Syn youtubera Z Dvpy poszedł w ślady ojca i założył własny kanał. Kibicować czy się bać?

Felieton/YouTube 30.05.2019
Syn youtubera Z Dvpy poszedł w ślady ojca i założył własny kanał. Kibicować czy się bać?

Syn youtubera Z Dvpy poszedł w ślady ojca i założył własny kanał. Kibicować czy się bać?

Każdy kto choć otarł się o działalność polskich youtuberów z pewnością słyszał o kanale Z Dvpy, prowadzonym przez Macieja Dąbrowskiego. Dostaliśmy potwierdzenie słów o tym, że jabłko pada niedaleko od jabłoni, gdyż syn internetowego twórcy poszedł w ślady ojca i otworzył własny kanał.

Pierwsza myśl – no świetnie YouTube’a robi ojciec, robi też matka, to jeszcze biednego dzieciaka w to wplątali. Biorąc pod uwagę, jakie treści oferuje wspomniany wcześniej kanał Z Dvpy można mieć mieszane uczucia, chociaż chyba jeszcze nie trzeba dzwonić do opieki społecznej. Na naszych oczach rodzi się bądź co bądź  youtube’owa rodzina Kardashianów made in Poland.

Niewiele później przyszła jednak inna refleksja. Z wideo zapowiadającego kanał TY monster, którego prowadzącym będzie Tymon Dąbrowski, nie wynika nic innego, że będzie to jego twórcza przestrzeń. Chłopak ma zamiar prezentować streamy z gier, przedstawiać ciekawostki o zwierzętach i generalnie robić to, co powinny robić dzieciaki w jego wieku. A że na YouTubie i publicznie? Wolna wola.

Oczywiście rodzą się pewne obawy, ale pozostaję dobrej myśli.

Twórczość Człowieka Wargi, czy jak kto woli Macieja Dąbrowskiego, nie jest najwyższych lotów. Może i nie jest to poziom patostreamingu, ale wyszukane treści to też nie są. Przyznam, że jego dokonania znam wybiórczo, ale i ta znajomość wydaje się być wystarczająca, aby stwierdzić, że ostrze jego satyry jest wtórne. Pomimo swojej negatywnej opinii o youtuberze, jawi mi się on jako dobry rodzic. Nie stereotypowy, ale świadomy tego, co może zaoferować jego synowi internetowa twórczość. Sam zresztą mówił o tym w swoim ostatnim odcinku:

Chę po prostu, aby zamiast durnego YouTube’a, na którego Tymon cały czas się nadziewa, mógł sam tworzyć ten bardziej wartościowy i mniej pusty YouTube. Po to, żeby dać innym też jakiś przykład.

Cóż, dzieciak od małego pojawiał się od czasu na kanałach Macieja czy jego żony Mishon, więc nic dziwnego, że sam zapragnął wyrazić siebie poprzez audiowizualny format.

Internet to jednak wylęgarnia jadu i nienawiści.

Z tym wiąże się moja największa obawa. Pewnie każdy psycholog zgodzi się z tym, że wystawianie dziecka na ocenę innych może być dla niego stresujące. Tym bardziej, jeśli będziemy mieli do czynienia z ogromną rzeszą anonimowych kont, gdzie rzucanie nawet najgorszych obelg jest chlebem powszednim.

Popularność Tymon zapewne zyska natychmiastowo.

Promocja ze strony rodziców do tego wystarczy. Oby tylko potrafił poradzić sobie z wystawieniem się na cięgi ze strony opinii publicznej. Dochodzi jeszcze kwestia popularności, a młodzież potrafi być okrutna. Może to przesada, ale przemysł filmowy czy muzyczny zna liczne przypadki, w których rozpoczynanie kariery w młodym wieku ostatecznie nie okazało się być najlepszym rozwiązaniem. Nie ma co rzecz jasna patrzeć na wszystko w najczarniejszych barwach, ale jednocześnie lepiej dmuchać na zimne.

Jednak jeśli Tymon podoła i będzie chciał dalej wyrażać siebie w taki sposób, no to fach będzie miał już od dzieciaka.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...