Gdzie obejrzeć serial o sprzedaży dragów w sieci (słaby)? Niestety, na Netflix Polska – recenzja

Recenzja/Seriale 03.06.2019
Nasza ocena:
Gdzie obejrzeć serial o sprzedaży dragów w sieci (słaby)? Niestety, na Netflix Polska – recenzja

Gdzie obejrzeć serial o sprzedaży dragów w sieci (słaby)? Niestety, na Netflix Polska – recenzja

Netflix w ciągu ostatniego roku zaczął coraz poważniej inwestować w niemieckie produkcje. Po udanych „Dark” i „Berlińskich psach” nadszedł czas na nastawione znacznie bardziej komediowo „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)”. Niestety, nowy serial Netfliksa cierpi na chorobę dziurawego jak sito scenariusza.

Liczba pojawiających się na Netfliksie nowych seriali jest prawie oszałamiająca. Firma ostatnio szczególnie chętnie sięga po produkcje europejskie. Dopiero co na platformę z 2. sezonem wrócił „The Rain”, a zaraz to samo spotka 5. serię „Black Mirror” oraz nowe odcinki „Dark” i „Domu z papieru”. Netflix inwestuje przy tym nie tylko w długie serie liczące sobie po dziesięć do dwunastu epizodów.

Firma coraz odważniej stawia też na inne formy telewizyjnej rozrywki. Ostatnimi czasy głośno było o „Miłość, śmierć i roboty”, a na całym świecie furorę robi właśnie miniserial „Jak nas widzą”. Na pierwszy rzut oka „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” sporo łączy z tymi dwoma seriami. Zwłaszcza liczba zaledwie sześciu odcinków trwających między 24 a 32 minuty. Niemiecka produkcja charakteryzuje się jednak jeszcze mniejszą obsadą niż w typowym miniserialu, a tanie metody realizacji to coś, co oddala ją od większości dzieł publikowanych na Netfliksie.

Po „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” widać, że to dzieło o mocno ograniczonym budżecie. Co przecież nie musi być wcale wadą.

W tym wypadku jednak niewielkie możliwości przekładają się na wiele problemów związanych z takimi elementami jak poziom aktorstwa, jakość scenariusza, lokacje i zdjęcia. Głównym bohaterem serialu jest Moritz. Chłopak nie cieszy się powodzeniem ani w realnym życiu, ani w mediach społecznościowych. Z wytęsknieniem wyczekuje powrotu swojej dziewczyny po jej rocznym pobycie w USA, ale Lisa zachowuje się inaczej niż przed wyjazdem. Prosi chłopaka o przerwę, a wkrótce zaczyna delikatnie flirtować z popularnym Danem, znanym w szkole jako diler ecstasy. Moritz wpada na pomysł jak odzyskać serce dziewczyny – postanawia założyć w Darknecie własną firmę sprzedającą dragi.

Do całej sprawy angażuje swojego najlepszego przyjaciela, wplątuje się w układy z miejscowym gangsterem, a nawet jedzie do Rotterdamu zdobyć nowych partnerów biznesowych. A wszystko pod nosem własnego ojca, który pracuje jako policjant. Brzmi wydumanie i niezbyt sensownie? Niestety, twórcom „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” nie udaje się skutecznie zarysować motywacji głównego bohatera. W jednej chwili robi to wszystko, żeby odzyskać Lisę. W następnej scenie jest zapatrzony w zdobyte ze sprzedaży pieniądze, a potem nagle jego zachowanie wynika z poczucia osamotnienia, po tym jak jego matka porzuciła rodzinę, gdy był dzieckiem.

Na podobną tematyczną schizofrenię cierpią też autorzy dzieła. Po obejrzeniu całości nie sposób stwierdzić, o czym serial właściwie opowiada.

Na różnych etapach fabuły serialu podejmowane są tematy uzależnienia od mediów społecznościowych, rozpadu rodzinnych relacji, wartości przyjaźni, życia niepełnosprawnych osób w małym miasteczku, nastoletnich związków, studiów, wolności w sieci, rozmów o pracę i Marka Zuckerberga. Każda z tych kwestii zostaje przedstawiona po łebkach i bez wielkiego zaangażowania. Również nastawienie twórców w sprawie narkotyków jest chaotyczne.

Nie chodzi o to, żeby w serialu uprawiać dydaktykę na poziomie „substancje odurzające są złe” lub „… są dobre”. Warto by jednak, żeby w serialu, który wokół sprzedaży dragów oplata główną oś fabularną, ten temat pokazać w sposób oryginalny, ciekawy i wartościowy. Ale twórcy w tym wypadku również zawiedli. Można to jeszcze wybaczyć, gdyby „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” było pełnokrwistą komedią. Więcej tu jednak melodramatu niż żartów, zresztą niemiecki humor jest bardzo specyficzny i trudny w odbiorze.

jak sprzedawać dragi w sieci netflix

Na poziomie realizacyjnym nie ma za bardzo o czym mówić. Światowe kino pełne jest zaskakujących sekwencji brania narkotyków i ich wpływu na organizm człowieka. Tutaj zostało to pokazane w sposób zaledwie poprawny. Podobnie ocenić trzeba zresztą występy aktorów. „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” ma podobny problem co „The Society”. Momentami trudno uwierzyć w portrety aktorów grubo powyżej 20. roku życia, którzy udają nastolatków (a „Jak nas widzą” pokazało ostatnio, że warto zaufać młodszym aktorom). Na plus w obsadzie wyróżnia się tylko Bjarne Madel, który wciela się w handlarza Bubę. Jest go jednak zdecydowanie za mało na ekranie, żeby zrobić wyraźną różnicę.

Ze względu na dosyć krótką długość potrafię sobie wyobrazić, że część osób zainteresowanych tematem Darknetu i sprzedaży narkotyków sięgnie po nowy serial Netfliksa. Przyznam jednak szczerze, że osobiście zupełnie nie widzę powodu, żeby miał on dostać 2. sezon. Nie bardzo jest nawet co ratować lub rozwijać w kolejnych odcinkach. Wybory użytkowników Netfliksa potrafią jednak czasem zaskakiwać, więc kto wie? Może Mortiz powróci jeszcze raz, by sprzedać nam dalszy ciąg swojej historii. Ale ekstazy raczej się nie spodziewajcie.

Pełen sezon „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)” jest dostępny w serwisie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

40 odpowiedzi na “Gdzie obejrzeć serial o sprzedaży dragów w sieci (słaby)? Niestety, na Netflix Polska – recenzja”

  1. Jak można narzekać, że czyjeś motywacje nie są jednorodne i klarowne, mało jest osób które oczekują kartonowych postaci, ale jak widać pan Tomasz się znalazł.
    Jak można narzekać, że w lekkim i krótkim serialu o nastolatkach nie zgłębiono szeregu tematów: “uzależnienia od mediów społecznościowych, rozpadu rodzinnych relacji, wartości przyjaźni, życia niepełnosprawnych osób w małym miasteczku, nastoletnich związków, studiów, wolności w sieci, rozmów o pracę i Marka Zuckerberga”, panie Tomaszu to nie ma być studium przypadku tylko lekki miniserial, nie tylko nie powinien, ale i nawet nie może wgłębiać się w każdy aspekt świata przedstawionego.
    “Na plus w obsadzie wyróżnia się tylko Bjarne Madel”, trudno ocenić aktora bo jego rola jest tak przerysowana, wręcz surrealistyczna, że jest to dla mnie głównym mankamentem serialu.
    W tej recenzji nie widzę ani jednego trafnego spostrzeżenia, wszelkie zarzuty są tak irracjonalne, że chyba zacznę czytać pana Tomasza odwracając w myślach jego recenzje o 180 stopni, wtedy będą nad wyraz trafne.
    Co do serialu to jeśli ktoś lubi licealne klimaty i trochę czarnych kryminalnych komedii to polecam, jeśli macie alergie na któryś z tych dwóch głównych składników klimatu to nic wam nie wyrówna tego dyskomfortu nawet nerdowski sos.

  2. Nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytałam cokolwiek, z czym tak bardzo się nie zgadzam, jak z tą recenzją.
    Tematy social mediów i współczesnego problemu komunikacji (ze względu na sprowadzenie jej w większości do cyfrowej rzeczywistości) zostały przedstawione bardzo ciekawie i zgrabnie. To nie literatura przedmiotu, a lekki serial przy którym twórcom udało się precyzyjnie uderzyć w punkt i przekazać najważniejsze, nie rozwlekając tego. Taki przekaz prędzej trafi do ludzi młodych i zwróci im uwagę na problem.
    Kolejna rzecz, z która się nie zgodzę to zarzucenie, że złożoność motywacji protagonisty to minus. Przecież właśnie to sprawia, że postać jest bardziej ludzka. Poglądy, uczucia, czy motywacje człowieka są podatne na zmiany. Szczególnie w okolicznościach mocnych przeżyć, które doświadcza bohater serialu i rozwoju sytuacji.

    “Moritz wpada na pomysł jak odzyskać serce dziewczyny – postanawia założyć w Darknecie własną firmę sprzedającą dragi.” – to zdanie pokazuje, że ktoś nie ogarnął fabuły, albo oglądał przeskakując klatki. Mortiz chciał odzyskać dziewczynę przez wykupienie dragów i zabranie ich na imprezę dziewczyny. Założenie sklepu, przynajmniej początkowo, wynikało z potrzeby ich sprzedania, aby spłacić dilera. Reszta to już samo toczące się koło.

    Myślę, że kwestie osobistego odbioru mają duże znaczenie. Moim zdaniem, to pod wieloma względami, bardzo inteligentnie zrobiony serial i nie mogę doczekać się na więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...