Film „Świadkowie Putina” odsłania mechanizmy władzy na Kremlu i przyprawia o gęsią skórkę

Recenzja/Film 28.06.2019
Nasza ocena:
Film „Świadkowie Putina” odsłania mechanizmy władzy na Kremlu i przyprawia o gęsią skórkę

Film „Świadkowie Putina” odsłania mechanizmy władzy na Kremlu i przyprawia o gęsią skórkę

Reżyser-dokumentalista Witalij Manski odsłania przed nami kulisy przejęcia władzy w Rosji przez Władimira Putina u progu XXI wieku.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Manski był o tyle idealną osobą do sportretowania działań Władimira Putina tuż przed rozpoczęciem prezydentury w Rosji, że pełnił funkcję szefa departamentu dokumentalnego tamtejszej telewizji publicznej. Mamy więc relację z pierwszej ręki, jako że filmowiec nie odstępował Putina na krok, obserwując go przez wszystkowidzący obiektyw kamery.

„Świadkowie Putina” stanowią więc dokładną i kompleksową wiwisekcję obecnego prezydenta Rosji w momencie, gdy przejmował władzę. Film zaczyna się od telewizyjnego orędzia Borysa Jelcyna, który oznajmia, że rezygnuje z urzędu prezydenta. Przez następne kilka miesięcy pełniącym jego obowiązki został Władimir Putin, który przez kolejne miesiące zaczął budować swoją pozycję w kraju.

Film Manskiego krok po kroku bada metody Putina, dzięki którym stanie się w przyszłości najpotężniejszym człowiekiem w Rosji.

Obserwujemy to, w jaki sposób prowadził zręczną grę o tron, zarówno z mediami, jak i opinią publiczną. Stwarzając pozory działania wedle demokratycznych reguł, piął się coraz wyżej w sondażach i budował swój własny domek z kart na Kremlu. Manski analizuje jego decyzje, np. o tym, by nie brać udziału w typowych kampaniach wyborczych, debatach czy reklamach, wskazując jako jeden z wielu świadomych wyborów zapewniających mu przyszłe zwycięstwo. I przy okazji pokazując, że już od samego początku Putin nie zamierzał podporządkowywać się typowym regułom gry. On sam zamierzał tworzyć własne reguły.

W filmie „Świadkowie Putina” Manski poddaje też dokładnej analizie gesty i przede wszystkim słowa Władimira Putina. Obejrzymy liczne nagrania rozmów reżysera oko w oko z obecnym „wiecznym” prezydentem Rosji. Widzimy w nich intrygującą mimikę Putina, jego grymasy, spojrzenie, styl mówienia, które stanowią fascynujący materiał do badań dla mistrzów od socjotechniki czy psychoanalizy. Tym bardziej, że, z perspektywy czasu słowa wypowiadane przez Putina zyskały liczne nadbudowy, stając się złowrogimi karykaturami, okazały się misternymi formułkami, które nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Sceny, w których Putin rozpływa się w superlatywach nad systemem demokratycznym występują tu w kontraście dla jego zapędów totalitarystycznych i późniejszych działań mających na celu powrót do czasów imperium sowieckiego.

W jednej z rozmów rosyjski władca z pełną szczerością w głosie zwierza się, że bycie monarchą to udręka i nie chciałby takiego losu dla siebie. Wcześniej stwierdza, że trzeba przekonać lud, że robi wszystko dla dobra narodu. Później, w jednej z dyskusji bez ogródek stwierdza, że lepiej byłoby, gdyby rozmówca się z nim zgadzał.

Już sam moment, w którym rozpoczął się proces przejmowania przez niego władzy w Rosji, schyłek roku, gdy naród skupiony jest na świątecznych i sylwestrowych zabawach, zdaje się być znamienny i cynicznie przemyślany. Putin zmyślnie lawiruje pomiędzy kolejnymi maskami, które przywdziewa zależnie od sytuacji bądź potrzeb politycznych. Pod tym względem „Świadkowie Putina” to naprawdę zajmujący seans.

Z drugiej strony oglądanie go niemal 20 lat po wydarzeniach, o których opowiada na dobrą sprawę donikąd nie prowadzi.

Nie dowiemy się z tego filmu na dobrą sprawę niczego, czego byśmy obecnie nie wiedzieli albo się nie domyślali. Zareagować też nie można w żaden sposób, bo to, co oglądamy zdarzyło się dawno temu. Mleko się wylało.

Tym samym film Manskiego niejako tylko podkreśla niemoc, bierność i niewielką siłę sprawczą filmu jako medium. A to niekoniecznie prawda. Gdyby ten film miał premierę np. w 2003 roku, może namieszałby w świecie geopolityki. Dziś są to po prostu niepokojące obrazki z przeszłości, które obnażają mechanizmy władzy na Kremlu w 2000 roku. Nie mają jednak żadnego przełożenia na obecny stan rzeczy. Choć z drugiej strony przez tę perspektywę czasową „Świadkowie Putina” pozwalają widzom zobaczyć, jak z biegiem lat, z bagażem obecnej wiedzy pewne zachowania i działania z przeszłości nabierają drugiego, głębszego znaczenia.

Film „Świadkowie Putina” obejrzycie w kinach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...