Magda Gessler przekracza granice kultury i dobrego smaku, ale widzom „Kuchennych rewolucji” to nie przeszkadza

Felieton/TV 06.09.2019
Magda Gessler przekracza granice kultury i dobrego smaku, ale widzom „Kuchennych rewolucji” to nie przeszkadza

Magda Gessler przekracza granice kultury i dobrego smaku, ale widzom „Kuchennych rewolucji” to nie przeszkadza

9 lat od pierwszej emisji, ponad 250 pokazanych odcinków i 20 sezon na tapecie. Nie znam jeszcze wyników oglądalności 1. odcinka nowej serii „Kuchennych rewolucji”, ale jestem pewna, że publiczność i tym razem nie zawiodła Magdy Gessler.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Można nie rozumieć jej fenomenu Magdy Gessler, ale trzeba przyznać, że swego czasu trafiła w pewną niszę potrzeb telewizyjnego odbiorcy. Chodzi o zapotrzebowanie na barwne, bezkompromisowe i szczere osobowości telewizyjne. Gessler ma te cechy, a w dodatku w swoim programie dba o to, by Polacy stołowali się w przyzwoitych, godnych warunkach. Abstrahując już od stopnia wyreżyserowania poszczególnych historii, „Kuchenne rewolucje” to w pewnym stopniu program misyjny. Polacy oglądają i dziękują Magdzie Gessler za zmiany w rodzimej gastronomii.

Impertynencki sposób bycia stał się przez lata znakiem rozpoznawczym Magdy Gessler.

Jej często oburzające zachowanie, przekleństwa i awantury mogą irytować. Do tego wszystkiego dochodzi internetowa persona Gessler, jej dziwne posty pisane wieczorową porą – przez to wszystko prowadząca stała się jeszcze bardziej memiczna. Czego by jednak nie mówić o niej samej, z pewnością przez te wszystkie lata nadawania „Kuchennych rewolucji” program miał jakiś tam wpływ na polską gastronomię. Gessler pokazuje, że proste rozwiązania są dobre, ludzi można karmić dobrze i tanio, no i co najważniejsze – należy być szczerym w stosunku do klienta. Gdyby wszyscy restauratorzy i restauratorki stosowali się do tych prostych zasad, świat byłby piękniejszy. I byłoby mniej zatruć.

W pierwszym odcinku nowego sezonu Magda Gessler odwiedziła niejaki Best Bar w Ostrowie Wielkopolskim, którego pracownice same przyznały, że „pachną jak frytki i kebaby”. W programie lecą talerze z pizzą, sypią się bluzgi i pretensje.

Z ust Magdy Gessler wymyka się seksistowski komentarz wobec jednej z pracownic.

Prowadząca mówi, że menadżerka jako kobieta powinna mieć więcej empatii i nie powinna doprowadzić do tego, by karmiono ludzi w tak tragicznych warunkach.Gessler nader często zdarza się przekraczać granice kultury i dobrego smaku, jednak mimo to widzowie jej wybaczają. W końcu jej misją jest dbanie o kondycję polskich żołądków. Nieważne jakim kosztem. Nawet obrażania innych ludziom. Gessler jest bezlitosna. Jej widzowie też.

To dość ironiczne, że w dawnej czołówce programu mówiono „kreatorka smaku i stylu” o prowadzącej, która potrafi reprezentować tak wulgarny i nieelegancki styl bycia. To jednak kolejna z przywar, za którą kochają ją widzowie. Uwielbiają tę wredną, bluzgającą, rzucającą mięsem Magdę Gessler. Prowadzącą, która potrafi zrugać, ale później potrafi też przytulić i pochwalić. A także wesprzeć dobrą radą. Jest surowa, ale to wszystko dla naszego dobra – mogą myśleć widzowie. Zupełnie jak archetypiczna matka.

Fot.: FP Kuchenne rewolucje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

33 odpowiedzi na “Magda Gessler przekracza granice kultury i dobrego smaku, ale widzom „Kuchennych rewolucji” to nie przeszkadza”

  1. „Można nie rozumieć jej fenomenu Magdy Gessler, ale trzeba przyznać, że swego czasu trafiła w pewną niszę potrzeb telewizyjnego odbiorcy”.

    I wszystko fajnie, ale to Gessler trafiła. Format jest kalką, to nie jest jakaś nasza nisza nagle, cudownie odkryta przez Gesslerową. Gordon Ramsey prowadził bliźniaczy cykl, a dodatkowo po najgorszy kuchniach Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych wziął się za naprawę najgorszych hoteli.

    Problem raczej trzeba rozpatrywać na styku popularności i chęci poznawania kuchni świata – wysyp programów kulinarnych i dedykowanym im kanałom i politycznej poprawności, która zabija wyrazistość. Jedzenie jest neutralne, powszechne dla wszystkich ludzi. Na tym gruncie można dość bezkarnie promować połajanki i wulgarność, bo przecież chodzi o jedzenie, dobro powszechne – dla nasz, szczególnie, gdy robią to Marco Pierre White, Gordon Ramsey czy nawet nasz gwiazdowy Wojtek Modest. Więc przyjemnie się to ogląda, gdy w trosce o nas można zobaczyć, jak ktoś kogoś beszta. W gruncie rzeczy chodzi tylko o igrzyska, nie o jakiś odkrywczy format.

  2. Ostatnio, podczas gotowania miałem włączony TV w salonie (co u mnie jest rzadkością, chyba, że równolegle odpalona jest PS4) i był emitowany odcinek chyba z pierwszej serii. Oesu, jaka ta Gessler byłą sympatyczna, do rany przyłóż. Naprawdę, aż miło się ją oglądało w takiej wersji.

    Teraz to jakaś masakra. Język, gnojenie ludzi i rzucanie jedzeniem we wszystkie strony (to już wyjątkowo mi działa na nerwy) to standard. Naprawdę dziwię się ludziom, którzy widzą w tym jakąkolwiek rozrywkę. Nic tylko siąść i płakać nad ogłupieniem tolerujących takie zachowania widzów :)

  3. Ja twierdze wręcz odwrotnie.. po pierwsze kucharze pracujący w kuchni powinni nosić takie specjalne siatki szczególnie gdy się ma takie kudły jak Pani Gestler ale jej to nie dotyczy, więc proszę nie pitolić o jakiejś poprawie polskiej gastronomi dzięki tej Pani, od tego jest sanepid który powinien takie przybytki zamykać..Ja np w życiu nie wszedłbym do restauracji po “rewolucjach” nawet gdybym konał z głodu..takie programy powinny być oznakowane czerwonym kółeczkiem gdzie sie robi kase na chamstwie tej Pani a pomysły to ma od czapy..Jeszce jedno ta pani nie w ogóle pojęcia o gotowaniu jak wielu telewizyjnych kucharzy..a że społeczeństwo mamy prymitywne więc jest zapotrzebowanie na rożnego rodzaju “trudne sprawy”..jak przez przypadek włączę kanał gdzie jest ta Pani od razu rzucam gumofilcem w TV..:-) XD

    • Bo widzisz… “Redaktor” Anna błędnie założyła, że jej interpretacja tego zdania to ta jedyna słuszna i prawdziwa.

      Jestem za równością wszelaką, ale takie skrajne podejście to krok wstecz.

    • To samo miałem napisać! Już naprawdę grubo przesadzamy. 4-5 lat temu śmiałem się ze swojego szefa, który opowiadał że w USA każdy pozywa każdego, o cokolwiek. Wtedy mi się to wydawało śmieszne, teraz jestem odrobinę przerażony. Pozwy gdzie główny dowód w sprawie to screenshot z instastory.

  4. Prawda o knajpach w Polsce jest taka, że sa to złej jakości jadłopodajnie.
    Nie jest ważne, czy płacisz za obiad 30 czy 300zł od osoby – na 99% dostaniesz słabe żarcie. Przyzwoitych restauracji jest 1%. Reszta to biznes nastawiony na zarobek i wykorzystywanie klientów poprzez podanie niesmacznych składników, źle przyrządzonych dań i niedoprawionych potraw.

    Chodzę jeść na mieście w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie i Trójmieście. Naprawdę niewiele miejsc jest godnych zapłacenia za to, co podali, a jeszcze mniej do powrotu.

  5. Proszę nie odbierać tego zbyt osobiście, ale trzeba mieć konkretnie zryty beret, żeby w przywołanym przypadku doszukiwać się jakiegokolwiek seksizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...