Dzisiejsze nastolatki w serialach ćpają, uprawiają seks jak z pornoli i zginęłyby bez swoich smartfonów. Kim są naprawdę?

Artykuł/Seriale 05.08.2019
Dzisiejsze nastolatki w serialach ćpają, uprawiają seks jak z pornoli i zginęłyby bez swoich smartfonów. Kim są naprawdę?

Dzisiejsze nastolatki w serialach ćpają, uprawiają seks jak z pornoli i zginęłyby bez swoich smartfonów. Kim są naprawdę?

„Euforia” – nowy serial HBO, którego finał możemy obejrzeć już dziś – wznosi seriale dla młodzieży na zupełnie nowy poziom. To produkcja opowiadająca o nastolatkach, przed którymi większość rodziców chciałaby pewnie chronić swoje dzieci, i będąca doskonałym obrazem tego, co od pewnego czasu dzieje się na rynku seriali młodzieżowych.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W serialu „Euforia” 17-letnia Rue, główna bohaterka i narratorka produkcji HBO, przeżywa narkotyczne uniesienia, a jej koleżanka ze szkoły szuka akceptacji w sieci, nawiązując intymne relacje z nieznajomymi starszymi mężczyznami, dla których seksualnym spełnieniem jest podglądanie niepełnoletniej dziewczyny w niedwuznacznych sytuacjach. W „Riverdale” młodociani mieszkańcy miasta przejmują kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości i potrafią pokonać każdego złoczyńcę, który stanie im na drodze. Podobnie zresztą jak bohaterowie „Szkoły zabójców”, skasowanego już tytułu o elitarnej jednostce szkolącej młodych morderców.

nastolatki w serialach dla młodzieży

O ile dwa ostatnie tytuły oparte są o serie komiksów, co tłumaczyć może nieświadomej publiczności konwencję seriali, polegającą na pewnym przerysowaniu czy „teledyskowym” przedstawieniu świata, o tyle trudno nie odnieść wrażenia, że niezależnie, czy widzom w produkcjach dla młodzieży przedstawia się rzeczywistość rodem ze świata science fiction, czy szalonych historii obrazkowych, nastolatki w ostatnich latach zmieniły się z „dzieciaków” w „młodych dorosłych”. I to takich, którzy często mają bardziej „dorosłe” rozrywki niż dzisiejsi trzydziestolatkowie. Być może nie ma w tym zresztą nic dziwnego, skoro milenialsi uprawiają ponoć coraz mniej seksu.

Współczesne nastolatki z seriali mają na koncie więcej partnerów seksualnych niż niejedna matka z dwójką dzieci, wciągnęły też prawdopodobnie więcej koksu od klientów „dilera gwiazd”.

Są bardziej „dorośli” niż dorośli, chociaż gdyby na trzeźwo ocenić ich wybory, co im się czasem zdarza, wcale nie zachowują się dojrzale. W repertuarze ich rozrywek (używek?) znajdują się: dragi i tu mamy całe spektrum, bo marihuana, która odurzała ich dziadków i rodziców, nawet jeśli nie wyszła z mody, staje się za słaba – jest niczym guma do żucia, przerywnik pomiędzy czymś mocniejszym; alkohol pity na umór i by dodać sobie odwagi; seks w różnych konfiguracjach, często inicjowany bez zastanowienia i bez szacunku; media społecznościowe i komunikatory – bez smartfonów, Internetu pokolenie nastolatków nie przeżyłoby ani pół dnia i aż dziwne, że bohaterowie „The Society” dają radę tak długo funkcjonować odcięci od Sieci. Chociaż słowo „funkcjonować” chyba nie do końca dobrze oddaje ich próbę przetrwania w nowej rzeczywistości, w której zbliżają się do upadku.

Skąd bierze się ta potrzeba, by tworzyć seriale młodzieżowe, które nierzadko powinny być oznaczone logiem „18+” w rogu ekranu?

Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi na myśl, to fakt, że dorosłość jest pociągająca. Oczywiście, nie samo starzenie się jest intrygujące – zwłaszcza dla pokolenia Z, które dzisiejszych 30-latków ma za staruchów – a to, co jest możliwe, kiedy osiągnie się pełnoletność. I tym bardziej jest to podniecające, im mniej dozwolone, w myśl idei o „zakazanym owocu”.

To zresztą ciekawy paradoks, że 15-, 16- czy 17-latkowie w serialach wydają się czerpać większą satysfakcję ze wszystkich dobrodziejstw dorosłości (bo przecież istotne jest to, że nie trzeba się nikomu z niczego tłumaczyć, a nie na przykład zarobić na własne utrzymanie, by właśnie móc się nikomu z niczego nie tłumaczyć) niż ich starsi o kilkanaście lat koledzy–widzowie. Wielu z nich, o czym milenialsom z lubością przypominają media, z miłą chęcią przedłuża swoje dzieciństwo, okres nastoletni czy studiów, a ci, którzy już staną na własne nogi i wyprowadzą się „na swoje” (obarczone, nie zapominajmy, kredytem albo mające w pakiecie uroczego wynajmującego, który nie pozwala wbić w ścianę gwoździa) z całym dobrodziejstwem inwentarza przyjęliby ponownie okres nastoletni do swoich żyć. I stokroć bardziej – o czym przekonuje mnie część i moich znajomych – woleliby odrabiać pracę domową z fizyki niż martwić się, że trzeba samemu opłacić składkę ZUS. A jeśli wziąć pod uwagę, że serialowi bohaterowie teen drama czasu na prace domowe nie mają, a jakoś zdają do następnych klas, te chwile jawią się wyjątkowo sielsko.

hbo go co obejrzeć czerwiec

Ciemną stroną tej „dorosłości” serialowych kilkunastolatków są uzależnienia, depresja i nieumiejętność poradzenia sobie z własną tożsamością, seksualnością.

I gdyby spojrzeć na problemy z jakimi zmagają się w szkole i domach – nierzadko jest to patologiczne środowisko, w jakim dorastają – rodzice, którzy nastawieni są na sukces dziecka pomimo wszystko jak w przypadku Chrisa McKaya z „Euforii”, albo tacy mający własne problemy z uzależnieniem i nie umiejący zająć się dorastającą pociechą, jak na przykład matka Justina Foleya z „Trzynastu powodów” – to można dojść do wniosku, że te dzieciaki mają trudniej niż dorośli. Nie są gotowe by zmierzyć się z takimi przeciwnościami losu, ich skóra nie jest jeszcze wystarczająco twarda. Łatwo ulegają wpływom, manipulacjom, są podatne na zagrożenia, które podawane są im w formie leku i odtrutki na otaczający ich świat.

Bowiem nie chodzi tylko o to, że „dorosłość jest pociągająca”, ale że narkotyki, seks, alkohol i świat wirtualny (przyjmijmy, że taki jeszcze istnieje, choć granica między realem a wirtualem nie była nigdy bardziej zatarta – jesteśmy inline, oba te światy stoją ze sobą w jednej lini), łagodzą wątpliwości młodych ludzi, pozwalają im na chwilę zapomnieć o problemach. Tak jak pomagają zapomnieć ich rodzicom o nieudanym dniu w pracy albo o tym, że ich żona ich nie kocha, czego – znowu – świadkami są ich dorastające dzieci jak choćby Cassie Howard z „Euforii” .

Uczestniczenie w tym świecie pełnym niedozwolonych rzeczy wciąż nie jest wolne od stygmatyzacji. Gorzej mają – jak w realnym życiu – ci, którzy nie potrafią dopasować się do reszty, a więc nie piją, nie potrafią wrzucić na luz wśród zażywających czy są pruderyjni w sprawach seksu. Choć trzeba sobie powiedzieć, że takie seriale jak wspomniana już „Euforia”, „Sex Education”, a także starsze – „Skins”, nie są nastawione na to, by tylko uderzać między oczy. Jasne, niektórym z nich obrywa się i muszą zmierzyć się z zarzutem „szokowania dla samego szokowania” jak choćby „Euforia” (czy przywołane wcześniej „Trzynaście powodów” albo „Rzymskie dziewczyny”), ale w wielu znajduje się miejsce na pewien element edukacyjny dla młodzieży, a więc na przykład uzmysłowienie, że branie dragów nie rozwiąże ich problemów, a wręcz przeciwnie – przysporzy nowych. A może inaczej: jest tam miejsce na powiedzenie co jest dobre, a co złe, z zaznaczeniem, że świat potrafi być brutalny i pewnie części błędów nie da się uniknąć. Ale przecież właśnie na tym polega dorastanie.

Pytaniem pozostaje, czy pokolenie Z, a więc ludzi urodzonych po roku 2000, jest takie jak to w telewizji, czy nie?

Bo przecież za pewnik musimy wziąć fakt, że na ekranie wszystko musi być bardziej, mocniej. Musi być więcej. Nikt nie chce oglądać nudnej historii o 15-latce, która wyciska pryszcza, potem idzie do szkoły, na przerwie pośmieje się z koleżankami, kogoś obgada, obejrzy wideo na YouTubie, potem wróci do domu, odrobi pracę domową, zobaczy serial na Netfliksie i pójdzie spać. Jeśli nastolatek ogląda w serialu serial, to musi to być „jakieś”, tak jak „jakieś” jest w przedostatnim, czyli 7. odcinku „Euforii”, kiedy Rue przeżywa stany depresyjne, nie myje się, nie je i nie potrafi wyjść z łóżka by oddać mocz. Jej życie przejmuje reality-show i fantazyjne śledztwo. Produkcje młodzieżowe coraz częściej grają konwencją, bawią się animacją, narracją, są intertekstualne i są komentarzem do otaczającej rzeczywistości – „Euforia”, „Szkoła zabójców”, „Riverdale”, „Trzynaście powodów” to tylko parę przykładów pierwszych z brzegu.

Jeśli więc na ekranie jest bardziej, to ile jest w prawdy w tych serialach o dzisiejszych nastolatkach? Jak pisze Aneta Kyzioł w tekście „Dorosłe seriale dla nastolatków” badania wskazują, że generacja Z jest o wiele bardziej powściągliwa, jeśli chodzi o zażywanie narkotyków czy np. brawurową jazdę samochodem niż było w ich wieku pokolenie Y. I dodaje, że przecież twórcą „Euforii” jest 34-letni Sam Levinson, który podczas tworzenia serialu bazował na własnych doświadczeniach. Z drugiej strony młodzi (i nieco starsi) oszaleli na punkcie 17-letniej Billie Eilish, która śpiewa, że jest złym typem, który może uwieść twojego tatę i nie potrzebuje Xanaxu, żeby czuć się lepiej, jednocześnie będąc jedyną osobą z towarzystwa, która nie jest naćpana. Do „Euforii” pasuje jak ulał (swoją drogą muzyka Eilish pojawia się w serialu, a ścieżka dźwiękowa „Euforii” to jedna z lepszych rzeczy, jakie możecie usłyszeć). Pytaniem, choć nieco wtórnym, pozostaje, na ile jest to autentyczny przekaz, a na ile kreacja medialna, ale jeśli młodzi to kupują, to musi być w tym coś, co jest im bliskie i co ich fascynuje.

To że na ekranie wszystko wygląda wspanialej – imprezy jak z teledysku gwiazd muzyki pop, a seks jak z filmu pornograficznego (ciekawą przeciwwagą jest serial „Dziewczyny”) może nastolatkom, tym nie z seriali, dawać złudne poczucie tego, jak świat dojrzewania wygląda i z czym przyjdzie im się zmierzyć.

W pewnym sensie naprzeciw tym „problemom” wychodzą produkcje, które stawiają na humor, sarkazm albo nostalgię za dawnymi czasami. W „Sex Education” seks jest tematem numer jeden, ale przedstawiony jest w dużej mierze jako coś, z czym nastolatki muszą się oswoić, co nie jest dla każdego takie oczywiste, jak wydaje się z rozmów na posiadówkach zakrapianych alkoholem. Z kolei takie produkcje jak „Stranger Things”, „Derry Girls” czy „Everything Sucks!”, będące opowieściami inicjacyjnymi osadzonymi w latach 80. i 90. poprzedniej epoki, traktują dorastanie delikatniej i pozwalają nastolatkom pozostać wciąż dziećmi, nawet jeśli te walczą z nadnaturalnymi mocami, poszukują swojej seksualnej tożsamości czy chcą uprawiać seks. I dzieje się tak m.in. właśnie z powodu czasu, w jakim rozgrywają się wydarzenia.

derry girls Netflix

Nie da się jednak ukryć, że nastolatki w serialach gdzieś zgubiły swoją niewinność.

Z jednej strony aż chce się powiedzieć – pozwólmy im wciąż być dzieciakami, w życiu których największym erotycznym doświadczeniem są nocne polucje i niewinne całusy jak te Mike’a i Jedenastki ze „Stranger Things”, a z drugiej strony dobrze pamiętamy, jak sami w czasach nastoletnich zaczytywaliśmy się w książce „My, dzieci z dworca ZOO”. Być może wydawało się to o tyle „bezpieczniejsze”, że nawet jeśli ta historia wydarzyła się naprawdę, była w pewnym sensie daleko bardziej „nierealna” niż to, co z dzisiejszymi nastolatkami mogą zrobić media społecznościowe w połączeniu ze zbyt dużą beztroską zamkniętą w haśle send nudes.

Trudno jednak wartościować pewien obraz młodzieży, jaki wyłania się z dzisiejszych produkcji i określić, czy ten jest dobry, czy zły.

Bo nawet jeśli nie jest w pełni „prawdziwy” mówi coś o potrzebach tego pokolenia widzów. A potrzeby najlepiej jest zaspokajać, nawet jeśli tą potrzebą jest należenie do magicznego świata „Euforii” złożonego z narkotycznych tripów, seksualnych uniesień z nieznajomymi i braku kontroli nad własnym „ja”. Ostatecznie uciekamy od zwykłego życia po to, by przeżyć coś, co nie zawsze dane jest nam „tu i teraz”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

505 odpowiedzi na “Dzisiejsze nastolatki w serialach ćpają, uprawiają seks jak z pornoli i zginęłyby bez swoich smartfonów. Kim są naprawdę?”

  1. dla kogo ten serial i takie seriale? Dla nastolatkow, ktorzy i tak już brykają w swoim życiu? Czy dal starych pierdków, ktorzy oglądając ten serial, będą wspominać lub plakać jak życie sobie zmarnowali? Serio mnie to nie kręci nastolatkowe gang bang, moze dlatego że i tak więcej w swoim życiu przerzylem i mi to do niczego nie potrzebne?

  2. Bardzo fajny artykuł urodziłem się w 2000 i z perespektywy osoby w moim wieku bardzo miło się czytało ten post ma coś w sobie daje do myślenia

  3. Ciekawy artykuł. W końcu coś nie pisane byle jak, na kolanie i bez rzucających się w oczy błędów. Aż się musiałem upewnić, czy to na pewno spidersweb

  4. Ot, tak mi przyszło do głowy:

    “- Gdzie byłeś?
    – Nigdzie nie byłem.
    – Jeśli nigdzie nie byłeś, to dlaczego nic nie robisz? Idź do szkoły (…) O zepsuty, nad którym sprawuję opiekę (…), nigdy nie posłałem cię, abyś kopał moją ziemię. Nigdy nie posłałem cię, abyś pracował jako robotnik. Nigdy w swoim życiu nie powiedziałem ci: “idź, pracuj, i utrzymuj mnie”. Inni tobie podobni utrzymują swoich rodziców pracą. (…) Jesteś mężczyzną gdy chodzi o zepsucie, lecz w porównaniu [z twoimi ciężko pracującymi kolegami] nie jesteś mężczyzną w ogóle”

    Wolne tłumaczenie dialogu skryby z jego synem, Sumeria około roku 1750 p.n.e., źródło: S.N. Kramer, “A father and his perverse son: The first example of juvenile delinquency in the recorded history of man”, NPPA Journal 3 (1957) 169-173

  5. Wydaje mi się, że trzeba a to patrzeć przez pryzmat tego kto tworzy te seriale. A nie tworzą tego nastolatki, tylko dorośli. Czasem niedojrzali dorośli, którzy jak to w środowiskach typu Hollywood sami mają jakies problemy to przepracowania albo wręcz problemy, który realizują w formie swoich tworów. Ot fantazje na temat 16-latek itp. Czasem chcą sprzedać po prostu swoje przemyślenia. Riverdale, to w ogóle jest przykład lekko karykaturalny, bo ciężko określić wiek bohaterów. Oni mają 18-19 lat tam, chociaż z fabuły raczej 15-16.
    Sex Education jest bardziej komentarzem twórców, niż wielką analizą społeczną. Przecież wątek aborcji, był mocno krytykowany i spotkał się z zachwytem tylko osób o bardziej lewicowym światopoglądzie. A gdyby był studium, to nie robiłby z tego zabiegu o poziomie skomplikowania wyrwania zęba albo wizyty u kosmetyczki. Wyjątkowo dojrzałe :P

  6. przeciez tak wyglada polska mlodziez juz od 15 lat… wodka marihuana i feta a czasami jakis dopalacz. Kurwa kobieto ile ty masz lat? Z choinki sie urwałas? I to ze zdają do kolejnej klasy i nie maja zadań domowych tak wyglada edukacja na zachodzie, to TYLKO w polsce dzieciaki dostaja tyle zadan domowych. I co kurwa? Ci gorzej wyedukowani anglicy/francuzi itp…. radzą sobie w zyciu potem duzo lepiej niz polskie przegrywy ktorzy boją sie japy otworzyc do obcego czlowieka

  7. zapominał autor dodać, że ci 15 – 17 latkowie, mając lat 30 wyglądają na 50 latków ze skrzywioną psychiką, wołających o pomoc dzieci

  8. Mało tego to jeszcze homoseksualizm oraz propagowanie adopcji dziecka przez osoby tej samej płci! Prosty przykład: Serial “SuperGirl” – tam ziemska przybrana siostra Kary Zor-El zakochuje się w policjantce. Jest też wątek adopcji dziecka przez obie Panie. Serial: “Potwór z Bagien” (ta nowa wersja z 2019) – tam też są lesbijki… przerażające!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...