Amazon sprawdza grunt przed serialem w świecie Tolkiena. Widzieliśmy już produkcję fantasy „Carnival Row”, jest okropna

Recenzja/Seriale 30.08.2019
Nasza ocena:
Amazon sprawdza grunt przed serialem w świecie Tolkiena. Widzieliśmy już produkcję fantasy „Carnival Row”, jest okropna

Amazon sprawdza grunt przed serialem w świecie Tolkiena. Widzieliśmy już produkcję fantasy „Carnival Row”, jest okropna

Gdyby każdy twórca fantasy postawił sobie za cel puszczanie oka do współczesnego im widza czy czytelnika, to dzisiaj pewnie czytalibyśmy opowieść o złym czarodzieju Jaroslavusie i zielonym ogrze, który próbuje go pokonać.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Włączam „Carnival Row”, a tam wróżki. Kto nie lubi wróżek – pomyślałem, bo wtedy wydało mi się to nawet świeże i zabawne. Ze światami fantasy, które zakładają historyczne kostiumy bywa tak, że eksplorują znane, sprawdzone rozwiązania. Zwłaszcza jeśli dotyczy to konstrukcji świata, zależności między poszczególnymi rasami i tak dalej. Dlatego za każdym razem, gdy widzę nowy pomysł, to od razu wyostrzam zmysły.

Nowy serial Amazona zabiera nas do krainy fantasy, w której obok ludzi żyją najróżniejsze, czasem dziwne, inteligentne rasy. Są tu wróżki, centaury i inne najróżniejsze stworzenia, których fizyczność zazwyczaj powstawała z połączenia cech zwierzęcych z ludzkimi. Miejscem akcji jest głównie wielkie, stylizowane na wiktoriańskie miasto, które radzić sobie musi z licznymi problemami.

Carnival Row - Amazon Prime

Największym z nich jest niekontrolowany napływ ludności.

Rodzinne krainy fantastycznych stworzeń, ras innych niż ludzie, zostały podbite. Ich ogarnięta wojną ojczyzna nie jest już przyjaznym miejscem. W poszukiwaniu lepszego życia przeprawiają się przez morze i osiedlają się we wspomnianym mieście. Brzmi znajomo? To słuchajcie tego: uchodźcy – bo nie da się użyć innego słowa – nie są zbyt przyjaźnie witani w nowym miejscu, na ekranie widzimy oczywiście rasistów, ksenofobów, a także bezwzględnych przedsiębiorców, którzy chcą dorobić się na ludzkiej krzywdzie.

Tak, brzmi to znajomo i jest jednym z największych problemów serialu Amazona.

Światy fantasy wydają się stworzone do posługiwania się aluzjami. Jasne jest, że za opowieściami o królach, elfach, krasnoludach i rycerzach kryją się czasem uniwersalne przesłania, a czasem bardzo współczesne analogie. Problem pojawia się jednak, gdy twórca tak bardzo chce opowiedzieć o współczesnym realnym świecie, że zapomina, iż aluzja jest tym mocniejsza, im więcej w niej subtelności.

A „Carnival Row” jest równie subtelne, co nazwy działów w polskim Playboyu czy wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego.

Ale to nie jedyny problem serii. Fabuła skupia się na detektywie, który musi rozwiązać sprawę bardzo brutalnych morderstw. Rycroft Philostrate, w którego wciela się Orlando Bloom, jest niestety wyjątkowo nudny i płaski. Trochę lepiej jest z drugą ważną postacią „Carnival Row”, czyli Vignette Stonemoss – gra ją Cara Delevingne. Aktorsko jest dość przeciętnie, bo chociaż Bloom jest doświadczonym aktorem, to nie dostał zbyt ambitnego zajęcia. Tematem na zupełnie inny tekst jest zastanowienie się nad chemią między bohaterami, a konkretniej jej brakiem.

Serialowi „Carnival Row” Amazona udało się jednak stworzyć całkiem interesujący świat. Na pochwałę zasługują również efekty, kostiumy i cała ta otoczka, która niezbędna jest w konstruowaniu rzeczywistości fantasy.

Banał: pieniądze to nie wszystko.

Niemały budżet widoczny jest nie tylko w kostiumach i efektach, ale także w naprawdę niezłej obsadzie. Obok Cary Delevingne i Orlando Blooma na ekranie swoje kilka minut mają Jared Harris czy Indira Varma. Ich obecność nie jest w stanie uratować jednak „Carnival Row”. I grzechem nie jest, że serial się nie udał, a to, że w gruncie rzeczy niezły potencjał został zmarnowany.

„Carnival Row” obejrzycie w serwisie streamingowym Amazona.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

41 odpowiedzi na “Amazon sprawdza grunt przed serialem w świecie Tolkiena. Widzieliśmy już produkcję fantasy „Carnival Row”, jest okropna”

  1. Szkoda bo bardzo liczyłam na Carnival Row. Oglądam filmy i seriale między innymi dlatego że chcę uciec od codzienności, w szczególności od polityki. Gdyby nawet zrobili to trochę subtelniej ale nie, w większości dzisiejszych produkcji wszystko jest wyłożone jak krówce…Staje się to już trochę męczące.

  2. Mi się bardzo dobrze ogląda ten serial, nie przeszkadza mi temat uchodźców. Swoją drogą jest inny ciekawy serial który poniekąd porusza problem uchodźców, norweski serial Przybysze na HBO

  3. Ja się zastanawiam dlaczego takiego chwasta jak ten co pisze eszcze nie usunięto? Okularnik czyli zwyczajny głąb udający intelektualistę, a nie mający pojęcia o czym pisze. Następny po Bolku OTULE tyle tylko że ten głąb to UPER! :-))) Jak OTUA to skrót od ośrodek terapi uzależnień alkoholowych, tak UPER? Warto to rozszygrować bo czuję że będzie z czego polewać.

  4. Recenzja/opis/interpretacja – bo w sumie nie mam pojęcia czym jest ten tekst – w skali 1 do 10 według mojej oceny jest poniżej dyszla – czyli poza skalą. Oglądając serial odniosłem niemal całkowicie inne wrażenia i dostarczył mi on zupełnie innych emocji. O interpretacji nie wspomnę :D Być może jestem za stary, a może czytałem inne książki czy też oglądam inne kanały w tv… Nie mam pewności, jednak, aby nie urażać nadmiernie powyższego “tekstu” napiszę tylko, że wg mnie przypomina mi on wnioskowanie pięciolatka.

  5. Recenzencie! Czy jesteś syryjskim transwestytą w Polsce?

    Teraz, kiedy zwróciłem już twoją uwagę, czytaj.

    Napływ ludności nie jest głównym, a nawet dużym problemem tego serialu. Historia toczy się kiedy już masy jak ich nazwałeś “uchodźców” są na miejscu.

    Otoczką, kontekstem prawdziwych problemów w serialu jest multikulti. Efekt migracji, nie jej boom. W tym wypadku wielokulturowości w jednym mieście. Nie jest to clou serialu, tylko zarys sytuacji w jakiej znaleźli się bohaterowie.

    Czytając te wypociny zdaję sobie sprawę, że ciężko ci było do tego dojść. Zastanów się czy twórcy w 2019 roku, chcieliby pokazywać migrację ludzi i jej efekt jako główny problem serialu i aluzję do współczesności? Spróbuj wziąć to “na logikę”, nie wydaje ci się że to wyszło z mody już kilka lat temu w samej Europie, a np. w stanach już kilka dekad temu?

    Inną rzeczą, która zakuła mnie w oczy, jest twoje odniesienie do głównej postaci. Twoim zdaniem jest ona “płaska”, jest to tylko detektyw skupiający się na rozwikłaniu spraw morderstwa. Po raz kolejny oklaski za to spostrzeżenie. Teraz napiszę ci kim jeszcze jest postać grana przez Orlando Blooma. Oglądając trailer i czytając kilka opisów serialu nie wszystko zapewne mogłeś zauważyć.

    Orlando Bloom gra detektywa borykającego się ze swoją przeszłością, a właściwie jej czarnymi plamami w pamięci. Nie wie kim naprawdę jest, definiuje siebie nie chcąc się przy tym otworzyć innym. Bije się ze sobą, pracując jako detektyw nad sprawami morderstw, które odsłaniają mu powoli jego prawdziwe ja. Pieprzu postaci dodaje jego historia miłości do osoby, której jak mu się wydaje nie mógł mieć i właśnie wprowadzona otoczka – multikulti. Wrogość części natywnych mieszkańców miasta i tolerancja, a nawet miłość innych do przybyszy.

    Następny razem proponuję oglądnąć przynajmniej kilka odcinków zanim napisze się takie pierdoły i nie chwalę tutaj serialu, ale strofuję ciebie.

    Pozdrawiam, Marek :)

    PS Twoja recenzja jest równie prawdziwa co choroba filipińska Kwaśniewskiego, reklamy proszków, albo poglądy płaskoziemców.

    To tak tylko dodaję, gdybyś nie zrozumiał przesłania w powyższym tekście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...