Kto jest prawdziwą Szaloną Królową? Daenerys zaczyna dorównywać Cersei

Artykuł/Seriale 07.05.2019
Kto jest prawdziwą Szaloną Królową? Daenerys zaczyna dorównywać Cersei

Kto jest prawdziwą Szaloną Królową? Daenerys zaczyna dorównywać Cersei

Przez długi czas to Cersei postrzegaliśmy jako Szaloną Królową, jednak Daenerys zaczyna jej deptać po piętach. Najpewniej już niedługo Matka Smoków pokaże w pełni swoje drugie, bardziej złowieszcze oblicze.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Uwaga, tekst zawiera spoilery!

Nie, żeby nie robiła tego już wcześniej, ale ostatni odcinek zbudował solidne podwaliny do tego, aby ukazać Daenerys jako bezwzględną i niezważającą na kogokolwiek królową. Próbuje ona budować swoją pozycję w Westeros jako ta, która niesie kres wszelkiemu zagrożeniu i wprowadza pokój, jednak zagranie ze strony Cersei może skutecznie uciąć łeb tym wysiłkom. Obecnie władająca Siedmioma Królestwami zgromadziła lud wokół Czerwonej Twierdzy. Atak ze strony Daenerys będzie równy zgładzeniu niewinnych ludzi. Cersei co prawda nie zależy na życiu poddanych, ale, przynajmniej w teorii, Matka Smoków nie może sobie pozwolić na uśmiercenie tylu postronnych osób. No właśnie, czy aby na pewno nie może?

Ścięcie Missandei przez Cersei nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Dany nie cofnie się teraz przed niczym, bez względu na to, jak bardzo byłaby namawiana przez swoich doradców do zmiany planu. Jak słusznie zauważa Tyrion – czeka nas rzeź. Nawet ostatnie słowa Missandei są tego zapowiedzią. Wypowiedziane przez nią „dracarys” to nic innego, jak zachęcenie Daenerys do tego, aby Królewska Przystań zapłonęła i spłynęła krwią w akcie zemsty.

Teorie o tym, że Dany stanie się Szaloną Królową krążyły już od pewnego czasu.

Jeżeli dokona się powyższy scenariusz, a są wszelkie podstawy do tego, aby tak sądzić, Daenerys pójdzie w ślady swojego ojca, Szalonego Króla. A wiemy, że potrafi być ona okrutna – może nie tak, jak Aerys II Targaryen, ale z pewnością nie stroni od publicznych egzekucji, a lada moment może pójść nawet o krok dalej.

Daenerys nie zawsze słucha swoich doradców. Ci obecnie są zgodni co do tego, że bezpośredni atak na Królewską Przystań to najgorsza opcja i już za plecami potencjalnej królowej szykują intrygę. Dany często wydaje się, że wszystko ułoży się po jej myśli – nawet gdy wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują inaczej. To problematyczna skaza charakteru u władcy.

Do historii serialu przeszły momenty, w których Matka Smoków (obecnie już tylko jednego) wykazała się prawdziwym okrucieństwem. Kara, którą poniósł Xaro Xhoan Daxos, ścięcie Mossadora czy wreszcie spalenie żywcem Tarlych. Dany co prawda wielokrotnie okazała łaskę, dzięki czemu ma tylu popleczników, ale w obecnym momencie na linii czasowej serialu raczej nie ma co liczyć na jej wspaniałomyślność. Jako córka Aerysa II ma to przecież we krwi.

Z pewnością nie ma jednak na sumieniu tylu dusz co Cersei.

W tym przypadku lepiej zaoszczędzić sobie jakiejkolwiek wyliczanki, gdyż przybrałaby ona gigantyczne rozmiary. Wszystko rozpina się jednak od prób zabójstwa, po tortury, a na masakrze w Wielkim Sepcie Baelora kończąc. Daenerys musiałaby się mocno postarać, aby dorównać córce Tywina Lannistera.

Daenerys usiłuje przełamać krąg zła roztaczany przez Cersei i zaoferować w zamian sprawiedliwość oraz pokój Siedmiu Królestwom. Po drodze popełniła jednak kilka błędów zbaczając z tej drogi. Przed nią być może ten najpoważniejszy błąd. Tymczasem Cersei zniszczyłaby wszystko i wszystkich na świecie, aby zapewnić sobie ochronę i bezpieczeństwo. Jest zupełnie pozbawiona hamulców. Tyrion co prawda uważa, że jej słabością jest miłość do dzieci, ale decydując się na egzekucję Missandei pokazała, że los jej przyszłego potomka nie jest dla niej tak ważny, jak władza. Chyba pozbawionym większego sensu wydaje się próba określenia tego, kto jest bardziej „godny” noszenia niechlubnego tytułu Szalonej Królowej. Zarówno Cersei, jak i Daenerys (jeżeli nie zawaha się ruszyć na rzeź Królewskiej Przystani) w pełni zasługują na to miano.

„Gra o tron” staje się więc starciem Szalonych Królowych.

Pokojowe rozwiązanie sporu nie jest możliwe, a to nie wróży niczego dobrego tym, którzy zebrali się pod Czerwoną Twierdzą. Daenerys, w przeciwieństwie do Cersei, może i ma dobre intencje, bo jej upór w dążeniu do Żelaznego Tronu ma zapewnić Siedmiu Królestwom pokój, ale decyzje, które obecnie podejmuje są dalekie od kompromisowych.

Do końca serii jeszcze tylko 2 odcinki. Sam serial dostępny jest HBO GO.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

46 odpowiedzi na “Kto jest prawdziwą Szaloną Królową? Daenerys zaczyna dorównywać Cersei”

  1. I to jest dowód na to, że zbyt dużo jaskrawych kreskówek w wieku dojrzewania może mieć negatywny wpływ na zrównoważenie psychiki młodego człowieka. Tymczasem dobrze jest zażywać świeżego powietrza, jeść witaminy, najlepiej świeże owoce i warzywa, spędzać dużo czasu z innymi ludźmi, a na noc włączać nawilżacz z olejkiem eterycznym.

  2. Pomysł wydaje się sensowny – przynajmniej dość Martinowy jak na aktualny scenariusz. Natomiast na chwilę obecną nie przerzucajmy się tym jak to Danka pokazuje brak litości – bo to nieprawda, przynajmniej nie pełna. Dobrze tu przywołują ukochanego naiwnego Neda – zrobiłby to samo.

  3. Ja właśnie to widzę tak, że Daenerys zostanie potraktowana i do końca serii “zmieniona” na szaloną królową, jak był jej ojciec. Bo historia lubi się powtarzać. A Jon mimo że nie chce, to zostanie królem, bo Varys rozpowie wszystko na prawo i lewo. A szkoda, bo od samego początku było widać, że Daenerys zależy na tronie bardziej niż komukolwiek, a historia bohaterki dążyła do zdobycia tronu i stolicy

  4. Wychodzi na to, że gdyby nie kobiety to konflikt zostałby już dawno zażegnany a tak, przez płeć piękną, będziemy mieć rzeź niewiniątek.

    • W ogóle jakby pomyśleć, to po śmierci Nocnego Króla w Westeros liczą się tylko kobiety. Oczywście dwie potencjalne królowe, czyli Danka i Cersei, Sansa jako potencjalna namiestniczka północy, Aryia która może zabić kogo sobie chce. A z mężczyzn? Tyrion i Varys to doradcy który mają mało do powiedzenia, bo właściwie Danka prawie ich nie słucha. John to dupa wolowa, ktorego dominuje każda kobieta, Euron, to piesek Cersei, Ogar bal się ognia w bitwie o Winterfell. Bran jest bezużyteczny. Jedynie Jaimie może mieć jakieś większe znaczenie dla fabuły moim zdaniem.

  5. Mogła zdobyć stolicę w 2 godziny z początkową armią, a zakochała się w bratanku, walczyła z armią trupów, straciła większość wojska, najlepszych doradców i dwa smoki, które były dla niej jak dzieci. Wszystko dlatego, że doradcy kazali powstrzymać jej się od spalenia miasta, doradcy którzy teraz knują za jej plecami aby pozbawić jej tronu. Kto by do cholerny nie zwariował?

    • Dodatkowo straciła swoich dwóch najlepszych przyjaciół, którzy zawsze przy niej byli (Jorah i Missandei). Jej kochanek, dla którego poświęciła prawie wszystko, teraz strzela focha i odsuwa się od niej. A co za to dostała? Nikt na północy jej nie lubi. Zwłaszcza Sansa, której niechęć rozumiem, ale powinna mieć choć trochę wdzięczności za to, że ona i jej ród dalej żyją. Najśmieszniejsze jest to, że przez to nie wiadomo czy w ogóle teraz zdobędzie królewska przystań. Ja na jej miejscu, też porządnie bym się wk****ł. Robią z dobrej postaci wariatkę na siłę trochę. ):

  6. Scena zabicia smoka, to największe dno jakie ostnio widziałem. Z odległości ok. 1-2 kilometrów, nie widząc przeciwnika, trafili lecacy cel, trzykrotnie !!!, przy urzyciu prymitywnego sprzętu. Kto ta scenę wymyślił ? , jakiś z IQ cegły ????

    • Ostatnia scena też zrobiona jak dla dzieci. Sersey mogła wystrzelać ich jak kaczki gdy stali pod zamkiem i miała by sprawę załatwioną.

    • Dalej nie jestem w stanie zrozumieć jakim cudem flota Yurona wcześniej zauważyła Dankę i jeszcze mieli czas na zajęcie pozycji, przygotowanie się i wycelowanie w smoka. Moim zdaniem to powinno trochę potrwać, a chyba przecież Yuron nie siedział przy kuszy 24h wypatrując nieba… Dodatkowo kiedy oni mieli czas wypłynąć za tę górę? Innej logicznej opcji oprócz teleportu nie jestem w stanie wymyślić. No i sprawa związana z pociskami i sprzętem to wisienka na torcie. Mnie jeszcze ciekawi jakim cudem z tak daleka z 100% celnością byli w stanie wysnajpic smoka, a później nie mogli zrobić tego samego tylko, że w lecącego na wprost i do tego cała salwą pocisków. A i Danka mogła po prostu polecieć na tył statków i je po prostu spalić… Ale po co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...