Finałowy sezon „Gry o tron” pokazuje, że fabularne teorie fanów to strata czasu

Felieton/Seriale 14.05.2019
Finałowy sezon „Gry o tron” pokazuje, że fabularne teorie fanów to strata czasu

Finałowy sezon „Gry o tron” pokazuje, że fabularne teorie fanów to strata czasu

Do ostatecznego zamknięcia jednego z najsłynniejszych seriali w historii został już tylko tydzień. Na finałowy odcinek „Gry o tron” czeka jednak coraz mniej osób. Większość fanów czuje się zawiedziona i oszukana. Miesiącami inwestowali swoje emocje i pomysły, tylko po to, by na koniec ktoś to wszystko wyrzucił do kosza. Ale może ich oczekiwania są zbyt wygórowane?

Uwaga! Tekst zawiera spoilery dotyczące 8. sezonu „Gry o tron”.

Za nami już pięć z sześciu ostatnich odcinków ostatniej w historii „Gry o tron”. Powoli zbliża się więc czas rozmaitych podsumowań i opinii, których nie zabraknie w całej globalnej sieci. W pewnym sensie wyrok na 8. sezon hitowej produkcji HBO już zapadł i nie jest zbyt pochlebny. Fani „Gry o tron” w Polsce i na całym świecie byli do tej pory znani ze swojej wierności i zaangażowania. Większość z nich poczuła się jednak zdradzona, oszukana i ośmieszona.

Ostatni raz z podobnym niezadowoleniem fandomu spotkaliśmy się przy okazji premiery „Ostatniego Jedi”. Wtedy również fani podzielili się na dwa (mniej więcej równe) obozy, z których jeden zaciekle bronił decyzji twórców, a drugi odsądzał ich od czci i wiary. To podobieństwo między nową trylogią „Gwiezdnych wojen” i „Grą o tron” jest ważne, bo pokazuje pewne bardzo istotne zjawisko. Choć między obiema sytuacjami da się zauważyć także kilka różnic.

Przede wszystkim „Ostatni Jedi” został oceniony przez recenzentów znacznie lepiej niż przez fanów. W przypadku 8. sezonu nie możemy mówić o niczym podobnym.

Jeszcze przed premierą najnowszego odcinka serwis Rotten Tomatoes donosił, że ostatnia odsłona „Gry o tron” będzie najniżej ocenianą ze wszystkich dotychczasowych, nawet gdyby dwa finałowe epizody miały otrzymać po 100 proc. Z niczym podobnym nie mamy zresztą do czynienia, bo „The Bells” może się na ten moment pochwalić wynikiem zaledwie 53 proc. W „Grę o tron” nigdy wcześniej nie było wymierzone tak bezlitosne ostrze krytyki.


Powody takiego stanu rzeczy można by wymieniać długo. Od ciągle zmieniających się charakterów i inteligencji niektórych postaci (na przykład Tyriona, a ostatnio przede wszystkim Daenerys), przez zbyt szybkie tempo akcji aż po ogromne luki fabularne. Wiele osób czuje się też zawiedzionych sposobem, w jaki została zamknięta większość wątków.

David Benioff i D.B. Weiss już od 6. sezonu systematycznie pozbywali się postaci, które nie były im potrzebne w finale. Czasem robili to bardziej zgrabnie – jak podczas wysadzenia Wielkiego Septu Baelora – a czasem mniej. Można przy tym odnieść wrażenie, że im bliżej finału, tym ich scenopisarskie wybory stawały się coraz bardziej leniwe i przedkładające własną wygodę nad sens. Wielbiciele serialu nie są z tego powodu zadowoleni i trudno im się dziwić. Z jednej strony czują się zdradzeni przez serial, w który pokładali tyle nadziei, a z drugiej mają wrażenie, że ktoś ich traktuje jak idiotów. Bo jak inaczej tłumaczyć sobie zdania pokroju: „Daenerys zapomniała o Żelaznej Flocie” czy hiperoptymistyczne zapowiedzi aktorów sprzed kilku miesięcy?

Wśród obrońców 8. sezonu „Gry o tron” nie brakuje osób, które twierdzą, że fani sami są sobie winni, bo mieli zbyt wygórowane oczekiwania.

Najpierw miesiącami wymyślali rozmaite teorie i nakręcali się w oczekiwaniu na najwybitniejsze telewizyjne dzieło ostatniego stulecia. A teraz, gdy finalny efekt nie jest tak dobry, jak sobie to wyobrażali, to reagują z przesadnym gniewem. Nawet jeśli w tym argumencie jest trochę prawdy na temat przesadnego nastawienia fanów popkultury przed premierą wyczekiwanego dzieła, to akurat przedstawiciele HBO nie mają żadnego prawa go używać. Wszyscy przez lata korzystali na olbrzymim zainteresowaniu fanów. Gdyby nie ich wierność i zaangażowanie, to „Gra o tron” nigdy nie osiągnęła by takiego sukcesu.

Odsądzanie tych samych fanów od czci i wiary teraz, gdy wyrażają swoje niezadowolenie, to szczyt hipokryzji. A przecież komentarze reżyserów 3. i 4. odcinka dotyczące Ducha i niskiej widoczności podczas Bitwy o Winterfell idą właśnie w stronę zrzucania odpowiedzialności na widzów. Zresztą aktorzy, showrunnerzy i specjaliści od efektów specjalnych miesiącami nakręcali oczekiwania związane z finałowym sezonem. Jeżeli kogoś należy obwiniać to właśnie ich.

Jednocześnie trzeba wyraźnie powiedzieć, że po ostatnich wydarzeniach fandom nareszcie powinien przejrzeć na oczy: wymyślanie teorii to strata czasu.

gra o tron sezon 8 teorie

Kilka poprzednich lat obfitowało w dowody na całkowitą bezużyteczność teorii wymyślanych przez przeróżne fandomy. Jako pierwsi tą bolesną lekcję odebrali wielbiciele „Gwiezdnych wojen”, którzy naiwnie dali się skusić obietnicom J.J. Abramsa („Zagubieni” niczego ich nie nauczyli). Wymyślali wszelkie możliwe hipotezy, zwroty akcji i powroty zza grobu. Rey otrzymała tylu różnych rodziców, że starczyłoby jej na więcej niż jedno życie. Obecność Luke’a w odosobnieniu miała w sobie kryć niesamowitą tajemnicę. A czy ktokolwiek jeszcze pamięta, jak popularna w sieci była teoria: „Snoke to Mace Windu”? A tymczasem Rian Johnson z zadowolonym uśmiechem trolla w „Ostatnim Jedi” pokazał wyraźnie, jak niewiele to obchodziło twórców sagi.

Nieco lepiej skończyli fani Marvel Cinematic Universe, bo „Avengers: Endgame” uszanował ich życzenia i zalał dużą dawką fan-service’u. Ale ich teorie również w ogromnej większości nie znalazły najmniejszego potwierdzenia w fabule filmu. 8. sezon „Gry o tron” to tylko kolejny ewidentny przykład. Wielkie wytwórnie i stacje telewizyjne mają gdzieś zdanie widzów na temat tego czy tamtego bohatera. Liczą się tylko pieniądze wpłacane przez fanów, ale nie ich opinie czy pomysły.

A mimo to można odnieść wrażenie, że wiele osób wciąż niczego się nie nauczyło. Liczba zwolenników teorii „Kanibal lub dzieci Drogona przybędą zniszczyć Królewską Przystań” była zatrważająca. Mimo iż było absolutnie oczywiste, że Benioff i Weiss niczego podobnego w 5. odcinku nie pokażą. Również wśród fanów „Gwiezdnych wojen” widać mnóstwo ludzi, którzy nie wyciągnęli żadnej lekcji z przeszłości i z uporem maniaka wymyślają metody powrotu Palpatine’a w „The Rise of Skywalker”.

Teorie bywają rozmaite. Niektóre brzmią interesująco, inne są przeraźliwie głupie. Ale zarówno te pierwsze, jak i te drugie nie mają żadnego znaczenia.

Zyskujący niedawno dużą popularność pomysł, by to Hulk stał się nowym przeciwnikiem Avengersów ma naprawdę wiele sensu. Szanse, by cokolwiek choćby w niewielkim stopniu podobnego miało się wydarzyć w MCU, są jednak bliskie zeru. Do filmów i seriali trafiają tylko te teorie, które zostały zasugerowane przez samych twórców i zyskały popularność wśród widzów. Dobrym przykładem jest #Cleganebowl, czyli właściwie jedyna przedpremierowa teoria fanów „Gry o tron”, która się sprawdziła.

Oczywiście, media też są winne modzie na teorie, bo w długich okresach braku oficjalnych materiałów w produkcji (a te zdarzają się coraz częściej, bo wszyscy boją się wycieków) mają niewiele informacji zdolnych zadowolić swoich odbiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że fani powinni otrząsnąć się z naiwnego marazmu i ciągłych oczekiwań, że następnym razem nikt ich nie oszuka. Bo sytuacja rodem z 8. sezonu „Gry o tron” będzie się powtarzała jeszcze wielokrotnie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (46)

93 odpowiedzi na “Finałowy sezon „Gry o tron” pokazuje, że fabularne teorie fanów to strata czasu”

  1. „Wielbiciele serialu nie są z tego powodu zadowoleni i trudno im się dziwić. Z jednej strony czują się zdradzeni przez serial, w który pokładali tyle nadziei, a z drugiej mają wrażenie, że ktoś ich traktuje jak idiotów.”

    Odnosząc się do poprzeczki to oni jej ani nie podwyższyli ani nie obniżyli tylko położyli. Dziwne że cersei nie skorzystała z usług szewczyka dratewki (smierć smoka z przepicia wcale nie byłaby mniej beznadziejna od zestrzelenia Go ze statku).

  2. “Miesiącami inwestowali swoje emocje i pomysły, tylko po to, by na koniec ktoś to wszystko wyrzucił do kosza.”
    Haha, no to przecież brzmi jak Gra o Tron w swoim najlepszym wydaniu <3
    Tacy wielbiciele i zdziwieni? :D

  3. To jest takie malkontenctwo, zrozumiałe, ale bezcelowe. Historia jakoś zakończyć się musi, nie ma opcji, żeby wszyscy byli zadowoleni. Po to jednak wymyślono spin-offy, by to, co się nie zmieściło w zasadniczej historii, ujrzało światło dzienne w produkcji pobocznej. To jest ogromny świat, multum wątków, postaci i powiązań, przy których Srebrna Kaczyńskiego wygląda jak dziecinna układanka.

  4. Ile można dodawać postów na temat jakiegoś serialu? Bez przesady. Nie każdy to ogląda i już mam odruch wymiotny kiedy widzę kolejny super News o…. analizie jakiegoś serialowego odcinka… zajmijcie się czym pożytecznym. To jest przegięcie. Nawet jeśli to ostatni sezon.

    • Oglądam ten serial od samego początku i też mnie szlag trafia. Zamienili niezły blog technologiczny w gówno – tysiąc wpisów tygodniowo o serialach i netfliksie.

  5. Przecież prawie wszystkie z teorii spelniają się redaktorze. Bujasz w oblokach? Zero zaskoczenia. Jest to tak przewidywalne, że aż boli.

    • Jedna z tych popularnych spełnionych teorii to chociażby obłęd Danki – przepowiadany przez fanów od ponad dwóch sezonów.

  6. Autor to niezbyt rozgarnięty człowiek.. Skoro wytwórnię obchodzi tylko kasa to powinni spełniać marzenia fanów jak to zrobili z Endgame. To się opłaca bo fani płacą za bilety, zabawki i inne rzeczy. Plucie im w twarz jak zrobił to Rian J. to pierwszej wody kretynizm.

    • Nie bardzo rozumiem czemu autorzy mają słuchać fanów. A już robienie filmu tak, żeby się podobał jak największej ilości fanów uważam za coś bardzo szkodliwego i czysty skok na kasę. Film to artystyczna wizja autorów i albo się fanom podoba albo nie, po co ten lament?

      • Nie film ma na siebie zarobić. I mówię tu o popularnych filmach. Owszem kino artystyczne tilo inna bajka. Jeżeli inwestor ma dać 100 mln $ na film to oczekuje zysku. Nikt nie robi niczego za darmo.

          • A co przebił Endgame? Do tego nie tylko fani mają problem z tym sezonem GoT. Przecież wiele rzeczy kupy się nie trzyma. Jamie i zmiana o 180 stopni jego charakteru w jednym odcinku. Tyrion który z inteligentna zmienia się w kretyna. Aryia która z wojownika ninja który niepostrzeżenie przemknął przez straż NK nagle nie zachowuje się jak fajtłapa podczas ucieczki. Już nie mówię o tym jak zignorowano wątki fabularne które były bardzo ważne. Azor Ahai czy przepowiednia dotyczącą Cersi i jej śmierci z rąk brata.

          • Zapytam inaczej:

            1. Czy przez wszystkie te wymienione przez Ciebie ‘problemy’ przestałeś oglądać ten serial?
            2. Czy przez wszystkie te wymienione przez Ciebie ‘problemy’ nie zobaczysz ostatniego odcinka?
            3. Czy dalej rozmawiasz ze znajomymi o tym serialu i go komentujesz? Moze nawet bardziej teraz?
            4. Czy jak zrobią spin-off z pominiętych wątków fabularnych to ze złości go nie obejrzysz?

          • 1. Po trzecim odcinku przestałem. Potraktowanie NK w taki sposób było kroplą która przesłała czarę.
            2. Nie zobaczę.
            3. Komentuję I krytykuje.
            4. Nie zrobią spin off z tych wątków. Zrobią pre quel. I chyba też nie obejrzę bo D&D nie potrafią napisać porządnej historii.

          • NK to tylko konkurent w walce o tron. Nie wiem czego się spodziewałeś? Przemów, walki w kółku złożonym z żywych i nieumarłych? A co do Aryi – przecież po to jest scena w bibliotece, żeby pokazać, że jest bezszelestna i dopiero dźwięk kropli krwi ją zdradza. A Martin już dawno pokazał, że przepowiednie nie działają w świecie Westeros

    • Po zakończeniu serialu będzie nowy serial. Do seriali nie ma dodatkowego przynoszącego zarobek kontentu. Tak więc wydawanie pieniędzy czy męczenie się dla widza który i tak odejdzie (bo to koniec serialu) jest nieekonomiczne.

  7. Z jakiej racji twórcy mieliby korzystać z teorii fanów?
    Mają swoją wizję i pomysły i realizują je. Czasem lepiej, czasem gorzej, ale wymaganie by dostosowali fabułę do życzeń widzów jest absurdem.

      • Co tu chcesz zarzynać? Wszystkie sezony to 7-8/10, podczas gdy ostatni to 2/10 i to tylko dlatego, że jest taki krótki. Fala pomyj i hejtu na to jest całkowicie uzasadniona i leje się rzekami z każdej strony, tego sezonu zwyczajnie nie da się obronić. Jest beznadziejnym dnem. Po prostu.

        • Spójny jest ten sezon. Przecież tu cały czas się coś dzieje. Nie wiem o co jest bóldupienie. Hejt jest głównie dlatego, że czyjeś wizje nie zostały zaspokojone.

          • Konstruktywna krytyka=/= “bóldupienie”. Nie znam jedej osoby spośród wiele zachwyconych wszystkimi wcześniejszymi sezonami, by teraz nagle nie krytykowały każdego kolejnego, gorszego odcinka. To, że czegoś nie widzisz, to już trudno, jeśli dla ciebie jest dobrze, cóż… zazdroszczę:)
            Pozdrawiam!

          • ooo najlepszy argument – “nie znam nikogo” taki spójny. A może by tak konstruktywnie co jest złego w tym sezonie? czy szkoda strzępić ryja?

          • Co za typ:D Jak już sam tak bardzo lubisz chwalić byle co, to zrób mały reseach i zobaczysz dlaczego fani są zwyczajnie rozczarowani zawiedzeni tym co oglądają. Jeśli o mnie chodzi to tak – szkoda mi strzępić języka, bo nie przetłumaczę komuś dlaczego disco polo to lipa :)
            Sama bitwa i winerfell i podejście “twórców” wszystko pokazuje :)

          • czyli rozumiem fan pięknych przemów, pięknych śmierci, plot armoru, i innych głupot z fantasy, których od zawsze brakowało w GOT. Spoksik. Możesz nie strzępić języka i czekać na Młodego Gryfa :)
            Byle co xD realizacja na wysokim poziomie, piękne ujęcia, dobre sceny, dobre zakończenia wątków

          • Gdyby tak było to nie zachwycałbym by się poprzednimi sezonami, ale widać nawet tego nie potrafisz pojać :)
            Pozdrawiam:)

  8. Nie porównywałbym MCU czy GW do GoT, dwie pierwsze produkcje są elastyczne, nie tworzy się ich na motywach książek. Producenci mogą więc podążyć za pomysłami fanów, jeśli uznają je za ciekawe. W przypadku GoT tej elastyczności już nie ma. Mogę się mylić, ale podejrzewam, że twórcy GoT dostali od Martina “wytyczne”, jakiś zarys tego jak zamierza zakończyć sagę, podążają więc za tym, a nie za pomysłami zrodzonymi w odmętach internetu.

  9. Moim zdaniem z gra o tron problem jest taki że twórcy sami dawali ludziom podstawy do różnych teorii poprzez przepowiednie i symbole a potem zupełnie to olewali. Teorie powstają żeby odpowiedzieć na jakieś pytania i nie byłoby problemem gdyby twórcy odpowiedzieli na nie inaczej niż chcą tego fani tylko że oni nie odpowiadają na nie wcale.

  10. Fanbase Gry o Tron robi się tak samo toksyczny jak fanów GW. Same bzdurne teorie i później płacz w internetach, że coś nie wygląda jak powinno. Smutne jest to, że nie pamiętają, że GOT od zawsze było bardziej oparte na spiskach, intrygach, żądzach władzy, pieniądza, namiętności i nigdy nie było czystym fantasy. Ba zawsze szło na przekór – na zasadzie jak jest książę z bajki to dyma własną siostrę, jak jest ktoś szlachetny to ginie głupio. A fani chcą zrobić kolejne LOTR. Ile się naczytałem jak złe było zabicie NK przez Aryę bo to Jon powinien to zrobić. Bo przecież fani oczekiwali durnego pojedynku w środku bitwy, jeszcze do tego z przemowami w stylu: nie pozwolę ci przejść Nocny królu, jestem tarczą, która broni krainę ludzi – ha ha ha, zginiesz Jonie Snowie. A tak szybki czysty zgon i po krzyku. A spalenie KL to najlepsze co się serialowi przydarzyło. Od początku Danka miała ciągoty do okrucieństwa i działania na zasadzie albo mnie kochają albo się boją. To była jej ostatnia szansa, inaczej tron przejąłby JS bo jego lud kocha, mimo tego, że uratowała Westeros przed Innymi. Dlatego pokazała potęgę. A jak mówiła Cersei do Baelisha – Power is Power. Nie jest winą twórców, że ludziom się nudzi i lubią dopisywać jakieś wydumane teorie.

    • Zgadzam się w 100%. Płacz i zgrzytanie zębów, bo ktoś ma inny pomysł niż lobby fanów. Mi osobiście 8 sezon się podoba. Fakt fabuła leci trochę za szybko. Zresztą tak jak napisałeś GoT ma swoje prawa. Nawet scenarzyści pisali, że zakończenie nie będzie oczywiste

      • Nie jest problemem, że zakończenia są inne niż fani wymyślili. Problemem jest, że są nijakie lub nielogiczne pod kątem postaci rozwijanych przez 7 sezonów.
        Czasem jest to kwestia pośpiechu, czasem nagłego zwrotu.
        Ten serial jest pełen zwrotów akcji które masakrowały lubianych bohaterów. Śmierć Edgara Starka, Czerwone Wesele, bunt Nocnej Straży (a właściwie bunty) czy świetny pojedynek Góra vs Oberyn Martell. Ale to co serwuje 7 i 8 sezon jest po prostu słabe.

    • Ludzie się spodziewają nie wiadomo jakich spektakularnych zgonów wybitnych postaci serialu. Czytałem wręcz jakąś wypowiedź, że Varys “zginął jak jakiś szarak”. A i w realu bywa że wielcy giną też w równie idiotyczny sposób jak pierwsi lepsi. Np Karol XII, który wychylił się z okopu o raz za wiele i zarobił kulę. Czy Gustaw II który o raz za wiele zaszarżował na wroga. Czy ja sam, gdy grając w paintball wychyliłem się zza drzewa i dostałem dwie kulki w łeb.

    • Zgadzam się, jednak faktem jest też to, że twórcy strasznie się śpieszą w tym sezonie. Wszystko dzieje się zbyt szybko i są dziwne luki w fabule. Jak dla mnie poprzedni sezon powinien trwać 10 odcinków wraz z finałową walką z NK, a ten sezon powinien się opierać na objęciu żelaznego tronu no i też powinien trwać te 10 odcinków. Nie byłoby tego pośpiechu, wiele wątków na pewno byłoby ciekawiej zakończonych. No bo cmon, podróże, które teoretycznie trwają dni i to serial pokazywał, że nie są wcale takie krótkie w tym sezonie się dzieją od razu. Nie czuć tej różnicy, odnosi się wrażenie, jak by te 5 odcinków stało się w fikcyjne 3 dni, a nie tygodnie. To jest główny problem ostatniego sezonu według mnie. Tak czy tak się bawie dobrze i według mnie świetnie się rozwinęła fabuła, ale ten pośpiech…

    • Zgodzę się połowicznie. Fani, którzy oglądali tylko serial, to owszem no nie mogli liczyć na zbyt dużo, ale Ci co czytali wszystkie książki już mogą narzekać. Wystarczyło dać napisać scenariusze Bryanowi Cogmanowi, który bardzo mocno szanuje materiał książkowy. Dużo wątków można było pozamykać rozkładając foreshadowing książkowy na części pierwsze, zresztą jest przynajmniej 3-4 Youtuberów i drugie tyle rzetelnych stron/blogów o GoT, które wyciągają smaczki z książek i można było podtrzymać ducha i manierę z pierwszych sezonów ;)

    • Idealne podsumowanie. Krzyczą „bo to nie miało być tak, ja lepiej bym to zrobił!!!!”, jakby serial miał być po to, aby wszystko w nim układało się jak w ich głowie. Życie takie nie jest, życie jest różne, czego „fani” GOT widocznie nie mogą pojąć. Aria zabiła NK? Najlepszy moment tego sezonu. Pokazuje, że będąc na szczycie, wystarczy chwila nieuwagi i spadasz.
      Zamiast oglądać i przyjmować ludzie wypisują bzdury. Chyba niektórym brakuje mocniejszych emocji w życiu, więc chciaż w internecie mogą je znaleźć.

  11. Problem nie w tym, że jakaś fanowska teoria się nie spełniła, ale w tym, że D&D okazali całkowity brak szacunku dla widza. Dlaczego GoT była tak dobra na początku? Bo pomimo zaskakujących zwrotów akcji wszystkie postaci konsekwentnie zachowywały się zgodnie ze swoim szczegółowo nakreślonym charakterem. Wszystko ze sobą grało i nosiło wszelkie cechy prawdopodobieństwa biorąc pod uwagę aktualne warunki i postaci zaangażowane w sytuację. A zasługą tego był materiał źródłowy, który się niestety w pewnym momencie skończył. I to był moment, od którego powoli zaczęła królować narracja odwrotna. D&D w skrócie powiedzieli: „wymyśliliśmy sobie taki-a-taki koniec, więc złamiemy wszelkie ustalone wcześniej zasady, nagniemy wszelkie prawa logicznego myślenia i wykoślawimy wszystkie postacie, tak, że będą zaprzeczeniem samych siebie tylko po to, by w ostatnim sezonie/odcinku stało się to, co chcemy żeby się stało”. Stąd się bierze złość fanów: z dziur logicznych, bezsensownie urywanych na ślepo wątków, nagłego przyspieszania akcji, dowolnego teleportowania postaci po całej mapie, idiotycznych wyborów głównych bohaterów całkowicie niezgodnych z ich charakterem itd itp. Będę oglądał do końca, ale magia sprzed kilku sezonów już dawno uleciała.

    • “zasługą tego był materiał źródłowy, który się niestety w pewnym momencie skończył.”

      Dokładnie. Tutaj pojawia się moja teoria którą nakreśliłem niżej. Dostali od Martina jakiś zarys tego jak zamierza poprowadzić główny wątek, natomiast cała reszta jest traktowana po macorzemu aby zostawić mu pole manewru, whatever… Być może wynika to z umowy jaką mają zawartą… Jakby nie było, nie wygląda to tak dobrze jak na początku.

  12. A dlaczego twórca miałby słuchać stada jakichś błaznów? Może od tego warto zacząć, a nie że to błazny zostały oszukane?

  13. Na serialu straci tylko książka o ile Martin w końcu napisze brakujące części. Prawdopodobnie pójdzie na łatwiznę, korzystając z gotowego scenariusza. Osobiście jestem zawiedziony ostatni sezonem, wątki potraktowano skrótowo “po łebkach” chyba bardziej dla pieniędzy niż rzeczowego zakończenia.

  14. Skąd wy wzieliście tego C**a, który wypisuje podobne dyrdymały? ,, Twórcy zawiedli fanów serialu”??? A j***ać zawiedzionych! (I rzeczonego recenzenta.) Za to szacun dla wszystkich, którzy ślepo i namiętnie, a czasem nawet i bezmyśnie oraz do samego końca będą kochać i wielbić ,,Grę o tron”.

  15. Mnie przebieg wszystkich wydarzeń w 5. odcinku jeśli nawet nie ucieszył (bo żal mi Sandora), to zadowolił i z dużym zaciekawieniem czekam na ostatnim epizod, zastanawiając się przy tym, co musiałoby się w nim wydarzyć, żeby jakoś bardzo zaskoczyło lub poruszyło…

  16. Krzyczą „bo to nie miało być tak, ja lepiej bym to zrobił!!!!”, jakby serial miał być po to, aby wszystko w nim układało się jak w ich głowie. Życie takie nie jest, życie jest różne, czego „fani” GOT widocznie nie mogą pojąć. Aria zabiła NK? Najlepszy moment tego sezonu. Pokazuje, że będąc na szczycie, wystarczy chwila nieuwagi i spadasz. Ten serial pokazuje więcej niż niektórym się wydaje, ponieważ traktują go jako historię a nie odniesienie do rzeczywistości.
    Zamiast oglądać i przyjmować ludzie wypisują bzdury. Chyba niektórym brakuje mocniejszych emocji w życiu, więc chciaż w internecie mogą je znaleźć.

  17. “Liczą się tylko pieniądze wpłacane przez fanów, ale nie ich opinie czy pomysły”
    A niby dlaczego miało by być inaczej? Współczesne społeczeństwo składa się w większości z “rybek akwariowych” które mimo zdrady ze strony wytwórni/stacji i tak dadzą zarobić przy następnym serialu. SZKODA CZASU I PIENIĘDZY na schlebianie gustom fanów kończącego się serialu.

  18. Irytuje mnie ta krytyka na cały serial ! Nikt się nagle nie zmienił ! Oglądaliście go uważnie ???? Daenerys z sezonu na sezon się zmieniała ! Przecież była jej wizja spalonego miasta w 10 odcinku 2 sezonu !!! Pod wpływem ogromnego rozgoryczenia , utraty bliskich i smoka stała się szaloną królową. Uwielbiałam tą postać od samego początku ale nie mam pretensji do scenarzystów bo wiem że nakręcili ten odcinek fenomenalnie. Sama oglądałam to kilka razy.<

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...