Uwaga, spoiler! Skąd się wzięły spoilery i czy faktycznie psują nam zabawę?

Artykuł/Film 28.05.2019
Uwaga, spoiler! Skąd się wzięły spoilery i czy faktycznie psują nam zabawę?

Uwaga, spoiler! Skąd się wzięły spoilery i czy faktycznie psują nam zabawę?

W jednym z odcinków starego serialu „Alternatywy 4” jedna z bohaterek szantażuje prezesa spółdzielni mieszkaniowej, strasząc go, że opowie mu końcówkę kryminału, który właśnie czyta. Metoda okazuje się skuteczna – prezes tak boi się zepsucia mu zabawy, że przyjmuje interesantów poza kolejką.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Alternatywy 4” to serial z lat 80., ale zjawisko unikania tzw. spoilerów musi być jeszcze starsze. Od dawna twórcy prosili odbiorców, by nie zdradzali szczegółów fabuły. Szczególnie znany jest tutaj plakat autorstwa Alfreda Hitchcocka, proszącego widzów:

Proszę nie zdradzajcie zakończenia, to jedyne co mamy.

Nie nazywano tego jednak spoilerem – a znaczenie czasownika to spoil było wtedy nieco inne. Prawdopodobnie pierwszym przypadkiem użycia tego słowa w znaczeniu, w jakim znamy je teraz był artykuł w jednym z numerów amerykańskiego pisma satyrycznego „National Lampoon” z roku 1971. Znajdował się tam zestaw streszczeń (zdradzających kluczowe wątki), wielu filmów i książek kryminalnych. Wśród tak potraktowanych dzieł znalazły się m.in. „Obywatel Kane”, kryminały Agathy Christie czy „Psychoza”. Twórcy satyry pisali, że oszczędzą w ten sposób czytelnikom czas i pieniądze.

Tytuł artykułu brzmiał „Spoilers”.

Spoilerem dziś nazywamy przypadkowe bądź celowe (złośliwe!) zepsucie komuś niespodzianki wynikającej ze zwrotu fabuły. Czasami jednak chcemy o czymś napisać – np. w celu przedyskutowania wątku. Wtedy, w internetowej kulturze przyjęło się pisać ostrzeżenie: uwaga, spoiler. Napisy spoiler warning znajdziemy nawet w usenetowych grupach dyskusyjnych już w latach 80.

Słynny plakat do „Psychozy” z prośbą o nie zdradzanie zakończenia

Niektórzy mają na tym punkcie obsesję i za spoiler uważają jakąkolwiek informację, nawet taką, która nie wpływa na fabułę. Przez tę obsesję czują się następnie pokrzywdzeni, zdenerwowani i nie odczuwają już przyjemności z odbioru danego dzieła.

Gdyby nie mieli takiego obsesyjnego podejścia do spoilerów, na pewno bawiliby się lepiej. Skąd to wiemy? Z badań naukowych. Tak, przeprowadzono takie! Na pewno zadacie sobie pytanie: co z grupą kontrolną i ślepą próbą? Jak sprawić, żeby komuś sprzedać spoilera – ale żeby o tym nie wiedział? Okazuje się, że można to zrobić w bardzo sprytny sposób.

Nicholas Christenfeld oraz Jonathan Leavitt, badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, wybrali 12 różnych opowiadań. Część z nich miała zaskakujące zakończenie, część opierała się na tajemnicy np. kryminalnej, a część było zwykłymi literackimi opowiadaniami. Wśród autorów byli m.in. Antoni Czechow, Agatha Christie oraz John Updike. Następnie przygotowano trzy wersje każdej historii:

  • normalne, bez modyfikacji – jeśli na czytelnika czekały jakieś niespodzianki, przychodziły one naturalnie;
  • z ukrytą modyfikacją: spoilery zostały dodane w tekście, z dużym wyczuciem (czyli tak, jakby np. Agatha Christie sama uprzedziła fabułę i zdradziła wcześniej tajemnicę);
  • z jasnym spoilerem: tajemnica została zdradzona na początku, przed tekstem, wyraźnie oznaczona.

Dane uczestników, którzy czytali dane opowiadanie zostały usunięte, a każdy z uczestniczących w badaniu został poproszony o ocenę przyjemności, jaką dało mu czytanie.

Co się okazało? Że spoilery nie psują nam zabawy, a nawet zaspoilowane opowiadania były ocenione trochę wyżej, co prawda w granicach błędu.

I ja doskonale to rozumiem. Spoilery nie psują mi zabawy – ale rozumiem, że niektórzy mogą czuć się w ten sposób. Niestety, obserwuję w tej kwestii wiele skrajności i emocji. Niektórzy uważają, że każda informacja na temat nowego filmu, serialu czy gry psuje im zabawę, inni z kolei celowo starają się ich wkurzyć, umieszczając je zlośliwie i bez uprzedzenia w niespodziewanych miejscach. Jeszcze inni w ogóle walczą z kulturą antyspoilerową twierdząc, że… uwłacza ona pięknu i złożoności filmu, który w końcu jest czymś więcej niż fabułą, ale i zdjęciami, muzyką, aktorstwem i wieloma innymi elementami.

Najbardziej jednak psujemy sobie zabawę przesadnie przejmując się unikaniem spoilerów. Niezależnie od tego, co słyszeliśmy lub widzieliśmy przed lekturą bądź seansem, wciąż możemy się dobrze bawić. I mamy na to dowody naukowe!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

46 odpowiedzi na “Uwaga, spoiler! Skąd się wzięły spoilery i czy faktycznie psują nam zabawę?”

  1. I dlatego fajne jest to, kiedy na SpidersWebie czytam artykuł o ZUS-ie, a tam autor sypie żartem o śmierci istotnej dla fabuły postaci…

  2. Niedawno oglądałem kryminał z lat 50 i pod koniec twórcy prosili, żeby nie zdradzać zakończenia. Swoją drogą nie widziałem jeszcze nigdy tak rozległego twistu.

  3. Spoiler to coś, co psuje. Psuje zabawę i przyjemność to, że się nie zna zakończenia wcześniej. Wkurzające są te opisy fabuły, które się urywają. W książkach to jest jeszcze gorsze, bo stres nieznajomości zakończenia powoduje, że się czyta po łebkach, zwłaszcza jeśli przeczytanie ostatniego rozdziału najpierw nie wyjaśnia zakończenia. :( Jak ktoś nie chce, to nie musi czytać opisu czy recenzji, a co z tymi, którzy chcą? Rzadko się zdarza, że ktoś publikuje gdzieś uczciwe streszczenia. :/

  4. Może ktoś mi powiedzieć po co spoilerują dystrybutorzy filmów? Po obejrzeniu trailera często nie ma w zasadzie sensu oglądać filmu.
    Np. Skoro w zwiastunie widziałem kogoś w scenie której jeszcze nie było to wiadomo, że nic mu się nie stanie.

    • Cóż są różne trailery i różni producenci. Zwykle w trailerach pokazuje się tylko trochę scen z początku filmu, a te z końca ustawia się tak aby nic nie mówiły lub wręcz wprowadzały w błąd. Było oczywiście kilka trailerów które praktycznie zdradziły główny “haczyk” fabularny, ale [niespodzianka!] nie sprzedały się dobrze i były bardzo mocno krytykowane [np ostatnie terminatory miały spoilerujące trailery].

  5. uwielbiam takie badania, na malej grupce ludzi z jednego kraju często nawet miasta czy dzielnicy robi się badania introspekcyjne gdzie badany ocenia sam siebie w skali i na tej podstawie twierdzi iż wszyscy ludzie na świecie nie powinni przejmować się spojlerami. No cóż skoro dobrze wiecie czy lepiej czyta mi się kryminał zastanawiając się kto jest mordercą czy znając choćby część prawdy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...