Po obejrzeniu finału „Gry o tron” już nie mam złudzeń. To był najgorszy sezon w historii serialu

Felieton/Seriale 21.05.2019
Po obejrzeniu finału „Gry o tron” już nie mam złudzeń. To był najgorszy sezon w historii serialu

Po obejrzeniu finału „Gry o tron” już nie mam złudzeń. To był najgorszy sezon w historii serialu

Finał „Gry o tron” nie przejdzie do historii i to nawet w kategorii tych seriali, które skończyły się fatalnie. Zamiast trzęsienia ziemi usłyszeliśmy tylko syk powietrza schodzącego z balonika.

Uwaga na spoilery.

Nie przeczę, że już sam początek ósmej serii największego hitu HBO w historii mnie rozczarował. Po przegadanym otwarciu – i to podwójnym – przyszła kolej na rzekomo największą bitwę w historii telewizji. A przynajmniej tak słyszałem, bo podczas seansu, ze względu na panujący mrok, nie sposób było dostrzec rozmachu.

Jak na dłoni było widać zaś było dziury w fabule. Dopiero w przedostatnim epizodzie duch starej „Gry o tron” powrócił, ale tylko na chwilę – a to zbyt mało, zbyt późno. Finał utwierdził mnie zaś w przekonaniu, że duet showrunnerów – David Benioff i D.B. Weiss – nie nadaje się, by robić kolejne „Gwiezdne wojny”.

Nie jestem bowiem w stanie wskazać innego głośnego serialu, który skończył się tak… bezpłciowo.

„Gra o tron” przez blisko dekadę elektryzowała fanów na całym świecie. Sam dałem się porwać temu szaleństwu i nie zliczę godzin, które spędziłem na czytaniu rozmaitych teorii i opracowań. Drugie tyle czasu poświęciłem zaś na dyskusje z innymi entuzjastami – czy to w naszej redakcji, czy to poza nią.

Od kiedy tylko usłyszałem, że ostatnie dwa sezony będą skrócone, wyrażałem jednak obawę, że to za mało czasu, by poprowadzić tę historię do zadowalającego finału. Wraz z kolejnymi odcinkami ósmego sezonu zacząłem się obawiać, że „Gra o tron” skończy się takim samym rozczarowaniem, co „Dexter” czy „Lost”.

Prawda okazała się jeszcze bardziej gorzka.

To jedno, że twórcy serialu nie podołali zadaniu, bo rozgrzebali zbyt wiele wątków i żadnego z nich nie domknęli w pełni satysfakcjonujący sposób. David Benioff i D.B. Weiss jednak poprowadzili swoją historię tak, że po seansie zakończenia w ogóle nie czuję potrzeby rozmontowywania go na czynniki pierwsze.

Dopiero pod sam koniec zrozumiałem, że dalsze inwestowanie czasu w rozpracowywanie hipotez oraz symboliki nie ma większego sensu, skoro nawet twórcy serialu do niej większej wagi nie przywiązują. A najgorsze jest to, że po niemal dekadzie spędzonej w ich towarzystwie, nie dbam o dalsze losy bohaterów.

Ogarnęła mnie apatia.

W przypadku poprzednich odcinków, nawet jeśli byłem rozczarowany robieniem co rusz kurtyzany z logiki, to i tak potrafiłem żywo dyskutować na temat serialu. Nawet jeśli scenariusz był kiepski, to był „jakiś”. Budził emocje, nawet jeśli były one negatywne. Finał na tle poprzednich odcinków jest zaś… doskonale nijaki.

To prawda, że wspomniane „Dexter” i „Lost” skończyły się absolutnie źle, ale po ich obejrzeniu i tak w mojej głowie kłębił się tabun myśli. W przypadku hitu HBO tego zabrakło. Nie dbam o to, czy Jon pozostał w Nocnej Straży, co Arya znajdzie na krańcu świata i jakie jeszcze inne wersje zakończenia nakręcono.

Ze zdumieniem jednak odkryłem, że bardzo mi z tego powodu wszystko jedno.

Podczas seansu nie miałem z kolei już siły się irytować, dostrzegając kolejne błędy. Szary Robak użył szybkiej podróży i teleportował się przed Jona? Cersei i Jaime mogliby przeżyć, gdyby stanęli tylko kilka metrów dalej? Zbyłem te głupotki nawet nie komentarzem, a wzruszeniem ramion.

Nie mogę tylko zrozumieć, jak HBO mogło do tego dopuścić. Stacja miała dwa lata, by przygotować ostatni sezon na tip-top. Zamiast tego „Gra o tron” stała się cieniem samej siebie. Butelka z wodą, która wpadła w kadr zaledwie dwa tygodnie po wpadce z kubkiem, to obraz tego, czym ten serial się stał.

Gra o tron” niczym gra o pietruszkę.

Największą porażką Davida Benioffa i D.B. Weissa nie jest jednak to, że bez drogowskazu w postaci książek George’a R.R. Martina się w ostatnim latach pogubili. To byłbym w stanie im wybaczyć. O wiele gorszym przewinieniem jest to, że finał snutej przez nich opowieści nie budzi emocji – ani tych dobrych, ani złych.

Właśnie z tego powodu uważam, że – niczym biedny Tyrion – zakończenie „Gry o tron” na kartach historii telewizji się złotymi i jakimikolwiek innymi zgłoskami nie zapisze. Jeśli będę chciał przywołać z pamięci serial, który po wielu niezłych sezonach skończył się fatalnie, to nadal będę wspominał wpierw „Dextera” i „Lost”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Niektórych ta informacja może zaskoczyć, ale akcja sagi o wiedźminie nie rozgrywa się w średniowiecznej Polsce

Premiera serialu „Wiedźmin” już za nieco ponad miesiąc. Wydawać by się mogło, że fani sagi Andrzeja Sapkowskiego będą się powszechnie radować. Niektórzy znaleźli jednak kolejny powód, żeby skrytykować Netfliksa. Nie podoba im się obecność czarnoskórych aktorów w obsadzie, bo „Wiedźmin” toczy się według nich niby w średniowiecznej Polsce.

Felieton/Książki 14.11.2019

Dołącz do dyskusji (49)

204 odpowiedzi na “Po obejrzeniu finału „Gry o tron” już nie mam złudzeń. To był najgorszy sezon w historii serialu”

  1. …ciesze się ze kolejna osoba obejrzała jakiś serial, i ze kolejny dzień jak zwykle można zaczać od czytania spamu o tym samym serialu od paru miesięcy :D

  2. Myślę, że serial po latach – ostatni sezon również – będzie lepiej oceniany niż dzieje sie to teraz – często tak bywa. Teraz stał się ofiarą własnego sukcesu i wielkich oczekiwań odnośnie finału serialu – emocje opadną to ocena może byc całkiem inna :-) Tak to widzi trójoka wrona :-)

  3. “Szary Robak użył szybkiej podróży i teleportował się przed Jona?”
    Przecież on płynął statkiem.
    Ostatni odcinek był tak żałosny, niech świadczy o tym scena, gdzie zostało 30 minut do końca serialu a Tyrion układa sobie krzesła.

    • Akurat układanie krzeseł i później utarczki Małej Rady były fajnym powrotem do takiej… nie wiem… codzienności? Co jednak nie zmienia faktu, że 8 sezon to ewidentnie najgorszy sezon GoT.

      • Przecież ta Mała Rada to kpina, a jedyna osoba, która faktycznie się tam nadaje to Brienne.
        Bronn to porażka, człowiek zdradzający i zmieniający strony jak popadnie, do tego nie ma wykształcenia, więc jakim cudem on te liczby wypisuje? Cwaniak i bandyta, który dostał Reach bo groził odpowiedniej osobie.
        Samwell ma całe dwa łańcuchy, a odpowiada za zdrowie całej Królewskiej Przystani.
        Davos na statkach się zna, jednak taktyka wojenna nie jest jego mocną stroną, a od tego był starszy nad okrętami.
        Tyrion za to ostatnimi sezonami pokazał, że mózg mu odjęło. Zresztą zawsze najpotężniejszy był wtedy, kiedy miał za plecami złoto z Casterly Rock oraz ojca.
        Podrick jako strażnik to dowód na to, że mając odpowiednie znajomości można osiągnąć wszystko.

        • Zgadzam się w całej rozciągłości :-) i też się uśmiechnąłem jak zobaczyłem skład. Bardziej chodziło mi o to, że chcieli pokazać powrót do jakiejś normalności z tego, co jeszcze zostało :-)

  4. A ja myślę, że autor tej recenzji nie ma pojęcia co piszę. Zawsze ostatni odcinek każdej historii jest za krótki, za płytki, za szybko kończący wątki, ale po to właśnie jest. Ta historia dobiegła końca i już. Jedni czują się usatysfakcjonowani, inni, zazwyczaj Ci sfrustrowani jak zwykle narzekają. A więc ci co krytykują niech chwycą za laptopy i spróbują napisać 100 kart scenariusza ostatniego odcinka po swojemu. Gwarantuje, że przy pierwszej karcie stracicie zapał!

    • No dobra, ale i tak serial był słaby pod koniec. Czy komukolwiek chce się wymyślać lepsze zakończenia jest osobną kwestią.

      Co więcej, słyszałem już sensowne propozycje, jak można by koniec GoT ulepszyć.
      Nie wiem, czemu tyle ludzi irytuje się, że inni dostrzegają nijakość i słabość ostatniego (ostatnich) sezonów GoT.

    • 1. Autor komentarza nie widzi, że to nie recenzja, a felieton.
      2. Mam pojęcie co piszę i wyrażam swoje zdanie. Możesz mieć inne, ale nie odbieraj mi prawa do mojej oceny.
      3. No nie, nie zawsze – są świetne zakończenia, jak np. Breaking Bad, True Detective czy The Mentalist, gdzie nie mam żadnych uwag. Zakończenie Gry o tron nie dorasta im do pięt.
      4. Nie trzeba być frustratem, żeby narzekać. Wystarczy trzeźwo spojrzeć na nieudane dzieło.
      5. Nie trzeba być piekarzem, żeby mówić, że chleb nie wyszedł.
      6. Zadziwiające, że niektórzy widzowie łykną wszystko i nawet na splunięcie w twarz są w stanie powiedzieć, że to deszcz pada.

      • ” byłem rozczarowany robieniem co rusz kurtyzanę z logiki”

        Nie ma to jak pisać o logice w serialu, gdzie jakaś kobita lata na smokach, ludzie zamieniają się w zombiaki, a gościu na wózku widzi przeszłość. Dziur w fabule Czerwonego Kapturka też będziesz szukał?

        • Istnieje coś takiego, jak zawieszenie niewiary. Jako widz/czytelnik/gracz przyjmuję z całym dobrodziejstwem inwentarza fikcyjne światy, które są wewnętrznie spójne. Jeśli tej wewnętrznej spójności zaczyna brakować, to zaczyna się problem.

          Obrazowo i z przerysowaniem, abyś zrozumiał, o co chodzi: jestem w stanie oglądać serial, w którym kobitka ma smoka, który zieje ogniem. Zaakceptowałbym nawet serial, w którym smok puszcza z pyska bąbelki, jeśli taka była wizja scenarzysty i dobrze ją zrealizował. Problemem byłoby natomiast, gdyby w serialu, w którym smok przez 7 sezonów ział ogniem, w 8. zaczyna nagle puszczać z pyska bąbelki.

    • Polecam obejrzeć ostatni odcinek The Sopranos. Tam zakończenie jest warte całego serialu, zresztą uważanego za jeden z najlepszych w historii. Pomimo upływu kilkunastu lat od zakończenia dalej trwają dyskusje nad dalszym losem bohaterów. Da się? Da się – i skoro Game Of Thrones aspirowalo do miana serialu wszechczasów to właśnie to miano straciło bezpowrotnie.

  5. Dothraki też zapomnieli, że kto zabije ich lidera staje się ich nowym liderem – szkoda, że nie próbowali Jona odbić, bronić. Takich dziur jest niestety za dużo.

  6. W dup.. się wam wszystkim poprzewracała. Autor narzeka na pierwszy odcinek że za dużo gadania było… A co sobie wyobrażałeś? Takie wprowadzenie było konieczne ze względu chociażby na to że niektóre postacie pierwszy raz się spotykają, a co nie które widzą po długim czasie. Jakoś ja widziałem dobrze wszystko w największej bitwie sezonu, mimo mroku na jaki narzekają. Wszyscy oczekiwali że Jon zostanie Królem… No przecież to by było takie oczywiste i banalne. Moim zdaniem sezon stanął na wysokości zadania,a ten kto pisał ten artykuł powinien się dobrze zastanowić nad tym co pisze.

    • Wprowadzeniem do 8. sezonu było 7. poprzednich sezonów. No i pierwszy odcinek przegadany – do przełknięcia. Drugi z sześciu również przegadany – za dużo.

      I nie ma tu przewracania się w dupie, jest ocena bardzo kiepskiego finałowego sezonu.

      To, że Ty dobrze widziałeś – to super. Ale mnóstwo widzów widziało źle, bo nie ogląda serialu w piwnicy lub po zmroku, tylko w pokoju z oknem w ciągu dnia.

      Nie oczekuję tego, że Jon zostanie królem. Ba, zakończenie jako koncept nie jest złe. Zawiodła tutaj droga, nie punkt końcowy.

      I pewnie, masz prawo do swojego zdania, ale mimo wszystko jesteś w mniejszości. Oceny ostatniego sezonu (4.5/10) w porównaniu do ocen całego serialu (9.5/10) to jest przepaść nie do zignorowania.

      Zastanawiające jest też to, że w komentarzach pojawiają się widzowie, którym możesz zaserwować dno i metr mułu, a oni nadal będą mówić, że to deszcz, a nie splunięcie w twarz.

    • Zazwyczaj bym się z tobą zgodził, do 4 odcinka broniłem tego sezonu. Później się okazało, że to nie o to chodziło, że tak miało być (np śmierć nocnego. Umarł i tyle, nic więcej, idealnie w stylu gry o tron) tylko o to, że oni nie mieli pomysłu, a 2 sezony upchneli w 6 odcinków…

  7. Czy na prawdę nie było nikogo wśród ekipy produkcyjnej, kto powiedziałby “Serio Dan & Dave? Uważacie, że TO właśnie będzie najlepsze zakończenie dla tego serialu? To mamy kręcić? Na to pójdą pieniądze producentów?”.

  8. Tak dla jasności lubię oglądać seriale i filmy i naprawdę ciężko żeby coś mi się nie podobało. Pamiętam kiedyś HBO stworzyło serial Camelot I muszę powiedzieć że ja jest zaskoczony że tak beznadziejny serial jak GOT okazał się lepszy od Camelotu powiem że obejrzałem 2 odcinki 1 sezonu GOT i już wtedy stwierdziłem że to słaby serial i teraz idąc tą skalą to jestem w szoku ze jest jeszcze gorzej
    K**** Bravo

  9. Jak napisałem pod innym wpisem – a gdzie jest w tym wszystkim Żelazny Bank z Braavos, główny inwestor i beneficjent konfliktu w Westeros?

  10. Trójoka Wrona – może w całym serialu wypowiedział jedno zdanie i patrzy gdzieś przed siebie – może zauważył, że UFO wylądowało, teraz jest królem… biedny Snow zrobił to co karzeł bez charyzmy mu kazał i teraz w potrójnych kalesonach pilnuje śniegów pólnocy.

    • W sumie, to pod sam koniec jest zbliżenie na roślinkę która przebiła się poprzez warstwę śniegu. W wizji Brana, w tej, której tworzono Nocnego Króla, cały obszar za murem był zielony, a nie pokryty lodem.
      Jest teoria, że kiedy odejdą Inni, to do Westeros powracają normalne pory roku – tak więc możliwe, że Sansa i Jon dobili bardzo dobrego targu i dostali ogromny obszar ziemi z potencjałem.
      A jak mur się roztopi, to mają darmowy system irygacyjny.

  11. 8 sezon tego serialu a ja nawet nie widziałem jednego odcinka i żyję i jakoś mnie nie ciągnie aby zobaczyć. Powinienem dostać jakąś nagrodę za odporność.

  12. To był najgorszy serial w historii sezonu. Moja przygoda z GoT zakończyła się po drugiej serii. To był dobry wybór …(tak słyszałem :))

  13. “bez drogowskazu w postaci książek George’a R.R. Martina ” – tak jakby GRRM nie był partaczem już w V tomie sagi. W 2014 r. ogłosili, że autor wskazał im finałowy los głównych postaci. Dayneris po spalonej sali tronowej Czerwonej Twierdzy spacerowała już w II sezonie w wizji swojej śmierci, a sztylet którym próbowano ubić małego Brana to ten sam który lata później podarował Aryi przed bitwą z Nocnym Królem.

  14. Ten serial padł ofiarą własnej popularności – co by w nim nie było, nikt by nie był zadowolony ;-). Skończył się, jak się skończył, każdy miał jakieś oczekiwania – jedni się zawiedli, inni pewnie byli bardziej zadowoleni :-). Dextera nie oglądałem, a Lost moim zdaniem skończył się bardzo fajnie. Fakt, że mnóstwo wątków było tam rozgrzebanych ale u J.J. Abramsa już tak jest :-). We Fringe było podobnie :-). A wracając do GoT – wydaje mi się, że niektórzy mieli w głowach własne zakończenia i to, że zakończenie faktyczne okazało się inne spowodowało, że im się nie podobało :-). Ja popłynąłem z prądem i nie byłem zawiedziony :-).

    • Nie chodzi o to, *jak* się serial skończył i to, jak rozwiązane zostały wątki. To mi nawet pasuje. Chodzi o to, jak zostały *poprowadzone* wcześniej – a to kulało. Scenariusz miał dziury w logice niczym Wielki Kanion, a bohaterowie zachowywali się niespójnie z tym, co prezentowali sobą przez ostatnie sezony, a zmiany w ich charakterze nie były umotywowane fabularnie. Do tego dochodziły tzw. plot armor wybranych postaci i wszechobecne deus ex machina. Do tego serial nie był przygotowany dobrze od strony formalnej.

      Z mojej strony to naprawdę nie jest narzekanie w stylu „a bo ja to sobie od lat chciałem, żeby na tym żelaznym stołku usiadł kto inny”. To, że jest to Bran, to najmniejszy z problemów :-)

  15. Kto staje do walki o Żelazny Tron, ten kładzie swoje życie na szali. Cersei nie miała co do tego złudzeń, a scenarzyści serialu i zapewne również GRRM przyznają jej rację. Nikt, kto wysuwał roszczenia do Żelaznego Tronu, nie miał prawa przeżyć. Przetrwali tylko ci, którzy mieli inne, skromniejsze ambicje i nawet jeśli chcieli czymś władać, to niekoniecznie 7 królestwami naraz. A przeklęty tron został wreszcie zniszczony i już nikt nigdy nie usadzi na nim swoich 4 liter. Niestety, aby doprowadzić do takiego zakończenia trzeba było w ostatnim sezonie gnać na złamanie karku, pozbywając się całej plejady ważnych bohaterów, od Cersei przez Daenerys po Nocnego Króla. Ze względu na brak czasu nie dało się tego zrobić w bardziej przekonujący sposób, ukazując stopniowo ewolucję postaci, ustawiając wydarzenia w ciągi przyczynowo-skutkowe, pieczołowicie domykając także poboczne wątki. Pozostało wrażenie chaotyczności, niechlujstwa, ale nie zgodzę się z tezą, że nie ma w tym zakończeniu logiki.

    • Akurat stan końcowy Westeros to nie jest coś, co mi przeszkadza – a epilogi wielu postaci „na papierze” mi grają. Niestety zawiodło wykonanie – za szybko, po łebkach. Pozostaje mieć nadzieję, że… „na papierze” od Martina zostanie to sensowniej rozpisane ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...