Obeszłoby się bez kontynuacji. Widzieliśmy odcinki nowego sezonu „Domu z papieru”

Recenzja/Seriale 12.07.2019
Nasza ocena:
Obeszłoby się bez kontynuacji. Widzieliśmy odcinki nowego sezonu „Domu z papieru”

Obeszłoby się bez kontynuacji. Widzieliśmy odcinki nowego sezonu „Domu z papieru”

Ach, pamiętam te emocje, gdy nagle okazało się, że hiszpański serial „Dom z papieru” oglądają w zasadzie wszyscy i większość jest podekscytowana. Znacznie więcej zdrowego sceptycyzmu pojawiło się, gdy Netflix ogłosił, że powstanie nowy sezon.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Dom z papieru” to doskonały przykład na to, jak wiele dla fanów mogą zrobić serwisy VOD. Netflix wykupił licencję na dystrybucję hiszpańskiej produkcji o ataku na mennicę narodową, pociął ją trochę inaczej, aby odcinki byłe krótsze, ale było ich więcej i udostępnił widzom. Niedługo później, gdy okazało się, że serial cieszy się ogromną popularnością (co widzieliśmy również w serwisie Rozrywka.Blog), Netflix zapowiedział, że powstanie nowy sezon.

I tu pojawia się pierwszy problem.

Chociaż fani Profesora i reszty złodziejskiej ekipy pewnie się wtedy bardzo ucieszyli, to wydaje się, że refleksja musiała nadejść. Bo przecież „Dom z papieru” był zamkniętą całością, zamkniętą – dodam – dość przeciętnie, ale satysfakcjonująco. Napad na mennicę był względnie udany, ofiary zostały poniesione, a bohaterowie udali się na upragnione wakacje, które miały trwać do końca życia. Z rajskiego i pełnego hedonizmu czasu wyrywa ich interwencja służb specjalnych. Jeden z nich zostaje pojmany, a ekipa postanawia uratować go, przygotowując… kolejny napad.

dom z papieru 3

To normalne, że twórcy postanowili zrobić to, co potrafią najlepiej i znowu pokazać śmiałą, świetnie przygotowaną akcję z rabunkiem, zakładnikami i sypiącym się co jakiś czas planem. Niestety nie wszystko tu gra, jak powinno. Pierwszym problemem jest, że pretekst ponownego spotkania grupy i szybka decyzja, którą bohaterowie musieli podjąć, wydaje się niezbyt logiczna i powierzchowna. Rozumiem jednak, że musiała taka być, bo inaczej trudno byłoby ruszyć do przodu z fabułą i przy okazji nie dałoby się pozwolić widzom oglądać znowu tych samych, lubianych postaci.

Nowy „Dom z papieru” robi wszystko, aby przywołać emocje i sytuacje znane z poprzednich serii.

Oznacza to, że dostajemy w gruncie rzeczy bardzo podobnie skonstruowany serial, z retrospekcjami z przygotowywania planu, narracją Tokio, niespodziewanymi wydarzeniami, które przewidział (lub nie) Profesor. Zauważam jednak po obejrzeniu pierwszych trzech odcinków, że twórcy próbowali przemycić do serii więcej humoru, więcej kumpelskich scen i chwytających za serce wyznań („to jest moja prawdziwa rodzina”). Wyszło to nieporadnie i bardzo sztucznie. Nijak się to ma do groźnej sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie.

dom z papieru 3

Ci, których polubiliśmy w poprzedniej serii nie mają nam już nic ciekawego do powiedzenia ani o sobie, ani o świecie. Wcześniejsza odsłona powoli ściągała maski, odkrywała często złamane przez życie jednostki. Niewiele po tym zostało, bo przecież serial miał być zamkniętą całością, a powiedzmy sobie jasno – aż tak wiele otwartych kwestii po sobie nie pozostawił.

3. sezon „Domu z papieru” tak bardzo chce dać fanom to, na co czekają, że niemalże wskrzesza bohaterów.

To dzieje się na dwóch poziomach. Po pierwsze, jedna z najciekawszych postaci serialu wraca na ekran (nie chcąc zepsuć zabawy, nie powiem, na czym ten powrót polega). Po drugie, akcją dowodzi… ktoś z przeszłości jednego z rabusiów. Cel wykreowania tego nowego-starego bohatera jest jeden – ma swoją obecnością dać to, co nam ostatnio zabrano. Nowy członek ekipy jest kontrowersyjny, bezkompromisowy, dziwny, szowinistyczny. Wygląda to tak, jakby twórcy odhaczali w kajeciku punkty, które w ich mniemaniu dostarczą widzom podobne doświadczenie, co podczas seansu dwóch poprzednich części.

Niestety, na nic to się zdaje.

Pierwsze trzy odcinki „Domu z papieru” jasno pokazują, że powtórzenie tego samego pomysłu tylko trochę inaczej nie zawsze musi się udać. A nawet więcej: nie ma większego sensu. Nie oszukujmy się, poprzednia odsłona nie była pozbawiona wad. Ale nielogiczności, błędy czy naciąganie wydarzeń i zbiegów okoliczności dało się wybaczyć, bo akcja była świeża, bohaterowie interesujący, a i technicznie nie było na co narzekać. Tutaj większość tych zalet to odgrzewane i mocno już nieświeże kotlety, a błędy zostały na swoim miejscu.

Może kolejne odcinki sprawią, że przychylniejszym okiem spojrzę na 3. część „Domu z papieru”. Jednak na ten moment to jedna z najmniej potrzebnych kontynuacji, jakie widziałem.

Premiera 3. części „Domu z papieru” odbędzie się 19 lipca w serwisie Netflix. Teraz możecie obejrzeć dwie poprzednie serie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...