Najlepsze z najlepszych. Wybraliśmy najciekawsze odcinki „Black Mirror”

Top/Seriale 04.06.2019
Najlepsze z najlepszych. Wybraliśmy najciekawsze odcinki „Black Mirror”

Najlepsze z najlepszych. Wybraliśmy najciekawsze odcinki „Black Mirror”

Takich decyzji nie podejmuje się łatwo. Zwłaszcza że „Black Mirror” to serial, który obfituje w świetne i bardzo nietypowe historie. Redakcja Rozrywka.blog zdecydowała się wybrać najlepsze z nich. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Najlepsze odcinki „Black Mirror” – wybór redakcji Rozrywka.Blog

Znienawidzeni: sezon 3, odcinek 6 – Michał Kaczoń

Sam jestem zdziwiony, ale to właśnie „odcinek o pszczołach” zrobił na mnie największe wrażenie w dotychczasowej historii „Black Mirror”. Epizod, który poprowadzony jest niczym najlepszy thriller z zagrożeniem, które może przyjść z każdej strony i przed którym nie ma de facto jak się obronić, zaintrygował mnie swoją wizją. Możliwość obrócenia kreacji, która w zamyśle ma nieść pomoc ludziom, w niemal niewykrywalną broń, którą można wycelować w konkretną jednostkę, zmroziła moją krew w żyłach. W serialu było wiele przejmujących i prawdziwie przerażających momentów, często wynikających z nieoczekiwanego zwrotu akcji, które wywracały całą sytuację do góry nogami, ale to chyba właśnie wizja zagrożenia, które jest ukierunkowane na konkretną osobę i niemal niewykrywalne, przeraziła mnie najbardziej. Ten odcinek uświadomił mi też, jak wielką destrukcyjna siłę mogą mieć internetowi hejterzy.

San Junipero: sezon 3, odcinek 4 – Piotr Grabiec

U mnie wybór jest prosty. „San Junipero” już na początku zachwyca plastycznością świata przedstawionego. Czujemy się trochę jak we śnie, w którym obrazy, dźwięki i odczucia mieszają się ze sobą. Dopiero później okazuje się, że motywem przewodnim tego epizodu jest dążenie człowieka do uzyskania nieśmiertelności. Tylko czy taka kopia świadomości w chmurze to faktycznie nadal ten sam człowiek, czy tylko jego imitacja? A nawet jeśli – to czy to ma jakiekolwiek znaczenie? „Black Mirror” odpowiedzi na te trudne, egzystencjalne pytania nie daje – wręcz przeciwnie. Zamiast tego zostaje w głowie i uwiera widza przez długie dni po zakończeniu seansu.

Hymn narodowy: sezon 1, odcinek 1 – Konrad Chwast

Bardzo długo zastanawiałem się, czy na tej liście nie umieścić „San Junipero” bo to doskonała, wysmakowana i w gruncie rzeczy bardzo piękna opowieść. Gdybym jednak miał wybrać epizod, który zrobił na mnie największe wrażenie i spowodował najgłębszą refleksję, to byłby to ten, który opowiada o technologii, polityce i tym, co człowiek jest w stanie zrobić pod społeczną presją. To obraz tak wymowny i obrzydliwy, że bardzo łatwo wyobrazić sobie, że coś podobnego mogłoby wydarzyć się w rzeczywistości. A to jest w nim chyba najbardziej poruszające.

Na łeb na szyję: sezon 3, odcinek 1 – Robert Skowroński

Przygnębiające odbicie tego, jak już funkcjonuje nasz świat i w co może się przeobrazić. Co prawda dokładnie to samo można stwierdzić o każdym odcinku „Czarnego lustra”, ale ten epizod z 3. sezonu był dla mnie naprawdę sugestywny i trafiający w sedno. Ludzie są nieustannie oceniani poprzez aplikację, od tego zależy ich status społeczny i poziom życia. Młoda kobieta ma obsesję na punkcie swojej oceny. Robi wszystko, by być akceptowaną, wpisującą się w wyższe sfery. Tak samo jest z naszym społeczeństwem dążącym do unifikacji, chcącym wieść perfekcyjne życie wyjęte wprost z kolorowych magazynów. Życie pozbawione indywidualizmu, życie którego celem jest równanie do odgórnie narzuconych nam standardów uznawanych za te właściwe. Charlie Brooker odcinki serialu wpisuje w różne gatunki filmowe, tu mamy do czynienia z kinem drogi. Bohaterka zostaje wysłana w nieszczęsną podróż po Ameryce, podczas której jej droga przetnie się z losami Cherry Jones. To spotkanie będzie oczywiście pewnym zwrotem w życiu bohaterki. Wszystko dąży ostatecznie do być może nieco przewidywalnego finału, ale mimo wszystko nie można niczego ująć temu odcinkowi. No i Bryce Dallas Howard jest doskonała jako skąpana w pudrowym różu i odrysowana od linijki Lacie, która tylko od czasu do czasu pokazuje swoje prawdziwe ja.

Twardogłowy: sezon 4, odcinek 5 – Tomasz Gardziński

black mirror 4 metalhead 1

Moim największym problemem z „Black Mirror” było zawsze to, że Charlie Brooker tak naprawdę jest zainteresowany dosyć ograniczonym zakresem tematów. Wiele odcinków serii dotyczy więc bardzo podobnych kwestii, choć przedstawia je w różnych mniej lub bardziej wyszukanych okolicznościach. Dosyć oczywista polityczność i telewizyjność pierwszych epizodów „Czarnego lustra” miała swój urok, ale była dla mnie zbyt dosłowna. Na szczęście zaangażowanie Netfliksa sporo w tym względzie zmieniło, czego dowodem jest „Twardogłowy”. To znacznie bardziej prywatna i cicha opowieść o radzeniu sobie niewielkiej grupy ludzi w zupełnie odmienionym świecie. Bliżej temu odcinkowi do horroru niż czystego science fiction. Nie oznacza to jednak, że Brooker rezygnuje w „Twardogłowym” z interesujących go tematów. Wymogi gatunku zmuszają go jednak, żeby pokazywał to w sposób mniej oczywisty i bliższy osobistemu, ludzkiemu doświadczeniu. A że odcinek jest też przepięknie nakręcony w czerni i bieli, to tylko wisienka na torcie.

Hymn narodowy: sezon 1, odcinek 1 – Joanna Tracewicz

Jak zawsze mam duży problem, żeby zdecydować się na jedną rzecz, w tym wypadku odcinek serialu „Black Mirror”, który uważam za najlepszy. „Czarne lustro”, a właściwie jego twórcy – Charlie Brooker i Annabel Jones – mają na swoim koncie wiele udanych epizodów, które powstały na przestrzeni czterech sezonów produkcji (już jutro dostaniemy 5. serię – składają się na nią trzy nowe odcinki). Bardzo lubię „Cała Twoja historia”, „Zaraz wracam”, „Białe święta”, a z późniejszych choćby „Na łeb na szyję” czy „Hang the DJ”. Jeśli jednak miałabym powiedzieć, który odcinek zrobił na mnie największe wrażenie, był najmocniejszy, stwierdziłabym, że… „Hymn narodowy”, a więc ten otwierający całą antologię. To oczywiście w pewnym sensie może nie oddawać w pełni dobrze mojego stosunku do poszczególnych epizodów – wszak ten najpewniej utkwił mi w głowie najbardziej, bo widziałam go jako pierwszy, a przyznacie pewnie, że zderzenie się z „Czarnym lustrem” to dla wielu z was było coś wyjątkowego. Ten serial przekracza konsekwentnie kolejne granice. Niemniej „Hymn narodowy” zrobił na mnie olbrzymie wrażenie nie tylko dlatego, że to było „coś świeżego, nowego”, a także z tego powodu, że wydawał się tak… realny. Tak namacalny, tak możliwy do powtórzenia w prawdziwym świecie, choć absolutnie szalony. Dylemat, przed którym staje głowa Wielkiej Brytanii, odbiera mowę, szokuje, niesmaczy. I jednocześnie pokazuje potęgę mediów i nowych technologii.

San Junipero: sezon 3, odcinek 4 – Anna Nicz

Podobnie stawiam na „San Junipero”. Kilka odcinków ze wszystkich serii „Black Mirror” zapadło mi w pamięć, jednak ten najmocniej, zapewne w dużej mierze ze względu na swój nietuzinkowy soundtrack, pobrzmiewający synthpopem rodem z lat 80. Ale nie tylko o muzykę tu chodzi. „San Junipero” jest przeładowany emocjami, które szczególnie trafiają do odbiorcy. Ta mieszanka tęsknoty i melancholii, która towarzyszy opowiadanej w odcinku historii, jest niemożliwie wzruszająca. A gdzieś obok tego wszystkiego stawiane są ważne pytania dotyczące człowieka, jego prawa do wiecznego życia i szczęścia. Nie dziwi mnie, że tak wielu widzów kupiło tę piękną, nostalgiczną opowieść.

Serial „Black Mirror” obejrzycie na Netfliksie. Już jutro, 5 czerwca, w serwisie pojawi się 5. sezon „Czarnego lustra”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...