Twórcy „Gry o tron” w końcu przypomnieli sobie o Varysie. Niestety, to tylko cień dawnego bohatera

Felieton/Seriale 06.05.2019
Twórcy „Gry o tron” w końcu przypomnieli sobie o Varysie. Niestety, to tylko cień dawnego bohatera

Twórcy „Gry o tron” w końcu przypomnieli sobie o Varysie. Niestety, to tylko cień dawnego bohatera

Spiski, knowania i zdrady przez długi czas były chlebem powszednim w „Grze o tron”. Ale w ostatnim czasie te elementy zostały zastąpione przez honor i walkę o przetrwanie. Najnowszy odcinek 8. sezonu serialu zapowiada jednak, że kwestia władzy powraca na pierwszy plan. A wraz z nimi pewien od dawna nieużywany bohater.

Uwaga! Tekst zawiera spoilery dotyczące najnowszego odcinka serialu.

Każdy fan „Gry o tron” miał swoje ulubione momenty, które trzymały go przy dalszym śledzeniu serialu. Przyznam, że jednymi z najbardziej wypatrywanych chwil we wczesnych sezonach serialu były dla mnie krótkie sceny, w których mogliśmy oglądać zakulisowe działania Varysa, Boltonów, Tyrellów czy Littlefingera. Dzięki nim świat Westeros wydawał się bardziej realny. Przestawał być tylko opowieścią o grupie wpływowych rodów i ich wzajemnych sporów, a stawał się prawdziwym polem minowym stworzonym w wyniku połączenia kilku różnych planów w odwiecznej walce o władzę.

Z czasem David Benioff i D.B. Weiss coraz mocniej odchodzą od tego typu wątków. Postaci takie jak Tyrion i Varys systematycznie traciły na znaczeniu, a inne zostały w mniej lub bardziej efektowny sposób zabite. W ich miejsce na znaczeniu zyskiwały takie postaci jak Sansa, Jon Snow czy Brienne. Symbolem tych zmian była scena śmierci Petyra Baelisha w 7. sezonie. Wszystkie knowania i plany Littlefingera zostały zmiecione jednym ruchem, bo nie przewidział on, że na jego drodze stanie znający przeszłość użytkownik zielonego wzroku.

Po pokonaniu Białych Wędrówców showrunnerzy postanowili jednak powrócić do tematu walki o władzę i związanych z nią spisków.

Dlatego w 4. odcinku finałowego sezonu nareszcie na pierwszy plan powrócił Varys. Pająk został odstawiony na boczny tor jeszcze 5. sezonie. Nawet w radzie Daenerys Targaryen pełnił zaledwie trzeciorzędną rolę. Mimo swoich umiejętności pozyskiwania informacji nie zdołał ostrzec królowej przed żadnym z ataków skierowanych przeciw jej siłom. Ma jednak szczęście, że większość gniewu Matki Smoków spadło na głowę Tyriona. Nie powstrzymało to jednak Varysa przed knuciem kolejnej zdrady, tym razem w związku z ujawnioną grupie zaufanych osób wiedzą na temat pochodzenia Jona Snowa.

gra o tron sezon 8 varys

Mężczyzna w przeszłości już nieraz zmieniał sojusze, po części dlatego że każdy kolejny władca wolał go mieć po swojej stronie. Zwraca na to uwagę Tyrion, gdy wspomina o pięciu-sześciu królach, których służył Varys. Po kolei byli to Szalony Król – Aerys II Targaryen, Robert I Baratheon, Joffrey I Baratheon, Tommen I Baratheon oraz właśnie Daenerys. Obawa przed szaleństwem Targaryenów może popchnąć jednak Pająka do kolejnej zdrady i próbie posadzenia na Żelaznym Tronie Jona Snowa.

Varys wraca do gry, ale czy wciąż mówimy o tym samym skutecznym mistrzu szpiegów?

Łatwo zauważyć kilka problemów z powrotem do wątków znanych z wcześniejszych sezonów. Przede wszystkim spiski potrzebują czasu, by dojrzeć. A od kilkunastu odcinków akcja serialu HBO pędzi jednoznacznie w stronę stosunkowo prostego końca. Nie ma możliwości na długofalowe pomysły i skomplikowane plany. Dlatego Varys musi zadecydować błyskawicznie. A to zupełnie nie w jego stylu. Nie wspominając o tym, że szanse powodzenia są bardzo niskie. Choćby dlatego, iż Pająk w otwarty sposób rozmawia o zdradzie z Tyrionem. Wcale nie kryje się ze swoimi planami przed namiestnikiem królowej, a to nieszczególnie mądry pomysł.

Wyraźnie widać, że D.B. Weiss i David Benioff nie potrafią kreować podobnych postaci równie dobrze, co George R.R. Martin. We wcześniejszych sezonach rolą Littlefingera czy Varysa było zdobywanie informacji, o których widzowie nic nie wiedzieli. Dzięki nim byliśmy w stanie zrozumieć, że świat „Gry o tron” tętni życiem również wtedy, gdy nie patrzymy w ekran. Varys dawno temu stracił tę umiejętność. Teraz jego rolą jest powtarzanie swojej królowej wieści, co do których oglądający byli dawno uświadomieni (jak te o przybyciu Złotej Kompanii). Produkcja HBO stała się opowieścią tanich twistów, a w niej nie ma miejsca na rozbudowane sieci szpiegów. Dlatego powrót Varysa, choć na pierwszym rzut oka pozytywny, nie przywróci fanom dawnego poziomu ukochanego serialu.

Wszystkie dotychczasowe odcinki „Gry o tron” można obejrzeć w serwisie HBO GO.

Teksty, które musisz przeczytać:

Jeden z prequeli „Gry o tron” przedstawi losy rodziny Targaryenów? Wszystko na to wskazuje

„Gra o tron” skończyła się w maju, zostawiając widzów z mieszanymi uczuciami po kontrowersyjnym finale. Odkąd HBO wiedziało, że 8. seria będzie ostatnią, aktywnie poszukiwało pomysłu na zastępstwo dla swojego międzynarodowego hitu, który pobudził wyobraźnię niemal całego globu. Z tego powodu w 2017 roku zatrudniono pięciu scenarzystów, którzy mieli za zadanie przygotować skrypt do pilotażowych … Continued

News/Seriale 13.09.2019

Dołącz do dyskusji (2)

29 odpowiedzi na “Twórcy „Gry o tron” w końcu przypomnieli sobie o Varysie. Niestety, to tylko cień dawnego bohatera”

  1. Jak zwykle szukanie sensacji na siłę. “Przypomnieli sobie o Varysie”. Przecież to oczywiste, że każda postać w serialu pełni określoną rolę, spodziewaliście się, że będzie walczył z Wędrowcami?

  2. Niestety, większość seriali nie potrafi odejść z godnością. Przynajmniej są oryginalni – zazwyczaj to przedłużanie na siłę jest gwoździem do trumny, a tutaj na siłę skracają. Ewidentnie brakuje jeszcze dwóch sezonów żeby domknąć wszystko z sensem i bez tanich sztuczek byle szybko. Teraz fabuła wygląda jak pędzona batem na egzekucję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...