w tym przypadku a nie rozciaganiu wypowiedzi z tekstami do innej bajki

          • Jestem wielkim fanem Rambo od lat 80 tych, Rambo 4 bardzo udana, wartka, dynamiczna swietna akcja. Rambo 5 troche oderwana. Zabraklo tego specyficznego klimatu, do tego bardzo smutna…

  4. Masz tak wyszukany gust, że powinieneś oglądać studyjne kino albańskie moralnego niepokoju. Dla mnie Rambo to klasyka gatunku i ogląda się go fajnie. Byłem, widzialem i polecam.

  5. Za 15 zł pójdę do kina i ocenię sam dla siebie. Nie szkoda mi tej kasy. Niby że co po recenzji mam nie iść do kina? Pamiętajmy krytycy filmowi niespełnieni są jak liść na wietrze wietrznie fruwają i na zimę przestają. Czekam na artykuł w tym serwisie który pochwalił ten film. Wyważanie jest potrzebne a nie kolejny hejt.

  6. Rambo to ikona. Możecie pisać co chcecie ale kto widział pierwszą część i tak obejrzy wszystkie. Z odpowiednim przymrużeniem oka to świetne kino. Szacunek dla Sylwestra że jeszcze miał werwę i zrealizował ostatnią część.

  7. Rambo jest fajny – leje złych robi to fantastycznie i z jajem – potem film sie kończy, wracamy do życia i zapominamy o filmie – nie rozumiem dorabiania jakichkolwiek teorii do niego. Podobnie jak Smoleńsk – taka sama próba dorabiania teori do dramatycznej histori i koowno z tego wynika – oba filmy sa siebie warte – ale rambo mozna ogladać bo sie fajnie leją a potem można iść spać – po Smoleńsku mam zgagę moralna …

  8. Byłem na Rambo: ostatnia krew i mi film bardzo się spodobał dobry koniec o historii Johna Rambo.
    Jak dla mnie ta strona jest zrobiona do dupy i cały ten wpis ale to moje opinia ;)

  9. Gorszego czegoś nigdy nie czytałem co ten facet napisał , zupełnie niepotrzebny to jest twój artykuł a nie Rambo 4. Żałuję że przeczytałem w ogóle. Sam sobie zaprzeczasz, bohater twój z dzieciństwa teraz go obsmarowales, że film jest rasistowski, a ma lubić meksykancow jak chcą mu sprzedać siostrzenice do burdelu? To właśnie z Johna Wicka można się pośmiać że jeden gościu rozwala cały świat. Chociaż bardzo lubię i Wicka i Rambo. Rocky 4 i 5 apropo to najlepsze części według mnie, w 5 tce gra Tommy Morrison były mistrz świata wagi ciężkiej , pokonał Georga Foremana na punkty. Ja szczerze odradzam żebys już nie pisał żadnych artykułów.

  10. Patrząc na styl oraz meandry myślowe recenzenta, niezbyt lotne, jestem niemal przekonany, że Rambo V to wcale nie jest zły film,.wręcz przeciwnie. A przez to że autor recenzji wypada w niej na Janusza filmoznawstwa i amatora tylko mnie zachęca by jednak kupić bilet. Ilu już było takich krytyków z bożej łaski, co nawet Obywatela Kane’a i Łowcę Androidów mieszali z błotem w dniu premiery.

    • Dokładnie. To nie recenzja tylko opinia autora. Te elementy, które można okreslić jako recenzowanie, sa pisane w stylu “widziałem lepsze”.

  11. Autor chyba nigdy nie był w kinie na polskim filmie.. Mi te argumenty bardziej pasują do polskich filmów. Wolę pójść na Rambo dwa razy niż na Legiony i Piłsudskiego

  12. Bylem na premierze wczoraj. Nigdy nie czytalem tak prymitywnej recenzji. Autorowi polecam m jak milosc i na wspolnej. Film dla fanow starego dobrego kina akcji. Sylwek wymiata i naprawde daje rade. Czekam na RAMBO VI !!!

  13. Rambo IV byl w swoim gatunku dobrym i relatywnie realistycznie nakreconym filmem. Redaktor kiedys dojrzeje i zrozumie. Z ciekawoscia pojde i poswiece 40 zeta na bilet do kina, zeby obejrzec ostatni film z ikona. Nie jestem fanem rambo, daleko mi do tego, ale jest to seria zaslugujaca na lepsza opinie i pewne uznanie dla tworcy.

  14. Terminator też jest bezsensownym zlepkiem strzelanin. A już kompletnie rozwalają mnie te głupie wtrącenia typu “Come to me if you want to live” czy “I’ll be back”. To już nie pierwowzór który trzymał w napięciu ale totalna szmira i kpina z widzą.

  15. Co ten krytyk za dyche pieprzy w ogóle? Nie żeby Rambo to była jakaś wybitna seria w historii kina. Ja uważam że to jedna z najbardziej popularnych serii każdy ja oglądał. I że jak uwazaliscie że Rambo 3 to coś tam kiepski bardzo film. Nigdy tak nie uważałem, Rambo 4 był bardzo dobry jak dla mnie. I Rambo 5 też uważam że będzie dobry. Na emeryturę ma iść, a dlaczego, facet jak na 73 lata bardzo dobrze wygląda,, na emeryturę to ty idź człowieku,, i nie sądzę żeby budżet filmu był niski tak jak pisze ten człowiek.

  16. Witam.
    Nie widziałem filmu, ale teraz obejrzę. Krytycy lubią pieprz, więc dużo pieprzą. Gdybym się nimi sugerował, nie zobaczył bym wielu fajnych produkcji. Tyle w temacie.

  17. Nie rozumiem calego tego hejtu na film.Co do tematu ulewy,potopu w lesie z poczatku filmu ze wyglada zalosnie i tandetnie to chyba widzielismy rozne filmy bo setki gorszych widzialem.Wiadomo rambo to nie kino wybitne ale film akcji.Jedyne jak dla mnie to mozna sie wlasnie przyczepic do tego ze bylo jej malo ale trzeba tez zrozumiec ze ma juz swoje lata jakby nie bylo :) Mi sie film ogolnie podobal chociaz fabularnie bylo slabo ale nie zaluje wydanych pieniedzy.

  18. Jakby miał niebieskie kalesony i wielkie czerwone R na klacie i zyskałby status superhiroła to pewnie by były same achy i ochy, 4 część moim zdaniem bardzo dobry reboot po słabych 2 i 3 robionych w erze VHS i kanonu “one Man army”, tej jeszcze nie widziałem ale daje z góry plusa wszystkiemu co nie jest związane z rakiem holiłudu czyli filmami o superhirołach

  19. Pp co lidzie ktorzy nie rozumieja tej serii filmow wogole chodza do kina??? Chyba jedynie po to by pisac takie denne recenzje. Wiem ze nie ma w tym filmie watkow lgbt, ze rambo na starosc nie zostal gejem i ze z kartelm rozptawia sie nozem a nie slowem bozym, ale o to wlasnie chodzi w tym filmie. A jak ktos tego noe rozumie to niech chodzi do kina na filmy woodego allena i odpie… sie od Sly’a.

  20. Każdy artykuł utwierdza mnie w przekonaniu, że spider’s web to banda zacofanych, niedouczonych i krótkowzrocznych pismaków bo redaktorami ich nazwać nie można.

  21. Ten film powinien powstać i powstał. Tak właśnie powinno być, stary człowiek, ostatnia krew, itd.
    Że nie wszystko jest super. No cóż – szkoda. Brakowało tych co rozdają pieniądze, po prostu.
    Rambo wypadało skończyć i skończono. Jak na takiego dziadka (73 lata) to całkiem dobrze wypadł.
    Nie rozumiem po co ta niepotrzebna krytyka że to niby komedia, tym bardziej że ludzie wychodząc z kina mówią że całkiem fajny. Ja wiem że to “blog”, ale … jakieś pozory obiektywności wypada zachować…

  22. Dobry film, budżet fakt trochę mały ale daje rade mimo wszystko.
    Stalone w tym wieku zagrał bardzo dobrze, gratki dla niego za wigor :)
    Nie żałuję obejrzenia ani 15 zł za bilet do kina.
    Dobre zakończenie serii, które się należało wręcz.

    3 i 4 niby były słabe? Człowieku co ty gadasz.
    Krytyk się znalazł…

  23. Tak, tak, oczywiście. Rambo to rasista i mizogin bo nie lubi małych chłopców i tępi imigrantów. Szkoda tylko, że autor tej, pożal się Boże, recenzji zapomina o tak drobnych faktach jak to, że w każdej praktycznie części walczy z innymi i to jest to po prostu normalny facet. Ale najwyraźniej jak teraz nie podkreślasz tolerancji i miłości dla tęczowych to jesteś be.

  24. Dobry film, budżet fakt trochę mały ale daje rade mimo wszystko.
    Stalone w tym wieku zagrał bardzo dobrze, gratki dla niego za wigor :)
    Nie żałuję obejrzenia ani 15 zł za bilet do kina.
    Dobre zakończenie serii, które się należało wręcz.

    3 i 4 niby były słabe? Człowieku co ty gadasz.
    Krytyk się znalazł…

  25. Gdyby twórca scenariusza tak się umordował jak ty przy pisaniu tej recenzji to film był by dużo lepszy. Sylwek lata już na pawulonie a na starość ludzie dziwaczeją, więc się go nie czepiaj też kiedyś będziesz stary i pisał bzdury. Pragnę nadmienić że tytuł filmu filmu zostawia furtkę do nakrecenia kolejnych części więc oszczędzaj się nieco bo bateryjka ci padnie i będzie trzeba formatować. PS. Jego zna cały świat a ciebie? Pozdrawiam H. P.

  26. Nie da się tego czytać! Co chwila jaki to beznadziejny film, i jaki to beznadziejny film… Napisz co tam jest złego, gdzie twórcy dali ciała. Piszesz jedno zdanie w kółko, bo tak bardzo to nie jest pierwszą część. Nigdy nią nie będzie. Twoje wypociny to dopiero beznadzieję wypociny.

  27. Autor recenzji ocenił bardzo krytyczne, z tym że jest to tylko jego opinia. Jeśli kogoś zniechęciła ta rexenzja to niech nie idzie do kina. Osobiście mam zamiar wybrać się na Rambo 5, nie oczekuje że bedzie to film wybitny, chcę zobaczyć kino akcji w ktorym są wybuchy się strzela i zabija nie zwracając uwagi na szczegóły o ktorych pisał recenzent.

  28. Nie podoba ci sie to wlacz sobie Mode na Sukces, zanom oblukasz wszystkie odcinki to moze zaczniesz chodzic do opery, twoja recenzja to pruba na sile wymyslenie czegos czego nikt jeszcze nie powiedzial i tak sie zagalopowales ze film jest duzo lepszy niz ty o nim opowiadasz, nudziarz

  29. Elo ! Suche fakty …. najpierw byłem na filmie potem trafiłem tutaj…. recenzji nie czytałem ….szkoda mi cennych 5 minut mojego życia…wystarczyły mi komentarze i już wiem co w niej jest. Panie Dobrzyński kompletnie nie czujesz serii o Rambo… to jest kino akcji i ma się lać krew a fabuła jest drugorzędna…Jak dla mnie film miło mi się oglądało i na pewno jeszcze kilka razy go obejrzę, tak jak poprzednie części…..ps. Panie Dobrzyński …ta fryzura była mod…..nosiło się ją jakieś 25 lat temu…..nara

  30. Większego steku bzdur nie przeczytałem jak żyję! Nie wiem co trzeba mieć we łbie, żeby napisać takie idiotyzmy? Autor Sylwestrowi to mógłby ewentualnie popiół z cygar strącać… (po stosownym przeszkoleniu i kursie)
    I to szermowanie Kurosawą, Kubrickiem, Bergmanem :-D Typowe dla zakompleksionego kinowego analfabety, który popisując się nazwiskami i jednocześnie jadąc po legendzie jaką jest Sly myśli, że pokaże jakim jest wysublimowanym znawcą ;-) A wypada żałośnie, jak skończony …..! Typ, który napisał te wypociny sili się na “intelektualistę i znawcę”, a pokazał właśnie swoją ignorancję.
    Stallone to klasa sama w sobie absolutna legenda jak John Wayne czy Clint Eastwood. Jeden z tych aktorów, którzy naprawdę wzruszają. Rambo to legenda, a ostatnia część jest rewelacyjna. Sly podobnie jak Eastwood świadomie nie ukrywa swojego wieku, co jest piękne.
    Niestety Rambo jest dla fanów i znawców, którzy mają swoje lata i olej w głowie. Na pewno nie jest to kino dla miłośników infantylnych komedii romantycznych z Jennifer Lopez i Matthew McConaughey albo kina Almodovara o pani, która jest panem i na odwrót. Zmień branżę chłopie, bo nie nadajesz się… Zamiast bawić się w pisanie o czymś, o czym nie masz pojęcia weź się człowieku za…. Sam nie wiem za co. Poziom kompromitacji przekroczony XD
    Szkoda nawet komentować…..

  31. Nie zgadzam sie z waszą wypowiedzią co do tego filmu , oglądaliście go wogóle ??? Komedia to wasza.strona troche szacunku do kończącej sie serii która rozpoczęła sie wtedy kiedy sraliście w gacie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...