Sony i Marvel odarli fanów ze złudzeń – w Hollywood liczy się tylko kasa

Felieton/Film 06.09.2019
Sony i Marvel odarli fanów ze złudzeń – w Hollywood liczy się tylko kasa

Sony i Marvel odarli fanów ze złudzeń – w Hollywood liczy się tylko kasa

Firma Sony potwierdziła, że Spider-Man opuszcza MCU. Wytwórnia uznała, że Peter Parker dołączy do uniwersum Venoma i w planach ma nie tylko filmy, ale też seriale. Obawiam się katastrofy.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Lata temu, gdy Marvel był pod kreską, wytwórnie filmowe wykupiły prawa do wielu jego kluczowych superbohaterów. Universal przejął Hulka, Fox zgarnął X-Menów oraz Fantastyczną Czwórkę, a Sony jednego z ulubieńców fanów: Spider-Mana.

spider-man: daleko od domu recenzja far from home peter parker

Wtedy wydawało się to dobrym pomysłem, bo nikomu nie przyszło do głowy, że poszczególne serie filmów na podstawie komiksów mogą łączyć się w spójną całość. Niestety ten ruch uszczuplił bazę postaci, z której mogą czerpać twórcy Marvel Cinematic Universe.

Kilka lat temu przedstawiciele firm Sony i Marvel dogadali się jednak ponad podziałami.

Już wcześniej Disney odzyskał wiele postaci, a niektórych jak np. Hulka może używać w ograniczonym zakresie. Problem był jednak ze Spider-Manem. Sony w pewnym momencie niespodziewanie zrezygnowało z samodzielnego kręcenia dalszych filmów na podstawie komiksów i nawiązało z Marvelem komitywę.

Fani byli wniebowzięci, a obie korporacje zyskały ogromne uznanie w oczach odbiorców. Dzięki tej decyzji Peter Parker mógł wreszcie dołączyć do Avengersów, a Tom Holland wystąpił zarówno w filmach Disneya, jak i w dwóch obrazach przygotowanym przez Sony we współpracy z Marvel Studios. W planach był kolejny.

Jakby tego było mało, Disney przejął wytwórnię Fox i odzyskał prawa do Fantastycznej Czwórki i X-Menów. Zwiastowało to początek zupełnie nowej ery w superbohaterskim kinie i kolejnych crossoverów. Fani oczami wyobraźni widzieli już Wolverine’a, Hulka, Ant-Mana, Human Torcha i Spider-Mana w tej samej scenie.

Te marzenia zostały pogrzebane przez Sony i Marvela.

Cytując klasyka, lepiej już było. Pierwsza rysa na wizerunku obu firm pojawiła się podczas promocji filmu „Venom”. W pamiętnym wywiadzie, którego udzielali wspólnie Amy Pascal z Sony oraz Kevin Feige z Marvel Studios, padła deklaracja, jakoby nadchodzący film miał być częścią MCU.

Te słowa, które nie znalazły potem potwierdzenia w faktach, wypowiedziała Amy Pascal. Kevin Feige, gdy to usłyszał, niemal się zakrztusił. Sytuacja zrobiła się napięta, a jak wiemy Venom okazał się osobnym filmem oraz początkiem tworu o bardzo pokracznej nazwie: Sony’s Universe of Marvel Characters.

spider-man mcu

Spider-Man stał się częścią Marvel Cinematic Universe, ale jego ikoniczni wrogowie w postaci Venoma, Morbiusa i Kravena już nie – oni mieli istnieć w zupełnie innym filmowym świecie. Biorąc pod uwagę wyniki „Venoma” – artystycznie miernego dzieła, które zarobiło mnóstwo kasy – miało to jednak sens.

Wojna bohaterów i wojna wytwórni

Peter Parker w serii komiksowej „Civil War”, w której Iron Man i Kapitan Ameryka stanęli po dwóch stronach barykady, był w centrum wydarzeń. Najpierw zgodził się wesprzeć inicjatywę rejestracji metaludzi Tony’ego Starka i zdradził swoją tożsamość światu, ale później dołączył do buntowników Steve’a Rogersa.

W prawdziwym świecie mamy analogiczną sytuację: Peter Parker jest w centrum sporu pomiędzy Sony i Marvelem. Nie wiemy co prawda, czyja to właściwie wina, ale w sierpniu na fanów gruchnęła niespodziewanie kolejna wiadomość: obie firmy zerwały umowę, a efektem tego miało być wycofanie Spider-Mana z MCU.

spider man mcu

To o tyle smutne, że historia Petera Parkera w Marvel Cinematic Universe dopiero zaczęła się rozkręcać. Ostatni poświęcony mu film skończył się cliffhangerem, a do tego Spider-Man dołączył do Avengersów i był kreowany na następcę Tony’ego Starka. Rozwijane przez dekadę uniwersum zaczęło się trząść w posadach.

Peter Parker został wyrwany z tego świata.

Dużo łatwiej fanom byłoby przełknąć tę wiadomość, gdyby decyzja o rozwiązaniu współpracy została podjęta po premierze ostatniego z zapowiedzianych filmów. Byłby to smutny koniec pewnej epoki, ale moglibyśmy być wdzięczni za to, że historia, którą śledzimy od lat, doczekała się finału. Tak się jednak nie stało.

Wygląda na to, że wszystko trafił szlag, gdy Marvel próbował renegocjować umowę, a Sony po sukcesach „Venoma”, „Spider-Man: Homecoming” oraz „Spider-Man: Far From Home” obrosło w piórka. Wytwórnia uznała, że poradzi sobie bez wsparcia. I, jak widać, jest zdeterminowana, by utrzymać niezależność.

Kadr z filmu Spider-Man Homecoming

Cały czas też nie wiadomo, w jaki dokładnie sposób w świecie Avengersów nagłe zniknięcie Petera Parkera zostanie uzasadnione. Przebąkuje się też o tym, że Spider-Man trafi teraz do uniwersum zamieszkiwanego przez Venoma, ale które z innych postaci zabierze tam ze sobą to ciągle tajemnica.

Wiarygodne fabularne wyjaśnienie tych zmian będzie nie lada wyzwaniem.

Możliwe, że Sony wykorzysta tutaj koncepcję multiwersum, którą wprowadziło w animacji „Spider-Verse”, ale nie oszukujmy się – znając kulisy przepychanek pomiędzy obiema wytwórniami, trudno będzie fanom przejść nad jakimkolwiek wytłumaczeniem do porządku dziennego.

Obawiam się też, że tak jak Marvel ma tu bardzo dużo do stracenia, tak na tym wszystkim to Sony wyjdzie jak Zabłocki na mydle. Nie możemy przecież zapominać, dlaczego współpraca obu wytwórni w ogóle miała miejsce – właściciele praw do Spider-Mana już raz się na tej postaci sparzyli.

Peter Parker płacze nad losem Spider-Mana w MCU. Kadr z "Spider-Man: Daleko od domu"

Właściciele praw do Spider-Mana są jednak najwyraźniej zdeterminowani, by pójść własną drogą. Jeśli ktoś nadal się łudzi, że obie firmy się dogadają, to może już przestać. Sony zdradziło bowiem, jakie ma plany na nadchodzące lata po zakończeniu współpracy z Marvelem.

Peter Parker jest w samym centrum.

Z jednej strony zapowiedź kolejnych produkcji cieszy, ale martwi mnie też, że korporacja łapie zbyt wiele srok za ogon. Oprócz kolejnej części serii „Spider-Man” z Tomem Hollandem, sequela „Venoma” oraz filmów poświęconych Morbiusowi i Kravenowi, planuje wydać… pięć lub sześć seriali bazujących na komiksach.

Brzmi to tak, jakby Sony miało kompleksy i chciało dorównać Disneyowi, który również planuje zasypać nas serialami na platformie Disney+. Firmy, które zawiązały kruchy sojusz, skoczyły sobie teraz do gardeł. Szkoda tylko, że rykoszetem oberwali fani.

Z kolei odejście od koncepcji, wedle której uniwersum filmowe Sony miało rozwijać się bez udziału człowieka-pająka, to też ciekawy ruch. Możemy teraz tylko gdybać, czy Sony przypadkiem nie zawarło umowy z Marvelem w złej wierze i czy od początku nie planowało takiego scenariusza…

Teksty, które musisz przeczytać:

„The Mandalorian” to taki western w uniwersum „Star Wars”

Na serial „The Mandalorian”, czyli pierwszą aktorską produkcję w odcinkach osadzoną fabularnie w odległej galaktyce, czekałem bardziej niż na nowy epizod sagi „Star Wars”. Czy warto było? I tak, i nie. Dostaliśmy gwiezdnowojenny western z potencjałem, ale bez pewności, czy ten zostanie wykorzystany.

Recenzja/Seriale 12.11.2019

Dołącz do dyskusji (20)

35 odpowiedzi na “Sony i Marvel odarli fanów ze złudzeń – w Hollywood liczy się tylko kasa”

  1. Pewnie jestem staroświecki ale wolę filmy w których wydarzenia kręcą się wokół jednego głównego bohatera.
    Łączenie uniwersów to przesada i liczę, że to podejście wróci kiedyś do korzeni :)

    • Koncepcja łączenia superbohaterów w jednym filmie powstała po to by można było pokazać tytanicznego antagonistę z którym w pojedynkę żaden bohater nie dałby sobie rady np. thanos albo Ultron

  2. Tak jak nie podoba mi się ta decyzja, bo Spider-Man został fajnie wprowadzony do MCU i rozwijany, tak nie bez winy jest Disney. Nie można o wszystko obwiniać Sony. No i Venom bez Spider-Mana nie istnieje, więc nie dziwię się wytwórni. Gorszy dla nich może być bojkot ze strony fanów.

      • Jakby ktoś chciał renegocjować dzielenie zysków z ustalonych 5% na 50% jak chciał Disney to też bym go śmiechem zabił i zabrał zabawki do innej piaskownicy.

        • I dlatego nie dziwię się, że Sony zdecydowało się na taki ruch. Obawiam się jednak, że skończy się to katastrofą i bez zaplecza w postaci MCU ich uniwersum będzie pustawe, bez duszy.

          Aczkolwiek zastanawiam się też, czy Sony nie szukało pretekstu. To, że już teraz mówią o tym, ile to seriali w uniwersum Spider-Mana planują, na to ciutkę wskazuje.

          • Tutaj się zgadzamy. Uważam, że w dobie Cancel Culture ten ruch przez Sony odbije się pustymi salami i biednym box office’em, który zmusi ich do przyjęcia jeszcze gorszych warunków Marvela/Disneya. Fani są pamiętliwi i będą bojkotować jakiekolwiek posunięcie Sony poza MCU. Najbardziej na tym ucierpi marka Sony, bo giganta z Domu Myszki nic nie ruszy.

          • Akurat tutaj moim zdaniem Marvel nie jest aż taki nietykalny – brak Spideya to kolejna rysa na wizerunku. Fani może nie pamiętają już smrodu po tym, jak Edward Norton zrezygnował z roli Hulka bo poszło o kasę, ale niesnaski pomiędzy Marvelem i Netfliksem oraz brak synergii pomiędzy dotychczasowymi serialami w ogóle i filmami pomimo obietnic to dość świeża sprawa.

            A pamiętajmy, że Marvel jest teraz w trudnej pozycji bo stracił sporo znanych nazwisk. Nowe filmy i seriale to w dużej mierze zupełnie nowe marki – niepewne. Utrata Spideya to i dla Disneya silny cios.

            Swoją drogą ciekawe kiedy ten deal tak naprawdę upadł. Możliwe, że nawet przed premierą FFH. Decyzja o zakończeniu współpracy rzuca nowe światło na to, że Spidey 2 kończy ostatnią fazę, a nie jest początkiem nowej. Te plany zmieniły się na ostatniej prostej…

  3. Z tego tekstu wynika, jakby to Sony było tym złym, a z faktów wynika kompletnie co innego.. Nikt normalny nie zgodziłby się na podział zaproponowany przez Disney (czyli 50/50). myszka Miki zaczyna się zachowywać jakby spidey należał już do niego, zapominając że prawa ma Sony, który na tym interesie powinno zarobić więcej.

  4. Ten artykuł jest żenujący. Wynika z niego jakby to wszystko stało się przez Sony a jest zupełnie odwrotnie – to Marvel chciał renegocjować umowę w sposób zupełnie nieopłacalny dla Sony (zyski z 5% na 50). Musieliby upaść na głowę żeby się zgodzić na warunki Disneya.

  5. Zrobią kolejne kupy pokroju Amazing Spider Mana i jak przyjdą straty to i im się zdanie odmieni… Szkoda że ucierpią na tym fani ale cóż… kasa…

  6. Prawda jest taka, że Disney to nienażarty monopolista, który chce kupić wszystko i później zalać nas tonami dziadostwa, żeby wycisnąć do ostatniego grosza. Ciekawe, że gdzie o tym nie czytam, to właśnie wydźwięk jest taki, jaki to Disney biedny, a Sony złe.. Heloł, przecież to “ich postać”!!! Dlaczego by mieli ją oddać za frajer, bo Disney takie fajne. A obawiam się, że Disney dopiero się rozkręca. Już zabili Gwiezdne Wojny, Piratów. Czekam na remake, kontynuacje i seriale Powrotu do przeszłości, Indiany Jonesa itd.. Dobrze, że jeszcze praw do Rambo nie wykupili.. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...