Nie wszystko, co zobaczyliście na ekranie, jest prawdą. „Czarnobyl” to mieszanka wielu faktów i mitów

Analiza/Seriale 04.06.2019
Nie wszystko, co zobaczyliście na ekranie, jest prawdą. „Czarnobyl” to mieszanka wielu faktów i mitów

Nie wszystko, co zobaczyliście na ekranie, jest prawdą. „Czarnobyl” to mieszanka wielu faktów i mitów

„Czarnobyl” to jeden z tych seriali, których globalny sukces zaskoczył nawet największych optymistów. Produkcja cieszy się doskonałymi recenzjami, po części dlatego że pokazuje jedną z największych katastrof w dziejach ludzkości. Wybuch elektrowni jądrowej w Czarnobylu oczywiście miał miejsce, ale nie wszystkie sceny pokazane w serialu wydarzyły się naprawdę.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Dzień 26 kwietnia 1986 roku zapisał się w historii jako jeden z najczarniejszych w XX wieku. To właśnie wtedy doszło do wybuchu jednego z reaktorów w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Pełne przyczyny wypadku światowa opinia publiczna poznała dopiero wiele lat później, ale o bohaterskich działaniach osób mierzących się z jego skutkami mówiło się od samego początku. Historię wszystkich tych osób (zarówno odpowiedzialnych za katastrofę, jak naprawiających szkody) postanowiło w nowym mini-serialu opowiedzieć HBO.

Produkcja stacji skupia się na odkryciu prawdy o Czarnobylu i pokazaniu wpływu autorytarnej władzy na działania ludzi. Siłą rzeczy jako dzieło fabularne „Czarnobyl” musiał w pewnym miejscach pójść na skróty. Rzeczywistość ekranu nigdy nie jest identyczna z tą widzianą przez nas każdego dnia. Warto jednak podczas seansu produkcji mimo wszystko pamiętać o tym, co jest prawdą, a co jedynie autorską kreacją.

Czarnobyl fakty i mity – co serial HBO pokazuje zgodnie z prawdą, a co jest fikcją:

Doszło do wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu – fakt.

Na sam początek warto zaznaczyć podstawowy fakt. Do wybuchu faktycznie doszło, a pokazany w serialu przebieg katastrofy jest w większości zgodny z rzeczywistością. Do sytuacji doszło z wymieszania nieodpowiedzialności, ludzkiego błędu i problemów technicznych. Nie byłoby wybuchu w Czarnobylu, gdyby wszystkie te zależności nie spotkałyby się w jednym punkcie. Prędzej czy później zapewne doszłoby jednak do innego wypadku powiązanego z radzieckimi elektrowniami atomowymi, bo wszystkie zawierały podobną wadę konstrukcyjną.

czarnobyl fakty i mity

Twórcy serialu HBO odwiedzili zresztą jedną z nich, bo zdjęcia do produkcji były kręcone w Ignalinie na Litwie, gdzie znajduje się elektrownia atomowa siostrzana do tej w Czarnobylu. Dlatego wygląd pomieszczeń technicznych pokazanych w serialu jest bardzo bliski rzeczywistości. Podobnie jak ubrania pracowników, żołnierzy i dygnitarzy partyjnych. Twórcom produkcji bardzo zależało na autentyzmie otoczenia, żeby mówiący po angielsku (i w większości bez rosyjskiego akcentu) aktorzy nie rozpraszali za bardzo widzów. Showrunner produkcji, Craig Mazin przyznał w rozmowie z Indie Wire, że w pierwszej wersji 5. odcinka nie pokazali samej chwili wybuchu, ale potem zmienili zdanie. Większość widocznych na ekranie elementów ma jednak ugruntowanie w faktach, choć, jak stwierdził specjalista od tematu dla New York Times, niebieska łuna nad reaktorem z premierowego epizodu znacznie przekracza rzeczywisty efekt promieniowania Czerenkowa.

Postacie pokazane w produkcji są autentyczne – fakt (w większości przypadków).

Jednym z najważniejszych pytań dotyczących „Czarnobyla” jest kwestia bohaterów produkcji. Trzeba w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że ogromna większość występujących na ekranie bohaterów, to postaci historyczne. Walerij Legasow, Borys Szczerbina oraz Anatolij Diatłow i pozostali pracownicy wyższego szczebla w elektrowni jądrowej żyli naprawdę. To samo można powiedzieć o wskazanych z imienia i członkach Komitetu Centralnego z Gorbaczowem na czele. Absolutnie fikcyjną postacią jest za to Uliana Chomiuk grana przez Emily Watson.

Z powodu jej ewidentnej hollywoodzkości wiele osób skrytykowała wizję pojedynczej osoby, która odkrywa podczas tajnej misji przyczyny wybuchu reaktora. W rzeczywistości nad sprawą pracowało kilkudziesięciu naukowców, spośród których Legasow nie był wcale najbardziej wykwalifikowany do pełnienia funkcji przewodniczącego. Zadecydowali o tym politycy. Twórcy serialu tłumaczą się w podsumowaniu na koniec finałowego odcinka, że Chomiuk była emanacją wszystkich tych osób wykreowaną na potrzeby medium. Podobnie jak trzej żołnierze pracujący przy usuwaniu zwierząt.

„Czarnobyl” stosuje też sporo uproszczeń faktograficznych, które mają na celu utrzymanie spójnego przekazu. Dlatego Legasow dowiaduje się o katastrofie natychmiast z powodu nocnego telefonu i nie ma rodziny. Oba te fakty nijak nie zgadzają się z tym, co o nim wiemy. Jeszcze inaczej wygląda sytuacja ze Szczerbiną, o którym (jak przyznał w wywiadzie grający go Stellan Skarsgard) mamy bardzo mało konkretnych informacji. Okoliczności śmierci obu głównych bohaterów w serialu są za to zgodne z rzeczywistością.

Jeden z helikopterów rozbił się pierwszego dnia walki ze skutkami katastrofy – mit.

czarnobyl fakty i mity

Od samego początku autorom serialu bardzo zależało na pokazaniu skali katastrofy i zagrożenia płynącego z zostawienia otwartego reaktora bez ochrony. Dlatego postanowili znacząco przesunąć czasie sytuację z helikopterem. Pierwszy plan związany z zagaszeniem wciąż płonącego w środku ognia zakładał obsypanie go piaskiem wymieszanym z borem oraz ołowianymi pokrywami. Z powodu zagrażającego życiem promieniowania można to było zrobić tylko za pomocą helikopterów znajdujących się nie bezpośrednio nad celem.

Ten element 2. odcinka pozostaje w zbieżności z faktami. Rzecz w tym, że wypadek helikoptera, który za bardzo zbliża się do centrum promieniowania, a potem zahacza o dźwig i rozbija została znacznie przesunięta w czasie. Do podobnego wypadku faktycznie doszło, ale wiele miesięcy po katastrofie, gdy ogień był dawno zagaszony. Wypadek nie miał też nic wspólnego z promieniowaniem wydobywającym się z reaktora.

Trzeba było zabezpieczyć reaktor przed kolejnym wybuchem – mit, ale wtedy w to wierzono.

Warto przy tym podkreślić, że współczesna wiedza na temat zagrożenia promieniowaniem są znacznie bardziej pogłębione w stosunku do tego, w co wierzono wówczas w ZSRR. Dlatego ocena wielu faktów i podjętych wówczas decyzji jest znacząco utrudniona. Serial pokazuje Legasowa jako niemal nieomylnego eksperta od radiacji, ale to nie do końca prawda. Był ekspertem od chemii fizycznej, którą studiował, ale z elektrowniami atomowymi miał niewiele wspólnego. Dlatego dzisiaj podważa się pojawiające się w serialu porównania między Hiroszimą i katastrofą w Czarnobylu, według których w tym drugim przypadku promieniowanie w ciągu godziny było dwukrotnie większe niż to, co spowodowała bomba atomowa. Jak zaznaczył dla Business Insider, ekspert do spraw nuklearnych w Greenpeace, nie da się porównać długotrwałego przenikania szkodliwych cząsteczek do atmosfery z bezpośrednim wpływem w Hiroszimie.

Z czasem okazało się również, że obawy związane zarówno z ponownym wybuchem, jak i przeciekiem reaktora do wód gruntowych były przedwczesne. Późniejsze obliczenia jasno pokazały, że nie było takiego zagrożenia. Wiele zachowań ludzi w ZSRR (ale również krajach ościennych) było jednak wówczas dokonywanych pod wpływem presji czasu, strachu i niewiedzy. A sam fakt, że tych zdarzeń i tak by nie doszło, w niczym nie zmniejsza poświęcenia osób, które walczyły ze skutkami katastrofy.

czarnobyl fakty i mity

W akcji brali udział bohaterscy robotnicy, górnicy i żołnierze – fakt, ale fabularyzowany

A skoro o tym mowa – na najbardziej podstawowym poziomie wydarzenia ukazujące prace strażaków, robotników, górników i żołnierzy w związku z wybuchem reaktora w Czarnobylu są zgodne z rzeczywistością. Faktycznie wszystko to miało miejsce. HBO w wielu miejscach podkoloryzowało jednak prawdę, żeby prezentowała się lepiej na ekranie. Jak podają rozmaite źródła, trzej mężczyźni faktycznie udali się pod elektrownię, żeby otworzyć zawory i wypuścić wodę z reaktora. Byli to Aleksy Ananenko, Walerij Bespalow i Boris Baranow. Ale żaden z nich nie zgłosił się na ochotnika. Sama akcja nie była zresztą tak groźna, jak podawano. Woda sięgała im najpierw do kolan, a bliżej zaworów już tylko do kostek. Dosyć szybko udało im się odnaleźć pomieszczenie z zaworami, które w dodatku nie były zablokowane w zamkniętej pozycji. Żaden z nich nie umarł wkrótce po wzięciu udziału w misji. Dwóch żyje do dziś.

Mniejszą dramaturgię niż w serialu miały też działania górników. Pracowali oni non-stop z bardzo ograniczonym użyciem maszyn, ale wbrew temu co pokazano na ekranie raczej nie całkowicie nago. Istnieją świadectwa górników, którzy tak zrobili lub widzieli kogoś, kto się rozebrał. Nie miało to jednak tak olbrzymiej skali. Wiemy za to, że faktycznie zarządzono całkowity odstrzał zwierząt na terenie objętym zakazaną strefą.

Historia Ludmiły Ignatenko, żony strażaka jest prawdziwa – fakt, ale fabularyzowany.

Opowieść małżeństwa Ignatenko (podobnie jak wiele innych doniesień z Prypecia) ujrzała światło dzienne dzięki książce „Czarnobylska modlitwa” nagrodzonej Literacką Nagrodą Nobla reporterce, Swietłanie Aleksijewicz. Znaczna większość wydarzeń na temat Ludmiły ukazanych w serialu została więc oparta o to świadectwo i jest zgodna z prawdą. Ignatenko zaznaczała jednak, że lekarze nie pozwalali jej wchodzić za plastikową zasłonkę i nie dotykała bezpośrednio swojego umierającego męża. Co nie zmienia faktu, że została narażona na mocne promieniowanie, a urodzona przez nią córeczka zmarła po czterech godzinach.

Skutki choroby popromiennej również w dużej mierze zgadzają się z rzeczywistymi. W zależności od przyjętej dawki promieniowania będą to poparzenia na skórze, wymioty, niedokrwistość aplastyczna, bóle brzucha i głowy oraz omdlenia i zawroty głowy. Najbardziej narażeni umierają od razu, a kolejni zazwyczaj w ciągu kilku dni do trzech tygodni. W kilku scenach bohaterowie serialu zaczynają jednak nagle krwawić, co według wspomnianego wcześniej eksperta New York Timesa jest odautorskim dodatkiem.

Valery Legasow zdradził prawdę o wadzie fabrycznej w reaktorze nuklearnym RBMK – mit.

Finałowy epizod „Czarnobyla” ma zdecydowanie najmniej związku z faktami. Legasow faktycznie pojechał do Wiednia, gdzie zdał raport na temat skutków katastrofy. Został on przyjęty bardzo pozytywnie, bo zdradzał niemal wszystkie szczegóły wydarzeń z 26 kwietnia 1986 roku. Pokazany w produkcji późniejszy proces oskarżonych o spowodowanie wypadku nie ma jednak zupełnie nic wspólnego z prawdą historyczną. Nie odbyło się wcale jedno posiedzenie, a osiemnaście. Na ławie oskarżonych oprócz oprócz trzech pokazanych osób znaleźli się jeszcze trzej mężczyźni. W teorii proces był otwarty (również dla nielicznych ludzi nauki i prasy, również z zagranicy), ale wjazd do Czarnobyla był bardzo pilnie strzeżony. A poza tym tylko pierwsze i ostatnie posiedzenia były otwarte dla widzów. Oskarżeni odezwali się tylko dwa razy, więc kłótnia między Diatłowem i Legasowem nie miała miejsca. Podobnie jak bohaterskie wyznanie prawdy przez naukowca, który jednak przed śmiercią naprawdę nagrał swoje pełne wyznanie na temat wydarzeń wokół katastrofy w Czarnobylu.

Trzech głównych winowajców katastrofy zostało skazanych na dziesięć lat ciężkich robót, ale proces był czysto pokazowy, bo decyzja została wcześniej podjęta na Kremlu. Żaden ze skazanych nie wypełnił zresztą wyroku, bo w międzyczasie rozpadło się ZSRR, a ich zdrowie fizyczne i psychiczne uległo pogorszeniu. Postać Diatłowa nie była zresztą wówczas wcale tak jednoznacznie oceniania, jak pokazuje to serial HBO. Mężczyzna do czasu swojej śmierci w 1995 roku utrzymywał, że jest niewinny a winę za wypadek ponosi wadliwy sprzęt. Jego uwięzienie spotkało się z dużym sprzeciwem części społeczeństwa, które traktowało to jako typowe w ZSRR znalezienie kozła ofiarnego. W jego obronie słano liczne listy, również od Andrieja Sacharowa.

Skutki katastrofy były tak olbrzymie, jak mówił Legasow – mit, ale naukowcy i lekarze wciąż dyskutują.

Można by jeszcze długo dyskutować o różnych mniej lub bardziej znaczących odstępstwach od rzeczywistości. W amerykańskich mediach pojawiły się nawet głosy o tym, że serial o „Czarnobylu” powinni robić Rosjanie, bo wtedy byłby bardziej autentyczny. W obliczu ostatnich doniesień o robionym przez nich propagandowym dziele brzmi to niezwykle absurdalnie.

Znacznie ciekawsze jest jednak jak wiele z tego, co było mówione o długotrwałych skutkach katastrofy znalazło potwierdzenie w faktach. Okazuje się, że obawa przed zniszczeniem totalnym i masowym wpływem napromieniowania na zdrowie mieszkańców była zdecydowanie przesadzona. Między naukowcami i lekarzami trwają spory, czy katastrofa w Czarnobylu faktycznie skutkowała zwiększoną liczbą nowotworów, wad genetycznych u dzieci i przedwczesnego starzenia się. Badania odnotowały jedynie wzrost w liczbie zachorowań na nowotwór tarczycy, ale podobne zjawisko jest zauważalne również w miejscach, gdzie promieniowanie z reaktora nie dotarło.

Badanie sprawy utrudnia nastawienie władz najpierw ZSRR, a potem Rosji, które ukrywały prawdę i być może tuszowały niektóre przypadki zachorowań. Dlatego liczba osób, które umarły przedwcześnie przez wydarzenia z Czarnobyla waha się według różnych źródeł od 4 tys. aż do 93 tys.. Bezpośrednie zgony, które nastąpiły na skutek wybuchu lub choroby popromiennej i traumy określa się zaś w liczbie od 31 do 54 osób.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (33)

127 odpowiedzi na “Nie wszystko, co zobaczyliście na ekranie, jest prawdą. „Czarnobyl” to mieszanka wielu faktów i mitów”

  1. Chciałbym odwołać się do jednego z fragmentów tego wpisu prawdą jest że śmigłowiec nie rozbił się pierwszego dnia walki z skutkami katastrofy lecz nie po to ten fragment został zawarty w serialu został on dodany by upamiętnić ofiary helikoptera MI-8 który rozbił się 2 października 1986 r to nie ma być fakt tylko hołd dla ludzi którzy oddali życie i zdrowie by ratować świat jest to wiadome dla ludzi którzy wiedzą lub interesują się katastrofą reaktora w Czarnobylu i potrafią interpretować “smaczki” które są zawarte w tym mini serialu.

  2. “Trzeba było zabezpieczyć reaktor przed kolejnym wybuchem – mit, ale wtedy w to wierzono.”
    Przecież wiemy, że paliwo jądrowe w końcu przepaliło się przez beton i wpadło do osuszonej komory, więc o jakim micie tu mowa?

    • Tak, ale nie było tam dostatecznie szybkiego wyzwalania energii aby wybuch pary miał faktycznie moc tych 2 megaton którą straszyli w serialu, tak więc pozostałe reaktory nie były zagrożone i skażenie nigdy nie osiągnełoby takich rozmiarów jak opisane w serialu. Do tego wybuch nawet 4 megaton nawet nie zostałby zauważony w Kijowie (a co dopiero w Mińsku) i jedyne zagrożenie (choć jedyne to złe słowo) to długotrwałe skażenie które mogło powstać gdyby zostały rozerwane obudowy pozostałych reaktorów w elektrowni.
      Szczerze mówiąc to atmosferyczne testy broni atomowej prowadzone w latach pięćdziesiątych spowodowały większe skażenie niż katastrofa czarnobylska…

    • Bo to się paliło… Grafit to węgiel… Zrobiło się ognisko, które dymiło zawartością reaktora…
      (link do źródła podałem w innym wpisie)
      .
      “Natomiast pożar tych dwóch tysięcy ton grafitu naszpikowanych cyrkonem, stalą rurek wodnych, a nade wszystko uranem i produktami rozszczepienia uranu 235, no i plutonem powstałym z uranu 238, jest zdarzeniem, które przejdzie do historii pożarnictwa. Temperatura sięgnęła około 5000°C, czyli bardzo jasnego żaru, przekroczyła więc temperaturę topnienia wielu składników mieszaniny, w tym dwutlenku uranu. Grafit nie topi się, lecz sublimuje w temperaturze około 3600°C, w próżni oczywiście. Przy dostępie powietrza wcześniej się zapali niż zdąży sublimować. Cząstki paliwa od początku były prawdopodobnie już częściowo stopione, a mikronowe kuleczki znajdywano w dużych odległościach od Czarnobyla.”
      .
      “Wracając do pożaru reaktora nr 4 – od chwili otwarcia rdzenia na dostęp powietrza do łatwopalnej i już zainicjowanej masy rozpoczęły się zjawiska opisywane przez chemię i chemię fizyczną. Zaczęła się destylacja poszczególnych składników rządzona lotnością poszczególnych pierwiastków i ich związków. Uleciały oczywiście najpierw gazy, jak radioaktywny ksenon i lotny w tej temperaturze jod. Z metali oczywiście cez 137, który tak zaważył przy długotrwałym skażeniu. Jednakże to nie łatwość przechodzenia w stan gazowy decydowała o skażeniach nuklidami, które możemy uważać za nielotne. Masie palącego się grafitu należy przypisać wytworzenie ciągu gorących gazów, które porywały nie tylko cząstki aerozolowe, ale całkiem pokaźne paskudnej mieszanki. Ciąg gorących gazów był zadziwiająco duży jak na geometrię „paleniska” i warunki meteorologiczne. Cząstki osiągały przecież prędko wysokość dziesięciu kilometrów, jak to wykazały polskie pomiary cytowane przez źródła zachodnie. Podróżowały w ten sposób cząstki paliwa, które później lądowały i były wykrywane jako tzw. gorące punkty. Stosując odpowiednią technikę taśm samoklejących można było zbierać do słoiczków kawałki rdzenia reaktora, np. z wycieraczek przed drzwiami, psich ogonów, itp.”

  3. Kolego ekspert-redaktor (ekspert wikipedia) – to była produkcja na potrzeby tv, a nie dokument jeśli Pan tego nie rozumie, to taki z Pana redaktor jak ekspert od energetyki jądrowej (ergo katastrofy w Czernobylu).

  4. W redakcji Spidersweb nagle znaleźli się eksperci od katastrofy! Co portal, to inny “ekspert”, który uczy “ciemny lud” co jest faktem. Tekst mierny i nie wiem na jakiej podstawie napisany, a druga sprawa, że filmy/seriale rządzą się swoimi prawami, więc jak tępym trzeba być aby zarzucać twórcom, że pokazali wypadek helikoptera w pierwszym dniu gaszenia pożaru!!

    • No to raczej zabawa w głuchy telefon – ktoś (być może z wiedzą techniczną) napisał oryginalny artykuł, a potem jakaś duża redakcja skopiowała text do siebie… i stamtąd to już poszło po sieci. Z tego co widzę to taki sam artykuł po angielsku ukazał się np w business insider, ale nie zakładam że BI jest oryginalnym miejscem powstania tego tekstu, ani nawet że autor tłumaczył artykuł akurat stamtąd.
      Po prostu ten temat jest akurat nośny (dobrze się klika), więc pojawi się wszędzie i we wszystkich językach. Z każdym kolejnym tłumaczeniem tracąc na wartości oraz szczegółowości.
      A pretensje do SW że są jakieś pomyłki merytoryczne to już uważam za po prostu śmieszne – znają się na tym tak samo jak ja czy ty. Jakby się naprawdę znali to sami by napisali ten artykuł.

  5. “bo wszystkie zawierały podobną wadę konstrukcyjną”
    .
    G* prawda. Tylko grafitowe tak miały, ale to nie była wada, tylko cecha ;)
    .
    Czy aby Autor nie jest z tych, co to piszą o budowie pierwszej polskiej elektrowni atomowej?
    Bo styropianowe śmiecie tak uzasadniają skasowanie Żarnowca. A nie tym, że ktoś dostał dziwkę+fasolkę…
    .
    Jak ktoś ciekaw, to techniczny opis katastrofy, ale ludzkim językiem:
    “Zapomnieniu sprzyjał fakt, że pierwsze egzemplarze grafitowców dużej mocy pracowały ponad 10 lat wykazując, że można ostrożnie gotować jajka na beczce z benzyną.”
    https://miroslawmaczka.wordpress.com/2011/09/13/chemia-katastrof-w-windscale-i-czarnobylu/

  6. Wiemy za to, że faktycznie zarządzono całkowity odstrzał zwierząt na terenie objętym zakazaną strefą.

    Acz nieskuteczny
    https://www.facebook.com/WeglowySzowinista/photos/a.356577864427730/2360892920662871/?type=3&theater
    “Likwidatorom nie udało się wybić wszystkich zwierząt. Inne znalazły w opustoszałym Czarnobylu sanktuarium. Żyją sobie zdrowo i szczęśliwie, bez ludzi. Podobny efekt można zaobserwować na terenie Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej”

  7. Aż tylu błędów to chyba jeszcze dotąd nie było. Poprawiajcie te teksty przed publikacją, na litość boską! Chyba umiecie czytać?!

  8. Autor artykułu jest chyba bardzo młodym człowiekiem. Ostatni akapit jest tak niepoważny, że aż szkoda słów. A tak się składa, że mam w rodzinie kogoś kto był członkiem polskiego komitety ds. katastrofy w Czarnobylu… i wiem co mówili jej członkowie poza wizją – kiedy wyłączono już kamery…

  9. “Dzień 26 kwietnia 1986 roku zapisał się w historii jako jeden z najczarniejszych w XX wieku.”

    Oczywiście redaktor nie słyszał nigdy o pierwszej wojnie światowej, Rewolucji Październikowej, o stalinizmie o ospie hiszpance, o rzezi Ormian. o wielkim głodzie na Ukrainie, o drugiej wojnie światowej, o Holocauście. o Hiroszimie i Nagasaki, o Czerwonych Khmerach, o rewolucji kulturalnej w Chinach, o ludobójstwie w Ruandzie o… dalej nie chce mi się wymieniać.

    XX wiek jest pełen czarnych dni, więc pisanie w ten sposób jak redaktor jest zwyczajnie głupie.

  10. Ci trzej nurkowie przedstawieni w serialu to rzeczywiste osoby i akcja otwierania zaworów miała rzeczywiście miejsce. Jednak sam sposób w jaki się zgłosili i co było z nimi potem zostało trochę inaczej przedstawione w serialu. Nie ulega jednak wątpliwości że jest to bardzo mało znany fakt i należy pamiętać o tych bohaterach.
    https://joemonster.org/art/31919

    • To w większości nieprawda. Historia tych ludzi jest dobrze znana i pojawia się w każdym opracowaniu o katastrofie. Żaden z tych ludzi nie umarł. Gdy szli, wody mieli przeważnie po kostki. O ile wiem, nie jest też prawdą, że się zgłosili, lecz zostali wyznaczeni. I na koniec: prawdopodobnie ich misja była niepotrzebna, ale o tym wiemy dopiero po latach.

      • Skąd informacje, że zaden z “nurków” nie umarł?? Wpisując ich nazwiska, wszędzie jest informacja o ich śmierci w 1986 roku i pochówku w ołowianych trumnach… Nie chcę mi się wierzyć, że podchodząc tak blisko reaktora byli w stanie przeżyć dłużej niż kilka tygodni.

  11. Skutki awarii nie były tak olbrzymie jak im się wydawało ? A możesz podać dane na jakich się opierasz?

    Im więcej teraz czytam i tym to coraz więcej osób twierdzi, że awaria w Czarnobylu i promieniowanie prawie nikomu nie zaszkodziło, a w Polsce to już całkiem nie ma o czym mówić.

    Zapraszam Cię zatem do mojego rodzinnego domu, porozmawiasz z moją matką, która jak dziś pamięta gdy kilka dni po katastrofie w Czarnobylu, w okolicach Szczecina karetki nie nadążały przywozić do szpitala kobiet które poroniły. Lekarz jej powiedział, że tego tylko dnia 26 kobiet poroniło w ich szpitalu. Moją matką również…

    Dalej opierasz swoją wiedzę na tym co udało ci się wyczytać w internecie? Porozmawiaj lepiej z ludźmi którzy to przeżyli.

  12. Wygląda na to, że historia Ludmiły Ignatenko jest jednak w znacznym stopniu mitem. Jej mąż został napromieniowany zewnętrznie, nie wchłonął radioaktywnych materiałów, dlatego nie stanowił zagrożenia ani dla samej Ludmiły, ani dla jej dziecka.

    https://www.forbes.com/sites/michaelshellenberger/2019/06/06/why-hbos-chernobyl-gets-nuclear-so-wrong/#4640d2d3632f

    https://www.forbes.com/sites/michaelshellenberger/2019/06/11/top-ucla-doctor-denounces-depiction-of-radiation-in-hbos-chernobyl-as-wrong-and-dangerous/#360379c51e07

    • Ten tekst to jest propagandówka, lobbing środowisk którym energia atomowa jest bardzo na rękę. Ciekawe, że z jednej strony podważają Rosjan (to co Rosja podawała do informacji na zewnątrz w związku z katastrofą), z drugiej przyjmują na pałę szacunki ONZ, które bazują na szacunkach Rosjan…

      Nigdzie nie pada informacja, że strażacy zostali napromieniowani wyłącznie zewnętrznie, niby jakim cudem, mieliby być napromieniowani wyłącznie zewnętrznie? Byłoby tak, gdyby pracowali w kompletnie zamkniętych kombinezonach z gumy, czy folii…

      W terapii leczenia tarczycy jodem radioaktywnym taki chory jest zobowiązany trzymać się 2-3 tygodnie z dala od kobiet w ciąży oraz dzieci. Są głosy, by takie osoby trzymać miesiąc w izolatce. W przypadku Czarnobyla było przyjęta, wchłonięta dawka jodu była bez porównania większa od tej podawanej medycznie dziś osobom chorym. Także jest bzdurą totalną, że wystarczy zdjąć ubrania i wziąć prysznic…

      Most śmierci nie jest mitem, może być brak dowodów (bo na pewno nikt oficjalnie nie brał jakiegoś mostu jako granicy pewnych skutków ubocznych Czarnobyla).

      Rosyjska Akademia nauk podaje (na rok 2005) od 112tys do 125tys trupów z powodu Czarnobyla.

      Z oficjalnych danych Ukrainy i Białorusi wynika, że 5% z ludzi biorących udział w uprzątaniu Czarnobyla (~750tys ludzi) nie jest na coś chora, trupów wśród nich jest 13tys. Ze 100tys sprzątających z Białorusi 40% zachorowało na raka (stan na 2008).

      Na styczeń 2018, 1.8 milliona ludzi z Ukrainy (w tym 377,589 dzieci), posiada status ofiary katastrofy.

      W artykule z USA Today “Chernobyl’s Legacy: Kids With Bodies Ravaged by Disaster” z 17 kweitnia 2016: “2,397,863 ludzi zarejestrowanych w Ukrainie, którzy otrzymują opiekję zdrowotną związaną z Czarnobylem”

      https://www.counterpunch.org/2019/09/16/fukushimas-radioactive-water-crisis/

      Można jeszcze dodać, że wzrost deformacji wśród noworodków odnotowywano w NRD, o czym mówił jeden z niemieckich doktorów, można znaleźć na YT…

      Tutaj rosyjska publikacja podaje 1mln przedwczesnych zgonów z powodu Czarnobyla: https://en.wikipedia.org/wiki/Chernobyl:_Consequences_of_the_Catastrophe_for_People_and_the_Environment

  13. Mitem jest też „Most Śmierci” — nikt z oglądających palącą się elektrownię nie zachorował na chorobę popromienną.

  14. Przeczytałem, i artykuł mocno nastawiony w “mała szkodliwość” elektrowni jądrowych, co jest totalna bzdura! Katastrofa w Czarnobylu to istna masakra, do dziś dzień ludzie umierają na raka przez tą głupia elektrownie ! Rozczepialnosc nigdy nie powinna zostać wynaleziona i tyle w temacie!

  15. Martwi mnie, że teraz wszyscy piszą w tonie: serial to wiele mitów i przekłamań – podczas gdy mało kto potrafi wymienić to WIELE. Tutaj jest podobnie. Gdzie to wiele? Bo widzę, że ewidentnie chodzi o jeden mit, a reszta to “mity nie do końca” (czyli jakaś tam prawda, ale… – bo i tak to można określić). Co ciekawe, część owych mitów-prawda wynika z oddania ówczesnego myślenie, że to prawda (żyjący wówczas naukowiec miał prawo myśleć, że tragedia wyniszczy cała Europę Wschodnią, bo taki był stan ówczesnej nauki, nie mówiąc o tym, ze może, cholera, chciał nastraszyć władze, aby zaczęły temat traktować poważnie – jaki to mit???). Poza tym, nie wiem, czy to ja się tak odklejam od obecnej rzeczywistości, czy to ta rzeczywistość nam tak parcieje, ale to przecież fundamentalna kwestia – mamy do czynienia z serialem, fikcją bazującą na realnych zdarzeniach, a nie z filmem dokumentalnym. Na litości!

    Gdzieś przeczytałem, że jedną z głównych nieścisłości serialu jest to, że wszyscy mówią płynna angielszczyzną. I wszystkie inne ZARZUTY, jak mi się wydaje, są tak samo naciągane.

  16. A prawdy na ten temat jest w dalszym ciągu niewiele, zerknijcie – livro.pl/czarnobyl-spowiedz-reportera-kostin-igor-sku1229053820.html Tutaj dużo jest pokazane. Fakty są takie, że ludzie przez propagandę prawdopodobnie nigdy nie dowiedzą się prawdy, bo niby w jaki sposób mieliby do niej dotrzeć? No właśnie… nie da się.

  17. Jestem w szoku że po tylu latach od katastrofy są powielane informacje typowo ruskiej propagandy.
    Że nie było tak źle itp …………….
    Masakra aż tak w Polsce jest zagnieżdżona czerwona zaraza?????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...