„The Rain” zaliczył jakościowy skok w 2. sezonie. Recenzujemy duński serial Netfliksa

Recenzja/Seriale 17.05.2019
Nasza ocena:
„The Rain” zaliczył jakościowy skok w 2. sezonie. Recenzujemy duński serial Netfliksa

„The Rain” zaliczył jakościowy skok w 2. sezonie. Recenzujemy duński serial Netfliksa

Opinie o poprzedniej serii odcinków pierwszego duńskiego serialu Netfliksa były w najlepszym wypadku umiarkowane. Mimo to produkcja doczekała się przedłużenia na kolejny sezon. Czy tym razem udało się uniknąć potknięć?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Chociaż przychylam się do ogólnej opinii, że „The Rain” nie było udanym projektem, tak jednocześnie nie przekreślam serialu. Historia, choć nie była pozbawiona schematyczności, potrafiła wciągnąć. Sporo się nie udało, ale bywały momenty, w których można było mówić o nim jako o sprawnej produkcji.

Nowy sezon też nie jest pozbawiony wad, ale twórcy chyba wyciągnęli wnioski, bo tym razem jest lepiej. Fabuła wciąż pędzi na łeb na szyję, a jej skrótowość znacząco doskwiera, ale jednocześnie wprowadzono kilka ciekawych gatunkowych odniesień, a także wątki uszlachetniające serial.

Wracamy do punktu, w którym zakończyły się wydarzenia z 1. sezonu.

Grupa bohaterów ucieka z siedziby Apollona, korporacji odpowiedzialnej za rozprzestrzenienie się śmiertelnego wirusa. W toku kolejnych wydarzeń nowe odcinki coraz bardziej zaczynają skupiać się na losach Rasmusa, który jest odporny na wspomnianego wirusa. Jednocześnie jest on jednak jego nosicielem, więc towarzystwo chłopaka wiąże się z ogromnym ryzykiem zostania zarażonym. Genetyka bohatera jest kluczem do pozbycia się biologicznego niebezpieczeństwa, jednak aby dokonać tego odkrycia, ten musiałby umrzeć. W tym czasie inni ocalali polują na Rasmusa, wierząc, że tylko jego śmierć pozwoli na zdobycie lekarstwa.

Ciekawszy jednak wydaje się motyw dojrzewania postaci. Twórcy zdecydowali się na wprowadzenie uniwersalnych wątków, jak próba prowadzenia normalnego życia przez bohaterów w świecie, który zdecydowanie odbiega od przyjętych standardów. Tak oto widzimy, jak rozwija się związek Simone z Martinem, jak Jean zabiega o Leę i próbuje zapewnić jej bezpieczeństwo, czy jak Rasmus przestaje być tylko młodszym bratem i staje się kowalem własnego losu.

W 2. sezonie „The Rain” wprowadzono trzy nowe bohaterki.

Są one portretowane przez Natalie Madueño, Evin Ahmad oraz Clarę Rosager. Najciekawsza wydaje się postać ostatniej z wymienionych. Jest nią Sarah, która zmuszona jest podporządkować swoje życie trawiącej ją ciężkiej chorobie. Jej historię poznajemy w rozbudowanej retrospekcji i od razu wiemy, że mamy do czynienia z prawdziwym dramatem. Nastolatka chcąca doświadczać życia i czerpać z niego garściami, podczas gdy ogranicza ją już nawet nie niebezpieczny świat, a coś dużo bardziej pragmatycznego. Jej losy i Rasmusa splotą się jednak w nieoczekiwany sposób, a bohaterowie staną się dla siebie podporą.

the rain 2 sezon recenzja

Będąc już przy postaci granej ponownie przez Lucasa Lynggaarda Tønnesena, to śledzimy na ekranie proces jego inicjacji w dorosłość. Jest ona związana z tkwiącym w nim wirusem. O ile Sarah jest kruchą istotą, o tyle Rasmus staje się coraz silniejszy za sprawą pasożyta. Bohaterowie z jednej strony są od siebie zupełnie różni, a z drugiej tacy sami, gdyż oboje posiadają zwykłe przyziemne pragnienia tłumione przez ich niezwyczajność.

Na przykładzie postaci Rasmusa widać też, na co poszła zapewne spora część budżetu.

Wirus, który osiedlił się w chłopaku, uaktywnia się, gdy ten doznaje silnych emocji. Efekt? Podobny do tego, który widzieliśmy w „Venomie”. Przedstawione na ekranie CGI nie drażni, może i nie jest to poziom Hollywood, ale z pewnością twórcy nie powinni mieć żadnych kompleksów.

Pochwała należy im się także za sprawne operowanie gatunkami. „The Rain” to oczywiście wciąż typowa historia coming of age osadzona w klimacie postapokalipsy, ale tym razem wkradają się tu także elementy horroru, dokładniej body horroru. Świetnie wypadają sceny z Tønnesenem, który poddaje się wirusowi przejmującemu nad nim kontrolę. Udana jest także sekwencja w laboratorium z pewnym zarażonym, gdzie każda sekunda jest na wagę złota. Dreszczyk jest.

the rain 2 sezon netflix

W 2. sezonie jest lepiej. Niestety szybkie tempo odcinków to dalej garść dziur scenariuszowych, na które musimy przymknąć oko. Pojawiają się niezrozumiałe zachowania, niektóre zaznaczone motywy szybko są ucinane, a przynajmniej w części przemiany bohaterów są nieautentyczne, gdyż nie poświęcono wystarczająco wiele czasu na ich uwierzytelnienie. Ci, którzy pokochali poprzednią serię, będą się jednak bawić przednio. Z kolei widzowie, których wcześniejsze odcinki odrzuciły powinni dać serialowi drugą szansę i nie muszą obawiać się o to, że zmarnują tylko czas. Przygotujcie parasolki i płaszcze przeciwdeszczowe, nadciąga ulewa.

„The Rain” z nowymi odcinkami od 17 maja w serwisie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...