Powstają „Psy 3”. Oto wszystkie filmy, na które nie czekamy

Top/Film 09.07.2019
Powstają „Psy 3”. Oto wszystkie filmy, na które nie czekamy

Powstają „Psy 3”. Oto wszystkie filmy, na które nie czekamy

Studia filmowe dwoją się i troją, by przyciągnąć do kin widzów w kolejnych sezonach. Zadanie to niełatwe, tym bardziej w dobie ekspansji serwisów streamingowych. W dodatku, często nadgorliwość potrafi wygrywać z kreatywnością, stąd nietrudno znaleźć filmy, które są nikomu kompletnie do szczęścia niepotrzebne. Oto kilka takich przypadków.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Psy 3

Zaczynamy od filmu, który zainspirował mnie do poniższego tekstu. „Psy 3” o podtytule „Canis Majoris”. Reżyseruje ponownie weteran serii (i polskiej sensacji) Władysław Pasikowski. W obsadzie ponownie Bogusław Linda, Artur „Ojciec Mateusz” Żmijewski” oraz Cezary Pazura. Pytanie tylko, czy świat rzeczywiście czeka na „Psy 3”? Pierwsze części serii powstały w specyficznym dla Polski momencie, gdy nasz kraj zostawiał za sobą widmo komunizmu i otwierał się na (jeszcze wtedy) dziki kapitalizm i poetykę świata Zachodu. Kino sensacyjne było wtedy w Polsce tak samo popularne jak dziś filmy Marvela. Obecnie ten gatunek jest mimo wszystko niszą.

Do tego na samym tylko polskim rynku zaczęło pojawiać się dużo sensacji (tu wystarczy wspomnieć choćby „Pitbulle”). Gdy pierwsze „Psy” wchodziły do kin nie miały aż takiej konkurencji gatunkowej i można je było traktować jako novum oraz powiew świeżości. Dziś to będzie po prostu kolejny film sensacyjny, w dodatku uderzający w nutę nostalgii starszego widza, który do kina i tak za często nie chodzi.

Futro z misia

Gdy tylko usłyszałem, że Michał Milowicz wyreżyseruje (!) polską komedię sensacyjną ze Sławomirem w roli głównej (!) moja uwaga została zdobyta, bez większej walki. Co więcej, wychodzi na to, że ekipa pracująca nad filmem „Futro z misia” to w dużej mierze starzy znajomi z planu „Chłopaki nie płaczą”. Spotkają się więc ze sobą Olaf Lubaszenko, Cezary Pazura, Mirosław Zbrojewicz, Bohdan Łazuka. Tylko pytanie, czy sentyment do polskich komedii i aktorów, którzy byli na topie 20 lat temu? Mam wątpliwości, choć jak widać producenci mocno wierzą w polskiego widza.

Każdy kolejny film Patryka Vegi

Wiem, że pewnie w tym przypadku miliony zadowolonych widzów Patryka Vegi się ze mną nie zgodzi, ale co ja na to poradzę, że choć nasz tabloidowy wieszcz ludowy X muzy porusza barwne i ciekawe tematy, to robi to w taki sposób, który bardziej mnie odrzuca, niż zachęca do oglądania? Vega opanował do mistrzostwa sprawne operowanie motywami, które poruszają emocje milionów Polaków karmionych codziennie okładkami „Faktu” oraz programem „Uwaga!” z domieszką „Rozmów w toku”. Ma też swój styl, którym świadomie i sprawnie porusza za sznurki. To kino skrajności i populizmu, czyli ostatnich rzeczy, jakich nam potrzeba w dzisiejszym, pełnym emocjonalnych bodźców świecie.

Terminator: Mroczne przeznaczenie

Przyznam, że jest mi szkoda Terminatora jako serii. Na dobrą sprawę, przynajmniej dla mnie, skończyła się ona na drugiej części, „Dniu sądu”. Potem już tylko zaczął się etap powolnego konania w bólach. Niby nikt nie ma na to pomysłu, trochę nie wiadomo co z tym zrobić, trudno wykrzesać sensowny scenariusz, a mimo to studio usilnie próbuje pchać ten wózek dalej i dalej. I to pomimo faktu, że nie stają się kasowymi przebojami.

Legiony

Wycieczki szkolne – gotujcie się na kolejną wyprawę! To na swój sposób urocze, że w polskim kinie, które nie posiada wielkich możliwości budżetowych oraz logistycznych, nadal jest ta romantyczna potrzeba do wielkich zrywów, porywania się z motyką na słońce i próbowania stworzenia wizualnego spektaklu na miarę hollywoodzkich widowisk. Jest to urocze tym bardziej, że tego typu superprodukcje są już od ponad dekady anachroniczne. Filmy bitewne w drugiej dekadzie XXI wieku raczej nikogo specjalnie nie ekscytują. I nie pomogą w tym zwiastuny ze współczesną muzyką oraz niemalże teledyskowy montaż do produkcji opowiadającej o polskich legionach w czasie I wojny światowej.

Joker

To być może kontrowersyjny  wybór, ale dla mnie Joker istnieje tylko w „duecie” z Batmanem. Te postaci się uzupełniają, żyją w psychotycznej symbiozie. O tym zresztą jest cały „Mroczny Rycerz”. Nie bardzo interesuje mnie origin story samego Jokera jak i jego solowa historia. Nawet biorąc pod uwagę, że wcieli się w niego Joaquin Phoenix, który ma szansę naprawdę „zaszaleć”. Dodatkowo niepokoi mnie fakt, że twórcy filmu otwarcie przyznają iż „Joker” nie będzie miał wiele wspólnego z komiksami, chcą bowiem pójść zupełnie inną ścieżką. Pojawia się więc pytanie – po co?

Kolejne odtwórcze aktorskie adaptacje animacji Disneya

Wprawdzie zwiastun do filmu „Mulan” jako pierwszy (w końcu!) pokazał coś innego niż bajkowy pierwowzór Disneya, to wyłączając ten wyjątek od reguły, aktorskie adaptacje animacji ze studia Myszki Miki to oczywisty skok na kasę i festyn wtórności. Dający przy tym niedobry przykład widzom i innym studiom, że opłaca się recyklingować stare pomysły i opowiadać je raz jeszcze.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Legiony” mają najlepsze sceny batalistyczne w polskim kinie od dekad. Szkoda, że scenariusz filmu nie jest równie dobry

Polskie kino historyczne w ostatnich latach przeżywa swój ilościowy rozkwit. Na szczęście „Legiony” wyróżniają się na tle innych tego typu produkcji robionych pod gust wycieczek szkolny. To całkiem sprawny, nieźle zagrany film, który zapisze się w historii polskiej kinematografii przede wszystkim pomysłowymi i efektownymi scenami batalistycznymi.

Recenzja/Film 20.09.2019

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...