Za nami finał „Wielkich kłamstewek 2”, jednego z najlepszych seriali tego roku. Jestem gotowa na 3. sezon

Recenzja/Seriale 22.07.2019
Nasza ocena:
Za nami finał „Wielkich kłamstewek 2”, jednego z najlepszych seriali tego roku. Jestem gotowa na 3. sezon

Za nami finał „Wielkich kłamstewek 2”, jednego z najlepszych seriali tego roku. Jestem gotowa na 3. sezon

Dziś finał 2. sezonu „Wielkich kłamstewek” i tym samym jednego z najlepszych seriali, jaki obejrzycie w tym roku. Jeśli wydaje się wam, że to zbyt śmiała diagnoza, bo mamy dopiero lipiec, chyba nie nadrobiliście zaległości i nie widzieliście naszej piątki z Monterey w akcji. Jestem gotowa na serię nr 3!

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kiedy jakiś czas po premierze „Wielkich kłamstewek”, wtedy jeszcze sygnowanych hasłem „miniserial” czy „seria limitowana”, ogłoszono, że powstanie 2. sezon produkcji, reakcje były różne. Jedni byli zachwyceni możliwością powrotu do Monterey i spotkaniem z głównymi bohaterkami, które zostawiliśmy „na zakręcie”. Inni przeciwnie – nie byli pewni, czy to dobry pomysł, bo ostatecznie kontynuacja nie była konieczna. Dostaliśmy – nawet jeśli otwarte – satysfakcjonujące zakończenie.

A nowe odcinki to zawsze ryzyko, że magia pierwowzoru gdzieś uleci i co gorsza kontynuacja popsuje zadowolenie z tego, co już dobrze znamy, bo nada dziełu nowy kontekst.

Ustosunkowania się do decyzji, czy nowy sezon „Wielkich kłamstewek” to dobry, a może zły ruch, nie ułatwiała też sytuacja w ekipie tworzącej 1. serię. Reżyser „jedynki”, Jean-Marc Vallée, stwierdził, że nie będzie uczestniczył w kontynuacji tytułu, gdyż dla niego była to jednorazowa sprawa. Jego miejsce u boku Davida E. Kelly’ego i Liane Moriarty zajęła Andrea Arnold. Przyznam, że kiedy słuchałam doniesień o tym, że dostaniemy nowe odcinki, też gdzieś z tyłu mojej głowy rozbrzmiewało: to miała być jednorazowa sprawa. Nastawienia, czyli pewnego pogodzenia z tym, że przecież, biorąc pod uwagę sukces debiutanckiego sezonu, to musiało nastąpić, oraz braku entuzjazmu, nie zmieniła też do końca informacja, że w obsadzie „dwójki” pojawi się Meryl Streep w roli matki Perry’ego (Alexander Skarsgård), męża Celeste (Nicole Kidman).

Nie będę oszukiwać, że poczułam się lekko zaintrygowana, ale wciąż nie potrafiłam jednoznacznie stwierdzić, że cieszę się na powrót do słonecznej, choć momentami bardzo zimnej, Kalifornii.

Więcej, po trzech pierwszych odcinkach, kiedy nawet zobaczyłam Meryl Streep w akcji (a to po prostu należy zobaczyć) nie byłam pewna, czy do tej opowieści trzeba było wracać. Ustalmy od razu – pierwsze epizody oglądało się świetnie i – jak zwykle u HBO – mowa tu o najwyższej jakości, ale miałam wrażenie, że jeszcze jest za wcześnie by odtrąbić sukces. Zwłaszcza, że 1. sezon wciąż wspominałam z rozrzewnieniem.

wielkie kłamstewka 2 sezon opinie o finale

W połowie 2. serii coś się zmieniło.

Nagle zrozumiałam, że te bohaterki wciąż są żywe. Nie wiem, co mi w tym pomogło – uświadomienie sobie, że ktoś patrzy na nie nieco innym okiem i to jest dobre, rewelacyjna ścieżka dźwiękowa nowych odcinków (uzależniłam się od tej piosenki), a może to, że momentami nie potrafiłam powstrzymać łez, kiedy śledziłam losy tych kobiet – z jednej strony wymagających, głośnych, wysublimowanych, bogatych, z wielkimi aspiracjami, a z drugiej strony – prostych, zwykłych, oczekujących od życia mniej więcej tego, co każdy, czyli możliwości kochania i bycia kochanym.

Tak, 2. sezon „Wielkich kłamstewek” jest równie dobry co debiutancka seria.

A oglądając dalej, przekonujemy się, że znalazł na siebie, a raczej jego twórcy, świeży pomysł. W 1. serii mieliśmy do czynienia z pewną wariacją na temat thrilleru, kryminału. Już na samym początku serialu dowiadujemy się, że stało się coś strasznego i w tej sprawie prowadzone jest śledztwo. Przez ten pryzmat patrzymy na główne bohaterki, które dopiero poznajemy – przenosimy się w czasie o kilka, kilkanaście tygodni wcześniej. 2. seria flirtuje z kolei z dramatem sądowym. Piątka z Monterey już nie tylko musi zmagać się z przeszłością i winą oraz karą w wydaniu Dostojewskiego, ale i procesem, w który zaangażowana jest Celeste i jej teściowa Mary Louise.

wielkie kłamstewka 2 sezon finał opinie

I to wszystko udowadnia mi, że nie tylko 2. sezon był potrzebny, ale że my wszyscy, widzowie zafascynowani światem. „Wielkich kłamstewek”, potrzebujemy 3. serii. Tego nie da się już zatrzymać.

Wiem, że jestem gotowa uwierzyć, iż twórcy poradzą sobie z tym „ciężarem”. Poza tym wciąż nie dostaliśmy jednoznacznych odpowiedzi na wszystkie pytania, a co więcej – finał zrodził kolejne. I moglibyśmy sobie jakoś na nie sami odpowiedzieć, a raczej dopowiedzieć, co mogło się stać i co z tego wyniknęło. Tylko po co, skoro ekipa od „Wielkich kłamstewek” potrafi to zrobić tak doskonale.

Serial „Wielkie kłamstewka” zobaczycie w HBO GO. Premiera 7. odcinka odbędzie się również dzisiaj w telewizji HBO o godzinie 20:10.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

39 odpowiedzi na “Za nami finał „Wielkich kłamstewek 2”, jednego z najlepszych seriali tego roku. Jestem gotowa na 3. sezon”

  1. Największą wadą tego sezonu było to, że był za krótki. Ledwo dałem się wciągnąć w historię, a tu już koniec. Chętnie obejrzałbym kolejny sezon, najlepiej taki pełnoprawny z kilkunastoma odcinkami, ale wątpię, czy będą kontynuować tę historię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...