CD Projekt RED wspiera „Wiedźmina” Netfliksa. Niektórym fanom się to nie podoba, ale my obalamy ich argumenty

Felieton/Seriale 07.08.2019
CD Projekt RED wspiera „Wiedźmina” Netfliksa. Niektórym fanom się to nie podoba, ale my obalamy ich argumenty

CD Projekt RED wspiera „Wiedźmina” Netfliksa. Niektórym fanom się to nie podoba, ale my obalamy ich argumenty

Pracownicy studia CD Projekt RED postanowili grupowo wesprzeć powstający właśnie serial „Wiedźmin” Netfliksa. Showrunnerka produkcji pochwaliła się pozytywnymi reakcjami kolegów po fachu, ale nie wszyscy fani zareagowali pozytywnie. Czy w ich argumentach jest trochę sensu? Postanowiliśmy to sprawdzić.

„Wiedźmin” od samego początku budzi równie wielki entuzjazm, co niepokój. Wzmacniany dodatkowo przez długotrwały brak oficjalnych wiadomości na temat fabuły. Co oczywiście nie rozwiązywało wszystkich problemów, bo część fanów wciąż ma wątpliwości, czy Netflix podoła zadaniu. I to mimo, że zobaczyli już premierowy zwiastun z trójką głównych bohaterów.

Sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, że w oczach odbiorców „Wiedźmin” Netfliksa musi rywalizować z dwoma świetnymi dziełami – sagą Andrzeja Sapkowskiego i serią gier CD Projekt RED. To w dużej mierze sztuczny konflikt, bo tak naprawdę na popularności serialu skorzystają wszyscy (książki i gry też będą się przecież lepiej sprzedawać), ale fandom lubi tego typu zestawienia. Czasem wręcz za bardzo. Dlatego gdy Lauren S. Hissrich pochwaliła się słowami wsparcia udzielonymi na Twitterze przez „Redów”, część komentujących zareagowała negatywnie.

Pojawiły się znane od dawna argumenty o wyższości robionych przez Polaków gier nad globalnym projektem Netfliksa.

Wsparcie udzielane sobie nawzajem przez twórców działających na bazie jednej wspólnej marki nie jest niczym dziwnym. Oprócz wspominanych wcześniej korzyści finansowych wynikających ze współpracy, pojawia się też oczywista zbieżność doświadczeń. Pracując tak długo nad jedną postacią (w dodatku tak wielowymiarową jak Geralt z Rivii), siłą rzeczy łatwo stać się jej fanem. Dlatego mimo, że serial Netfliksa będzie stanowić adaptację książek Sapkowskiego, a „Wiedźminy” były swego rodzaju kontynuacją, Hissrich odwiedziła studio CD Projekt RED.

Showrunnerka mogła porozmawiać z innymi ludźmi, którzy mają podobne doświadczenia co ona i też musieli mierzyć się z wygórowanymi oczekiwaniami fanów. Nic dziwnego, że chciała poznać ich przemyślenia na ten temat. Nie wspominając o tym, że wizyta w miejscu powstawania „Wiedźmina 3” i „Cyberpunk 2077” to po prostu fantastyczne doświadczenie dla każdej osoby zainteresowanej popkulturą.

Niektórzy fani „Wiedźmina” nie potrafią się jednak pogodzić z taką rzeczywistością.

Zamiast tego wolą ustawiać tworzony w zgodzie z poprawnością polityczną serial Netfliksa w kontrze do rozumiejących słowiańskiego ducha gier. Powyższy argument był już wielokrotnie analizowany i to na różne sposoby. Konrad Chwast choćby słusznie zauważył, że tworzenie kolejnej adaptacji „Wiedźmina” na wzór innej nie ma najmniejszego sensu. W jakim celu Netflix miałby ograniczać wizję swoich twórców do tego, co CD Projekt RED już zrobiło? Zwłaszcza, że wersje Geralta i innych bohaterów w grach nie były do końca zbieżne z oryginalnymi. A fabuła miała nie tylko swoje atuty, ale też słabości.

Również argument o słowiańskości ma wiele dziur logicznych. Dla zainteresowanych tematem nie będzie żadnym zaskoczeniem, że przy „Wiedźmin 2: Zabójcy królów”, a przede wszystkim „Wiedźmin 3: Dziki Gon” pracowali nie tylko Polacy. Nie trzeba wychowywać się w danej kulturze, żeby czuć i rozumieć jej najważniejsze cechy. Liczy się nastawienie.

Nie jest jednak tak, że „Redzi” stworzyli lepszą wersję Kontynentu, bo wykorzystali w nim elementy polskiej kultury. Akurat ten element jest w dużej mierze przeciwny zamysłowi Sapkowskiego. Najwyższy czas przestać powtarzać w kółko nieprawdziwą informację, że świat wiedźmińskiej sagi został oparty w całości na słowiańskim folklorze. Obok południc i utopców pojawiają się tam dżiny, syreny i ghule. Świat „Wiedźmina” to prawdziwy miks. Trudno więc na poważnie rozważać argument, że dzięki temu adaptacja od CD Projekt RED będzie lepsza od tego, co tworzy Netflix.

Prześmiewcze krytykowanie, że Geralt będzie gejem lub biseksualistą w serii Netfliksa to cios, który najłatwiej zbić.

Wiadomo oczywiście, że to nieprawda. Osoby atakujące Hissrich w ten sposób pokazują tylko, że brakuje im wyobraźni na wymyślenie czegoś mądrzejszego. Czy to oznacza, że osoba o innej orientacji seksualnej w świecie „Wiedźmina” nie miałaby prawa się pojawić? Nie, choć oczywiście sens takiej decyzji zależałby od bohatera i wartości tej informacji dla szerszej fabuły. Na pewno wielu widzom ciężko byłoby pogodzić się z poważnymi zmianami u jakiejkolwiek kanonicznej postaci. Widać to było już przy okazji sporu wokół rzekomo czarnoskórej Ciri.

wiedźmin cd projekt red

Można zrozumieć takie nastawienie, ale nie wolno akceptować nienawiści tłumaczonej miłością do jakiegokolwiek dzieła popkultury. Wydaje się, że większość komentujących rozumie tę różnicę, choć oczywiście zawsze zdarzają się wyjątki. Nie zmienia to mimo wszystko podstawowego faktu – „Wiedźmin” w żadnej formie nie był i na pewno nie będzie dziełem idealnym. Każda wersja ma swoje mocne i słabe strony. Z oceną serialu warto jednak poczekać.

Rozmawiamy o nieukończonym dziele, dlatego traktowanie wyborów twórców w sposób czarno-biały jest niewłaściwe. Tym bardziej, że mają prawo je podejmować.

Nikt nigdy nie zarzekał się, że „Wiedźmin” Netfliksa będzie w 100 proc. wierną adaptacją powieści. Fandom zresztą wcale nie jest jednoznacznie nastawiony do tego faktu. Najbardziej zagorzali fani książek będą wytykać każdą drobną zmianę, gracze zaś nie omieszkają wspomnieć o każdej rzeczy, którą CD Projekt zrobiło lepiej. A przy okazji jedni będą się kłócić z drugimi o wyższość książek nad grami (lub vice versa). W różnorodności opinii leży siła każdego fandomu, ale w argumentach zagorzałych przeciwników Lauren S. Hissrich za dużo dawno obalonych argumentów, a za mało otwartości na zdanie innych ludzi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (26)

72 odpowiedzi na “CD Projekt RED wspiera „Wiedźmina” Netfliksa. Niektórym fanom się to nie podoba, ale my obalamy ich argumenty”

      • lepiej obalac argumenty innymi argumentami niż obrzucać sie błotem. Nikt tu tez nie twierdzi, że wie lepiej co powinno byc w serialu ale upieranie się przez fanatyków, że to czy tamto jest niezbędne w serialu staje sie i śmieszne i straszne :-)

        • Z fanatykami nie da się prowadzić dyskusji i to nie jest kwestia argumentów.

          Natomiast osobiście uważam, że Sapkowski jednak dodał dużo słowiańskich przypraw do swojego wiedźmina, obok legend arturiańskich, baśni i cesarstwa rzymskiego. Słowiańskość to nie jest coś wtrącone tylko przez CDP.

          Myślę, że Netflix po prostu idzie na łatwizne. Prowadząc produkcje w stanach, z tamtejszymi aktorami, producentami, scenografami, zwyczajnie nie potrafiliby uchwycić słowiańskości, bo jej nie znają.

          Po prostu trochę to smutne, że przy całej tej uwadze którą ma Netfilix w swoich produkcjach – by nie dyskryminować nikogo, by grali aktorzy o każdym kolorze skóry, by prezentować różnorodność orientacji seksualnych itd. – i przy całym swoim budżecie, idą na skróty i wycinają słowiańską część.

          • czyli koniec tematu, bo: “Z fanatykami nie da się prowadzić dyskusji i to nie jest kwestia argumentów”

          • Piszesz o “fanatykach” czyli o sobie? Bo Planarize napisał post w pełni uargumentowany, w dodatku kulturalnie bez wyzwisk… natomiast ty napisałeś jedno, wielkie NIC. Hipokrytyzm level hard…

          • Piszesz o “fanatykach” czyli o sobie? Bo Planarize napisał post w pełni uargumentowany, w dodatku kulturalnie bez wyzwisk… natomiast ty napisałeś jedno, wielkie NIC. Hipokrytyzm level hard…

          • cały powyższy artykuł/wpis zawiera argumenty a ja sie z nimi zgodziłem – po co miałem je powtarzac w komentarzu. A co “fanatyka” to przeczytaj uważnie – on sam sie zgodzil, ze nim jest

          • Po pierwsze…pisząc o argumentach chodziło mi jedynie oto czemu nazywasz go “fanatykiem” (mój komentarz nie miał NIC wspólnego z artykułem i argumentach w nim zawartych, chodzi jedynie o twój atak na Planarize) skoro z jego postu płynie czysta dyskusja, nie ma w niej ani krzty fanatyzmu!
            Po drugie…gdzie niby sam się zgodził, że nim jest?!
            Po trzecie….jedynym fanatykiem jesteś ty, atakujesz ludzi którzy poprostu, zwyczajnie prowadzą dyskusję na temat artykułu

          • przeczytaj jeszcze raz moją rozmowę z nim bo chyba tego nie zrobiłeś albo przeczytałeś i wyciągnąłeś wnioski które tobie pasowały :-)

          • Znowu piszesz o sobie? Lepiej przeczytaj co sam piszesz bo to wygląda jakbyś miał rozdwojenie jaźni….cały czas zarzucasz mi i innym osobom coś co idealnie pasuje do ciebie

          • Akurat Planarize nie obrzuca w swoich wypowiedziach nikogo błotem tylko prezentuje wg. mnie w sposób rozsądny, swoje poglądy na temat, więc nie nazywałbym go fanatykiem, ani nie sugerował, że nie uda się z nim poprowadzić dyskusji :)

          • a czy napisałem, że on obrzuca innych błotem? ale tak dzieje sie bardzo często – juz nie jedna taka “dyskusje” widziałem

  1. Kiedy usłyszałem, że Netflix zabiera się za Wiedźmina nie posiadałem się ze szczęścia. Kiedy ogłoszono obsadę, pomyślałem że to jest wersja, która ma się podobać na całym świecie. Kiedy zobaczyłem zwiastun byłem zawiedziony, ale tłumaczyłem sobie, że moje wyobrażenia postaci i świata, są wyobrażeniami z gier i książek, które przeczytałem wielokrotnie i zakorzeniły się w mojej wyobraźni. Kiedy przeczytałem wypowiedź showrunerki, że Yennefer i Ciri dostaną rozszerzone historie, które mają nadać głębi ich postaciom, autentycznie się ucieszyłem, ale kiedy przeczytałem, że książkowy pierwowzór będzie zmieniany, żeby Ciri i Yennefer brały rolę w momentach akcji w których pozostają w cieniu, to mam dość. Tak po ludzku i zwyczajnie. Serial i tak pewnie zobaczę i naprawdę bym chciał, żeby mnie pozytywnie zaskoczył i żebym wracał do niego równie często jak do książek, ale nie mam wielkich nadziei.

    • ale wiesz ze to nie polega na tym żeby zrobić ekranizacje książki tylko zrobić to w sposób szczególny, oryginalny. Dla przykładu: Bracia Russo zbudowali historie na podstawie komiksu ale nie zrobili kalki tylko stworzyli coś swojego zachowując przy tym sens danej opowieści, historii.

  2. Netflix nie musi zmieniać niczyjej orientacji seksualnej. Serial będzie oparty na książkach, więc zgaduję że znajdzie się w nim coś o homoseksualiści Ciri

  3. Już nawet za to, że masz inną opinię niż jedynie słuszna ta medialna(światowa) piszą hejterzy. Uważam, że serial jest robiony dla Amerykanów, takie założenie było od samego początku, dla nas zostawili ochłapy i nic więcej. Zresztą wiedza i wizja, a przede wszystkim zrozumienie okresu europejskiego średniowiecza jest dla Amerykanów zbyt trudne, jak w ogóle całej historii Europy. Co do fandomu Wiedźmina, bez wątpienia podzieli się na 3 grupy, czytelników, graczy i tych od seriali, którzy zawsze będą się kłócić, serial absolutnie dolał oliwy do ognia.

  4. Wiedźminowi należy się adaptacja na miarę Władcy Pierścieni… wystarczy popatrzeć na oceny ostatnich Gówno Wojen żeby zadać sobie pytanie o co chodzi twórcom filmów. Chcą trzymać się adaptacji, oryginalnej historii czy wolą robić naszpikowane ideologicznie zlepione jakieś niby sceny, których scenariusz i tak pisze algorytm na bazie analizy oglądalności. Dziś nikomu nie zależy na zrobieniu filmu. Dziś film ma realizować propagandowy cel. Historia czy protagonista to tylko pretekst. Niedawno czytałem że w Chinach zaczęto robić kino właśnie na wzór amerykańskiej ideologicznej propagandy i skutecznie się je promuje.

  5. Cóż na mnie chyba podziałało bo wcześniej jakoś nie ciągnęło mnie do Wiedźmina. Obecnie ogrywam pierwszy raz W3 oraz kończę słuchać Audiobooki z opowiadaniami (jeżdżę codziennie autem do roboty więc to był dla mnie najlepszy sposób na poznanie tych historii a realizacja jest na genialnym poziomie)

  6. „Pracownicy studia CD Projekt RED postanowili grupowo wesprzeć powstający właśnie serial „Wiedźmin”
    Fałsz! Owszem niektórzy pracujący w CD Projekcie prywatnie wypowiedzieli się o serialu.. Ale oficjalnego wsparcia dla zwiastuna nie było..
    „ w oczach odbiorców „Wiedźmin” Netfliksa musi rywalizować z dwoma świetnymi dziełami – sagą Andrzeja Sapkowskiego i serią gier CD Projekt RED”.
    To nie do końca jest prawda.. Owszem musi rywalizować z Wiedźminem od Redów z dwóch powodów: sami reagowali alergicznie na uniwersum w grach, po drugie; książkowa wersja jest bardzo mało popularna na Zachodzie (w przeciwieństwie do gier)..
    „Wsparcie udzielane sobie nawzajem przez twórców działających na bazie jednej wspólnej marki nie jest niczym dziwnym. Oprócz wspominanych wcześniej korzyści finansowych wynikających ze współpracy, pojawia się też oczywista zbieżność doświadczeń. (…)
    Dlatego mimo, że serial Netfliksa będzie stanowić adaptację książek Sapkowskiego, a „Wiedźminy” były swego rodzaju kontynuacją, Hissrich odwiedziła studio CD Projekt RED.”

    Redzi owszem.. Na samym początku złożyli życzliwą deklarację i zainteresowanie powstającym serialem.. Ale żadnej (nawet grzecznościowej) odpowiedzi Netflixa nie było!! Mało tego nastąpiła intensywna kampania (często aroganckiego) odżegnywanie się od gier.

    Hissrich owszem – niemal w tajemnicy _ odwiedziła studio.. w kwietniu ubiegłego roku! Ciekawe, że dopiero po niechętnym odbiorze zwiastuna.. Netflix nagłośnił tą zdawkową wizytę..
    Niestety… ale jeśli zwiastun jest zapowiedzią tego co zobaczymy.. To z przykrością muszę stwierdzić, że to zły znak..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...