Z „Gry o tron” do „Eternals” Marvela. Jaka przyszłość czeka Kita Haringtona po pożegnaniu z rolą Jona Snowa?

Analiza/Film 26.08.2019
Z „Gry o tron” do „Eternals” Marvela. Jaka przyszłość czeka Kita Haringtona po pożegnaniu z rolą Jona Snowa?

Z „Gry o tron” do „Eternals” Marvela. Jaka przyszłość czeka Kita Haringtona po pożegnaniu z rolą Jona Snowa?

W miniony weekend, podczas konferencji Disneya D23 ogłoszono pełną obsadę zaplanowanego na przyszły rok widowiska Marvel Studios „Eternals”. Obok Angeliny Jolie i Salmy Hayek zobaczymy też m.in. Kita Haringtona.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kit Harington wcieli się w postać Black Knighta. Dokładnie nie wiadomo jeszcze, którą wersję bohatera zobaczymy na dużym ekranie. W komiksowym uniwersum Marvela istnieją bowiem aż cztery inkarnacje Czarnego Rycerza. Pierwsza to średniowieczny rycerz, który służył na dworze króla Artura. Druga to jego potomek, który był arcyłotrem. Trzecia, chyba najbardziej znana, to kuzyn czarnego charakteru, który był już superbohaterem, a nawet przez pewien czas działał w Avengers, w jednym z późniejszych line-upów tej grupy. Jest jeszcze czwarta wersja tej postaci, pozostająca bez związku z poprzednikami – watykański rycerz, który najechał Wakandę.

Ponoć akcja „Eternals” ma się rozgrywać w przeszłości, więc można domniemywać, że Harington wcieli się w tego oryginalnego, pierwszego Dark Knighta z czasów króla Artura.

Tak czy inaczej, średnio ekscytuje mnie to widowisko, podobnie jak jego bohaterowie, którzy są kompletnie nieznani. Tak wiem, przed 2008 rokiem Iron Man też nie był globalnie znaną i lubianą postacią, a o Strażnikach Galaktyki praktycznie nikt nie słyszał. Obecnie wszyscy ich uwielbiają. Mimo wszystko mam złe przeczucia odnośnie Eternalsów, którzy są jeszcze bardziej niszowym i zapomnianym tworem. Nie wątpię, że Marvel i Kevin Feige rozpracowali sobie to wszystko tak, by „Eternals” stanowili zapewne wprowadzenie do kolejnej wielkiej fazy MCU i nowego składu Avengers. Na razie jednak jest to wszystko w strzępach, cała 4. faza MCU jest ewidentnie rozdrobniona, w dużej mierze skupiona na promowaniu treści w Disney+.

Brak Spider-Mana w MCU też uszczupla moją ekscytację względem przyszłości Avengers. Do tej pory był on bowiem powoli, acz sukcesywnie, kreowany na następcę Tony’ego Starka i Iron Mana. W dodatku jest też najpopularniejszym superbohaterem Marvela, a jego ostatni film, „Daleko od domu”, jako pierwszy z całej serii przekroczył magiczną barierę miliarda dolarów globalnych wpływów.

Oczywiście dla Haringtona angaż w uniwersum Marvela to nie lada okazja.

Tym bardziej, że ma on o tyle komfortową sytuację, że dopiero co opuścił plan „Gry o tron”. Aktorzy telewizyjni, nawet w obecnej złotej erze seriali, raczej przeważnie nie mają co liczyć na status gwiazdy Hollywood i robić wielkich karier w kinie. Bryan Cranston, pomimo tego, że jego rola w „Breaking Bad” zasługuje na corocznego dożywotniego Oscara, rzadko dostaje główne role w znaczących produkcjach. Jon Hamm, James Gandolfini, Michael C. Hall mieli taki sam los. Nieważne jak wybitną rolę przyszło im zagrać, jak bardzo byli popularni i uwielbiani – Hollywood tylko trochę jest w stanie uchylić im okno, bo przez drzwi nie wpuszcza za często.

Do tego miejmy na uwadze, że Kit Harington nie jest wybitnym aktorem. Abstrahując od sympatii czy antypatii pod jego adresem, jest on dość drewnianą postacią, która pasowała do bohatera z serialu HBO. Marvel może okazać się więc dla niego deską ratunku przez zawodowym niebytem i angażami w podrzędnych produkcjach klasy B, arthouse’owych eksperymentach, których nikt nie ogląda, albo marnych filmach na Netfliksie. Ani Daniel Radcliffe po „Harrym Potterze”, ani Robert Pattinson po „Zmierzchu” wielkich karier nie zrobili. Pattinson wprawdzie lada moment będzie Batmanem, ale to też jest strzał, jaki nie trafia się często.

Oprócz Haringtona do obsady „Eternals” dołączyli także Barry Keoghan i Gemma Chan.

Ten pierwszy jest jednym z najlepiej zapowiadających się aktorów młodego pokolenia. Mogliście go oglądać w „Dunkierce”, a także w fenomenalnej roli w „Zabójstwie świętego Jelenia”. Z pewnością pokazanie go szerszej widowni to bardzo dobra wiadomość. Keoghan zagra Druiga, potężną istotę zdolną manipulować energią.

Chan dopiero co pojawiła się w innej produkcji Marvela, filmie „Kapitan Marvel”, w którym zagrała Minn-Ervę. Czy w Hollywood naprawdę jest aż tak mało aktorów, że zatrudnia się ciągle te same osoby, nawet w obrębie jednego uniwersum? Chan wcieli się w Sersi, która należy do Eternalsów i bywała również członkinią Avengersów.

Światowa premiera „Eternals” będzie mieć miejsce 6 listopada 2020 roku.

Wcześniej zapoznamy się jedynie z jednym kinowym filmem MCU – „Czarną Wdową” oraz pierwszym serialem Marvela w Disney+, czyli „Falcon and the Winter Solider”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...