Śmialiście się z Janusza, a teraz będziecie mu współczuć. Obejrzałem memy ze smutnymi nosaczami i nie spodziewałem się takiej reakcji

Felieton/Technologie 24.05.2019
Śmialiście się z Janusza, a teraz będziecie mu współczuć. Obejrzałem memy ze smutnymi nosaczami i nie spodziewałem się takiej reakcji

Śmialiście się z Janusza, a teraz będziecie mu współczuć. Obejrzałem memy ze smutnymi nosaczami i nie spodziewałem się takiej reakcji

A co by było, gdyby stereotypowy polski Janusz przestał być obiektem beki, a stał się człowiekiem z krwi i kości, pełnym prawdziwych problemów, również tych egzystencjalnych?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nosacz sundajski to najbardziej polskie ze wszystkich zwierząt. Przynajmniej w sieci, chociaż jego popularność wykroczyła daleko poza memy. Nosaczami posiłkują się marketingowcy chcący trafić do szerokiego koryta odbiorców i jednocześnie pokazać, że marka, sklep hołduje jednej z wartości, którą wyznaje polski Janusz/nosacz.

Zwierzę z podejrzanie dużym nosem zawładnęło zbiorową wyobraźnią i stało się nośnikiem satyry. Memy piętnowały znane od dawna przywary Polaków. Naśmiewają się z polskiej zawiści, dwulicowości, ale najbardziej chyba z chytrości. Bycie Januszem, skupiając na sobie wszelkie negatywne cechy Polaków, pokazuje, że portretowany przez nosacza stereotypowy potomek Piasta Kołodzieja jest prowincjonalny (w złym tego słowa znaczeniu) i po prostu ograniczony.

Ale nosacz wydaje się swojski.

Jest bowiem sumą doświadczeń, które przeżywaliśmy nie tylko pod sklepami monopolowymi i w kolejkach po klapki z dziurami w Lidlu. Zbiór najgorszych polskich cech jest tym, co częściowo znamy z własnych domów rodzinnych. Dlatego taka satyra może być oczyszczająca, a myślę, że całkiem często ma także wymiar terapeutyczny.

Co by jednak było, gdybyśmy na Janusza, ten stereotypowy konstrukt, spojrzeli jak na prawdziwego człowieka. Takiego z krwi, kości i kompleksów. Człowieka, który nie jest chytry, a po prostu biedny, oszczędny, który myśli i wie, że nie udało mu się stworzyć odpowiedniej atmosfery swoim dzieciom, że nie da im stosownego wykształcenia. A gdyby Janusz znał swoje ograniczenia, wiedział, że jego życie dalekie jest od ideału?

To trafiło mnie przypadkiem podczas przeglądania posta zainicjowanego przez Jakuba K. Dębskiego, czyli popularnego Dema. Twórca komiksów (tak, wiem, że nie tylko) poprosił o więcej memów z nosaczami w wersji Polskie Smutki Edition.

Te obrazki pozornie są bardzo zabawne, bo łamią to, co doskonale znamy. Można powiedzieć, że to doświadczenie wchodzi w polemikę z wiedzą. I ten dysonans trwa dość długo, ale kiedy tylko zaczniecie im się dłużej przyglądać, zrozumiecie, o co mi chodzi.

Jeśli przeczytacie te smutne i podejrzanie znajome opowieści, to obiecuję prawdziwy emocjonalny rollercoaster.

Tym bardziej, że tam gdzie był pusty śmiech z biedy, tam współczucie związane z niedostatkiem. Gdzie brak zrozumienia dla odmiennych orientacji seksualnych, tam dramat rodzinny. Gdzie stare małżeństwo, które przypomina trudny do rozwiązania kontrakt, tam niespełnienie pragnień i wygasające pożądanie. Im dłużej przyglądam się tym obrazkom, tym mocniej widzę, że smutek może również być nośnikiem wspólnego doświadczenia. A nawet więcej, bo przecież smutek, chociaż nie jest uczuciem przyjemnym, to jest czystszy i nie wyklucza, w przeciwieństwie do śmiechu. Przy przeżywaniu czegoś złego, do rozgrywki wchodzi empatia, nie ma więc wyższości, śmiechu z biedy zza najnowszego iPhone’a czy żartów z wąsa, który – dodam prywatnie – uważam ciągle za bardzo stylowy.

Beka przecież, która stała się alternatywnym środkiem komunikacji, tak naprawdę nie niesie ze sobą nic twórczego. Jest pusta, pełna zazwyczaj śmiechu z kogoś, a nie śmiechu z kimś. Nie rodzi się z niej nic poza chwilowym uniesieniem, poczuciem wspólnoty ze śmiejącymi się. Zwłaszcza że tutaj konfrontujemy się z tym, co wcześniej było nośnikiem beki. Widząc nosacza, instynktownie chcemy się śmiać. Chwilę później okazuje się jednak, że ten zwierzak kojarzący się z zaniedbaną, polską twarzą jest jeszcze bardziej nasz. Towarzyszy mu smutek, polska bieda, niespełnione ambicje, brak perspektyw i przemijanie.

Chociaż wcale nie trzeba dostrzegać siebie w tych smutnych historiach, żeby przeżywać smutek wręcz ekstatyczny. Czym innym niż właśnie upajaniem się depresyjnym nastrojem jest chociażby seans „BoJacka Horsemana”. Opowieść o smutnym koniu to nie jest historia uniwersalna, w zasadzie punktem stycznym z większością widzów będzie cierpienie, które wynika z zagubienia w życiu. Przecież główny bohater ma wszystko to, na co my, zwykli widzowie, będziemy musieli pracować całe życie.

Jest w tym smutku świeżość, tym bardziej, że przecież obraz ludzkich żyć w mediach społecznościowych jest wykrzywiony i więcej ma wspólnego z autopromocją niż z realnym, żywym człowiekiem. Okazuje się więc, że nosacz w wersji „smutny Polak”, był bardziej ludzki niż większość naszych znajomych. I tak, cóż, jest to powód do smutku.

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (17)

759 odpowiedzi na “Śmialiście się z Janusza, a teraz będziecie mu współczuć. Obejrzałem memy ze smutnymi nosaczami i nie spodziewałem się takiej reakcji”

  1. Ale tak właściwie czego dotyczy ten artykuł? Memy są po to, żeby sobie smiechnąć. Ludzie mają na tyle własnych problemów, że naprawdę nie widzę potrzeby zadręczania się dodatkowo patrząc na memy. Poza to takie głupie gdybanie co by było gdyby. Kiedyś były memy o typowym Januszu z wizerunkiem polskiego policjanta, co w zniszczyło facetowi życie. To jest dopiero przykre, a nie wyobrażanie sobie, że małpa może być prawdziwym człowiekiem.

    • Tak naprawdę mem to rodzaj pewnego rodzaju idei przekazywanej różnymi środkami komunikacji, zdolnej do zmieniania się w czasie. Fakt faktem że “internetowy mem” stał się rodzajem synonimu dla “śmiesznego obrazka”, ale jednak ów śmieszne obrazki to tyko pewien pozbior tego czym są memy ogólnie. Więc przy takiej definicji nie można się zgodzić, że memy są po to żeby się pośmiać ;-).
      Pozdrawiam!

  2. No nie naprawdę chyba autor juz nie ma o czym pisać… Blog technologiczny a ten tutaj gada o memie. Proszę czy redaktor naczelny czyta to ci piszą redaktorzy? Czy jest na urlopie. Naprawdę portal schodzi poziome co widać po komentarzach. Redaktor serio piszę coraz większe glupty, może czas zmienić branże?

  3. A mi artykuł się podoba. Pokazuje ,że za wypowiedziami “patologii” polskiej, które pozornie są dość zabawne, kryją się wielkie problemy, niespełnione marzenia. W tym artykule już nie chodzi o memy, tylko o obraz kultury polskiej.

  4. Swoją drogą, że nikt jeszcze nie zrobił polskiego serialu w stylu BoJacka ale właśnie z nosaczem jako gównym bohaterem. Przecież to byłby hit.

  5. Świetny artykuł. Inny. Ciekawy. Z ciekawą analizą trendów popkultury od innej strony, głebszej. A nie znów o problemach pierwszego świata bo apple coś tam albo kończy się jakiś serial. Gratulacje.

  6. Mem to mem… widziałem kiedys taki wesoły z dzikimi murzyńskimi dziecmi co mają spuchnięte brzuszki z głodu… to była emocjonalna masakracja dla mnie :/

  7. Mem np o sytuacji gdzie rodzice musza odlozyc na komputer czy o onkologii ma tyle zwiazanego z “januszami” co ja z kardynalstwem…

    • A właśnie że ma i to dużo niż by mogło się wydawać.

      Właśnie nie raz się słyszy te słowa co w tych memach. W biednych polskich rodzinach.

      • Ta, to wyjasnij mi co jest januszowego w tym pozal sie memie o onkologii, chyba tylko “Halynka” miala usprawiedliwic nosacza, słabe :)

        • A proszę bardzo.

          Po za Janusza wszystko Halinka robiła gotowała obiad sprzątała w domu opiekowała się dziećmi.
          I teraz Janusz nie poradzi sobie z ugotowaniem obiadu samodzielnie posprzątać. A po drugie jak się ma świadomość że straci najbliższą osobę którą się kocha że już życie bez niej nie będzie takie same jak dawniej stawianie razem co rano, nigdy nie usłyszysz już jej głosu to się serce kroi .

          Nawet taki typowy Janusz też ma serce :)

          • Czyli typowa rodzina w ktorej maz zarabia hajs (czesto calkiem spory) placac iloscia czasu spedzonego w pracy, a zona zajmuje sie domem i wychowaniem dzieci, bo raczej po 10-12h pracy np. jako fachowiec w budowlance, ochota na sprzatanie czy robienie kolacji jest niewielka i nie widze tu nic nosaczowego, zwykly normalny dom :)
            A punkt drugi to chyba nikt nie chcialby takiej sytuacji, i takze nie widze tutaj nic januszowego, kazdy by sie w takiej sytuacji obawial jak samemu ogarnie zycie :)

            Moze mam inny punkt widzenia i ten mem akurat wydaje mi sie wybitnie glupi :D

  8. Jeśli memy są jakimś odzwierciedleniem postaw społecznych to idziemy w dobrą stronę – bardziej empatyczną i ludzką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...