Pokemony już nie uczą, że przegrana to nie koniec świata. Ash po 20 latach został mistrzem

Felieton/Seriale 16.09.2019
Pokemony już nie uczą, że przegrana to nie koniec świata. Ash po 20 latach został mistrzem

Pokemony już nie uczą, że przegrana to nie koniec świata. Ash po 20 latach został mistrzem

Przez lata anime „Pokemon” wpajało młodym ludziom, że w życiu liczy się coś więcej niż wygrana. To się jednak zmieniło z chwilą, gdy Ash Ketchum został mistrzem.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Najlepszym być naprawdę chcę
Jak nigdy do dotąd nikt
Zdać muszę ważny test
Wyszkolić wszystkie z nich

Już w intro do anime „Pokemon”, które swoją premierę miało już przeszło dwie dekady temu, wiadomo było, o co w tym wszystkim chodzi. Główny bohater wyruszył w pełną przygód podróż, aby złapać je wszystkie i na koniec zdobyć tytuł mistrza.

Jakież to było zdziwienie dzieciaków, gdy się okazało, że Ash odpadł w przedbiegach.

Pokolenie dzisiejszych 30-latków dorastało z Pokemonami w tle. Pamiętam jak przez mgłę czasy mojej szkoły podstawowej, gdy to japońskie szaleństwo do nas dotarło. Razem z kolegami i koleżankami wymienialiśmy się kartami, graliśmy na GameBoyach i… siadaliśmy co tydzień przy ogromnych telewizorach CRT.

Pokemony potrafiły przyciągnąć do ekranów wszystkich. Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo infantylna była to rozrywka i nie jestem w stanie obejrzeć tego anime jeszcze raz dziś na Netfliksie, ale w 2000 roku mi to w ogóle nie przeszkadzało. Dopiero teraz jednak rozumiem walor edukacyjny tej animacji.

Jako dzieciak byłem przecież przyzwyczajony do tego, że główny bohater zawsze wygrywa. Jasne, po drodze protagoniści musieli przezwyciężyć liczne przeciwności, ale koniec końców Mario zawsze ratował księżniczkę, a Luke Skywalker pokonał Imperium. Ash Ketchum to inna para kaloszy.

Główny bohater anime „Pokemon” nie wygrał Indigo League pod koniec pierwszego sezonu.

Chociaż szykował się do tego przez kilkadziesiąt odcinków, nie dał rady pokonać innych, znacznie bardziej doświadczonych trenerów. Wszystko dlatego, że jego Charizard… przestał się go słuchać. Ash Ketchum nie był bowiem typowym bohaterem bez skazy. To de facto rozwydrzony gówniarz, który ewoluował razem z widzami.

Nagroda w postaci pucharu nie była mu pisana. Ash nie tylko przegrał swój pierwszy turniej, ale w dodatku nie doszedł nawet do ćwierćfinałów. W kolejnych latach sytuacja się powtarzała – bohater próbował swoich sił w kolejnych ligach, ale zwyciężał kto inny. Najpierw musiał popracować nad sobą.

Z tego właśnie płynęła do dzieciaków lekcja: w życiu tak naprawdę nie liczy się zwycięstwo w zawodach. To jest cel, do którego warto dążyć, ale nie za wszelką cenę. Dużo istotniejsza jest np. przyjaźń, którą kultywuje się w drodze do tegoż celu. I co by o Pokemonach nie mówić, to było po prostu fajne przesłanie.

Wraz ze zwycięstwem Asha wszystko się zmieniło.

W wyemitowanym wczoraj odcinku anime „Pokemon” stała się rzecz niebywała. Po sześciu nieudanych próbach – w regionach Kanto, Johto, Hoenn, Sinnoh, Unova i Kalos – główny bohater wreszcie został mistrzem kolejnego z nich. Stało się to w 139. odcinku serii „Sun & Moon”. Ash, by wygrać, musiał udać się do tropikalnego regionu Alola.

Przeciwnikiem bohatera w lidze Alola był Gladion. Walka trwała dwa odcinki, a pod jej koniec znany widzom od dwóch dekad Pikachu oraz Zoroark Gladiona wyeliminowali się nawzajem z walki. Turniej zakończył pojedynek dwóch Lycanroców, z których ten należący do Asha okazał się silniejszy.

Oczywiście warto przy tym wspomnieć, że bohater w przeszłości wygrywał już zawody – w tym na Pomarańczowych Wyspach oraz pojedynki w Battle Frontier – ale po raz pierwszy stał się zwycięzcą w oficjalnej lidze całego regionu. Tym samym wysyła do obecnych 30-latków wiadomość:

Pora wreszcie wziąć się do roboty.

Dobre serduszko i towarzystwo przyjaciół wystarczały co prawda przez ostatnie lata, by z uśmiechem patrzeć w lustro, ale nadszedł już najwyższy czas, by nawet ten wieczny, niestarzejący się od dwóch dekad 10-latek osiągnął jakiś sukces. To taki symboliczny i nieco spóźniony koniec dzieciństwa.

Nie jest przy tym wykluczone, że historia Asha się właśnie na naszych oczach zakończyła. Od jakiegoś czasu krążą plotki, jakoby kolejny sezon anime „Pokemon” powiązany z grami „Pokemon Sword” i „Pokemon Shield” na konsole Nintendo Switch wprowadziłby nowego protagonistę…

Warto przy tym wspomnieć, że celem w serii zawsze było „bycie najlepszym” oraz „złapanie ich wszystkich”. Również i w tym drugim przypadku Ash Ketchum nie bryluje. W przeciwieństwie do milionów graczy, protagonista serii zadowala się wyłącznie kilkoma wybranymi gatunkami z danego regionu…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

265 odpowiedzi na “Pokemony już nie uczą, że przegrana to nie koniec świata. Ash po 20 latach został mistrzem”

  1. No fajnie – czyli Ash który stopniowo się rozwijał, dorastał (chociaż według twórców tak nie bardzo i miał cały czas 10 lat, to jednak dało się odczuć że z dzieciaka z nieco przerośniętym ego, zmienia się w młodzieńca z wielkimi marzeniami, ale dążącego do nich przez adekwatną pracę nad sobą i ze swoimi przyjaciółmi), osiągnął w sumie wielkie nic, a Ash-kompletny-dzieciak (bo w Sun&Moon człowiek odnosi wrażenie że gość cofnął się w rozwoju – nawet nie do tego co reprezentował sobą na początku swojej podróży, ale jeszcze wcześniej), z palcem nie powiem gdzie, zdobył upragniony tytuł… No fajnie…

  2. Chciałem tylko powiedzieć, że wygląd Asha w ostatnim sezonie to jakieś nieporozumienie, a zmienianie kreski po latach w kultowej serii to świętokradztwo, bez względu czy jest się fanem czy nie. Thanks for coming to my TED Talk.

  3. Widzę że nie macie pojęcia że wcześniej Ash także wygrał ligę. W Pokemon Orange Islands Ash pokonał w Pomarańczowej Lidze mistrza, i dostał puchar.

    Także Ash wygrał z kimś o wiele silniejszym niż Gladion. W Pokemon Battle Frontier Ash wygrał walkę z Brandonem, który używał Legendarnych Pokemonów:Regirock,Registeel i Regice.

    Ash wygrał i proponowano mu aby został nowym Championem. Ash zrezygnował z tego tytułu,ponieważ był ciekaw dalszych przygód,i siedzenie w jednym miejscu jak w przypadku Naruto za biurkiem mu nie służyło.

    Więc nie wiem z czego się tak cieszycie? przecież wcześniej Ash pokonał prawdziwych Mistrzów a dziś wygrał walkę z jakimś dzieciakiem który jeszcze nigdy nie wyszedł poza swą strefę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...