Setki mundurów, 27 milionów złotych, 57 dni zdjęciowych i jeden cel. Jak powstawał film „Legiony”

Artykuł/Film 19.09.2019
Setki mundurów, 27 milionów złotych, 57 dni zdjęciowych i jeden cel. Jak powstawał film „Legiony”

Setki mundurów, 27 milionów złotych, 57 dni zdjęciowych i jeden cel. Jak powstawał film „Legiony”

W niedługim odstępie czasu do kin wejdą dwa polskie filmy historyczne. „Legiony” nie boją się jednak rywalizacji z „Piłsudskim”, bo pomimo licznych problemów na etapie produkcji zachowały własną tożsamość. O kulisach powstawania filmu, największych wyzwaniach i najciekawszych doświadczeniach opowiedzieli twórcy i aktorzy „Legionów”.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Odbywająca się w zeszłym roku 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości pociągnęła za sobą długą listę okolicznościowych wydarzeń, premier i kulturowych nawiązań. Siłą rzeczy wiele z nich dotyczyło na długi czas zapomnianej przez popkulturę I wojny światowej. A to przecież okres z punktu widzenia polskiej państwowości niezwykle ciekawy, burzliwy i nieoczywisty. Pełen bohaterów (tak pozytywnych, jak i negatywnych), którzy aż się proszą o przeniesienie na duży i mały ekran.

Jednocześnie dla nikogo nie powinno być niespodzianką, że dzieła rocznicowe niekoniecznie mają wiele wspólnego z artyzmem czy pełną swobodą twórczą. Terminy w takim wypadku gonią jeszcze bardziej nieubłaganie, a wspierające projekt instytucje państwowe jeszcze chętniej niż zwykle ingerują w treść projektu. Dlatego pod wieloma względami twórcy „Legionów” mogą się cieszyć, że nie wyrobili się z premierą na 2018 rok.

Dzięki temu otrzymali znacznie więcej czasu na poprawki filmu, któremu na wczesnym etapie poważnie groziło bankructwo i odłożenie rozpoczętego materiału na półkę z dziełami niedokończonymi.

Gdyby nie pojawienie się nowego sponsora głównego, który postanowił wesprzeć projekt dodatkowym zastrzykiem gotówki, prace nad „Legionami” skończyłyby się de facto zanim na dobre zdążyły się zacząć. Ostatecznie budżet filmu w reżyserii Dariusza Gajewskiego wyniósł 27 mln zł, co jak na polskie warunki jest kwotą znaczącą, ale daleką od najwyższych w historii. Grający w nim główną rolę Sebastian Fabijański nieco przekornie podkreślił zresztą, że problemy finansowe na początkowym etapie produkcji wyszły wszystkim na zdrowie:

Mam wrażenie, że polscy filmowcy bardzo szybko wyprztykują się z pieniędzy. Na początku szastają budżetem i pozwalają sobie na różne szaleństwa, a potem zaczynają się problemy i zaciskanie pasa. Podczas tworzenia „Legionów” na samym wstępie mieliśmy kłopoty i nie było wiadomo, czy film zostanie w ogóle dokończony, dlatego potem pracowaliśmy uważniej i dobrze wiedzieliśmy, co chcemy zrobić – powiedział aktor na konferencji prasowej.

„Legiony” to fabuła łącząca w sobie wątki patriotyczne, romansowe i (anty)wojenne, a przy tym sięgająca po przesłanie bardziej uniwersalne. Twórcy nie traktowali kostiumu historycznego jako taniej podkładki, którą można zrobić po macoszemu. Sam wybór koloru mundurów Legionów Polskich zajął długie tygodnie. Zadanie to zostało postawione przed Magdaleną Jadwigą Rutkiewicz-Luterek, czyli prawdziwą legendą branży (pracowała przy kilkudziesięciu filmach od „Wiedźmina” przez „Miasto 44” aż po „Wołyń” Smarzowskiego). Autorom kostiumów i reżyserowi zależało na autentyzmie wyglądu żołnierzy, którzy musieli sami zdobywać materiał na mundur. Dlatego jasnoniebieskie ubrania legionistów często wpadały w odcienie szarości i niebieskiego. A w filmie zostało to oddane.

Największą wartością „Legionów” od początku miały być sceny akcji i batalistyczne, co widać po cześci w zaprezentowanych zwiastunach.

Nie oddają one w pełni rozmachu i jakości otwierającej sekwencji ucieczki dezertera z armii rosyjskiej, ułańskiej szarży pod Rokitną czy pojedynku na szable między Grzegorzem Majeckim a Mirosławem Baką. Doświadczony polski aktor zaznaczył, że było to dla niego zupełnie nowe doświadczenie, które wymagało przy tym dłuższych przygotowań:

W scenariuszu ta scena początkowo znajdowała się w mocno zmienionej formie. Dopiero w trakcie dłuższej przerwy spowodowanej wstrzymaniem produkcji Darek Gajewski wpadł na ten pomysł. To dla aktora od razu podniesienie poprzeczki. Po pierwsze mamy scenę walki, którą trzeba odegrać bez ściemy. Wymagało to dłuższego przygotowania, ale pod koniec byliśmy w stanie wykrzesać trochę iskier z kling. Na szable wcześniej nie walczyłem i aż zacząłem okiem znawcy patrzeć na pojedynek Daniel Olbrychskiego z Tadeuszem Łomnickim w „Potopie”. (śmiech) A scena z „Legionów” jest dodatkowo efektowna, bo między naszymi bohaterami padają niebagatelne słowa. Ona byłaby interesująca nawet jakbyśmy z Grześkiem Majeckim po prostu rozmawiali. Ale to dodatkowy reżyserski kunszt, że efekt wizualny łączy się z emocjonalną treścią.

Osobne przygotowania musieli też odbyć młodsi aktorzy obecni w obsadzie „Legionów”. Bartosz Gelner, grający Tadeusza Zbarskiego, otrzymał zadanie nauczenia się w ciągu kilku tygodni sprawnej jazdy konnej do sceny Bitwy pod Rokitną. A swoje kaskaderskie wyczyny i spotkania pierwszego stopnia z dzikim zwierzęciem, a dokładniej mówiąc wilkiem, miał też Sebastian Fabijański:

Przygotowania do roli z węgierską wilczycą przebiegały w taki sposób, że ona chodziła sobie na sznureczku, jej opiekun jej rzucał co jakiś czas mięsko, a ja stałem obok. Potem grałem inne sceny aż zrobiło się ciemno. Drugi reżyser, Kuba Tarnowski do mnie podszedł i powiedział, żebym się położył na ziemi, a oni puszczają kamery i wilka. Odpowiedziałem mu, że niech najpierw ktoś inny się położy, a ja zobaczę jakim wilk jest aktorem, bo ja ze słabymi nie gram. Ostatecznie Kuba się położył i powiedział, że to zajebiste doświadczenie. I faktycznie, mówiąc poważnie, to doświadczenie było jednocześnie przerażające i podniecające – spotkałem się oko w oko z dzikością natury.

W filmie „Legiony” zagrało stu dwudziestu trzech aktorów, kilkudziesięciu kaskaderów i setki statystów. Pośród nich było niewiele kobiet, ale pełniły niezwykle ważną rolę.

legiony film
Foto: Jacek Piotrowski

W Legionach Polskich faktycznie służyły kobiety, które porzucały panujące wówczas standardy zachowań na rzecz wspólnej walki o odzyskanie niepodległości ze swoimi rówieśnikami. Początkowo działały często jako zwiad (co zostaje też pokazane w filmie), ale z czasem z powodu dużej śmiertelności zostały oddelegowane do innych zadań. Niejednokrotnie służyły przy tym pod bronią i posługiwały się nią z nie mniejszą sprawnością niż mężczyźni. Na pokazaniu tej równości szczególnie zależało reżyserowi, Dariuszowi Gajewskiemu:

Ola nie jest żadnym dodatkiem czy kwiatkiem do kożucha, tylko jednym z tych walczących chłopaków. Dziewczyny z Legionów są niezwykle inspirujące. Proszę sobie wyobrazić życie w okopach przez sześć miesięcy z samymi mężczyznami wokół siebie. To pokazuje jak bardzo u siebie się czuły i jak dzielnymi osobami były. Polki otrzymały w 1918 roku jako drugie w Europie prawa wyborcze, ale słuszniej byłoby powiedzieć, że one je sobie wywalczyły.

Takie nastawienie połączyło reżysera z występującą w roli Oli Wiktorią Wolańską, dla której to debiut w pełnometrażowym filmie:

To byłą dla mnie duża przygoda, doświadczenie i wyzwanie. Wcześniej nigdy nie byłam nawet na planie filmowym, a teraz dostałam główną rolę. A to była duża produkcja, pełna hałasu i dymu. W tym wszystkim trzeba umieć zachować koncentrację i relację z reżyserem. Oboje z Dariuszem obdarzyliśmy się zaufaniem. Przeżyłam w męskim świecie niezwykłe dwa lata, ale moja bohaterka nie była dodatkiem na siłę. Losy jej i innych kobiet działających w Legionach dla mnie osobiście były pewną niespodzianką. Nie pamiętam, żebym uczyła się o tym w szkole. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że te dziewczyny organizowały zamachy terrorystyczne. A wcześniej siedziały w domach, były gospodyniami, nauczycielkami i opiekunkami. Ale podjęły za siebie odpowiedzialne decyzje i wykorzystały ten historyczny moment.

Wszystkie te doświadczenia, przygotowania, przygody i trudności składają się na film, który warto zobaczyć choćby po to, żeby zobaczyć ich efekt końcowy. Bo za każdym filmem bez względu na jego jakość potrafi kryć się ciekawa historia. Czy widzowie będą równie zainteresowani tym, co zostanie pokazane na ekranie? Przekonamy się już wkrótce.

„Legiony” wchodzą do polskich kin 20 września 2019 roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Czy Sebastian Fabijański ma szansę stać się nową gwiazdą polskiego rapu? Aktor zaprosił Agatę Kuleszę i Sonię Bohosiewicz do występu w teledysku

Sebastian Fabijański to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów młodego pokolenia. Gwiazda filmów „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Kamerdyner” i „Legiony” spróbuje swoich sił w branży muzycznej. Już wkrótce do sprzedaży trafi jego raperski album „Prymityw”, którego przedsmakiem jest teledysk do piosenki Więzień_.

News/Muzyka 09.03.2020

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...