„Shaft” to mizoginistyczny i wulgarny obraz. Recenzujemy film dostępny na Netfliksie

Recenzja/Film 28.06.2019
Nasza ocena:
„Shaft” to mizoginistyczny i wulgarny obraz. Recenzujemy film dostępny na Netfliksie

„Shaft” to mizoginistyczny i wulgarny obraz. Recenzujemy film dostępny na Netfliksie

Nowy „Shaft” jest już dostępny na Netfliksie. Co nie znaczy, że powinniście go obejrzeć. Wręcz kategorycznie odradzam. Dawno już nie widziałem tak wielkiej artystycznej pomyłki.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Od czego by tu zacząć. Może od tego, że nie wiedzieć czemu twórcy nowej odsłony serii „Shaft” postanowili kompletnie zmienić nastrój. Z poważnego thrillera akcji – na komedię akcji. Samo to nie byłoby może problemem, gdyby jeszcze była to udana i zabawna komedia akcji.

Nowy „Shaft” w ogóle nie przypomina poprzednich części, jest niczym zupełnie inny film, który dzieli z resztą jedynie imię i nazwisko tytułowego bohatera.

Trochę tak, jakby twórcy uznali, że skoro pomiędzy kolejnymi odsłonami cyklu mija tyle czasu, to właściwie nikt i tak nie pamięta kto jest kim i o co w tym wszystkim chodzi. I tak, z kultowego klasyka kina blaxploitation w latach 70., dobrnęliśmy do fatalnego buddy cop movie, który nawet nie wysila się znacznie, by jakkolwiek zaangażować widza.

Tym razem John Shaft (Samuel L. Jackson) staje przed być może najważniejszym zadaniem w swojej karierze. Musi nauczyć się być ojcem. Po latach zgłasza się do niego niewidziany od maleńkości syn (kompletnie bezbarwny Jessie Usher), by ten pomógł mu rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci bliskiego kolegi.

Stary Shaft to człowiek „dawnych czasów”. Jest na bakier z technologiami, analogowe są też jego metody pracy, a kobiety to dla niego część scenografii bądź obiekty seksualne. Syn z kolei wychowany został na kompletne przeciwieństwo – ułożony, trochę nerdowaty, nieśmiały, nadmiernie grzeczny, dobrze ubrany, brzydzący się broni i przemocy. Razem tworzą stare jak świat duo komediowe, które w teorii ma bawić, bazując na kontrastach wynikających z przerysowanych różnic między mężczyznami.

Żeby to jeszcze było zabawne, może jakoś bym zniósł to zmiękczenie „Shafta”.

Niestety humor jest tu na poziomie albo czerstwych dowcipasów rodem z lat 80., albo obraźliwych docinek pod kątem milenialsów, kobiet i co najmniej kilku ras.

Tak fatalnie napisanych i wymyślonych „żartów z siwą brodą” już dawno nie widziałem i nie słyszałem. „Twoje zadanie to dobre wyruchanie” – mówi w pewnym momencie stary Shaft do syna. I nawet zwykle niezawodny Samuel L. Jackson nie jest w stanie przekonująco wypowiadać tych kwestii. Zamiast tego musimy ze smutkiem patrzeć na to jak robi z siebie żenujące pośmiewisko. Oczywiście Jackson ma na koncie setki ról i całą masę fatalnych filmów, więc z pewnością do teraz zapomniał już o tym doświadczeniu, natomiast teraz to my, widzowie, jesteśmy nim nawiedzani. Dlatego też zawczasu ostrzegam was, darujcie sobie seans „Shafta”. No chyba, że chodnikowy humor to coś, co was niezmiernie bawi.

Nawet, gdyby odjąć z „Shafta” beznadziejny, homofobiczny i zbędny w tej serii humor, to zostanie z tego anemiczny film sensacyjny, obudowany zrębami scenariusza i kiepskimi kreacjami aktorskimi. O jakichkolwiek udanych czy dobrze sfilmowanych scenach akcji czy strzelanin możecie kompletnie zapomnieć.

W Stanach „Shaft” miał swoją premierę w kinach. Poległ, zarabiając przez pierwsze trzy dni wyświetlania ok. 8 mln dol.

Biorąc pod uwagę fakt, że w swojej ojczyźnie film ten spotkał się z marnym zainteresowaniem oraz widząc jego poziom, nie dziwię się, że dystrybucję poza Ameryką przejął Netflix. Dzięki temu ma on większe szanse na to, że ktoś go zobaczy. Co w tym przypadku jest akurat sytuacją wielce niepożądaną.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

14 odpowiedzi na “„Shaft” to mizoginistyczny i wulgarny obraz. Recenzujemy film dostępny na Netfliksie”

  1. Totalnie nie zgadzam się z autorem recenzji. Wreszcie Netflix wyprodukował film z jajami! Bez poprawności politycznej, ukazując przepaść ideologiczną i kultorową między oldschoolami, a nowym pokoleniem. Zdecydowanie polecam i humor pierwsza klasa!

  2. Nie zgadzam się z autorem recenzji. Może film jest prosty i głupi ale jest na swój sposób zabawny i dobry do obejrzenia po męczącym i stresującym dniu. Ja się bawiłem przednio. Mój tata z resztą też.

  3. Gdyby film zrobił w USA furorę i zarobił 58mln zamiast 8mln, recenzja filmu byłaby zupełnie inna.

    Na tym polega paradoks wszelkich recenzji, że sugerujemy się opiniami innych i sukcesem rynkowym.

  4. Przed chwilą skończyłem oglądać. Mi również ten film się spodobał. A rola Schafta Juniora według mnie bardzo fajnie napisana :) ( ,, również,, odnośnie innych pozytywnych komentarzy )

  5. Przed chwilą skończyłem oglądać. Mi również ten film się spodobał. A rola Schafta Juniora według mnie bardzo fajnie napisana :) ( ,, również,, odnośnie innych pozytywnych komentarzy )

  6. Czy ten film pisała kobieta obrażona na świat? A nie jednak facet. Powstają w drugą stronę filmy w których kobiety robią z facetów frajerów i zdobywają uznanie nawet jest taki teraz w kinie, powstaja też filmy o pseudocipach którzy jednak jak trzeba stają się facetami czyli takie bezpieczne misiaki i to też jest ok ale jak powstanie film o facetach dla facetów tj bulwers? Oglądałem ten film z narzeczoną feministka i oboje się śmialiśmy i śmialiśmy.

  7. Film jest świetny, trzyma klimat lat 80 ale w trochę nowszej odsłonie. Niezły humor, szybka akcja, przyzwoita rozwałka. Jeśli poprawnością polityczną naszych czasów jest umieszczanie w każdym filmie białego, czarnego, feministki, geja, transwestyty i żyda (kolejność zupełnie przypadkowa) i unikanie jakichkolwiek dowcipów odnoszących się do przedstawicieli powyższych grup to faktycznie film nie jest poprawny… i co z tego. Jak kogoś piecze trochę rubaszny humor to niech nie ogląda i tyle.
    Strzelaniny nie są na poziomie Johna Wicka i ale świetnie wpisują się w klimat filmu. Warto obejrzeć dla zabawy i odstresowania.

  8. Kompletnie nie zgadzam się z recenzją, jestem białą kobietą, w dodatku millenialsem, a śmiałam się z tych żartów i film obejrzałam z przyjemnością. Duo Jackson i Usher wg mnie wypadło świetnie. Bardzo się cieszę, że film darował sobie poprawność polityczną, którą obecnie przesiąknięte jest wszystko do tego stopnia, że się człowiekowi zbiera na wymioty. Trochę dystansu do siebie i do świata proponuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...