Nowe smoki, Szalona Królowa i triumf Nocnego Króla. Sprawdzamy, które teorie fanów były najbliższe prawdy

Top/Seriale 17.05.2019
Nowe smoki, Szalona Królowa i triumf Nocnego Króla. Sprawdzamy, które teorie fanów były najbliższe prawdy

Nowe smoki, Szalona Królowa i triumf Nocnego Króla. Sprawdzamy, które teorie fanów były najbliższe prawdy

Fani „Gry o tron” należą do najwierniejszych, ale też najbardziej wymagających w całej popkulturze. Przed premierą 8. sezonu wielu z nich tworzyło rozmaite teorie o tym, co wydarzy się w ostatnich odcinkach. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wiele z tych przewidywań znalazło potwierdzenie w rzeczywistości.

Uwaga, spoilery. 

Nie ma sensu ukrywać tego absolutnie oczywistego faktu – wielu widzów ocenia finałowy sezon „Gry o tron” w kategoriach absolutnej porażki. Pierwsze głosy niezadowolenia pojawiły się po 3. epizodzie, a dwa następne tylko powiększyły liczbę krytyków. Z ostateczną oceną 8. sezonu warto się wstrzymać do ostatniego odcinka, ale nie sposób ukrywać, że David Benioff i D.B. Weiss stracili szacunek fanów. A były ku temu bardzo konkretne powody.

Wielu obrońców duetu showrunnerów twierdzi jednak, że narzekania większości widzów biorą się z tego, że otrzymali coś innego niż się spodziewali. Oczekiwali potężnego Nocnego Króla i wielu śmierci w bitwie o Winterfell, a tymczasem wyszło inaczej. Chcieli bezpośredniej konfrontacji między Daenerys i Cersei, a tymczasem obie kobiety w 8. sezonie nie stanęły twarzą w twarz. I tak dalej. Krytycy serialu zarzekają się w odpowiedzi, że wcale nie mają problemu z zabiciem Nocnego Króla przez Aryę czy szaleństwem Daenerys, a jedynie nie podoba im się sposób, w jaki zostało to pokazane. Narzekają na przeraźliwie szybkie tempo i brak odpowiedniego związku przyczynowo-skutkowego.

Widać przy tym wyraźnie, że twórców największych marek pokroju „Gry o tron” czy „Gwiezdnych wojen” nie obchodzą fanowskie spekulacje.

A na krytykę potrafią czasem zareagować nawet obwinianiem widzów za własne niepowodzenie. Czy taki stosunek do oglądających wpłynął na niezadowolenie fandomu? Zapewne tak i trudno się temu dziwić. Nie oznacza to jednak, że krytyka 8. sezonu wynika jedynie z przekreślenia własnych oczekiwań. Jest całe mnóstwo osób, które słusznie przewidziały przemianę Daenerys w Szaloną Królową (i wypatrywały tego z podekscytowaniem), a mimo to nie podoba im się sposób, w jaki zostało to pokazane.

Od razu rodzi się przy tym pytanie, jak wiele z fanowskich teorii znalazło potwierdzenie w pokazanych do tej pory odcinkach finałowej serii. I czy wciąż jeszcze takie, które mają szansę się spełnić? Postanowiliśmy to sprawdzić. Okazało się, że największym błędem fanów wcale nie było wymyślanie nieprawdopodobnych zdarzeń i głupich scenariuszy, a mylne założenie co do skali ostatniego sezonu.

Które teorie na temat 8. sezonu „Gry o tron” potwierdziły się, a które nie mają szans się spełnić?

Littlefinger Reaktywacja – Nie

gra o tron teorie

Pragnienie powrotu Petyra Baelisha było dosyć oczywistym odzwierciedleniem tęsknoty za „Grą o tron” z pierwszych czterech sezonów. Wielu fanom nie do końca spodobało się, że wraz z odejściem od książek George’a R.R. Martina serial HBO niemal całkowicie zrezygnował z knowań, spisków i zakulisowych rozgrywek. Littlefinger w 7. sezonie był tak naprawdę ostatnim reprezentantem tych wątków (zwłaszcza, że Varys został na długo schowany na trzeci plan i dopiero ostatnio powrócił do swojej roli szpiega).

Jego śmierć części widzów wydała się niezgodna z charakterem Baelisha i dlatego liczyli, że tak naprawdę jest częścią jakiegoś większego planu. Prawda jednak była znacznie bardziej prozaiczna. Twórcy „Gry o tron”systematycznie ograniczali liczbę bohaterów i wątków tak, by na mapie świata pozostawić tylko trzy siły Daenerys, Cersei i Nocnego Króla. Littlefinger w tym układzie był niepotrzebny i nie miał żadnej roli, dlatego postanowiono się go pozbyć. A że niezgodnie z dotychczasową kreacją postaci? To już Davida Benioffa i D.B. Weissa nie interesowało.

Daenerys idzie w ślady ojca – Tak

gra o tron teorie

Fani „Gry o tron” czekali na przybicie Daenerys do Westeros aż sześć długich sezonów. Przez ten czas bohaterka zyskała sympatię bardzo wielu osób, którym spodobało się, że kierowała się bardzo jasnym (choć czasem bezlitosnym) kodeksem etycznym. Byli ciekawi, jak zmierzenie się z brutalnym światem politycznym Westeros wpłynie na Dany. Niektórzy fani spekulowali, że wkroczy niczym Aegon Zdobywca z ogniem i stalą, niszcząc na swojej drodze całą opozycję. Okazało się inaczej, ale ostatecznie dotknęło ją szaleństwo Targaryenów. W 5. odcinku finałowego sezonu Daenerys odrzuciła wszystko to, co czyniło z niej dobrą władczynię i poszła w ślady własnego ojca – Szalonego Króla.

Więcej smoków i Targaryenów – Nie

gra o tron teorie

Informacja o tym, że Jon Snow tak naprawdę nazywa się Aegon Targaryen i jest prawowitym następcą tronu, wzbudziła fanów serialu w ekscytację. Większość z nich podejrzewało coś podobnego już od 1. sezonu serialu i nie zostali zawiedzeni. Od razu wzbudziło w nich to ochotę na kolejne twisty tego rodzaju. W ramach różnych teorii za Targaryena byli uznawani choćby Tyrion Lannister i Varys. Wprowadzanie podobnych wątków nie miało jednak żadnego sensu w mocno napakowanym akcją 8. sezonie. Zabrakło również nowych smoków, choć fandom właśnie tego oczekiwał. Część wielbicieli serialu była nawet w stanie uwierzyć, że mina Eurona pokazana w zapowiedzi 5. epizodu świadczy o pojawieniu się smoka Kanibala lub małych smoków urodzonych przez Drogona podczas jego nieobecności. Były to jednak absolutnie złudne nadzieje.

Biali Wędrowcy wygrają/Bran to Nocny Król – Raczej nie

gra o tron teorie

Chyba żadna z decyzji z finałowego sezonu nie wywołała wśród fanów takiego poruszenia, co los Nocnego Króla. Wszyscy pamiętali straszne legendy opowiadane przez ludzi z Północy o nieskończonej zimie i potworach zza Muru. Potęga Białych Wędrowców została zbudowana na bardzo solidnych podstawach, a ich tajemniczość prowokowała do kreowania rozmaitych teorii. Najpopularniejszą spośród nich była oczywiście ta dotycząca związków między Nocnym Królem i Trójoką Wroną. Fani spekulowali też, jaki może być prawdziwy cel Innych i w jaki sposób będzie przebiegać ich inwazja.

Wiele z tych pomysłów okazało się znacznie ciekawszych od tego, co finalnie dostaliśmy. Decyzja o tak szybkich pokonaniu Białych Wędrowców przez siły Daenerys nadal wywołuje duże kontrowersje, przede wszystkim dlatego, że Nocny Król pozostał niezapisaną kartką. Nie powiedział ani słowa, nie dokonał niczego szczególnego. Jedynie popatrzył przez kilka minut na Brana i zginął. Część fanów mimo to wciąż trzyma się nadziei, że w finałowym odcinku Nocny Król powróci lub okaże się, że w jakiś sposób sterował Branem (zostawił mu w końcu swój znak na ręce). Przekonamy się już wkrótce, czy cokolwiek podobnego faktycznie nastąpi w serialu. Byłby to naprawdę olbrzymi twist.

Północ stawia na neutralność – Wciąż jest szansa

gra o tron teorie

Sansa Stark w ostatnich kilku sezonach wyrosła na czołową postać „Gry o tron”. Jej znaczenie i umiejętności stały się tak istotne, że zaczęła wręcz konkurować z Daenerys Targaryen. Pozycja Sansy jako Lady Winterfell w połączeniu z rosnącymi ambicjami i nieufnością do Targaryenów sprowokowały część widzów do stworzenia teorii o wyrwaniu Północy z Siedmiu Królestw. Taki scenariusz wciąż jest możliwy, zwłaszcza teraz, gdy Dany dała się ponieść rodzinnemu szaleństwu. Czyżbyśmy zmierzali w stronę zakończenia z Sansą, Królową na Północy?

Finałowy sezon spełni przepowiednie o księciu z obietnicy i Azorze Ahaju – Nie

gra o tron teorie

Brak wątków związanych z Panem Światła, Azorem Ahajem i księciu z obietnicy zawiódł przede wszystkim wiernych fanów książek. Sprawa przepowiedni pojawiała się we wcześniejszych sezonach, ale raczej na marginesie bardziej realistycznych wydarzeń. Mimo wszystko sporo osób wyczekiwało ostatniego sezonu, w którym konfrontacja ludzi i Innych była nieunikniona. Obie strony faktycznie starły się pod Winterfell, ale nikt nie obudził smoków z kamienia (chyba, żeby potraktować to jako wydobycie smoczego szkła), nie wykuł miecza i nie objawił się jako reinkarnacja Azora Ahaja. Twórcy serialu postanowili iść własną drogą.

Jon i Daenerys żyli długo i szczęśliwie – Wciąż jest szansa

gra o tron teorie

Nawet w fandomie takiego serialu jak „Gra o tron” znajdują się osoby, które czekają na pozytywny rozwój wypadków. Część z nich widziała na koniec serialu dwójkę Targaryenów rządzących wspólnie jako mąż i żona. Podobny plan w pewnym momencie mieli też Tyrion i Varys, ale spalił na panewce. Szczęśliwe zakończenie dla Jona i Daenerys wciąż jest teoretycznie możliwe (bo oboje żyją), lecz na ten moment nic na to nie wskazuje. Jon wyraźnie zaczął się dystansować od Dany, odkąd dowiedział się, że jest synem jej brata. A wymordowanie mieszkańców Królewskiej Przystani raczej nie zmieniło jego zdania w tej kwestii. Przed finałowym odcinkiem wydaje się więc znacznie bardziej prawdopodobne, że ostatni Targaryenowie staną do walki o władzę, a nie wspólnie pokierują przyszłością Westeros.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Nowe smoki, Szalona Królowa i triumf Nocnego Króla. Sprawdzamy, które teorie fanów były najbliższe prawdy”

  1. A propo Azor Ahaia – Może nowe wcielenie AZOR AHAIa, miało wybawić królestwo człowieka nie od białych wędrowców, a od tyrana (Denerys)? Może po nieudanym zahartowaniu miecza w lwie (Tyrion), Jon-Aegon zatopi miecz w Denerys (poświęci miłość), a zarobaczona, szalona krew targarianki będzie błyszczeć w słońcu (światłonoścca?). W ten pokrętny sposób wątek Azor Ahaia wciąż można wpleść w uniwersum serialu. Chociaż wątpliwe;)

    A że Jon-Aegon nie chce korony, to wprowadzą inną formę sukcesji i tym samym jednocześnie, przewrotnie spełni się “marzenie” Denerys o “przerwaniu koła”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...