8. sezon „Gry o tron” to gwałt na inteligencji fanów

Felieton/Seriale 21.05.2019
8. sezon „Gry o tron” to gwałt na inteligencji fanów

8. sezon „Gry o tron” to gwałt na inteligencji fanów

Dobrze, że już się to skończyło, bo nie wiem, czy wytrzymałbym kolejne upokorzenia. 8. sezon „Gry o tron” to gwałt na inteligencji fanów i absolutnie niewytłumaczalne zabicie wielkiego dzieła kultury masowej.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Gra o tron” to największa produkcja telewizyjna w historii – największy budżet, największy rozmach, najwyższa oglądalność.

Po pierwsze, serial na podstawie prozy George’a R.R. Martina na zawsze zmienił rynek rozrywki i ugruntował pozycję streamingu wideo. Bo choć wyświetlany był także w telewizji (dodatkowo płatnej), to jego głównym rynkiem dystrybucji były serwisy streamingowe HBO: GO i Now.

Po drugie, serial stworzony dla telewizji HBO przez Davida Benioffa i Daniela Bretta Weissa był pierwszym telewizyjnym show, które aż tak mocno zintegrowało się ze światem internetu, w nim czerpiąc paliwo do coraz większego zasięgu zainteresowania. Gigantyczna społeczność analizująca kadr po kadrze, każdą sekundę serialu, spisująca swoje fanowskie teorie w mediach społecznościowych, na YouTubie, na Reddicie, na blogach – to wszystko wyniosło „Grę o tron” na poziom absolutnie najważniejszego zjawiska kulturowego XXI w.

mapa westeros gra o tron

Po trzecie, „Gra o tron” oglądana była i uwielbiana pod każdą szerokością geograficzną, w każdym zakątku świata, nie tylko w świecie zachodnich demokracji, ale także azjatyckich reżimach i południowoamerykańskich wojskowych juntach. Można powiedzieć, że było to pierwsze ultraglobalne dzieło kultury masowej, które zintegrowało cały świat, niezależnie od systemu polityczno-religijnego.

Po czwarte, serial HBO wykreował zupełnie nowe supergwiazdy kina/telewizji, najczęściej z totalnych amatorów lub osób dopiero u progu karier aktorskich. Śmiem twierdzić, że dziś więcej ludzi wie, kim są Emilia Clarke i Kit Harrington, niż powiedzmy Angelina Jolie i Brad Pitt. Postaci przez nich grane, czyli Matka Smoków/Daenerys i Jon Snow, na zawsze wejdą do kanonu światowej rozrywki tak głęboko, jak żadna rola Scarlett Johanson czy Roberta Downeya Jr.

Jednak najważniejszym elementem sukcesu „Gry o tron” jest to, co czyniło ten serial absolutnym zjawiskiem – to niezwykle skomplikowana, wielowątkowa fabuła, która pozwalała utrzymać uwagę widza przez dekadę.

Żadne inne dzieło kultury masowej nie przedstawiło tak dobrze złożoności i skomplikowania ludzkiej natury. Żadne wcześniej (no, może oprócz „House of Cards” Netfliksa) nie pokazało brudnej polityki w tak drastyczny, kliniczny wręcz sposób. I to wszystko na przestrzeni wielu godzin cierpliwie sączącej się fabuły, co umożliwiało budowanie postaci w sposób wytłumaczalny, logiczny, nawet jeśli owa postać schodziła na stronę zła.

I właśnie to wszystko wyrzucone zostało do kosza w  8. sezonie.

Już 7. sezon „Gry o tron” wprowadzał irytujące luki logiczno-przestrzenne, jednak to, co działo się w 8. sezonie jest nie tyle kompromitujące, co wręcz dyskwalifikujące. Nie potrafię zrozumieć, w jaki sposób działa system akceptacji/kontroli dzieł HBO przed ich dopuszczeniem do emisji. Bo jak zrozumieć to, że ktoś mógł puścić scenę (z ostatniego odcinka), w której Jon Snow mówi do Szarego Robaka, że idzie się zobaczyć z królową, mijając go i pozostawiając w bezruchu, po czym kamera prowadzi go non-stop, jak wchodzi po schodach, by na ich końcu spotkać… Szarego Robaka?

Takich absurdalnych, nielogicznych wręcz zdarzeń było w sezonie 8. bez liku. Dlatego w tym kontekście nie mogą dziwić kubki z kawą Starbucksa czy plastikowe butelki z wodą pojawiające się w finalnych cięciach. To po prostu była niezwykle pospiesznie, niechlujnie, na odczep wykonana praca.

Ale to mniejszy problem, niż to, co zrobiono z postaciami.

gra o tron s08e06 recenzja

Nagle z niezwykle złożonych bohaterów, tj. Daenerys czy Tyriona, zrobiono głupków, których czyny nie są logiczne i które uwłaczają ich dotychczasowo wykazywanej zaawansowanej inteligencji. Rozumiem oczywiście, że to w zamyśle twórcy sagi George’a R.R. Martina, Daenerys stawała się z biegiem czasu i wydarzeń „szaloną królową”, a Tyrion z cynicznego bęcwała prawdziwym szlachetnym mężem stanu, tyle że ani sezon 7., ani okrojony na maksa sezon 8., nie pokazują w ogóle tego procesu. Co więcej, mówiąc wprost, walą w ryj nielogicznymi wyborami, działaniami głównych bohaterów. W rezultacie nad dramatycznymi wydarzeniami z udziałem tych postaci przechodzi się obojętnie, wzruszając ramionami.

W sezonie 8. „Gry o tron” brakuje absolutnie wszystkiego: głębi narracji, logicznego ciągu wydarzeń zmieniającego postawy bohaterów, oddechu, by przyzwyczaić się do tych zmian.

A wszystko to spaja jedna rzecz – brak czasu. Nie da się, po prostu nie da się zamknąć tak rozbudowanej historii, tak z mozołem budowanych postaci, w teledyskowe odcinki, którymi uraczono nas w ostatnich sezonach „Gry o tron”. 7. sezon miał ich zaledwie siedem, a 8. tylko… sześć.

„Gra o tron” powinna trwać dziesięć sezonów po dziesięć odcinków każdy, tak, jak to było planowane na początku. Wtedy byłaby szansa odpowiednio pochylić się nad rozwojem postaci, pokazać ich przemianę w logiczny, spójny i wytłumaczalny sposób.

Dlaczego tak się nie stało?

Już kilka lat temu amerykańskie media mające „wtyki” w HBO mówiły o wielkich napięciach wewnątrz ekipy produkującej serial. Niesamowicie rosły koszty produkcji, także ze względu na te niesamowicie wygórowane oczekiwania finansowe aktorów odgrywających główne postaci (dostawali po 1 mln dol. za odcinek). Mówiło się, że Benioff i Weiss znudzili się „Grą o tron” i marzą o tym, by już być od niej wolni i móc zaangażować się w nowe projekty.

Nie mam wątpliwości – showrunnerzy Benioff i Weiss, razem z szefostwem HBO, zabili ten serial, tworząc z niego w ostatnich dwóch sezonach (z naciskiem na ostatni) absolutną szmirę.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (40)

302 odpowiedzi na “8. sezon „Gry o tron” to gwałt na inteligencji fanów”

  1. poczułem ulgę po ostatnim odcinku, że nie muszę się już męczyć. Niezrozumiałe dla mnie, skoro ktoś się wypalił to niech go zastąpi ktoś świeży. Uniwersum GoT jest tak rozbudowane i tyle pomysłów dostarczają sami fani, że to co zaserwowano jest kwintesencją amerykańskiego kiczu. A przemysł ten jest w stanie produkować arcydzieła, co pokazały wcześniejsze sezony. Nie rozumiem więc.

    • Właśnie! To przecież nie jest niczym nowym ani niezwykłym, że np. każdy odcinek kto inny reżyseruje, kto inny produkuje itd.

  2. “najczęściej z totalnych amatorów” no to zes wymyslil…. wiekszosc aktorow byla juz doswiadczona, grajac w brytyjskiej telewizji albo w brytyjskich teatrach …

    no chyba ze dla Ciebie holywood=pro, hahaha…

  3. “…w której Jon Snow mówi do Szarego Robaka, że idzie się zobaczyć z królową, mijając go i pozostawiając w bezruchu, po czym kamera prowadzi go non-stop, jak wchodzi po schodach, by na ich końcu spotkać… Szarego Robaka?…” Przecież to absurdalne – to są dwie osobne sceny oddzielone od siebie innymi, więc jak łatwo wywnioskować nastąpił miedzy nimi jakiś przeskok czasowy. Zmiana Tyriona? Przecież ona następuje już podczas 5 czy 6 sezonu. Jeśli chodzi o Dany ja wogule nie odczytuje tego jako zmiany w szaloną królową…na przestrzeni całego serialu mieliśmy przykłady jej okrutnego i “innego” podejścia do przejęcia i sprawowania władzy, co uwypukliło się w ostatnich odcinkach. Po prostu w pewnym momencie nastąpiły różnice nie do pogodzenia. Ona nie oszalała itp. .Zgodzie się co do tego, ze oczywiście gdyby tych odcinków było więcej to wszystko wyglądało by lepiej, ale ogolnie ten sezon mi się podobał i jestem w miarę usatysfakcjonowany zakończeniem..

    • Podobały ci się te wszystkie idiotyzmy tego sezonu? Bo ich nagromadzenie na jeden odcinek było większe niż w sezonach 1-4 razem wziętych.

      • Nie, ale bardziej mnie męczą wszechobecne od kilku dni jęczenie w Internetach. Już ludzie podpisują jakieś zabawne petycje, tylko czekać aż żyły sobie zaczną kolejne osoby podcinać z powodu nie satysfakcjonującego zakończenia. Ta żałoba ogólnoświatowa to jest dopiero gwałt na inteligencji – nagromadzenie idiotów w Internetach stało się ostatnio nie do przyjęcia. Naprawdę ludzie nie mają większych problemów?

        • Nikt sobie niczego nie będzie podcinać. Ludzie mają większe problemy ale co z tego? Przecież to normalne, ze ludzie komentują popularne tematy. Nie wiem dlaczego ktoś zawsze musi mieć ból tyłka, że wszędzie tematy o mistrzostwach (bo mistrzostwa), o wyborach (bo wybory) i teraz o GoT. Spoko, 2-3 dni i ucichnie tak jak zawsze, życie będzie toczyć się dalej. A ludzie najwyraźniej chcą to czytać, a przymusu żadnego nie ma.

  4. Ostatni sezon (i trochę przedostatni) jest słabiutki. No ale nie można mówić, że cały serial jest do niczego. To czym się zachwycaliśmy przez ostatnie lata, dalej jest w pamięci. Patrząc z perspektywy całości, to i tak wybitny serial. A, że zepsuty pod koniec – no cóż…

  5. A mnie interesuje gdzie i po co smok zabrał ciało Deneris… zjadł je, zbezcześcił czy tylko wytarmosił?

  6. “„Gra o tron” powinna trwać dziesięć sezonów po dziesięć odcinków każdy, tak, jak to było planowane na początku. Wtedy byłaby szansa odpowiednio pochylić się nad rozwojem postaci, pokazać ich przemianę w logiczny, spójny i wytłumaczalny sposób.”

    Nie jest to rawda, to Martin nalegał na co najmniej 10 sezonów, scenarzyści od początku (niestety) planowali około 70 odcinków, co jak widać (niestety) udało im się przeforsować.

  7. Niestety, recenzja jest tak samo słaba jak ostatni sezon. Więcej tu bólu tyłka rozczarowanego fana niż rzetelnej argumentacji. Żeby nie było, też uważam że dedeki zrobili GoT krzywdę pod koniec..

  8. Ale o co autor ma pretensje? Że nie było tak, jak sobie życzyli fani? Scenarzyści zrobili tak jak im się podobało.

    • Scenarzyści zrobili tak jak im się podobało.

      Myślę, że scenarzystom tez się nie podobał 8 sezon. Seriale robią podobno showrunnerzy, a nie scenarzyści.

  9. Ten artykuł powstał chyba pod naporem myśli autora “Kurde wszyscy tak cisną po GoT, temat świeży też pocisnę chociaż nie wiem w sumie do końca o co chodzi”.

  10. Szanuję za opinię, rozumiem ból, ale dla mnie to tylko serial fantasy, który zaczął się, trwał i skończył. Czekam na inny, może lepszy, może gorszy – zobaczymy, ocenimy.

    Generalnie robienie z tego serialu jakiegoś dzieła, które było nawet trochę wybitne, ale wypierdoliło się na ostatniej prostej to jednak jest jak doszukiwanie się misji ulepszania świata w działaniach polityków.

    Jedno i drugie ma służyć zaspokajaniu elementarnych potrzeb ludzkich na rozrywkę, przy założeniu, że trzeba przy okazji tego zaspakajania nieźle zarobić.
    Dobrze się bawiłeś przy oglądaniu? No i super. Koniec ci się nie podobał? No zdarza się…

  11. Kit Harrington i Emilia Clarke bardziej rozpoznawalni niż Bradd Pitt i Angelina Jolie? Ich role bardziej kultowe niż RDJ? Mógłbym się pokusi na kilka strzałów co do tego kim jest twórca artykułu, ale użyje po prostu słówka “delusional” :D. RDJ – największa gwiazda największego przedsięwzięcia w historii kina, z kulminacją (po 21 filmach) która pobiła wszystkie rekordy Box Office. I badziej kultowi są bohaterowie serialu który po 4 sezonie zaczął iść równią pochyłą w dół? Ten sezon na prawdę uszkodził zbyt wiele łepetyn :D Nadal istnieje dużo ludzi którzy nie mają pojęcia kim są aktorzy z tego serialu, Bradd i Angelina to światowa marka. To jak porównać np takie 4F czy Asics (wporzo firmy, ale nie top półka) do Nike

  12. Niesamowicie rosły koszty produkcji, także ze względu na te niesamowicie wygórowane oczekiwania finansowe aktorów odgrywających główne postaci (dostawali po 1 mln dol. za odcinek).

    Chyba nie, aktorzy nie mieli pozycji negocjacyjnej, bo jakby fikali to by się okazało, że by zgineli w następnym odcinku. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...