„Kapitan Marvel”, „Hellboy”, „Shaft” – największe filmowe rozczarowania pierwszego półrocza 2019 roku

Top/Film 02.07.2019
„Kapitan Marvel”, „Hellboy”, „Shaft” – największe filmowe rozczarowania pierwszego półrocza 2019 roku

„Kapitan Marvel”, „Hellboy”, „Shaft” – największe filmowe rozczarowania pierwszego półrocza 2019 roku

Pierwsze półrocze 2019 zapowiadało się naprawdę znakomicie, a tymczasem najbardziej przeze mnie wyczekiwanie blockbustery jak na razie okazały się wielkim rozczarowaniem. Tak źle nie było już od lat.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Kapitan Marvel

Tutaj mamy do czynienia z filmem, który przejdzie do historii nie jako dzieło rozrywkowe, tylko tuba propagandowa feminizmu i poprawności politycznej. Tak oto wygląda widowisko, w które wtrąca się zbyt dużo politycznych lobbystów. Przeciętna fabuła, rozczarowująca jak na standardy Marvela, to najmniejszy problem. O wiele większym jest podkreślanie na każdym kroku emancypacji tytułowej bohaterki. A ta z kolei jest chłodna, nijaka, pozbawiona życia i energii.

Sukces „Kapitan Marvel” zawdzięcza głównie genialnej machinie marketingowej MCU, która na dobrą sprawę napędza kolejne odcinki serii. W tym wypadku dodatkowo wprowadzając niecnie ludzi w błąd, obiecując, że Kapitan Marvel odegra ważną rolę w wielkim finale „Avengers: Koniec gry” i walce z Thanosem. Spoiler – nie odegrała ważnej roli. To, jak nieznaczącą w całym MCU bohaterką okazała się Kapitan Marvel po seansie „Endgame” jeszcze bardziej sprawia, że film o jej przygodach traci jakąkolwiek rację bytu. Ostatecznie okazał się on potwornie drogą (choć opłacalną) marketingową machlojką Disneya/Marvela. Ech, zatęskniłem za naiwnymi blockbusterami z lat 80. i 90.

Hellboy

Niby zwiastuny nie nastrajały pozytywnie, ale naiwnie wierzyłem, że nie da się zrobić złego filmu z Hellboyem w roli głównej. A jednak się da. Nowy „Hellboy” jest bardzo zły. I nie chodzi tu nawet o brak fantazyjnej ręki i wyobraźni Guillermo del Toro. „Hellboy” cierpi na mętny scenariusz, jest prymitywnie wulgarny i do tego niepotrzebnie brutalny. Tak jakby twórcy chcieli zakryć swoje braki w wyobraźni i ciekawych pomysłach pod osłoną odwracaczy uwagi w postaci masy bluzgów i flaków.

Avengers: Koniec gry

O rany, ależ mnie finał trzeciej fazy MCU rozczarował. Tym bardziej, że dotąd większość ich widowisk raczej mnie nie zawodziła, a i „Avengers: Wojna bez granic” okazał się genialnym blockbusterem. W dodatku z jednym z najlepszych cliffhangerów w historii. Ale nie jest tak, że „Koniec gry” nie podobał mi się, bo wypadł blado na tle „Wojny bez granic”. „Endgame” to po prostu zwyczajnie w świecie słaby film. Począwszy od chaotycznego scenariusza, przez mętnie wyjaśnione reguły podróży w czasie, po przedziwne ścieżki, którymi scenarzyści poprowadzili bohaterów (otyły Thor = WTF?!). „Koniec gry” to kilka krótkich filmów posklejanych byle jak w jeden, zdecydowanie za długi, rozwlekły kloc. Stworzony tylko po to, by naprędce pozamykać rozpoczęte wcześniej wątki i pożegnać się z kilkoma bohaterami. Wielkie, potężne rozczarowanie.

Men in Black: International

W tym przypadku rozczarowanie nie jest może wielkie, ale jednak trochę mi szkoda zmarnowanego potencjału. Uniwersum „Facetów w Czerni” jest na tyle ciekawe i barwne, że spin-off byłem gotów przyjąć z otwartymi ramionami. No, ale niestety – znowu skupiono się bardziej na motywach emancypacyjnych głównej bohaterki granej przez Tessę Thompson, niż na skorzystaniu z bogatego świata przedstawionego, ciekawej intrydze oraz efektownych sekwencjach. I tak dostaliśmy kolejne już widowisko, które nuży nijakością i wylatuje z pamięci chwilę po zakończeniu oglądania.

Shaft

Przyznam, że dawno już nie widziałem filmu należącego do większej serii, który tak bardzo zmieniłby przynależność gatunkową. „Shaft”, który jest kontynuacją filmu „Shaft”, będącego sequelem filmu „Shaft” (twórcom nawet nie chce się dopisywać numerków do kolejnych odsłon) to przedziwne przepoczwarzenie thrillera akcji w komedię policyjną. Dialogi i sytuacje w tym filmie są tak czerstwe i przesiąknięte „staroszkolnym seksizmem” oraz mizantropią, że nawet zwykle niezawodny Samuel L. Jackson nie daje rady z ratowaniem tej produkcji. Elementy komediowe występują tu w założeniu, sekwencje akcji są nieudolnie i chaotycznie sfilmowane. Omijać szerokim łukiem.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

10 odpowiedzi na “„Kapitan Marvel”, „Hellboy”, „Shaft” – największe filmowe rozczarowania pierwszego półrocza 2019 roku”

  1. kto pisze te teksty.?
    Kapitan Marvel jeden z lepszych filmów 2019r. Koniec Gry też super.
    Żyjecie w jakimś innym świecie.

    • Bardzo lubię filmy Marvela, ale w przypadku CM nie mogę się nie zgodzić. Film jest zwyczajnie słaby, a pani odgrywająca główną rolę ma charyzmę ziemniaka, co sprawia że wszystkie sceny z nią w innych filmach wydają się być wciśnięte na siłę, żeby widzowie nie zapomnieli że ktoś taki w ogóle jest.

      Co do Endgame. No cóż… Któryś z recenzentów napisał że ten film to list miłosny do fanów serii i jest w tym sporo racji. Może dlatego nie każdemu trafia w gust.
      A już czepianie się że fabuła domyka wątki z poprzednich odsłon jest niemądre bo niby co innego miałoby robić zwieńczenie historii?

  2. Kapitan Marvel jest jaka jest BO TAK JĄ UCZONO po tym jak straciła pamięć i nie pamięta nawet swojego imienia. Flashbacki pokazują ja super radosną, koleżeńską. Kree uczono aby nie okazywać emocji bo emocje są oznaką słabości.
    Ktoś chyba nie oglądał dokładnie filmu lub zasnął w połowie.

    Endgame nie jest finałem 3 fazy Marvela. Podróż w czasie wytłumaczenia dobrze – teoria multiwersum, wielu Lini czasu. Gruby thor? Serio? Koleś stracił planetę, ojca, brata, 3/4 Asgardu i do tego nie udało mu się zabić thanosa przez co wini siebie za śmierć 1/2 uniwersum. Ile osób w tak dużej depresji sięga po alkohol? Thor nie może? Bo Bóg?

    Serio… Otworzyłem ten artykuł żeby poczytać o Shafcie bo mi się mega podobał. Humor wygrał, a ty smęty do Kapitan Marvel bo silna kobieca postać.

  3. Feministyczna propaganda i polityczna poprawność, lol. Pisze koleś oglądający za dużo filmów o superbohaterach i pewnie wideo Jordana Petersona.

  4. Ma racje mnie Endgame nudził, na końcu efekty już lepsze, a z narzędzi Thora niezniszczalnych Thanos robił co chcial. Za dużo hype na niego a co do infinity war to tak gorszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...