„I młodzi pozostaną” od Petera Jacksona to niezwykły film o I wojnie światowej, jakiego jeszcze nie widzieliście

Recenzja/Film 03.05.2019
Nasza ocena:
„I młodzi pozostaną” od Petera Jacksona to niezwykły film o I wojnie światowej, jakiego jeszcze nie widzieliście

„I młodzi pozostaną” od Petera Jacksona to niezwykły film o I wojnie światowej, jakiego jeszcze nie widzieliście

Peter Jackson dokonał rzeczy niebywałej – pożenił ze sobą nowoczesne technologie z materiałami sprzed ponad 100 lat i pokazał nam obraz I wojny światowej, jakiego jeszcze nie widzieliście. Niezwykły film „I młodzi pozostaną” będzie miał swoją polską premierę na festiwalu Millenium Docs Against Gravity.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

I wojna światowa, zwana niegdyś Wielką Wojną, od zawsze pozostaje w cieniu II wojny światowej. Sama popkultura zaczęła po nią sięgać stosunkowo niedawno na dużą skalę. Raptem w 2011 roku Steven Spielberg pokazał ją w filmie „Czas wojny”, a w „Wonder Woman” z 2017 roku to wydarzenie historyczne stanowiło tło dla fabuły adaptacji komiksu. Teraz do tego panteonu głośnych produkcji o I wojnie światowej dołącza Peter Jackson. I robi to w wielkim stylu, który chwilami zapiera dech.

Jackson nie od dziś uważany jest za pioniera jeśli chodzi o wykorzystanie szeroko rozumianych technologii CGI na potrzeby filmu. I, co ważne, pamięta on o tym, że jest to sztuka sama w sobie, ale też taka, której celem jest pomoc w narracji, stworzeniu bądź poszerzeniu tła danej opowieści. Grafika komputerowa jest w jego filmach ważnym elementem, ale nigdy nie znajduje się na pierwszym planie. Koronnym tego przykładem jest oczywiście trylogia „Władca Pierścieni”, w której CGI nie przysłaniało większej historii, ale też odcisnęło istotne piętno na całej produkcji.

I w „I młodzi pozostaną” Jackson podąża analogiczną ścieżką. Udowadniając przy tym w brawurowy sposób, że nowe technologie mogą iść w parze z artyzmem i tchnąć prawdziwe życie w oglądane przez nas obrazy.

W przypadku filmu „I młodzi pozostaną” jest to o tyle znamienne, że współczesne zdobycze techniki filmowej wchodzą w niesamowitą i piękną symbiozę ze zdjęciami oraz filmami sprzed ponad 100 lat!

Peter Jackson otrzymał od Imperial War Museum nagrania wideo i fotografie prosto z 1914 roku oraz nagrania audio ze wspomnieniami weteranów I wojny światowej pochodzącymi z lat 60. z archiwów BBC (które uczestniczyło w produkcji „I młodzi pozostaną”). To, co udało mu się z nich „poskładać” jest po prostu genialną filmową, reżysersko-montażową robotą, która tylko potwierdza wirtuozerię Jacksona jako filmowca.

Film z początku wita nas oryginalnymi czarno-białymi obrazami, które pokazują nam życie w Wielkiej Brytanii jeszcze przed wybuchem Wielkiej Wojny, ponad 100 lat temu. W tle cały czas słyszymy wypowiedzi weteranów/uczestników wojny, którzy wspominają tamte czasy oraz moment, w którym Brytyjczycy dowiedzieli się o wybuchu konfliktu. Zaczynamy przyglądać się i przysłuchiwać ich przemyśleniom oraz uczuciom związanym z początkiem wojny, ich motywacjom do zgłoszenia się do armii i walki.

I gdzieś tak około 20 minuty filmu wydarza się rzecz po prostu magiczna. Widzimy żołnierzy idących na front i nagle obraz w sekundę zmienia się z czerni i bieli w kolorowy!

Płynny, wyraźny, z głębokimi barwami, prawie tak jakby był nakręcony kamerą dziś bądź kilka lat temu. I chyba nie przesadzę jeśli napiszę, że przynajmniej dla mnie, jest to jeden z najbardziej niezwykłych i  wyjątkowych momentów w historii kina! Przypomniał mi scenę z wyrzuconą w powietrze kością z „Odysei kosmicznej”. W ciągu kilku sekund Jackson zespolił ze sobą przeszłość z przyszłością. Przywrócił do życia obrazy, które przez wielu zostały już zapomniane. Tym bardziej, że ówczesne pokolenia ludzi już dawno odeszły z tego świata. A materiały filmowe, które przyjdzie nam zobaczyć w „I młodzi pozostaną”, są unikatami, gdyż nie były wcześniej pokazywane publicznie.

Oglądając „I młodzi pozostaną”, byłem w stanie nieustającego zachwytu nad tym, co udało się dokonać Jacksonowi, ale też miałem ciarki na plecach. Technologia, którą wykorzystał reżyser, nie tylko sprawiła, że czarno-białe zdjęcia stały się kolorowe, „wyczyszczone” i zrekonstruowane. Jackson poddał wszystkie materiały specjalnej obróbce i renderingowi, zarówno odcieni skóry filmowych bohaterów, ich ubrań, otoczenia, jak i również w niektórych przypadkach zniekształcone na starych taśmach twarze poddawał cyfrowej rekonstrukcji w 3D. Efekt jest piorunujący.

Za pomocą niezwykłego mariażu sztuki oraz technologii przywrócił do życia i pokazał światu walczących na wojnie bohaterów, którzy albo zginęli na froncie, albo od dawna nie żyją z przyczyn naturalnych.

Oglądamy więc widma, cienie, duchy przeszłości, w które Jackson tchnął drugie, nowe życie. I przy okazji je unieśmiertelnił. Kino od zawsze jest swoistym wehikułem czasu i przestrzeni, ale to co udało się Jacksonowi nadaje temu pojęciu dodatkowej głębi i duszy.

Innym istotnym czynnikiem, na który trzeba zwrócić uwagę jest to, jak znakomicie reżyser nadał płynności i odpowiedniej dramaturgii oglądanym przez nas materiałom. Po pierwsze musiał dostosować oryginalny obraz do współczesnych standardów. Filmy z 1914 roku były kręcone w 10 do maksymalnie 18 klatkach na sekundę. Jackson musiał więc „przyspieszyć” transfer do dzisiejszych 24 klatek, jednocześnie robiąc to tak, by nie było poczucia, że obraz jest nienaturalny, a ruchy postaci sztuczne. A to wcale nie jest łatwe zadanie.

Oprócz tego odpowiedni montaż oraz znakomicie dograne efekty dźwiękowe oraz głosy żołnierzy, odgłosy broni czy wybuchów sprawiły, że „I młodzi pozostaną” robią kolosalne wrażenie jako film dokumentujący życie na wojnie i tamtejsze horrory.

Nawet jeśli twórcy nie epatują nimi za bardzo. Dzieło Jacksona, poza starciami na Ziemi Niczyjej, trzyma się raczej z dala od frontów Wielkiej Wojny. Przygląda się życiu i psychice żołnierzy, którzy są albo przed, albo już po wielkich bitwach, tworząc tym samym przejmujący portret ludzi naznaczonych przez wojnę.

Ciekawie wypadają opisy i opowieści żołnierzy, którzy przez niemałą część filmu dość „przyjemnie” oceniają to doświadczenie, przynajmniej do pewnego punktu. Oni sami się rwali do armii i walki. Było to dla nich wówczas wyrwanie się z codzienności, bylejakości dnia powszedniego, traktowali to jako wielką przygodę, wyprawę, niemalże wakacje. Nie myśleli za dużo o śmierci ani samym zabijaniu, tym bardziej, że osobiście nic do Niemców nie mieli.

„I młodzi pozostaną” wymyka się tradycyjnej klasyfikacji. Nie jest to ani zwykły film, ani tradycyjnie pojmowany dokument. To mieszanka magii, sztuki oraz siły opowiadania obrazem, która na zawsze uwieczniła wydarzenia z I wojny światowej dla obecnych i przyszłych pokoleń. Gdybym mógł, to oddałbym wszystkie „Hobbity” w zamian za to, aby Peter Jackson dostarczał widzom więcej takich niesamowitych projektów.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

322 odpowiedzi na “„I młodzi pozostaną” od Petera Jacksona to niezwykły film o I wojnie światowej, jakiego jeszcze nie widzieliście”

  1. “I wojna pozostaje od zawsze w cieniu II wojny” na pewno w Polsce, bo w krajach Beneluksu czy we Francji, pamięć o niej, jest o wiele, wiele silniejsza. Być może bardziej się tam pamięta Wielką Wojnę niż drugą. Natomiast sama rekonstrukcja wygląda rzeczywiście niesamowicie, a dokument z pewnością obejrzę.

  2. Jackson musiał więc „przyspieszyć” transfer do dzisiejszych 24 klatek, jednocześnie robiąc to tak, by nie było poczucia, że obraz jest nienaturalny, a ruchy postaci sztuczne. A to wcale nie jest łatwe zadanie.

    nie ma w tym nic trudnego, bo oprogramowanie robi to bez niczyjej pomocy (patrz nowe karty nvidia, które potrafią same dodawać klatki do materiału video), a od hobbita to proszę trzymać się z daleka.

    • Dobrze, że w końcu się wypowiedział jakiś ekspert, a nie tylko nas cały przemysł raczy kłamstwami w stylu “bardzo trudne” czy “nie da się”!

  3. “Peter Jackson dokonał rzeczy niebywałej – pożenił ze sobą nowoczesne technologie z materiałami sprzed ponad 100 lat […]”

    Pierwszym filmem wojennym non-fiction było “Powstanie Warszawskie” z 2014, autorzy polskiej produkcji także posługiwali się szeroką gamą technologii cyfrowych w celu rekonstrukcji pociętych i uszkodzonych taśm. Więc metody i wykonanie nowe nie są, a już na pewno nie jest to pomysł Jacksona.

    • A co ci się nie podoba w tym przekładzie?

      (bo tytułów się nie tłumaczy [a przynajmniej nie powinno – pozdrawiam gościa od “Żądła”] tylko przekłada)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...