Netflix to potrafi zrobić… fatalny serial. 7 powodów, które sprawią, że „Another Life” zawiedzie fanów sci-fi

Opinia/Seriale 26.07.2019
Netflix to potrafi zrobić… fatalny serial. 7 powodów, które sprawią, że „Another Life” zawiedzie fanów sci-fi

Netflix to potrafi zrobić… fatalny serial. 7 powodów, które sprawią, że „Another Life” zawiedzie fanów sci-fi

Fani science-fiction na papierze nie mają powodów do narzekania w ostatnich miesiącach. Wiele produkcji gatunku nie stało jednak na najwyższym poziomie, a „Another Life” Netfliksa jest z nich wszystkich najgorsze. Co sprawiło, że nowy serial serwisu tak bardzo zdenerwował widzów i krytyków?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Wokół „Another Life” w środowisku fanów science-fiction odbyła się dosyć zagorzała dyskusja jeszcze przed premierą. Wiele osób zastanawiało się, czym nowa produkcja Netfliksa będzie różnić się od wielu innych seriali i filmów tego typu, które trafiły na mały i duży ekran w ostatnich kilku latach. Powstanie tej serii budziło emocje jeszcze z dwóch dodatkowych powodów. Z jednej strony wiele osób ucieszyło się z obecności w obsadzie „Another Life” Katee Sackhoff znanej z „Battlestar Galactica”, a z drugiej dziwiło się z pojawiania kolejnej podobnej fabuły niedługo po skasowaniu „Nightflyers”.

Porównania do obu tych produkcji z pewnością pojawią się w wielu recenzjach przy okazji omawiania „Another Life”. Ale tylko jedno z nich jest na miejscu. Nowy serial Netfliksa pod wieloma względami przypomina nieautoryzowaną adaptację „Żeglarzy nocy” George’a R.R. Martina wymieszaną z wątkami z „Nowego początku” i „Obcego – 8. pasażera Nostromo”. Niestety, jednocześnie jest pozbawiony wszystkich pozytywów, które można było znaleźć w wymienionych dziełach.

Another Life Netflix – co jest nie tak z serialem sci-fi?

Fatalna jakość CGI

Efekty specjalne zawsze były ważną częścią składową, która mogła pogrążyć produkcję science-fiction lub zapewnić jej sukces. Oczywiście, nawet doskonałe CGI nie zastąpi świetnej fabuły, rozbudowanego świata i wiarygodnego aktorstwa. Opowieść o przeszłości i obcych cywilizacjach musi jednak stać na odpowiednio wysokim, wizualnym poziomie, żeby utrzymać immersję widza. „Another Life” ponosi pod tym względem spektakularną porażkę. Efekty specjalne prezentują się jak wyciągnięte żywcem z niskobudżetowej produkcji z początku XXI wieku. Statki kosmiczne odbijają się na tle nieba, a wybuchy wyglądają jeszcze gorzej. Trudno z tego powodu emocjonować się wieloma wydarzeniami, które teoretycznie powinny być ekscytujące.

Ściąganie cudzych pomysłów

Nieco na ten temat napisałem już we wstępie do tekstu, ale „Another Life” jest tak bardzo odtwórczy i podobny do kilku innych współczesnych produkcji o podboju kosmosu, że to aż szokujące. Zdjęcie dołączone do tego akapitu pochodzi z „Nightflyers”, ale równie dobrze mogłoby pochodzić z kolejnego serialu Netfliksa. Oba dzieła dotyczą bowiem próby odnalezienia obcej cywilizacji, po tym jak nawiązała kontakt z Ziemią. Nie wiadomo, czy obcy będą przyjaźnie czy wrogo nastawieni, ale w kontekście zniszczonej przez naturalne kataklizmy planety ludzkość postanawia podjąć ryzyko. Oczywiście, szybko zaczynają się kłopoty.

another life netflix

Zbieżności jest nawet więcej aż do najdrobniejszych szczegółów. Nawet sztuczna inteligencja statku w obu przypadkach przybiera ludzką formę w postaci czarnoskórego mężczyzny w średnim wieku. Podobnych produkcji było ostatnio dużo od filmów „Life” i „Nowy początek” aż po „Origin” od YouTube Red.

Powolne tempo fabuły

Żadna produkcja w historii kina nie była w stanie równie dobrze pokazać monotonii życia na pokładzie statku międzygwiezdnego jak „2001: Odyseja kosmiczna”. Teoretycznie nowym serialom sci-fi powinno być nawet prościej, bo uzbrojeni w całe sezony treści mogą znacznie poszerzać liczbę wątków pobocznych. Problem w tym, że zarówno „Another Life”, „Nightflyers” i „Origin” popełniają ten sam błąd i zamiast tego przeciągają główny wątek do granic możliwości. Sprawia to, że w przypadku dzieła Aarona Martina nawet nie bardzo da się powiedzieć, o czym jest ta produkcja. Statek zatytułowany The Salvare wyrusza w podróż, żeby nawiązać kontakt z obcymi, ale w jaki sposób, po co i co stanie się, jeśli misja zawiedzie? Tego wszystkiego widz dowiaduje się dopiero na sam koniec 1. sezonu, o ile w ogóle dotrze do tego punktu.

Nieumiejętność kreowania suspensu

Nuda podczas oglądania „Another Life” bierze się jeszcze z jednego poważnego i paradoksalnego problemu. W tym serialu co chwilę coś się dzieje. Twórcy fabuły bez przerwy stwarzają nowe problemy, z którymi muszą poradzić sobie bohaterowie. W innym przypadku czeka ich śmierć. Wszystko to jest jednak fałszywy suspens, bo w rzeczywistości widz wie, że The Salvare musi dotrzeć do punktu swojego przeznaczenia, a większości załogi nic się nie stanie.

Nie wspominając o tym, że scenarzyści sięgają po najbardziej zużyte motywy gatunku. Członkowie załogi muszą więc poradzić sobie z szalonym A.I., obcymi potworami, szalonymi kolegami, tajnymi planami wojska, a także brakiem tlenu i zasobów. W „Another Life” nowe zagrożenie pojawia się tak często i jest tak szybko neutralizowane, że po kilku odcinkach widz zostaje całkowicie wyprany z emocji.

another life netflix

Aktorstwo godne latynoskiej telenoweli

Nie byłoby dużym przekłamaniem stwierdzenie, że twórcy „Another Life” chcieli przyciągnąć fanów science-fiction przede wszystkim osobą Katee Sackhoff. Aktorka znana jest z kultowego serialu „Battlestar Galactica”, a oprócz tego występowała też „Bionic Woman” oraz „Riddicku”. Jest więc postacią mocno poważaną w środowisku fandomu fantastyki. Rzecz w tym, że nazwanie ją wybitną aktorką to jednak duża przesada i rola Niko Breckinridge to potwierdza.

Wcale nie lepiej radzą sobie Justin Chatwin i Selma Blair, którzy również mieli przyciągnąć przed ekran widzów. A już zdecydowanie najgorzej wypadają młodzi aktorzy, którzy wcielają się w członków załogi. Oczywiście oni wszyscy otrzymali do ręki bardzo przeciętnej jakości scenariusz, ale melodramatyczne pozy i wybuchające co chwilę krzyki nie poprawiają w niczym odbioru „Another Life”.

Ziemia przyszłości nie ma żadnej wyróżniającej ją cechy

Prawda jest taka, że w tym miejscu po raz kolejny na jaw wyszedł bardzo ograniczony budżet serialu Netfliksa. Martin i pozostali twórcy nie próbują nawet pokazać Ziemi z oddalonej od nas przyszłości, bo myślą o niej tylko w kategoriach CGI. Nie stoi za tym żaden pomysł, oprócz tego, że media społecznościowe są jeszcze bardziej popularne a rząd i wojsko jak zwykle mają swoje tajne plany.

another life netflix

Stosunkowo długie fragmenty akcji toczą się na naszej planecie, bo jednym z głównych wątków serialu (niestety nieprowadzącym do niczego konkretnego) są próby porozumienia się męża Niko z maszyną pozostawioną na Ziemi przez obcych. Ale w tym czasie nie dowiadujemy się niczego nowego, a jedynie dostajemy któreś z kolei potwierdzenie faktu, że rodzina kobiety za nią tęskni. Tylko co z tego? W „Nighflyers” ten wątek również się pojawiał, ale przynajmniej miał jakieś rzeczywiste powiązanie z wydarzeniami na pokładzie statku. Tutaj nic podobnego nie następuje.

Kosmici mogą być aż tak nudni?

Chyba największym zarzutem, co do fabuły „Another Life”, musi być jednak kwestia potraktowania przez twórców obcej cywilizacji. Autorzy serialu Netfliksa od samego początku do końca idą po linii najmniejszego oporu. Nawet nie próbują pokusić się o odrobinę kreatywności. Kosmici w tym dziele są nudni, krwiożerczy niczym z taniej powieści, pozbawieni sensownego celu działania i całkowicie cliche. Morderczych obcych, próbujących podbić lub zniszczyć ziemię, otrzymaliśmy już w 1898 roku w „Wojnie światów” H.G. Wellsa. A potem na przestrzeni ponad stu lat jeszcze wiele razy. Jeśli w 2019 roku nie umie się powiedzieć niczego świeżego na ten temat, to po co kolejny raz próbować?

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (50)

96 odpowiedzi na “Netflix to potrafi zrobić… fatalny serial. 7 powodów, które sprawią, że „Another Life” zawiedzie fanów sci-fi”

  1. Typowy netflix pierwsze sceny, mąż w sweterku siedzi niziutko a żona go jebie że jego czas się skończył i ona go teraz ma zamiar obronić no kurwa nie znioslem tego i wyłączylem po 5 minutach. Netflix jest coraz bardziej wkurwiajacy i żałosny.

  2. Jedna to Ty przegrałeś zakład i musiałeś to obejrzeć :-)
    Ja wytrzymałem 30 minut. Czułem się jakbym oglądał ludzi w domu wielkiego brata albo
    Warsaw shore a nie załogę, których misja ma uratować świat. Ten serial jest tak zły pod każdym względem, że nie wierzyłem w to, co widzę. Ale odtrułem się zaskakująco dobrym Już nie żyjesz. Polecam.

  3. I to po raz kolejny pokazuje że poza Nercos, Stranger Things I może jeszcze 2 tytułami Netflix nie ma nic ciekawego do zaoferowania

    • Bzdury piszesz straszne. Ma dużo fajnych treści, a że zdarzają się takie przegnioty jak ten i parę innych to trudno. Ale to nie znaczy że ma tyko te 2-3 dobre tytuły.

  4. Nieumiejętność kreowania suspensu

    Kurcze, nie wiem… jakoś mi ten “suspens” tutaj nie pasuje.
    “Alfred Hitchcock był mistrzem suspensu.” W rozumieniu bardziej ogólnym. “Suspens” bardziej jako gatunek filmowy…
    Czy można powiedzieć, że Hitchcock w “Ptakach” tworzył suspens? Coś jak: “sprzedaję żarówki, które robią light”.
    Dlaczego autor artykułu nie napisał zwyczajnie: “Nieumiejętność kreowania napięcia”?

  5. Rzadko ostatnio dane jest mi się zgodzić z opinią na tym blogu, jednak tym razem z całą stanowczością muszę powiedzieć że z Tomaszem zgadzam się w absolutnie 100 procentach. Ten serial to tak słaba produkcja że przy niej gnioty od SciFi jawią się wybitnymi dziełami. Głupotek i nielogiczności w serialu jest od groma, a także powielania do znudzenia tych samych schematycznych klisz którymi wypchane jest budżetowe kino sci-fi klasy B. A szkoda bo chciałbym obejrzeć dobry nie robiący z widza idioty serial o pierwszym kontakcie i eksploracji kosmosu. Obawiam się jednak że jak dotąd jedynie Expanse zaspokaja mój głód.

  6. Nightflyers, obejrzalem 2 pierwsze odcinki i skonczylem. Drazni mnie. Wszystko z S-F co sensowne, juz na Netflix widzialem. Nie ma tego wiele. Wiec zamiast nowosci zaczalem ogladac ST: Nowe pokolenia.

  7. Zgadzam się że jest w wielu aspektach tani jak barszcz ale mnie wciągnął i podoba się. Widziałem już dużo gorsze szmiry za większą kasę.

  8. Oczywiście musieli do załogi wprowadzić babę z fiutem. Bo tak. Nie żeby coś to wniosło do fabuły ale pedryle będą content. No cóż… Takie czasy.
    Serial słaby. Netflix niestety idzie drogą na ilość, nie jakość.

  9. Obejrzałem pierwszy odcinek, w dużej mierze ze względu na Katee Sackhoff, którą pamiętam z Battestar Galactica, i kolejnych odcinków oglądał nie będę. Całkowicie zgadzam się z autorem tekstu co do tego serialu.

  10. Dałem radę obejrzeć jeden odcinek. Co za szajs. Totalnie nieracjonalni bohaterowie, którzy zachowują się jak banda nastolatków. Brak poszanowania dla hierarchii, podejmowanie decyzji pod wpływem emocji. Już widzę jak na taką ważną misję puściliby takie mentalne dzieci. No i komputer pokładowy, który nie może przeciwstawić się wrogiemu przejęciu dowodzenia w postaci zablokowania statku. A no i ten koleś w makijażu i obcasach. To poważna misja kosmiczna, to są poważni astronauci xD

    • A może to było celowe? Przecież było wspomniane, że od jakiegoś czasu nie ma mundurów i rang. Spójrz co się dzieje w korporacjach, szefom się mówi cześć, a nie dzień dobry panie dyrektorze, każdy jest zachęcany do indywidualnego spojrzenia na temat…

      Ja to właśnie tak zinterpretowałem – co się stanie, jak takie trendy przeniesie się na wojsko i sytuacje które wymagają autorytatywnych decyzji…

  11. “W tym serialu co chwilę coś się dzieje. Twórcy fabuły bez przerwy stwarzają nowe problemy, z którymi muszą poradzić sobie bohaterowie. W innym przypadku czeka ich śmierć. Wszystko to jest jednak fałszywy suspens, bo w rzeczywistości widz wie, że The Salvare musi dotrzeć do punktu swojego przeznaczenia”
    O kurczę, zupełnie jak w książce “Marsjanin” :) Przez te nieustanne problemy i wysilony humor nie dałem rady przebrnąć po za połowę książki. Film obejrzałem w kinie bo lubię wysokobudżetowe sfi

  12. Nie wiem kto autorowi płaci za te recenzje ale jest słabsza niż reklama huaweia :D
    Martwych pikseli na telewizorze też się doszukasz jak dostaniesz złotówkę więcej?

  13. A mnie się podobał. Ale co ja tam wiem, jestem tylko widzem i fanem fantastyki, a nie znawcą i krytykiem. Suspens? Tempo? CGI? Mi się po prostu fajnie oglądało.

    A co do oryginalności, to kiedy ostatnio widzieliście na prawdę oryginalne sf?

  14. Ten serial jest bardzoo słaby, po prostu nie da się go oglądać na trzeźwo.
    Astronauci zachowujące się jak dzieci w przedszkolu i setki głupot rozwalają ten serial, więcej poniżej.


    – oddychanie na obcej planecie, bo tak mi się podoba.
    – astronauta, który powoduje bunt i stwierdza, że jeżeli plan ma tylko 11% na zniszczenie statku, to trzeba go realizować.
    – astronauta, który nie wie, czym jest stratosfera.
    – cięcia, omijanie, przewidywalność

    Jeżeli chcecie coś dobrego, to polecam The Expanse.

  15. Kiedy zobaczyłem jakość CGI w jednej z pierwszych scen(fala uderzeniowa po lądowaniu obcego obiektu), miałem nieodparte przekonanie graniczące z pewnością że to będzie kiszka. Bo przecież Fatalne CGI to ograniczony budżet, a zatem i nisko budżetowy scenariusz itd. Niestety się nie myliłem. Sił wystarczyło mi na pół godziny. Zresztą tak jest z większością produkcji by Netfix.
    Ale ten… nawet jak na tę platformę to wyjątkowy gniot.

  16. Nie przesadzajmy z tą krytyką. Rzeczywiście przywodzi na myśl

    Nightflyers, ale stwierdzenie “twórcy fabuły bez przerwy stwarzają nowe problemy, z którymi muszą
    poradzić sobie bohaterowie. W innym przypadku czeka ich śmierć. Wszystko
    to jest jednak fałszywy suspens, bo w rzeczywistości widz wie, że The
    Salvare musi dotrzeć do punktu swojego przeznaczenia, a większości
    załogi nic się nie stanie” – to lekka przesada. Tego typu zarzut mógłby dotyczyć 99%, jeśli nie 100%, filmów akcji… Ja tam film obejrzałem z przyjemnością. Dałbym mu jakieś 4-

  17. Mi się ten serial bardzo spodobał a tym co się nie podoba to osoby wiecznie nie zadowolone takim nic się nie spodoba, nie pasuje serial to go nie oglądajcie

  18. Koleś weź się ogarnij. Jest mało seriali, a ten jeszcze narzeka. Bo ziemia przyszłości nie taka jaka mu się podoba, bo serial się wlecze, że niby przewidywalna fabuła, że obsada słabo gra itd… obsada może i jest jakaś taka nijaka, ale przewidzieć z góry że statek doleci to nie wiem skąd było można i nie wiadomo czym kierują się obcy, bo tego nie wytłumaczono w serialu. ale widać że rzeczywiście, jesteś nastawiony na wizualne shity akcji dla bezmózgich mas, ala marvell. tak. marvell to to nie jest. Ten serial jest dla ludzi szukający czegoś więcej od serialu niż efektów specjalnych.

  19. Big brother albo Warsaw Shore. “Kto z załogi czuję się niezręcznie?”. Co to jest? Herbatka u Cioci czy wojsko? Wytrzymałem 20 minut.
    Gdyby ta rozciapciana grupa miała ratować świat przed czymkolwiek to koniec ludzkości gotowy. Najważniejsze osoby na pokladzie to pewnie fryzjer i stylista.
    No ja pier…..

  20. Matko!!! Ale szmira!!! Trafiłem tu bo cierpliwości starczyło mi na pół godziny i musiałem się upewnić, czy warto jeszcze brnąć w to bagno w oczekiwaniu na jakąkolwiek poprawę. Przekoniście mnie, że szkoda czasu.

    • jezu jak dobrze, wlasnie skonczylem sezon, odcinek za odcinkiem, myslalem ze juz moze jest sezon drugi, czekam z niecierpliwoscia

    • jezu jak dobrze, wlasnie skonczylem sezon, odcinek za odcinkiem, myslalem ze juz moze jest sezon drugi, czekam z niecierpliwością o tak

  21. Nie przebrnąłem 1 odcinka do końca ale znalazłem jeden plus. Cały sezon trzyma taki sam poziom jak pierwszy odcinek więc od razu od razu widać że nie warto marnować czasu na kolejne odcinki :D

  22. Dodajmy do tego:
    1. Wątek miłosny faceta z transseksualistą
    2. Wątek miłosny dwóch facetów, jeden hetero prawiczek, drugi bi na raz z jedna kobietą
    3. Wątek miłosny sztucznej inteligencji z kobietą, po odrzuceniu AI dostaje pierdolca
    4. Dowódca, główny inżynier i inne kluczowe postacie to kobiety które przez swoje durne intrygi w każdym odcinku doprowadzają wszystko do prawie katastrofy i drą i biją się non stop.
    Nie wiem jak to wytrzymałem…

  23. Badziewie straszne. Bohaterowie głupi i nielogiczni. Zachowują się jak dzieci w liceum. Serial tak głupi że aż łapałem się za głowę widząc jak się zachowują.

  24. Ta recenzja to typowe nakładanie negatywnego nastawienia na serial.Jak sadze nikt z komentujących nie obejrzał serialu do końca i tylko na podstawie gownianej recenzji narzeka że to niby “najgorszy serial”. Przyznaję że na mnie ta recenzja tez wpłynęła ale mimo poczatkowego zniechęcenia, obejrzałem cały sezon i mam nadzieję, że będzie następny. Serial jest dobry (widziałem duże większe gnioty) i zasługuje na szansę. Mnie wciągnął już po 3 , 4 odcinku.
    Nie zgodził bym się z wieloma wątkami tej recenzji, ale nie będę się rozwodzić bo i tak widać w całym tekście wrogie nastawienie do serialu.
    Moja rada – obejrzyjcie bez złego nastawienia i sami sprawdźcie czy Was wciągnie, bo może się tak zdarzyć, że kolejny raz w historii serialowej, zdejmą dobry serial z powodu złego humoru recenzentów ( patrz Firefly).

  25. Nightflyers jest o klasę gorszy od tego. Tutaj faktycznie załoga jest głupia i zachowują się jak dzieci, ale chociaż problemy, które mają albo wynikają z bycia w kosmosie (awaria, brak zasobów) albo z tego po co polecieli (kontakt z kosmitami). W Nightflyers głupoty też nie brakuje, ale za to 90% fabuły nie ma nic wspólnego z lotem tylko z rodziną kapitana i bezsensownymi scenami w VR. Jakoś tak jest, że każde SF szybko się nudzi pokazywaniem tylko wnętrza statku i chcą coś więcej – tutaj jest wątek na Ziemi i to podoba mi się bardziej niż wyssane z palca VR w Nightfyers czy przekombinowane i za długie wspomnienia w Origin.
    To czego nie mogę zrozumieć, to dlaczego ktoś z ekipy nie sprawdził definicji “ciemnej materii” i tutaj ona coś “zasłania” i jest wielkim problemem (chociaż plus za soczewkowanie)… no i manewr asysty grawitacyjnej wykonywany ręcznie a mają sterowanie komputerowe i FTL…

  26. Znowu spidersweb zabłysnął, krytycy się znaleźli, a publika swoje. Standardową rozbieżność w ocenach widać doskonale na Rotten Tomatoes. Dobrze, że producenci nie słuchają takich narzekaczy bo by nie było co oglądać. Już i tak seriali s-f jest jak na lekarstwo.

  27. Pomijam fakt że predkość światła i dylatacja czasu w tym serialu nie istnieją. Laska oddalona od ziemi o jakies kilka tysięcy lat świetlnych, rozmawia w czasie rzeczywistym ze swoim mezem na ziemi, który w tym czasie nic a nic się nie zestarzał ( powinien nie żyć od kilku tysięcy lat:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...