Była śmierć, a teraz są jej konsekwencje. Ale to nie jest najgorsze. Oceniamy 2. sezon serialu „Wielkie kłamstewka” od HBO

Recenzja/Seriale 10.06.2019
Nasza ocena:
Była śmierć, a teraz są jej konsekwencje. Ale to nie jest najgorsze. Oceniamy 2. sezon serialu „Wielkie kłamstewka” od HBO

Była śmierć, a teraz są jej konsekwencje. Ale to nie jest najgorsze. Oceniamy 2. sezon serialu „Wielkie kłamstewka” od HBO

„Wielkie kłamstewka” od HBO to było moje – i jak wnoszę po recenzjach, które ukazywały się w mediach polskich i zagranicznych – nie tylko moje odkrycie 2017 roku. Serial, który urzekł mnie intrygującą narracją, świadomą psychologizacją bohaterów i umiejętnie budowaną intrygą, teraz doczekał się 2. sezonu. Jakie są nowe „Wielkie kłamstewka”?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W tekście pojawiają się spoilery z 1. sezonu serialu „Wielkie kłamstewka”.

Przyznam, że ogromny entuzjazm, jaki wywołała u mnie premiera „Wielkich kłamstewek” – a potem oczywiście regularne oglądanie nowych odcinków co tydzień – nieco przygasł, kiedy dowiedziałam się, że powstanie 2. sezon serialu. Nie zrozumcie mnie źle – zżyłam się z bohaterkami i bohaterami produkcji HBO, ale z kolejnymi seriami różnych tytułów sprawa ma się jak ze zbyt późnym wyjściem z imprezy.

Wiecie, o jeden papieros, jeden drink za daleko, a potem ktoś nagle spada ze schodów, jeśli rozumiecie, co mam na myśli.

Pozostawienie historii nieco niedopowiedzianej, poczucie lekkiego niedosytu i możliwość snucia wyobrażeń co do tego, jak skończyły ukochane bądź nie postaci, sprawia, że poznana opowieść niejednokrotnie jawi się jako ciekawsza. Jest tym ciekawsza, im więcej myślimy o tym, co mogłoby się jeszcze wydarzyć. Nie zostaliśmy bowiem przygnieceni przez twórców, a jeśli dalej odwoływać się do zabawowych analogii, które w kontekście fabuły „Wielkich kłamstewek” są, musicie przyznać, całkiem wdzięczne, nie zamówiliśmy o jedną margaritę za dużo, którą trzeba było wypić w myśl „dopijemy i idziemy” albo „zapłacone”.

Bo później co? Później już czekać nas może tylko kac.

I tego kaca trochę się obawiałam. Bo przecież po finale 1. sezonu „Wielkich kłamstewek”, nawet jeśli nie wiedzieliśmy, jaką cenę bohaterkom przyjdzie zapłacić za wydarzenia feralnej nocy, mogliśmy się tego domyślać. Pytaniem, które mogło pojawić się po ostatnim odcinku serii, było: kto i czy w ogóle trafi do więzienia za to, co stało się na balu przebierańców? Ale w gruncie rzeczy ta kwestia nie rozpalała mojej wyobraźni tak bardzo, jak wewnętrzne dylematy postaci. Jak emocjonalnie z tym wszystkim prowadzą sobie główne bohaterki? W jakiej są kondycji psychicznej? Czy uda im się wyzwolić z sideł własnych demonów?

wielkie kłamstewka 2 sezon recenzja

HBO postanowiło, korzystając z popularności serii i zachwytu krytyki, kontynuować opowieść o matkach z Kalifornii.

Za kamerą, po tym jak po 1. serii ekipę opuścił reżyser Jean-Marc Vallée, stanęła Andrea Arnold. Vallée, z czym w pewnym sensie nie sposób się nie zgodzić, twierdził, że „Wielkie kłamstewka” to była jednorazowa sprawa. Trudne zadanie zostało postawione przed Arnold i autorką powieści, na podstawie której powstał 1. sezon, Liane Moriarty (ta wraz z Davidem E. Kelleym współtworzyła scenariusz) – przekonać widzów, że Vallée, nawet jeśli to dotyczyło jego prywatnego podejścia do projektu HBO, nie miał racji.

To, co się udało, przynajmniej jak na razie, w nowych „Wielkich kłamstewkach” to ponowne wniknięcie w głąb psychiki bohaterów. Zachowanie niejednoznaczności motywacji, działań, myśli – to sprawia, że ten serial prowokuje do dyskusji i rozważań: jak ja postąpiłbym/postąpiłabym na miejscu Celeste, Madeline, Bonnie, Jane, Renaty? Czy jesteśmy w stanie uchronić się od cierpienia? Dlaczego podejmujemy decyzje, które obiektywnie wiemy, że są złe? I znowu – czy rzeczywiście są złe, jeśli są nasze i wypływają z potrzeby duszy?

wielkie kłamstewka 2 opinie

Doceniam, że żałoba po śmierci Perry’ego, jest przyczynkiem do czegoś więcej. Twórcy wychodzą dużo dalej poza oczywisty dramat polegający na tragicznym odejściu człowieka.

Jego śmierć to punkt zwrotny w życiu każdej kobiety, która była jej świadkiem. Ale nie tylko. Do Monterey przyjeżdża matka Perry’ego, Mary Louise, w którą wciela się Meryl Streep. Próba pogodzenia się z faktem, że już nigdy nie zobaczy swojego syna, a także skonfrontowanie się z tym, kim był jako dorosły mężczyzna ten przed laty kochany chłopczyk, to traumatyczne przeżycia. Widmo zmarłego męża Celeste unosi się nad nią i nad piątką z Monetery – Celeste zmaga się z tęsknotą i nienawiścią, choć od śmierci Perry’ego minęło kilka miesięcy nadal jest żoną-ofiarą. Jego odejście jej nie wyzwoliło, bo problem leży głębiej niż tylko w samym akcie małżeństwa.

Związek Madeline tkwi w kryzysie, którego kobieta nie rozumie – niebezpiecznie zbliża się do krawędzi, gdy jeden krok wystarczy, aby nie było odwrotu. Renata reaguje podobnie, odsuwając od siebie złe myśli, z kolei Bonnie nie potrafi pogodzić się z tym, co się stało. Dla Jane przeszłe wydarzenia stanowią dziwny wstęp do nowego życia. Śmierć Perry’ego jest nie tylko straszna ze względu na sam fakt końca życia mężczyzny i okoliczności, w jakich do tego doszło, ale także z uwagi na to, że jest kluczem do poznania kobiet przez nie same.

„Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono” – chciałoby się powiedzieć.

Warte odnotowania jest też to, że o ile „Wielkie kłamstewka” bez mrugnięcia okiem możemy potraktować jako serial feministyczny, to jego twórcy dużą uwagę poświęcili także mężczyznom. Oczywiście, częściej na ich działania, losy patrzymy okiem kobiet, ale choćby postać Perry’ego w 2. sezonie nabiera większej głębi, właśnie dzięki pojawieniu się jego matki.

Przed nami i bohaterkami nowy rok szkolny. Problemy dzieci są odbiciem bolączek, z którymi mierzą się ich rodzice. I choć środowisko Monterey wydaje się z pozoru hermetyczne – piękni, bogaci ludzie, nie mogący na nic narzekać – „Wielkie kłamstewka” są uniwersalne w swoim wydźwięku. Świetnie pokazują mechanizmy, którym i my – nawet jeśli nasze dzieci nie chodzą do elitarnych szkół, a przed naszymi oknami nie roztacza się widok na ocean – sami podlegamy.

Po obejrzeniu trzech odcinków, czekam na więcej. Z jednej strony, cudownie jest móc zaspokoić ciekawość. Zobaczyć, jakie konsekwencje spotkają Madeline, Celeste, Bonnie, Jane oraz Renatę i jak one je udźwigną, a także widzieć, że wciąż udaje się utrzymać twórcom wysoki poziom opowieści. Z drugiej strony zaś, pewna świeżość, emocje związane z premierą 1. sezonu trochę uleciały. Mam mieszane uczucia – nowy kieliszek szampana jeszcze nie uderzył mi do głowy i nie wiem, jaka będzie moja ostateczna reakcja. Euforyczny taniec? A może senny powrót do domu? Jeśli to drugie, to przynajmniej przy dźwiękach świetnej muzyki, bo tej znowu w „Wielkich kłamstewkach” nie brakuje.

Serial „Wielkie kłamstewka” jest dostępny w HBO GO. Dzisiaj pojawił się 1. odcinek 2. sezonu serialu. Obejrzycie go także w telewizji HBO dziś o 20:10.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...