Nie liczcie na to, że „Polityka”, nowy film Patryka Vegi, cokolwiek zmieni w Polsce. Będzie za to krzykliwy i pewnie gorszy od jego poprzednich dokonań

Felieton/Film 25.06.2019
Nie liczcie na to, że „Polityka”, nowy film Patryka Vegi, cokolwiek zmieni w Polsce. Będzie za to krzykliwy i pewnie gorszy od jego poprzednich dokonań

Nie liczcie na to, że „Polityka”, nowy film Patryka Vegi, cokolwiek zmieni w Polsce. Będzie za to krzykliwy i pewnie gorszy od jego poprzednich dokonań

Nie mam wątpliwości, że najnowszy film Patryka Vegi pt. „Polityka” (nie może być wymowniej, prawda?) będzie głośny, chociaż pewnie bardzie pasowałoby tu słowo „krzykliwy”, ale ostatecznie na nic się to nie zda i udowadnia to już akcja marketingowa.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Patryk Vega już nie raz próbował nam pokazać, że jest reżyserem niepokornym. Zajmował się kinem gangsterskim, wziął na warsztat patologie służby zdrowia, a także pochylił się nad tematem służb specjalnych i nawet gdzieniegdzie dołożył żyjącym i aktywnym politykom. Swój najnowszy film poświęci rządom, rządzącym, na razie jeszcze nie wiemy, czy również rządzonym. Wiemy natomiast, że ojciec chrzestny sukcesu Tomasza Oświecińskiego na pewno dołoży politykom partii rządzącej, co w wielu osobach wzbudziło radość.

Radość uroczą, bo jest ona nie tylko przedwczesna, ale również naiwna.

Patryk Vega może być sobie gigantem kina rozrywkowego, ale wielokrotnie udowodnił, że jego przepis na kino wyklucza jakąkolwiek dyskusję. Wszyscy pamiętamy „Botoks”, który wstrzelił się do polskich kin w pobliżu protestu w służbie zdrowia, a więc w takim obszarze działania państwa, które nie tylko wymaga gruntownej reformy, ale również budzi bardzo duże emocje społeczne. Jest to problem tak nabrzmiały, że trudno powiedzieć, czy potrzebne jest przekłucie, wycięcie, czy długotrwała i bolesna terapia.

Tymczasem w filmie Vegi mieliśmy zoofilię, pijanych ratowników medycznych, molestowanie, cynizm lekarzy, bezsensowną śmierć.

I ani chwili na namysł. Świat wykreowany przez reżysera „Botoksu” można nazwać naturalistycznym, ale nie da się przejść do porządku dziennego z tym, jak powierzchownie potraktował temat tak złożony, że od 20 lat nikt nie ma pomysłu, jak go rozwiązać. Twierdzenie, że to „tylko film” jest krótkowzroczne, bo sam Vega mówił, że w jego obrazie nie ma zmyślonych historii, że wszystko jest zaczerpnięte z życia. Reżyser gra więc cynicznie, wykorzystując pozór prawdziwości.

Nie ma powodu sądzić, że z „Polityką” będzie inaczej.

To, co pokazał nam reżyser, przypomina bardziej wulgarnie zrobiony odcinek „Ucha Prezesa” i przyznam, że chociaż nie spodziewałem się, iż będzie inaczej, to i tak jestem zaskoczony. Jeśli i tym razem Vega zdecyduje się pokazać „prawdziwe historie” to możemy spodziewać się, że na ekranie zobaczymy chamskie odzywki, kłótnie, spory, pół-wulgarne wypowiedzi, inwektywy, którymi… media karmiły nas miesiącami. Różnica będzie taka, że będziemy oglądać to na wielkim kinowym ekranie i w wykonaniu aktorów. Nawiasem mówiąc, mam nadzieję, że znajdzie się rola Tomasza Oświecińskiego – wyobrażam go sobie jako nadużywającego narkotyków spin doktora.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Odpowiedź Patryka Vegi z pozdrowieniami dla Krystyny Pawłowicz 👋🏻 #patrykvega #polityka

Post udostępniony przez Patryk Vega (@patryk_vega_official)

Wiara, że ten film cokolwiek zmieni, jest naiwna.

Marzyłbym, żeby film – czy w ogóle sztuka – miała taki wpływ na ludzi, jaki lubimy jej przypisywać. Praktyka pokazuje, że od kina do urny droga jest bardzo daleka. Film Smarzowskiego, który piętnował przewinienia Kościoła był głośny, nawet w komentarzach pod naszymi tekstami czytałem, że film otworzy ludziom oczy. A gdzie są wszystkie partie polityczne, które deklarowały rozdział Kościoła od państwa? No właśnie.

Jedyne, co „Polityka” może osiągnąć, to podrażnienie osób, które portretuje. Widać już zresztą, że tak się dzieje. Sprawę skomentował Jarosław Kaczyński czy Krystyna Pawłowicz, napędzając tym samym marketing filmu Vegi, który sugeruje nawet, że wyjechał do Tokio, żeby móc spokojnie montować.

Brzmi to jak świetna reklama, nawet lepsza niż idealny dzień z helikopterem i bzykankiem w Wenecji (zainteresowanych zapraszam tutaj), a i nawet brzmi to znacznie wiarygodniej. Szkoda tylko, że za kilka miesięcy dostaniemy film oczekiwany, głośny i pozbawiony wartości, a myślę, że nawet niechcący nic zmienić. I to jest chyba najbardziej przerażające.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (19)

67 odpowiedzi na “Nie liczcie na to, że „Polityka”, nowy film Patryka Vegi, cokolwiek zmieni w Polsce. Będzie za to krzykliwy i pewnie gorszy od jego poprzednich dokonań”

  1. ten film obejrzy typowy wyborca pisu (tu nie mówię o tym betonowym, bo ten już się broni), a taki typowy wyborca pisu nie lubi jak ktoś ma lepiej niż on, jak zobaczy ile ten polityka się nachapał, i powie mu to jego ulubiony reżyser, który przecież tak dobrze mu pokazał służbę zdrowia itd itp, to on gotów mu uwierzyć, tak samo jak teraz wierzy kurtv… i on może się na ten biedny pis zdenerwować, bo jak to mu tylko 500+, a sobie tyle kasy brali? to ja w moją karyną jestem gorszy?

  2. Czemu sądzisz, że film nic nie zmieni? Ja po obejrzeniu “Botoksu” przestałem chodzić do lekarza i wszyscy moi znajomi też. Czyli film może coś zmienić.
    Chociaż rzeczywiście skoro nie zmieniają sytuacji prawdziwe wypowiedzi polityków to nie zmienią tego jak to odegrają aktorzy. Widz raczej stwierdzi, że to marne imitacje i politycy śmieszniejsi są w oryginale.
    Jeśli chodzi o Kościół to rzeczywiście najpierw go atakowano filmem “kler”, a później “nie mów nikomu”. Raczej instytucja która ma 2000 lat istnienia nie rozpadnie się od filmów. Tak jak mówił Matka Kurka.

    Ten reżyser to naprawdę mistrz marketingu. Wydaje mi się, że Kaczyński i Pawłowicz specjalnie wsparli marketing filmu. Po prostu szukają wroga (a opozycji nikt się nie boi) i chcą wywołać wrażenie ataków (potrzebne do syndromu oblężonej twierdzy).

    • Piszesz mądrze. Aczkolwiek podejście “nie pójdę do lekarza, bo widziałem Botoks” jest krótkowzroczne. Co w przypadku (odstukać) nowotworu? Nie dzielmy świata na czarny i biały.

      A wpływ filmów na życie? Raczej żaden.

  3. PIS daje na dzieci, rodziny wreszcie mogą godnie żyć. Za czasów PO wszyscy kradli, nic nie dawali. Wpychali dzieci w ręce zboczeńców i gardzili prawdziwymi katolikami. Vega jest sługusem, marionetką Sorosa. Polska staje się silnym graczem w Europie. Lewaki by chciały, aby nasz kraj był pośmiewiskiem w rękach żydów (tfu!) i upaińców.

  4. Film będzie pewnie absolutnie typowy jak dla tego reżysera – słaby, nudny, bazujący niemal wyłącznie na skandalu. Jak się nie ma nic do zaoferowania to się próbuje szokować, byle ludzie gadali. Taki już ma styl ten facet, i nie ma co oczekiwać czegokolwiek innego. A czy zmieni to coś na scenie politycznej? Ostatnie lata pokazały, że wszelkie ataki na PiS konsolidują jego elektorat i odnoszą odwrotny efekt niż by tego chciała opozycja, tak było w niemal wszystkich przypadkach jakie za ich kadencji odnotowano. Nie pozostało więc nic innego jak zacytować Enisteina “Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

  5. Smarzowski robi fajne filmy, Sekielski zrobił dobry dokument a co zrobił Vega? Co daje od dosyć dawna? Jeszcze więcej ku*a, dodatkowo zrobil autoreklame Kaczyńskiego na swoim profilu instagramowym.

    Zakładam że film będzie płytki, już nie bójmy się i powiedzmy że na 99% będzie szmirą dla plebsu.
    Ktoś mi pokaże polski film ostatnich lat który w podskokach dotykał by pięt np takiego filmu jak rękopis znaleziony w saragosie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...