Reżyser „Ostatniego Jedi” porównuje najgorszy film sagi z najlepszym. Disney tak nie odzyska sympatii fanów

Felieton/Film 10.09.2019
Reżyser „Ostatniego Jedi” porównuje najgorszy film sagi z najlepszym. Disney tak nie odzyska sympatii fanów

Reżyser „Ostatniego Jedi” porównuje najgorszy film sagi z najlepszym. Disney tak nie odzyska sympatii fanów

Reżyser Rian Johnson to postać znienawidzona wśród wielu fanów „Star Wars”. Twórca właśnie zadebiutował ze swoim nowym filmem pt. „Na noże” i wrócił do rozważań nad „Ostatnim Jedi”. Według jego wizji Epizod VIII został niesłusznie skrytykowany. Disney w taki sposób nie odzyska zaufania fanów.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Ostatni Jedi” tak niesamowicie podburzył fandom „Gwiezdnych wojen”, że nieomal pogrzebał markę. Podobny kryzys zaufania można porównać tylko do sytuacji po premierze „Mrocznego widma”. Epizod I zawiódł oczekiwania wieloletnich wielbicieli oryginalnej trylogii, a w dodatku zaoferował widzom kilka bardzo kontrowersyjnych postaci. Reakcje na Jar Jar Binksa i małego Anakina Skywalkera były tak mocne i pełne nienawiści, że odtwórca roli Gungana miał myśli samobójcze, a Jake Llyod zrezygnował z branży. Olbrzymi hejt wylał się także na aktorki występujące w „Ostatnim Jedi” – Daisy Ridley i Kelly Marie Tran – co pokazuje, że środowisko „Star Wars” wciąż nie jest wolne od negatywnych postaw.

Nie może to jednak zmieniać ogólnej oceny Epizodu VIII. „Ostatni Jedi” był dziełem pełnym dziur fabularnych, błędów logicznych i historią oderwaną od wszystkiego, co widzieliśmy wcześniej (i jak pokazują zwiastuny „Skywalker. Odrodzenie” później też). Nie od dzisiaj wiadomo jednak, że Johnson nie ma sobie nic do zarzucenia. Przeciwnie, niczym modelowy troll wielokrotnie celowo podburzał zdenerwowanych fanów, a samego siebie przedstawiał niczym geniusza kina.

Nic się nie zmieniło. W nowym wywiadzie Rian Johnson porównał swój film do „Imperium kontratakuje”.

Na festiwalu filmowym w Toronto debiut zaliczył nowy film Johnsona pt. „Na noże” (w obsadzie m.in. Daniel Craig, Chris Evans i Jaime Lee Curtis). Z tej okazji reżyser zgodził się na rozmowę z portalem Uproxx. W pewnym momencie wywiadu dziennikarz zapytał twórcę „Looper – Pętla czasu” o negatywne przyjęcie „Ostatniego Jedi”, po czym obaj wdali się w, mówiąc wprost, całkowicie absurdalną dyskusję:

Trochę waham się przed rozmawianiem na ten temat, bo potem wszystkie media będą robiły z tego rozmowę o „Star Wars”. Jako dziecko pamiętam zawód po obejrzeniu „Imperium kontratakuje”. Pamiętam to w kontekście „Powrotu Jedi”, które uwielbiałem w dzieciństwie. Dobrze zapamiętałem to wydarzenie. Ale z czasem to właśnie Epizod V stał się moim ulubionym. Luke zostaje tam symbolicznie wykastrowany przez swojego ojca. Sam nie wiem. „Gwiezdne wojny” to coś więcej niż pasja. Dlatego nie możesz się gniewać na jedną stronę, gdy pozytywny odzew się równie silny.

star wars ostatni jedi

Jakiekolwiek porównywanie „Ostatniego Jedi” do „Imperium kontraatakuje” to w najlepszym razie naiwność, w najgorszym manipulacja. To prawda, że tamten film nie został przyjęty samymi zachwytami. Ogólny odbiór był jednak pozytywny. Inaczej niż w przypadku dzieła Johnsona, które część krytyków odebrała entuzjastycznie, ale jeszcze więcej było negatywnych reakcji fanów. Johnson to jednak podobny przypadek, co showrunnerzy „Gry o tron”. Oni również nie widzą żadnych błędów w 8. sezonie i tłumaczą się w absurdalny sposób.

Mogę zapewnić Riana Johnsona, że „Ostatni Jedi” nie zostanie za 20 lat uznany najlepszą częścią gwiezdnej sagi. Wciąż szkodzi za to teraźniejszym interesom Disneya.

Wytwórnia w ostatnim czasie rozpoczęła kampanię odzyskiwania zaufania fandomu „Star Wars”. Kolejnymi elementami tego procesu były powrót do postaci z prequeli, serial „The Mandalorian” i produkcja poświęcona Obi-Wanowi Kenobiemu. Zrezygnowano też z dalszego kontynuowania fatalnego „Star Wars: Resistance”. Disney nie robi tego oczywiście z potrzeby serca. Chodzi o to, że konflikt z fandomem kosztował ich wyraźne straty finansowe. Zaczęło się nawet mówić o zmęczeniu marką „Gwiezdnych wojen”, co niedawno byłoby wizją nie do pomyślenia.

Czasem można odnieść wrażenie, że żyjemy w schizofrenicznej rzeczywistości. Kultura fanów dyktuje współczesną popkulturę, co oczywiście nie ma tylko pozytywnych skutków. Wielkie firmy nie mogą jednak lekceważyć jej siły. A mimo to twórcy obrażeni na krytykę ze strony widzów (w obu wspomnianych przypadkach jak najbardziej zasłużoną) bez wahania ich atakują. Takie podejście nie podoba się niektórym aktorom i współtwórcom – najgłośniej protestował Mark Hamill – ale korporacja ślepa na przyczyny własnego powodzenia chętnie angażuje się w ataki na własnych odbiorców. Z drugiej strony najbardziej toksyczni fani domagają się szacunku dla siebie, a sami w brudny i godny pogardy sposób atakują osoby po prostu wykonujące swoją pracę. Wszystko to składa się na obraz daleki od pozytywnego. Obie strony wciąż częściej okładają się mieczami świetlnymi niż idą razem do kantyny Mos Eisley.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (30)

89 odpowiedzi na “Reżyser „Ostatniego Jedi” porównuje najgorszy film sagi z najlepszym. Disney tak nie odzyska sympatii fanów”

  1. Mogę zapewnić Riana Johnsona, że „Ostatni Jedi” nie zostanie za 20 lat uznany najlepszą częścią gwiezdnej sagi. Wciąż szkodzi za to teraźniejszym interesom Disneya.

    Bo przez wielu już został, kurtyna.
    Redaktorze, naprawdę, tak trudno spojrzeć w cinemascore, które zbiera oceny po premierach od ludzi, którzy rzeczywiście byli na tym filmie w kinie i zobaczyć, że ma “A”, tak samo jak Przebudzenie Mocy, gdzie inne filmy rejestrowane z sagi, rejestrowane od początku tworzenia tych rankingów mają słabsze oceny?
    Dalej – Last Jedi w stosunku do Przebudzenia Mocy ma o wiele mniejszy spadek niż Atak Klonów do Mrocznego Widma. Plus zarobiło grubo ponad dwa miliardy. Naprawdę, słaby film zarobiłby tyle pieniędzy?
    Sam Johnson ma też samą trylogię, która ma się dobrze, powstaje – raczej w sytuacji mocnego problemu Lucasfilmu spowodowanego Ostatnim Jedi Ci bardzo szybko by się ugięli, zważając na to jak szybko postanowiono, żeby Dedeki zmniejszyły aktywność w produkcji trylogii jedynie do całego zarysu oraz reżyserii jednego filmu zamiast tworzenia całych 3.
    Kończąc – nie wiem skąd autor się sugerował negatywnym odbiorem fanów, ale raczej widziano przy tym małą grupkę wśród ogromnego fandomu uniwersum, rzeczywiście zainteresowanego Gwiezdnymi Wojnami. Sugerowanie się audience score’m na RT czy wojnami Johnsona&Boyegi z “fanami” na Twitterze nie są wymierną oceną popularności filmu, W samych mediach społecznościowych szambo zaczęło się wylewać 2/3 miesiące po premierze, czyli dość późno. Także uwzględniając to wszystko – moim zdaniem Johnson ma prawo porównywać krytykę po 2 epizodzie trylogii do krytyki po 2 epizodzie trylogii (czyli TLJ do ESB). I nie, nie szkodzi interesom Disneya. A jeśli autor nadal stosuje taką tezę to chętnie zatrudnie osoby, które szkodziłyby mi w taki sposób. Przeżyję tę górę forsy i miliony zadowolonych klientów.

    • 2 miliardy? Chyba coś Ci się pomyliło. 2 miliardy zarobił TFA. Last Jedi zarobił rozczrowujący 1,3 miliarda, niewiele więcej niż Rogue One. Film krytykowany jest powszechnie, nie tylko na RT. I tak, szkodzi interesom Disneya, patrz na Solo. Który sam w sobie jest słaby ale połowa backlashu jaki dostał była wynikiem Last Jedi. I to po Last Jedi (a nie TFA) zaczał się szeroko słyszalny głos o zmęczeniu franczajzem i że Disney i Kathleen Turner go zabijają. Po TFA wyszedłem optymistycznie nastawiony. Chciałem się dowiedzieć co dalej z Rey, Finnem i Poe. Po TLJ wyszedłem z zerowym zainteresowaniem i frustracją.

      • Rzeczywiście, 1,3, pokręciło mi się.
        “Patrz na Solo” i już widzę, że nie ma o czym rozmawiać XD. Solo padł kosztem czarnego PRu wokół filmu związanego ze zwolnieniami reżyserów, słabego marketingu – mało kto w ogóle wiedział, że ten film wchodzi do kin, ot taka premiera, a także konkurencji w postaci Player One, Deadpoola i Infinity War, a także innych premier, których dosłownie naleciało okołomajowo.
        Kathleen Turner? Nie znam, jest za to Kennedy, z przedłużonym kontraktem.

        • Kennedy oczywiście i doskonale wiesz, że to przejęzyczenie. Rogue One też miało problemy. Jakoś sobie poradziło, bo aura wokół franczajzu była zupełnie inna. Choć już zaczęło to podśmiardywać. Last Jedi zaśmierdziało mocno, co Solo nie pomogło. Kontrowersje wokół kolejny decyzji Kathleen Kennedy także nie pomogły. Wszystko to jednak dodatkowe okoliczności, bo Last Jedi to był po prostu denny film i policzek dla fanów.
          A jak “nie ma po co rozmawiać” to nie rozmawiaj.

      • A widzisz ja wręcz przeciwnie. I choć pamiętam początek GW w kinie gdzieś w latach 70 i namiętnie oglądam całą trylogię to za wyjątkiem OR TLJ uważam za bardzo dobry film, za wyjątkiem samej końcówki ale w końcu to jest baśń

    • Nie zapominajmy też o roli ruskich trolli, którzy boostując wszystkie tematy polaryzujące zachodnie społeczeństwa na temat TLJ ruszyli tłumnie… A że negatywne komentarze i hejt są bardziej “klikalne” to swoją cegiełkę dołożył też media (zwłaszcza te najgorszego sortu – społecznościowe). Tak oto z dobrego (choć na pewno dalekiego od ideału i klasy epizodu 5) filmu zrobiono profanację i najgorszy film GW w historii…

  2. A mogli zrobić, żeby Rey (tak jej jest, bo już nie pamiętam?) przeszła na stronę zła, jak ją kusił ten drugi, co go nie pamiętam jak się nazywa. To byłby zwrot akcji którego nikt by się nie spodziewał (no przecież wszyscy wiedzieli, że wybierze “dobro”) i pewnie fani by wybaczyli wszystkie inne niedociągnięcia.
    A potem w drugiej części (a może nawet trzeciej) oboje by się nawrócili, albo tylko jedno z nich i była by epicka walka.

  3. Najgorsze w nowej trylogii jest to,że kompletnie nie czuć tu klimatu gwiezdnych wojen. W dodatku fabuła jest bardzo płytka i pełna masy niedociągnięć. Tutaj nie ma żadnej walki ciemnej z jasną stroną, motywacja Kylo Rena też mocno wątpliwa. Serio można zabić własnego ojca by iść w ślady dziadka którego się nawet nie widziało? WTF

    To tylko i wyłącznie odcinanie kuponów od sławy, wystarczy powiedzieć,że wielu uważa spin-off Rogue One za najlepszy film z uniwersum SW w wykonaniu Disneya.

    • Motywacja (pranie mózgu przez Snoke’a, widok wujka zamierzającego go zabić) była wyjaśniona dopiero w kolejnej części, i bynajmniej nie uważałbym tego za wadę. Do tego wrodzona pycha / megalomania i wynikający z niej podziw dla dziadka większy niż dla ojca – i nieszczęście gotowe. :-)

    • Bo był najlepszy, wystarczo tak niewiele przejść z pegi13 na 16 i zaproponować ciut powazniejszą historie która trzyma si kupy i byłoby wszystko cacy. Fajni GW w przeważającej mierze to nie są dzieci.

    • Nie ma walki jasnej z ciemną stroną (czy na pewno? Snoke był jak najbardziej przedstawicielem tej drugiej pomimo, że nie ubierał się na czarno), bo ktoś po tysiącach lat lania się świetlówkami przez złych sithów i dobrych jedi doszedł do wniosku że warto coś zmienić. Na ocenę tego jednak trzeba poczekać na 9 część gdy będziemy wiedzieć do czego to doprowadziło i co ma z tym wspólnego Palpatine.

      • No właśnie liczę ,że 9 część mimo wszystko uratuje nieco trylogię. Bo na chwilę obecną mamy same czarne dziury w fabule. Do końca nie wiemy jak to się stało,że po triumfalnym zwycięstwie rebeliantów w “Powrót Jedi” kilkadziesiąt lat później nowy ład praktycznie ich zmiażdżył. Co do walki dobra ze złem – na myśli mam głównie to,że w 2 dotychczasowych epizodach typowym przedstawicielem ciemnej strony mocy był jedynie Snoke, który jednak nie dość ,że dostał bardzo niewiele czasu antenowego jak na ‘main bossa’ to jeszcze zginął pokazując całe nic.

  4. Autor tekstu napisał o TLJ, że to najgorszy film Star Wars tak jakby to była prawda objawiona. Ja uważam, że ten film jest świetny i zapewniam, że istnieje wielu fanów, którzy się ze mną zgodzą. O Resistance pisze, że jest fatalny. Z tym akurat się zgadzam, ale jest to tylko moje zdanie i wiem, że niektórzy fani ten serial lubią. Nie sądzę też, że porównywanie TLJ do TESB jest czymś złym. To, że autor uważa TESB za najlepszy film Star Wars i takie opinie przeważają, nie znaczy że ktoś nie może się z tym nie zgodzić. Tak trudno napisać, np. “Moim zdaniem…”? Wtedy tekst od razu stałby się lepszy w odbiorze.

  5. Większość tych wywodów, podobnie jak komentarzy, jest totalnie subiektywna – jedni lubią 5. część, inni 6., jeszcze inni 1. Zależy to od indywidualnych preferencji, ale także od wieku, płci i czasów, w jakich się te filmy oglądało. Pierwsi fani starej sagi, tj. osoby obecnie po pięćdziesiątce, muszą się pogodzić z myślą, że tamte wrażenia już nie powrócą – choćby dlatego, że w dużej mierze polegały na ZASKOCZENIU nową konwencją i, przede wszystkim, niespotykanymi wcześniej efektami specjalnymi. Które 20 lat później już na nikim podobnego wrażenia nie mogły zrobić, więc trzeba było zaoferować coś więcej, czyli np. widowiskowe walki, jakich próżno szukać w starej sadze, zwłaszcza w cz. IV, co młodsze pokolenia może zniesmaczać w podobnym stopniu, jak starszych odejście od dawnego.”klimatu”, niespójność, nowe postaci, nie zawsze trafiające w ich gust, aktorzy niekoniecznie dorównujący H. Fordowi itd.
    Do tego dochodzi kontrowersyjna, chciwa koncepcja twórców z samym Lucasem na czele, by robić film dla każdego: od przedszkolaka do emeryta, dla chłopców i dziewczynek, o wszystkich kolorach skóry, (mniejszości seksualnych brakuje pewnie dlatego…, że to mniejszości…), a wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził… Ostracyzm, który spotkał Jar Jar Binksa, tak samo dostałby się Ewokom i paru jeszcze gorszym kulfonom z Powrotu Jedi, gdyby tylko działał Internet w momencie premiery. Czepianie się małego Anakina to chyba wynik frustracji starych fanów, spragnionych “dorosłego” kina. Ale może właśnie przez to potem małą Rose Tico zagrała 27-latka…

  6. Niech jeszcze więcej mocarnych, silnych i mądrych kobiet wepchną do scenariusza a nieliczni faceci którzy zostaną w filmie niech będą jeszcze głupsi. Przecież historia o wojnie, walce w której główne,role kluczowe role odgrywają kobiety śmierdzi fałszem z daleka. Jak może się podobać coś tak z gruntu fałszywego…?

    • Dźwięki blasterów, czy silników pojazdów podczas bitew kosmicznych, wiedząc, że w próżni nie rozchodzi się żaden dźwięk, śmierdzi fałszem z daleka. Jak może się podobać coś tak z gruntu fałszywego?

  7. Ostatni Jedi jest zły i pełen dziur logicznych, ale Top Model to piękny program pełen ludzkich dramatów. Cóż to za wrażliwy serwis…

  8. Najgorszy film sagi to przesada. Moim zdaniem jest nierówny i kiedy wątek Finna i Rose można postawić na podium za Mrocznym Widmem i Atakiem Klonów (chociaż razem z wątkiem Poe łamię zasadę, ze los sprzyja tym którzy postępują z brawurą i wiarą w słuszność ich działań i pokazuje, że gdy walczą nijakie postacie i dwójka dużych chłopców z problemami emocjonalnymi to galaktyka ma ten cały wielki konflikt w d…, co w sumie pozytywnie mnie zaskoczyło) tak wątek Luke’a i Rey jest jednym z lepszych. Jest w nim trochę nostalgii, powrotu do metafizyczności Mocy, ale też dobrze przedstawiona przemiana lubianego bohatera (no może jak już skończy pokazywać jak mu wisi i powiewa to co Rey ma mu do przekazania) pomimo krytyki fanów, którzy uważają, że Skywalkera trzeba pisać na klęczkach bo w ich pamięci była to postać nieskazitelna.

  9. A tak a’propos nieścisłości. Jak to jest że w końcówce Hana Solo pojawia się Darth Maul (nie wiem czy tak się pisze), który zginął w 1 części, a zarazem hula już w najlepsze Imperium, które powstało w 3 części. Hę?

  10. Po obejrzeniu The Last Jedi nie mialem ochoty ogladac Solo. A jestem fanem Star Wars od czasu, jak w wakacje 1985 roku w Pobierowie obejrzalem w kinie Powrot Jedi jako szczyl. Przy Last Jedi Epizod I jest niemal arcydzielem.
    Do tej pory nie obejrzalem Solo.

  11. Po zrobienu sobie maratonu wszystkich części zaczęłam naprawdę doceniać to jak dobrze wygladają sequele na tle kupy jaką były prequele.

  12. Ale przecież on nie twierdzi, że jego epizod jest najlepszy w historii sagi. Zresztą pierwotna trylogia to tak naprawdę trzy różne filmy, które spajają ci sami bohaterowie. No i Lucas, który nadzorował wszystko. Przy prequelach widzieliśmy nawet, że sam stwórca jest bezradny wobec własnego braku talentu do opowiadania historii. Przy czym “Zemsta Sithów” była całkiem zgrabnym filmem, a w rękach dobrego reżysera mogła być najlepszą dramaturgicznie częścią sagi.
    Najnowsza trylogia w ogóle jest kiepska. Słaba, bez wyrazu i napięcia część siódma, rewizjonistyczna ósemka… nie mam żadnych oczekiwań wobec dziewiątki z prostego względu – brak jest kogoś, kto potrafił nadać kształt całości i konsekwentnie go realizować. Brak takie fuckera jak Lucas, o którym można powiedzieć wiele niedobrych rzeczy, ale przynajmniej miał wizję. Fakt, improwizowaną, ale rozumiejącą istotę sagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...