Tyrion jest prawdziwym zwycięzcą „Gry o tron”. Przynajmniej pod względem czasu spędzonego na ekranie

Analiza/Seriale 31.05.2019
Tyrion jest prawdziwym zwycięzcą „Gry o tron”. Przynajmniej pod względem czasu spędzonego na ekranie

Tyrion jest prawdziwym zwycięzcą „Gry o tron”. Przynajmniej pod względem czasu spędzonego na ekranie

Po ośmiu latach i tyluż sezonach „Gra o tron” dobiegła końca. Od chwili premiery finałowego epizodu w mediach krąży wiele rozmaitych podsumowań na temat serialu HBO. Właśnie pojawiła się jedna z ciekawszych statystyk, która rzuca światło na popularność niektórych postaci. Których dwudziestu bohaterów spędziło najwięcej czasu przed ekranem?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Gra o tron” nie zakończyła się w sposób, jakiego oczekiwali widzowie, choć część z nich potrafiła w tej sytuacji znaleźć kilka pozytywów. Do pewnego stopnia zadowoleni mogli być fani rodu Starków oraz Tyriona Lannistera, którzy przeżyli do końca wojny o Żelazny Tron, a nawet zajęli kilka ważnych stanowisk w Westeros. Przy okazji plasując się w czołówce postaci, które widzowie mogli najczęściej zobaczyć na ekranie telewizora czy tabletu.

Na pierwszy rzut oka nie ma nic dziwnego w tym, że osoby, które przetrwały do ostatniego odcinka były też pokazywane częściej od innych. To samo można by powiedzieć pewnie w kontekście każdej innej produkcji z większą obsadą. „Gra o tron” nie zyskałaby sobie jednak takiej sławy, gdyby nie zauważalna taktyka zabijania postaci, które wydawały się mieć kluczowe znaczenie dla dalszej fabuły. Dlatego analiza zmieniającej się dwudziestki najbardziej popularnych postaci serialu HBO na przestrzeni wszystkich odcinków dostarcza kilku ciekawych wniosków do analizy.

Najwięcej czasu antenowego dostał Tyrion Lannister, a tuż za nim znaleźli się Jon Snow i Daenerys Targaryen.

Pierwszy ze wspomnianych bohaterów spędził na ekranie 679 minut. Jona oglądaliśmy niewiele krócej, bo 651 minut, a Daenerys 524 minuty. Na kolejnych pozycjach znaleźli się: Cersei Lannister, Sansa i Arya Stark, Jaime oraz Jorah Mormont. Pierwszą dziesiątkę zamykają Davos Seaworth oraz Varys. To dane po pełnych ośmiu sezonach serialu. Dzięki nim widać, że w ogólnym rozrachunku „Gra o tron” była opowieścią o walce Starków z Lannisterami. Wysoko na liście znalazła się także Daenerys Targaryen i postaci powiązane z jej wątkiem, ale ona przez długi czas pozostawała nieco na uboczu głównej opowieści.

Najbardziej niepocieszeni będą zapewne fani Baratheonów. Przez długi czas siły tej rodziny na poważnie liczyły się w walce o Żelazny Tron, ale liczba minut raczej tego nie potwierdza. Nawet jeśli zgodnie z prawem uznamy Joffreya i Tommena za część tej rodziny, to właściwie tylko pierwszy z synów Cersei na dłużej zagościł w pierwszej dwudziestce rankingu. A też przecież nigdy nie był głównym aktorem tego widowiska. Nie można tego porównywać do sytuacji Starków, którzy w większości prawie nie opuszczali tej listy, ani nawet Lannisterów, którzy do 4. sezonu dominowali pod względem minut.

Co ciekawe aż do samego końca w top 20 pozostały dwie postaci, które zginęły przed 8. sezonem – Petyr Baelish i Catelyn Stark.

Wykres pokazuje bardzo wyraźnie, że „Gra o tron” do pewnego momentu naprawdę potrafiła pozbywać się swoich kluczowych bohaterów. Eddard Stark utrzymał się w pierwszej dwudziestce aż do 63. odcinka (notabene twórca wideo nie doliczył mu kilku minut z retrospekcji widzianych oczami Brana), a Tywin Lannister niewiele krócej. Jeszcze lepiej poradziła sobie Catelyn, która z wynikiem 155 minut zajęła 20. miejsce, mimo śmierci w 3. sezonie. Wiele osób miało nadzieję, że Littlefinger powróci tajemnym sposobem w finałowej serii, ale jego licznik ostatecznie zatrzymał się na 214 minutach.

W pewnym momencie serial zrezygnował jednak ze swojej najważniejszej cechy, która odróżniała go od innych produkcji. Poza Baelishem żaden ważny bohater nie zginął między sezonami 5-7. Dopiero finałowe odcinki przyniosły śmierć Cersei, Daenerys, Theona, Varysa, Jaimego i Joraha. W tym sensie krytyka 8. sezonu rozmija się zresztą z faktami. Akurat w tych sześciu odcinkach nie brakowało zgonów, showrunnerzy zrezygnowali z ryzyka dużo wcześniej, a w ostatnim sezonie po prostu nieudolnie próbowali to naprawić. Całej sytuacji nie pomogło też mianowanie królem dosyć rzadko oglądanego (i jeszcze mniej robiącego) Brana Starka. Pozostaje mieć nadzieję, że George R.R. Martin lepiej zrealizuje swój pomysł niż David Benioff i D.B. Weiss.

  • Czytaj także: To niejedyna statystyka dotycząca „Gry o tron”, która została opublikowana w ostatnich dniach. Dowiedzieliśmy się też, w którym sezonie padło najwięcej słów na minutę.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...