Netflix znowu zrobił „lewacki” serial. I wiecie co? I bardzo dobrze. Oceniamy „Opowieści z San Francisco”

Recenzja/Seriale 07.06.2019
Nasza ocena:
Netflix znowu zrobił „lewacki” serial. I wiecie co? I bardzo dobrze. Oceniamy „Opowieści z San Francisco”

Netflix znowu zrobił „lewacki” serial. I wiecie co? I bardzo dobrze. Oceniamy „Opowieści z San Francisco”

Kiedy zobaczyłam pierwszy odcinek nowej miniserii, „Opowieści San Francisco”, pomyślałam: oho, Netfliksowi znowu się oberwie. Produkcja z Laurą Linney i Ellen Page w rolach głównych to historia niezwykłej, kolorowej społeczności LGBTQ+, opowiedziana ciepło, z uczuciem i dawką humoru.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Netflix obrywa w niektórych kręgach, bo jest uznawany za bardzo „lewacki”. Nazwijcie i mnie „lewaczką”, ale cieszę się, że serwis podejmuje tematykę queer w swoich serialach i otwarcie podchodzi do tego, że świat mieni się wieloma barwami. Nie odczytuję tego jako nachalnej propagandy – tak często czynią ci z widzów, którzy mają również problem ze zrozumieniem, czym tak naprawdę jest „polityczna poprawność”.

A poszukiwanie celowości w przedstawieniu związków i relacji seksualnych osób LGBTQ+, uważam za czysty – wybaczcie to słowo – idiotyzm.

Nikt nie potrzebuje wyjaśnień, kiedy dana opowieść zawiera sceny seksu kobiety z mężczyzną. Ba, wątek drugiej połówki, kiedy myślimy o związkach heteroseksualnych, uznawany jest jako zwykły element serialu czy filmu – coś naturalnego, bo wciąż żyjemy w heteronormatywnym społeczeństwie. Problem zaczyna się wtedy, gdy nakreślona zostaje orientacja seksualna osób queer – wtedy nagle, nie wiedzieć czemu, tę orientację wypadałoby jakoś umotywować czy raczej umotywować fakt, że zostaje ona wspomniana w produkcji. Pojawia się wtedy moje ulubione pytanie – jaki to ma wpływ na fabułę? Ciśnie mi się na usta dużo odpowiedzi, niekoniecznie cenzuralnych, ale zostawię je dla siebie. Napiszę tak: może mieć kolosalny, a może mieć i taki jak to, jakie płatki na śniadanie je główny bohater filmu. Załapaliście żart? To jedziemy dalej.

„Opowieści z San Francisco” (ang. „Tales of the City”) to kontynuacja serialu, który po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych wyemitowano w latach 90., i który oparty jest o powieści Armisteada Maupina.

Warto jednak wiedzieć, że znajomość poprzednich sezonów nie jest konieczna. Sama sięgnęłam po parę odcinków już po seansie nowych „Opowieści…”. Na pewno publiczność, która jest zaznajomiona z wcześniejszymi epizodami, wyłapie więcej smaczków, zaśmieje się być może w innych momentach (staje się to jasne, kiedy przyjrzymy się postaci Mary Ann, w którą wciela się Laura Linney, w serialu Netfliksa i w odcinkach z lat 90.), ale można tę serię limitowaną potraktować jako odrębne dzieło i czerpać z jego oglądania satysfakcję.

tales of the city recenzja Netflix

A „Opowieści z San Francisco” ogląda się cudownie.

Kolejne odcinki serialu – a tych jest dziesięć – są jak godziny spędzone w towarzystwie przyjaciół na rozmowach, wspólnym gotowaniu czy piciu wina. Tytułowe opowieści bohaterów chłonie się jak zwierzenia bliskich nam osób. Cała historia zaczyna się w momencie, gdy Mary Ann po dwudziestoletniej nieobecności w San Francisco przyjeżdża na 90. urodziny swojej przyjaciółki, Anny Madrigal (Olympia Dukakis). W Kalifornii nadal żyją jej były mąż (Paul Gross) i dorosła córka (w tej roli Ellen Page), a także wielu z jej dawnych przyjaciół. Kobieta trafia na 28 Barbary Lane do niezwykłej posiadłości Anny, która jest domem dla społeczności LGBTQ+ – starszego i nowego pokolenia.

Powrót bohaterki na stare śmiecie jest powodem wielu napięć i konfliktów, a także przyczynkiem do odgrzebywania przeszłości.

Równocześnie śledzimy nowe problemy postaci – ich próby stworzenia związków, a także pracę nad sobą i funkcjonowanie w świecie, który nie zawsze był i jest dla nich przyjazny.

opowieści z san francisco zwiastun

Twórcy „Opowieści z San Francisco” opowiadają o miłości, o tym, z czym muszą zmierzyć się osoby poddające się procesowi operacyjnej korekty płci.

O seksualności, która jest niezwykle płynna, o potrzebie znalezienia i zrozumienia własnej tożsamości, o tym, czym jest feminizm, o grzechach młodości, życiu w brutalnej rzeczywistości, o potrzebie akceptacji. O rodzinie, o zdradzie, o próbie wybaczenia sobie nawzajem. Znajdziemy tu więc (nie)zwykle rozterki, które pokazują, jakimi jesteśmy ludźmi. Sami ze sobą i wśród innych.

Nowa produkcja Netfliksa nas rozbawi, wzruszy, każe nam na chwilę przystanąć i zastanowić się nad bogactwem, różnorodnością świata.

I napiszę przekornie, że to serial nawet bardziej dla tych, którzy nie zdołali jeszcze (albo nie chcieli) zrozumieć, o co chodzi w tym całym queer. Tym drugim też polecam – będą się po prostu wybornie bawić.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (97)

149 odpowiedzi na “Netflix znowu zrobił „lewacki” serial. I wiecie co? I bardzo dobrze. Oceniamy „Opowieści z San Francisco””

      • Dzięki, chociaż również wcześniej trafiłem na to samo źródło i z tego co zrozumiałem jest to po prostu synonim homoseksualizmu, który jest słowem długim, więc mamy queer bo jest krótkie. Ale przysięgam nigdy nie słyszałem wcześniej takiego określenia.

        • W krajach anglosaskich było używane od dawna. Niegdyś stanowiło obelgę, ale środowiska LGBT je przyjęły jako swoje własne określenie, które oznacza ogólnie osoby nieheteroseksualne, nie tylko homoseksualistów

      • A to naprawdę nie może powstać tekst po polsku? Czy Wy, autorzy, naprawdę jesteście upośledzeni w zakresie mowy ojczystej?

        W czym lepsze jest to zdanie, niż byłoby z polskim odpowiednikiem?
        Parafrazując mądrość ludową (nie do końca lewacką) “w dupach się Wam poprzewracało, boście lekcji polskiego dawno nie mieli (miały)”

  1. Można nakręcić ciepły, z uczuciem i dawką humoru serial o miłości bacy do owiec.
    Dlaczego nie? Pytam serio. Gdzie jest granica?

  2. Polityczna poprawność jest wtedy gdy film pokazuje wątki historyczne katastrofy w Czarnobylu a lewak określa go jako rasistowski i ksenofobiczny bo nie ma murzyna i wątku miłosnego pomiędzy dwoma pracownikami (płci męskiej) elektrowni…

      • Nie, Spiderman miał dwóch ojców ale moc wypił z mlekiem tylko jednego, zaś batman sypiał ze zwłokami własnej matki w trójkącie z jokerem. Początkiem ich konfliktu był brak akceptacji batmana na makijaż tego drugiego, wszystko okraszone pękającymi odbytami i naprzemiennymi torsjami. No myślę że taka fabuła spodobała by się działaczom LGBT bo zawarłem w niej główne konwencje tego ruchu (no może prócz molestowania dzieci do 10 roku życia). DO CZŁONKÓW LGBT TYLKO NIE PODNIECAJCIE SIĘ ZA BARDZO POWYŻSZĄ FABUŁA:P

  3. Ludzie mają czerwono we łbach, filmowcy także. Widać to w niemal każdym nowym filmie czy serialu. Np. w GOT aż roiło się od feministycznych absurdów. Nawet w Chernobylu Żydzi musieli zagrać na swojej polityce martyrologii. O głupawych serialach netfliksowych nie wspomnę, choć jeden z nich zrobił ogromny wyłom w tym morzu chłamu – Bloodline! Jeden z najlepszych seriali jakie miałem przyjemność oglądać :-)

    • KIedyś bohater filmu musiał pochodzić z klasy robotniczej, teraz w filmie muszą występować przedstawiciele mniejszości, nawet jeśli logika temu przeczy.

      • Tak jest. Ludzie to mają w głowach cały czas. Większość niestety uważa, że komunistów nie ma bo przecież to było dawno temu :-D

  4. Widac, ze jest rynek dla “prawaczego” (prawiczkowego?) Netflixa. Takiego, w ktorym wszyscy bohaterowie sa biali i hetero, kroluje honor, Bog i tradycyjne wartosci.
    Szkoda, ze jeszcze nikt tego nie zrobil. Ciekawe dlaczego.

    • Dlatego, że każdy chce zarobić jak najwięcej, więc tworzy dla większości potencjalnych odbiorców. A że od zawsze większość ludzi jest głupia, to jest jak jest.

      Co to jest w ogóle za narracja? Jak nie ma w filmie geja lub murzyna, to film jest prawicowy?
      Ehhh.

      • Przede wszystkim trzeba ustalić definicje. Jestem niemal pewien, że każdy na tym forum ma inną definicję prawicy. Widać to po tym jak masowo za prawicę uznaje się np. PiS

    • Gdzie twoja tolerancja dla ludzi o innych poglądach? Kpienie z konserwatystów jest dyskryminacją ze względu na poglądy. Zapomniałem, tolerancja tak ale tylko do tych z lewej strony.

      • Mylisz definicje. Ja sobie kpie, owszem, ale nie dyskryminuje. Jesli uwazasz inaczej, to pokaz mi prosze gdzie jest ta dyskryminacja.

        • Dyskryminacją jest też to że sugerujesz utworzenie dla konserwatystów drugiego Netflixa. Sugerujesz segregację poglądową.
          Netflix jest dla każdego bez względu na poglądy.
          Kpienie też jest przejawem dyskryminacji.

          • “Netflix jest dla każdego bez względu na poglądy.” – nie, jest tych, ktorzy chca i placa.
            PS. Juz nie badz taki snowflake odbierajacy ironie jako dyskryminacje.

        • A czy nie o to właśnie chodzi m.in. społeczności LGBTQcośtam i innym mniejszościom?
          Żeby przestać z nich kpić, wyśmiewać, wytykać, a zacząć traktować z szacunkiem jak zwyczajnego człowieka?
          Te Wasze podwójne standardy naprawdę ryją banie.

    • LOL Cała masa jest filmów o honorze, Bogu i tradycyjnych wartościach! Prawicowe kino nie zajmowałoby się po prostu afirmacją dewiacji. Co ma do tego rasizm? Prawica nie ma z rasizmem nic wspólnego bo prawica jest przeciwna instytucjonalnemu podejściu do stosunków międzyludzkich. Masta_Rasta pomylił zapewne PiS z prawicą.

  5. Jak możesz autorko aż tak bronić polityczności Netflixa?

    Teoretycznie – to jest przecież rozrywka, a nie część kampanii politycznej którejś ze stron,
    więc powinna być w miarę neutralna.

    Wielu moich znajomych jest powiedzmy “lewakami”, a nawet ich już zaczyna denerwować to, że w prawie każdej produkcji trzeba oglądać romansy homo.

    Ok, już chyba wszyscy załapali, że są mniejszości i inna orientacja, ale nie każdy chcę w kółko na to patrzeć. Obejrzało by się coś bez odruchów wymiotnych.

  6. Co ta polska ma z używaniem lewica… Prawica qrwa skończ ie z tym bo to żałosne nie uogulniajcie nikogo qrwa umiecie pisać po polsku?

    • Ale właśnie tak jest skonstruowany każdy język: z pojęć, zbiorów i innych kontenerów treści. Uogólniamy, bo bez tego nie potrafilibyśmy się porozumiewać, oczywiście ma to swoje wady, ale inaczej się nie da. Potrafisz opisać język, w którym nie ma uogólnień?

    • Większość nie odróżnia lewicy od prawicy. Media dodatkowo wprowadzają ludzi w błąd co rodzi ogromne nieporozumienia ze szkodą dla Polski

  7. Lewcki, znaczy jest o walce związków zawodowych o lepsze warunki pracy, obrony słabszych przed eksmisją, pomocy ubogim i chorym, wsparcia dla ludzi z niepełnosprawnościami i ich opiekunów?

    • Dobry pracownik nie potrzebuje pomocy związków- ergo związki działają na korzyść tych kiepskich. Jak ktoś nie płaci za lokal to powinien go opuścić. Ubogim lewica nie pomaga – ona ich produkuje! Chorzy umierają w kolejkach do specjalisty a na poważne operacje i tak zbiera się kasę od ludzi na operację w USA lub innej Szwajcarii. Precz z lewicą!

      • Bo podmiotem “Nowego Marksizmu” nie są już, uciemiężone i wykorzystywane przez kapitał, masy. Nowym podmiotem lewicy są uciemiężone mniejszości i kapitał który potrzebuje coraz więcej wolności by móc rosnąć. Oprawca i ofiara zamienili się miejscami.

      • Zauwazyles, ze z niepotwierdzonego zalozenia “dobry pracownik nie potrzebuje zwiazkow” wysnuwasz wniosek ogolny? Byla logika w szkole?

        • Oczywiście musi być jakieś prawo (regulacje) i sprawne sądy w których można dochodzić swoich praw, np pogwałcenie warunków umowy. Tym m.in. powinno zajmować się państwo opłacane z podatków. Niestety dziś sądownictwo dla przeciętnego obywatela jest abstrakcją dlatego często jest wykorzystywany.

      • A ty kim jesteś? Dobrym pracownikiem? Czy dobrym gimnazjalistą?
        Słyszałeś o Amazonie? Co się tam dzieje? Myślisz że amazon dba o pracowników? Tam bez interwencji związków zawodowych nic sie nie zmieni.
        A o nauczycielach słyszał? Oczywiście twoja logika jest taka, że dobry nauczyciel nie pracuje w publicznej oświacie tylko idzie pracować do prywatnej szkoły uczyć dzieci ministrów. A publiczna oświata do likwidacji? Wolny rynek sam się coś tam, a niewidzialne ręce rynku same poderżną sobie żyły plastikową kartą?

  8. Mam coraz mocniejsze wrażenie, że znów żyję za kurtyną, tym razem tęczową. Wszechobecna propaganda, inwigilacja, coraz bardziej agresywne kształtowanie tego jak mamy myśleć i postrzegać świat oraz kolejna próba zaorania, istniejącej od zarania cywilizacji, tradycyjnej struktury społecznej (religia, rodzina, naród), by stworzyć w kilkadziesiąt lat nowy lepszy świat. Toż to Marksizm w nowym, tęczowym wydaniu, w dodatku wmawia się nam, że to coś nowego, nowoczesnego i awangardowego. Ja już to przerabiałem w nieco bardziej siermiężnej postaci, ale te nowe ciuszki mnie nie zmylą, bo to tylko fasada, fundamenty są te same. Nie mam nic przeciwko mniejszościom seksualnym i nie tylko, ale sposób emancypacji, jaki wybrały, budzi moje najgorsze skojarzenia z totalitaryzmem komunistycznym. Obecne czasy mają coraz mniej wspólnego z ideą wolności, uważam że należy walczyć z nietolerancją i ostracyzmem, ale nie w ten sposób.

    • I tym sposobem przeszlismy gladko od serialu Netflixa do totalitaryzmu komunistycznego. Uwazaj Mariuszu, bo Ci zaraz netflixowe CzeKa zapuka o 4tej rano do drzwi i sprawdzi czy masz abonament HD.
      Dzizas….

      • Dzizas….,cóż za konstruktywna odpowiedź. Wbrew pozorom serial Netfliksa i mój komentaż mają wiele wspólnego i pokazałem to umiejscawiając go w szerokim kontekście. A o 4tej rano może mi kiedyś zapukać bojówka LGBT, która w imię wolności wytłumaczy mi błędy światopoglądowe ;). Nakreśliłem mój punkt widzenia na pewne zjawisko, którego odpryskiem jest masowa produkcja, politycznie popranych filmów z obowiązkową obecnością jakiejś mniejszości. Warto czasem spojrzeć na pewne rzeczy w szerszej perspektywie. Fajnie by było, gdybyś teraz rozwinęła/rozwinął owo dzizas, tak abym mógł dokładnie zrozumieć dlaczego się ze mną nie zgadzasz, może wtedy oboje się czegoś od siebie nauczymy. Chętnie zmienię swoje zdanie, jeśli tylko przekonasz mnie do swoich racji :)

        • W Polsce (i nie tylko) o wiele większe jest ryzyko, że do dzwi pary gejów zapukają faszyzujący bojówkarze. Osoby LGBT na co dzień spotykają się z przemocą i stawianie się w roli ofiary ze względu na tematykę serialu Netflixa jest po prostu śmieszne

          • Problem w tym, że środowisko LGBT bardzo mocno się zradykalizowało i jest lustrzanym odbiciem skrajnej prawicy. Zarówno z jedną jak i drugą stroną nie można wejść w jakąkolwiek dyskusję, ba, możliwość konstruktywnej krytyki została niemal całkowicie zabetonowana strachem przed oskarżeniem o dyskryminację. Zgadzam się, że osoby LGBT są nadal celem ataków, ale zwracam uwagę, że nasilenie się ataków na tradycyjne wartości w mediach to też pewien rodzaj przemocy. Osobiście, dla mnie, nie ma nic niewłaściwego w miłości dwóch osób tej samej płci, w końcu miłość to miłość. Jednak z drugiej strony, chęć zniszczenia tradycyjnych wartości, ponieważ dyskryminują, to gruba przesada. Może jestem naiwny, ale uważam, że można “zreformować” konserwatyzm, tak, żeby wyplenić z niego te najgorsze cechy.

          • Ależ nie tu trzeba szukać rozwiązania problemu! Absolutnie! Konserwatyzm niech zostanie taki jaki jest. Progresja niech zostanie taka jaka jest. Każdy ma prawo do wolności wyznania, głoszenia poglądów ect. o ile nie narusza wolności innych. Nic się nie zmieni dopóki państwo ingeruje w stosunki międzyludzkie na różnych płaszczyznach (edukacja, małżeństwa). Nie dziwi więc, że każda grupa społeczna chce wyrwać coś dla siebie. Gdyby była wolność to znakomita większość tych problemów przestałaby istnieć

      • Ale gdzie tak napisałem? Wypunktowałem analogie i punkty zbieżne, tylko na taką odpowiedź mogę liczyć z twojej strony? Moją tezę mocno uargumentowałem i czekam na konstruktywną krytykę, a nie dzizas, albo “wszystko co mi się nie podoba”, widocznie trudno komukolwiek z was obalić to co napisałem. Postawię jeszcze jedną tezę; mianowicie uważam, że środowisko LGBT jest wykorzystywane instrumentalnie, przez tzw. “kapitał”, który od ponad 100 lat próbuje uwolnić rynek od skostniałych instytucji przeszkadzających w swobodnym prowadzeniu interesów. NIe jestem żadnym ultraprawicowcem, mam jedynie szacunek do relacji społecznych, które kształtują się od tysięcy lat. Owszem, nasze społeczeństwo wymaga zreformowania, ale nie zaorania wszystkiego i budowania od nowa, to tak nie działa. Przykład komunizmu jest może dla ciebie szokujący, ale pokazuję, że nie można zbudować nowego porządku w kilkadziesiąt lat, bo taka struktura nie ma fundamentów i szybko się zawali. Obecny projekt UE jest taką nową wersją ZSRR, a awangardą tej nowej rewolucji mają być mniejszości. W swoim poście wypunktowałem cechy wspólne i zjawiska które mnie niepokoją. Nie neguję prawa walki o godność dla mniejszości, popieram ją, ale nie takimi metodami. NIe dyskryminuję, tylko widzę zagrożenia i nadal czekam na sensowną odpowiedz. Na koniec jeszcze jedna analogia; wiesz, że w socjalistycznej Polsce dostawało się punkty za pochodzenie, dzięki nim np. dziecko z rodziny robotniczej miało łatwiejszą drogę na studia, w obecnych czasach ta “tradycja” powróciła i ukrywa się pod nazwą “parytety” ;). Dzisiaj widzi się tylko zagrożenie w nacjonalizmie, ja natomiast z niepokojem obserwuję co się dzieje na tzw. lewej stronie.

        • Marksizm to jest bardzo konkretna filozofia/ideologia opierająca się na konflikcie klasowym i stosunkach ekonomicznych. Kwestie światopoglądowe, ideologiczne itd. są jedynie nadbudową wynikającą z ekonomicznej bazy. Środowiska LGBT, a tym bardziej wspierająca korporacje i wolny rynek UE z marksizmem mają bardzo niewiele, albo i nic wspólnego. Nie wspominając o tym, że marksizm kulturowy nie istnieje, jest tylko prawicowym tworem służącym do piętnowania lewicy światopoglądowej. A analogie zawsze można znaleźć, na siłę mógłbym znaleźć argumenty za uznaniem UE za faszystowską/ultrakapitalistyczną/ jakąkolwiek

          • Coś za dużo tych analogii, nie uważasz? A twierdzenie, że marksizm kulturowy nie istnieje, to spora przesada, rewolucja kulturowa wynika z rewolucji klasowej. Produkty kultury kapitalistycznej były zwalczane równie zajadle co sam kapitał. Marksizm żyje, tylko się mocno zmienił, tak jak zmieniła się struktura społeczna. Uważam, że sama idea nie jest zła, uwolnienie uciśnionych i przywrócenie im właściwego miejsca, tylko realizacja budzi mój niepokój.

          • Moja konkluzja brzmi; lewa i prawa strona doszły do wniosku, że mogą przetrwać jedynie wtedy, kiedy zniszczą swojego przeciwnika. Ja się z tym nie zgadzam, nie akceptuję tego i będę się spierał z takimi postawami. Jestem zwolennikiem arystotelesowskiego “złotego środka”, bo tylko taka droga zapewni harmonijny rozwój społeczny. Cóż, chyba jestem “symetrystą” ;)

          • Tylko wolny rynek uzdrowiłby sytuację. Niestety nie zanosi się nawet na to aby choćby zacząć podążać w kierunku rozwiązań wolnorynkowych. Mam na myśli np. austriacką szkołę ekonomii, Misesa i wszystko co się z tym wiąże.

          • Oczywiście, UE opiera się na znoszeniu ceł i zwiększaniu wolności handlu między państwami. Prawa UE wymuszają również często prywatyzację firm państwowych (z tego powodu we Francji SNCF jest powoli prywatyzowane) i walczy z monopolami. Tylko Korwinoidy mogą przeczyć tak oczywistym faktom

          • ROTFL!!! To jest wspólny czy też jednolity rynek a nie wolny! Na wolnym rynku nie pracujesz połowy roku dla państwa :-D no i nie ma podatku dochodowego ani setek koncesji/licencji/pozwoleń.

          • To dlatego w czołówce rankingów wolności gospodarczej wysokie miejsce zawsze zajmuje mająca najwyższe podatki w Europie Szwecja? W USA w latach 50 nie było wolnego rynku? W końcu najwyższa stawka podatku dochodowego wynosiła wtedy ponad 90%… Obecnie podatki w Europie Zachodniej i USA są najniższe od czasów Wielkiego Kryzysu

          • Wolnego rynku w rożnych miejscach na świecie i w rożnych okresach było mniej lub więcej. Samo opodatkowanie to nie koniec, na rozwój (bogacenie) wpływ ma także ilość regulacji – konkretnie chodzi o proporcje jednego do drugiego. Lepiej jest gdy regulacji jest dużo a redystrybucji mało niż odwrotnie ;-)

        • Zdaję sobie sprawę, że “Marksizm” i jego materializm dialektyczny w czasach cyfryzacji i rozpadu tradycyjnych klas społecznych to koncept dość odważny, więc proszę o wybaczenie za niedoprecyzowanie. Mówiąc o obecności myśli Marksa we współczesności, zwracam uwagę na obecność idei przezwyciężenia (celem dialektyki nie jest synteza, tylko przezwyciężenie jednej strony, przez drugą), oraz wątek komunistyczny( celem jest brak wyobcowania człowieka, gdzie ludzkość uwolniłaby się od ucisku). Cały problem polega na tym, że, według mnie, te idee całkowicie oderwały się od ekonomicznej i materialnej części i skupiły się na części ideologicznej (która u Marksa była tylko mniej istotną nadbudową), podmiotem historii nie stały się masy, tylko mniejszości. Przyznaję, że ten temat mocno mnie interesuje, Szkoła Frankfurcka (Horkheimer i Adorno – krytyka kultury masowej), Foucault (“Nadzorować i Karać”), Baudrillard “Symulakry i symulacja”. To co piszę, nie ma spójnego charakteru, jest bardziej zbiorem przemyśleń, tak więc liczę na ciekawe spostrzeżenia ze strony komentujących ;)

          • Oczywiście został jeszcze wątek Unii Europejskiej jako “nowego ZSRR” i połączenie go z opisanym przeze mnie wyżej wątkiem ideologicznym (kierunek zasygnalizowałem w starszych wpisach), ale jak na komentarz pod serialem Netfliksa, to już dużo za dużo :D

    • Podobno zgotowało nam to pokolenie buntu 1968, które teraz rządzi i usiłuje przerobić świat na swoją modłę.

      Wiadomo, że większość społeczeństwa uczy się historii przez popkulturę (filmy). Teraz jeszcze bardziej niż kiedyś. Dzieciarnia w końcu uwierzy w czarnego Achillesa lub że fakt męskiej przyjażni i braterstwa w walce oznacza homoseksualizm. To coś jak dawna propaganda o kułakach i Leninie w Poroninie.

  9. Czytam, czytam i mimo, iż jestem hetero oraz konserwatystą to bardziej odpowiada mi język w tym wątku, o dziwo “lewaków”. Ci co prezentują tą prawą stronę operują dziwnym językiem. Powiedziałbym, że językiem topornego samca. Sam prostacki język, brak tolerancji do innych poglądów nie tylko do LGBT czyni z nich ludzi prawicy? Oni tak myślą. Więc nie mają pojęcia czym jest prawica w prawdziwym jej znaczeniu. . Takiej w Polsce jeszcze nie ma i chyba długo nie będzie. Totalna dzisiaj wzajemna nienawiść w tym kraju na to nie pozwala. Są skrajności z jednej i drugiej strony oraz wynikające z niej totalne wypaczenia znaczeń.

    • Ale zwróć uwagę, że język z lewej strony jest, może bardziej wysublimowany, ale i tam jest mnóstwo nietolerancji i takiego patrzenia na wszystko z góry. Masz konserwatywne poglądy – to jesteś prymitywem, patologią i czymś na niższym poziomie rozwoju społecznego (przypominam, że teoria Darwina dotyczy przyrody a nie cywilizacji). Żeby nie było, druga strona nie jest lepsza, w obronie własnych wartości broni nawet tych najciemniejszych zakamarków swojego świata. Nie popieram żadnego z tych stanowisk, ponieważ żadne z nich nie dąży do kompromisu i dialogu, a tego nam teraz potrzeba by wyrzucić z życia społecznego to co złe. Nazwałbym siebie umiarkowanym konserwatystom ;).

      • W moich postach, “prawicę” wiążę z konserwatyzmem światopoglądowym (tak ogólnie), natomiast oddzielam zupełnie wymiar ekonomiczny tego pojęcia, ponieważ w tej kwestii, moim zdaniem, jest najwięcej nieporozumień i przetasowań ( coraz częściej prawica światopoglądowa, jest mocno lewicowa w kwestiach gospodarczych i odwrotnie, lewica światopoglądowa jest liberalna gospodarczo), co samo w sobie jest bardzo ciekawym zjawiskiem.

          • To po których stronach znajdują się wiodące partie w naszym kraju? PIS, PO, Wiosna, Nowoczesna ,Konfederacja, PSL i Kukiz?

          • Konfederacja to zlepek różnych partii ale ona jest najbardziej na prawo. Kukiz jest wewnętrznie sprzeczny (niestety) są w nim wolnorynkowcy ale też i etatyści – nie mają jednolitego przekazu. Reszta to lewica – jedni to lewica bezbożna a inni to tzw. lewica z krzyżem w zębach bo z pobożnością to nie ma nic wspólnego biorąc pod uwagę fakt, że nauka kościoła bynajmniej nie gloryfikuje socjalizmów czy też innych komunizmów

    • Czy nie na tym polega wolność aby każdy mógł sobie nietolerować co mu się podoba? Mógł np dyskryminować sobie prywatnie kogo chce? Np w swoim sklepie nie obsługuje Żydów albo Polaków albo Katolików….?? Albo odwrotnie – obsługuje JEDYNIE czarnych! Wolność jest piękna! Dziś niestety we własnym lokalu nie można nawet zapalić papierosa.

  10. Podniecacie się w redakcji Netflixem a tak naprawdę to same gnioty produkuja. Te seriale to chyba tasmowo kręcą na jedno kopyto. Podejrzewam że wiekszosc ludzi dlatego dzieli konta bo tak serio to ta usługa nie jest warta 52zl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...