Keanu Reeves był twarzą cyberpunku, zanim to było modne i trafił do gry „Cyberpunk 2077”

Felieton/Film 10.06.2019
Keanu Reeves był twarzą cyberpunku, zanim to było modne i trafił do gry „Cyberpunk 2077”

Keanu Reeves był twarzą cyberpunku, zanim to było modne i trafił do gry „Cyberpunk 2077”

Na wieść o tym, że Keanu Reeves wystąpi w grze CD Projekt Red „Cyberpunk 2077” polska i światowa społeczność fanów gier i science-fiction zareagowała euforycznie. I nie ma się co dziwić, mało który aktor tak bardzo pasuje do cyberpunkowego świata.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o popkulturze, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie chodzi tu wcale o to, że wszyscy kochają Keanu Reevesa. Bez wątpienia jest on jednym z najbardziej kultowych i uwielbianych aktorów w Hollywood. Jest zieloną wyspą normalności w tym zwariowanym światku i daje nadzieję, że nawet w Fabryce Snów jest miejsce dla skromnych, ułożonych i zwyczajnie ludzkich postaci. Ale jego obecność, zarówno na konferencji CD Projekt RED, jak i w samej grze studia, „Cyberpunk 2077”, jako jedna z postaci o imieniu Johnny Silverhand, cieszy także z innego powodu.

Keanu Reeves jest na dobrą sprawę pierwszym wyraźnym ambasadorem gatunku cyberpunk w kinie.

Pierwsze, co przychodzi myśl, jeśli chodzi o pojęcia „cyberpunk” i „Keanu Reeves”, to zapewne dla większości z was jego rola Neo w filmie „Matrix”. Jak jednak przypomniał mój redakcyjny kolega ze Spider’s Web, Hubert Taler, jeszcze przed występem w filmie Wachowskich, Reeves zagrał w produkcji „Johnny Mnemonic”. Był to jeden z pierwszych hollywoodzkich filmów, w dodatku opartych na prozie papieża cyberpunku, czyli Williama Gibsona. Fabularny punkt wyjścia był niezmiernie ciekawy, jednak sama adaptacja niestety nie należy do udanych. Tym niemniej, pamiętam z czasów dzieciństwa, że robił furorę w polskich wypożyczalniach kaset wideo, a także później podczas jego emisji w telewizji. Dziś już chyba zaczął pokrywać się kurzem.

Cyberpunk, jako gatunek, mierzy się z blaskami i cieniami (w dużej mierze z cieniami) konsekwencji egzystencji człowieka w świecie zdominowanym przez technologie i rozbudowane sieci informacyjne. Cybepunkowy protagonista jest często postawiony w kontrze do technokratycznego świata, rządów wielkich korporacji, Sztucznej Inteligencji, robotyki.

Reeves właściwie od początku swojej aktorskiej kariery wciela się w postaci wyrzutków, outsiderów, którzy znajdują się trochę na marginesie społeczeństwa i przeważnie ustawieni są do niego w przeciwstawnej pozycji.

Tak było w jego bardziej dramatycznych rolach w filmach „W zakolu rzeki” czy „Moje własne Idaho”. A role w „Mnemonicu” i przede wszystkim „Matriksie” uczyniły z niego symbol kontrkultury pokolenia X i popularyzatora subkultury cyberpunku, który wyszedł daleko poza niszę.

I choć po fenomenie trylogii „Matrix” Reeves starał się nie za często powracać do sci-fi, to raz na jakiś czas ponownie mierzył się z tematyką technologicznych dystopii. W „Przez ciemne zwierciadło” Richarda Linklatera, opartym na opowiadaniu Philpa K. Dicka, aktor, wraz z całą obsadą (m.in. Robertem Downeyem Jr. i Woodym Harrelsonem) przeszedł proces animacji rotoskopowej, która została nałożona na jego występ w filmie.

W niedawnym „Replicas” (który stał się wielką klapą finansową w USA i zebrał cięgi od tamtejszych krytyków) Reeves wciela się w neuronaukowca, który narusza zasady bioetyki i przywraca do życia rodzinę, która zginęła w wypadku samochodowym.

Keanu Reeves jak mało kto kojarzy się tematyką relacji człowieka z technologią, a jego filmy często stanowią przestrogę przed niewłaściwym wykorzystywaniem maszyn i Sztucznej Inteligencji.

Pamiętam, że jeszcze jako dzieciak, na kilka lat przed tym, gdy zacząłem korzystać z internetu czy nawet smartfona, to właśnie Keanu Reeves był dla mnie symbolem nadejścia nowej cyber-ery, telefonów komórkowych i życia w sieci.

Decyzja CD Projekt RED, by zaangażować go do udziału w grze „Cyberpunk 2077” to więc nie tylko świetny ruch PR-owy, ale też po prostu idealny i wręcz oczywisty wybór. Niezmiernie cieszy mnie to, że CDPR osiągnął już w branży rozrywkowej pozycję, która pozwala jej zapraszać największe gwiazdy filmu do udziału w jego projektach. Bo nawet jeśli dziś Keanu nie jest bohaterem zbiorowego szaleństwa porównywalnego z tym, co się działo podczas premiery „Matriksa”, to seria „John Wick”, której jest bohaterem z powrotem wywindowała go na szczyty popularności. Mówi się też, że Marvel przymierza się do obsadzenia go w nadchodzącym filmie MCU „Eternals”.

Ciekawi mnie jednak, czy twórcy gry skrywają jeszcze jakiegoś obsadowego asa w rękawie, którego utrzymają do momentu premiery w tajemnicy. Nawet jeśli nie, to sam udział Reevesa w grze „Cyberpunk 2077” to absolutnie jeden z rozrywkowych newsów roku, który zrobił mi dzień.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

195 odpowiedzi na “Keanu Reeves był twarzą cyberpunku, zanim to było modne i trafił do gry „Cyberpunk 2077””

  1. Lubię Keanu, ale powiedzmy, że to tylko dodatek do samej gry. Ale internet oszalał. Pod trailerem CP na YT gada się praktycznie tylko o tym :D Z marketingowego punktu widzenia zatrudnienie go to było mistrzowskie zagranie.

    • dokladnie, gdyby zamiast niego npc miał ryjec wygenerowany w oblivionie wiele by się nie zmieniło, gra nie stałaby się gorsza, przynajmniej tak podejrzewam. czy będzie swoją postacią zmieniał grę na lepsze? to się okaże

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...