#TeamSansa czy #TeamDany – której z bohaterek „Gry o tron” kibicujemy bardziej?

Opinia/Seriale 25.04.2019
#TeamSansa czy #TeamDany – której z bohaterek „Gry o tron” kibicujemy bardziej?

#TeamSansa czy #TeamDany – której z bohaterek „Gry o tron” kibicujemy bardziej?

Na linii Sansa Stark-Daenerys Targaryen zawrzało. W 2. odcinku 8. serii „Gry o tron” doszło do konfrontacji, w której obie panie zademonstrowały swoją siłę. Wiemy już, że żadna nie chce odpuścić. Czas zatem zdecydować komu kibicujemy – TeamSansa czy TeamDany?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Joanna Tracewicz: #TeamSansa, ale nie dlatego, że nie lubię Daenerys

Sansa to postać, która od samego początku doprowadzała mnie do szału. Kiedy tylko pojawiała się na ekranie, zgrzytałam zębami. Była żeńską wersją bezwolnego Stannisa, dającą sobą manipulować i nie potrafiącą choć trochę zawalczyć o siebie, własną rodzinę. Dopiero w 7. sezonie młoda kobieta powoli się zmienia. Z krzywd, których doznała, zaczyna czerpać siłę.

Efekty tego obserwujemy właśnie w 8. serii – Sansa staje się silna i jest gotowa do walki. Wykazuje się rozsądkiem i chce być godna tytułu, jaki jej nadano. Doskonale widać to w jej relacji z Daenerys Targaryen. Matka Smoków na pewno znalazłaby się na liście moich ulubionych postaci – imponowała mi od początku tym, jak z niepozornej dziewczynki stała się królową, która bez mrugnięcia włada armią silnych mężczyzn. Jednak teraz, w starciu z Sansą wypada nieco blado. W cichej rywalizacji kobiet w Winterfell kibicuję rudowłosej piękności, bo widać, że potrafi być sprytna, myśleć strategicznie i nie daje sobie schlebiać, mimo że Dany próbuje jej się przypodobać. Jej celem jest zjednoczenie się przeciw Nocnemu Królowi, ale i autonomiczność Północy. Sansa dorosła i gotowa jest przewodzić ludziom ze swojego rodu. Trzymam za nią kciuki.

Katarzyna Piórecka: #TeamDany, bo Sansa myśli zbyt wąsko

Drugi odcinek finałowej serii „Gry o tron” dobitne potwierdził rysujący się konflikt pomiędzy Daenerys i Sansą. Chociaż Starkowie zawsze uchodzili za tych szlachetnych i dobrych, to tym razem muszę opowiedzieć się po stronie drużyny Daenerys. I czynię to z pełną świadomością.

Daenerys przez siedem pełnych sezonów udowodniła, że bliżej jej do legendarnego przodka Targaryenów, Aegona I Zdobywcy, niż do swojego ojca, który przez swoje panowanie uzyskał niechlubny przydomek Szalonego Króla. Mimo młodego wieku z rozwagą słucha swoich doradców, uznaje ich doświadczenie życiowe, którego często mają znacznie więcej niż ona sama. I chociaż może opowiadać, że toczy obecnie wojnę Jona, to jednak wygrana z Nocnym Królem i jego armią nieumarłych jest w końcu środkiem do jej odwiecznego celu – Żelaznego Tronu. Swoją konsekwencją bije na głowę wszystkich Starków, a już w szczególności Sansę, która na przestrzeni wszystkich sezonów zachowywała się raczej jak bezwolna marionetka, niż jak wielki strateg.

gra o tron s08e02 hbo

Owszem, przez ostatnie dwa epizody Daenerys wydaje się odrobinę zagubiona w Winterfell. Jednak to ona w każdym odcinku próbuje przypodobać się Lady Winterfell, to ona próbuje przełamać pierwsze lody. W zamian spotyka się raz za razem z odrzuceniem. W całej tej sytuacji to Sansa zachowuje się jak obrażona i chyba odrobinę zazdrosna o uwagę Jona księżniczka z utopijną wizją dla swojego ludu. Dość trudno wyobrazić sobie, aby nagle po latach zależności od pozostałych sześciu królestw, Północ była w stanie zostać samowystarczalnym ośrodkiem władzy, szczególnie po wielkiej bitwie w 3. odcinku i zniszczeniach, których armia nieumarłych już zdążyła dokonać. Daenerys z kolei reprezentuje sobą wizję jedności, która będzie szczególnie potrzebna w obliczu nadchodzących wydarzeń.

Piotr Grabiec: #TeamSansa, bo Dany powoli staje się Szaloną Królową

Nie jest wykluczone, że Nocny Król już za tydzień spór obu pań rozwiąże, ale na ten moment lecą pomiędzy nimi iskry. Co prawda Dany wykonała pewien krok w kierunku Lady Winterfell, byle tylko zakopać wyrastający pomiędzy nimi topór wojenny, ale nie przygotowała się odpowiednio do odpowiedzi na pytanie o dalsze losy Północy. Jeśli miałbym stanąć po stronie jednej z nich, byłaby to w tym momencie Sansa – jest nie tylko dużo bardziej opanowana, ale w dodatku walczy nie o władzę dla siebie, a o dobro swoich poddanych. W oczach Daenerys zresztą widać pierwsze przebłyski szaleństwa…

Konrad Chwast: #TeamDany, chociaż serce podpowiada inaczej

Starkowie tyle razy dostawali po tyłku, że gdzieś w głębi serca czuję, że może najwyższy czas, aby ten przesadnie honorowy ród dostał jakąś nagrodę. Niezależna Północ z siedzibą w Winterfell wydaje się całkiem niezłym pomysłem. Rzecz jednak w tym, że to niepraktyczne i z pewnością taki stan nie trwałby zbyt długo. Może w czasie zimy samodzielnemu, niedostępnemu królestwu udałoby się utrzymać niezależność. A w trakcie lata?

Pomyślcie, że za kilkadziesiąt lat na tronie zasiada zupełnie ktoś inny, komu nie podoba się, że z siedmiu królestw zrobiło się sześć i że jak to możliwe, że tak niewielki (relatywnie) fragment terenu nie należy do (zakładam) króla pozostałych części. Wojna gotowa. Nie wspominając już o takich drobiazgach, jak zmiana stosunków handlowych, zupełnie innych relacji w walce z zagrożeniem z dalekiej północy (skąd wiadomo, że Biali Wędrowcy byli jedynym złem czającym się wśród śniegów?). Problemów będzie wiele i zapewne będzie można rozwiązać je tylko stalą.

gra o tron s08e02 hbo

Tomasz Gardziński: #TeamSansa, bo dobrze widzieć Starka, który myśli strategicznie

W jednym z wcześniejszych grupowych tekstów o „Grze o tron” podkreślałem, że nie jestem wielkim fanem Sansy. Uważam, że jej przemiana z zagubionej marzycielki w Żelazną Damę Winterfell nie została racjonalnie przedstawiona. Ale i tak wybieram ją w zestawieniu z Matką Smoków. Littlefingera już nie ma (i mimo wszystkich fanowskich teorii raczej nie wróci), ale miło widzieć, że ktokolwiek używa jego nauk. Starkowie we wszystkich poprzednich sezonach dawali się wykorzystywać mądrzejszym i wpadali w pułapki tak oczywiste, że nawet Baratheon by się domyślił. Sansa nie robi podobnych błędów.

Jako jedyna myśli o przyszłości Północy i nie patrzy z entuzjazmem na wzrastającą potęgę Daenerys. I słusznie. Varys, Tyrion czy Jorah Mormont mogą podkreślać na każdym kroku jak sprawiedliwą i mądrą królową jest Daenerys, ale dowody świadczą raczej o czymś przeciwnym. Wcale nie jestem pewien, czy mieszkańcy Westeros będą szczęśliwsi ze smokami latającymi im nad głowami. Dany to nie Aegon I Targaryen, który rządził twardą, ale sprawiedliwą ręką. Oby nie okazała się za to kimś na wzór Szalonego Króla.

Anna Nicz: #TeamDany, bo kibicuję słabszym

A przynajmniej taka wydaje się być Daenerys na początku 8. sezonu, zwłaszcza w porównaniu z Sansą. Ta przeszła niesamowitą metamorfozę, ze zlęknionej, nie rozumiejącej wielu problemów dziewczyny, w rozważną, zdeterminowaną kobietę. Jak jednak zachowa się w momencie krytycznym? O tym dopiero się przekonamy. Wiemy już za to, że Daenerys potrafi podejmować niepopularne, acz koniecznie decyzje, w imię ważniejszego celu.

Dany również się zmieniła. Stała się w pewien sposób łagodniejsza, bardziej emocjonalna. Miejmy nadzieję, że miłość do Jona nie zaślepi jej w tym najważniejszym momencie. Jej dążenie do władzy i objęcia Żelaznego Tronu być może wydaje się szaleńcze, ale przecież właśnie do tego przygotowywała się przez całe życie. Wierzę, że mimo chwilowej słabości jej determinacja da o sobie znać w kulminacyjnym punkcie.

gra o tron 2 odcinek 8 sezonu opinie

Robert Skowroński: #TeamSansa, bo metamorfoza postaci przyćmiewa Daenerys

A pomyśleć, że kiedyś była rozbestwioną smarkulą, która nie widzi dalej niż czubek własnego nosa i zależy jej tylko na królewskich romansach. Życie to jednak potrafi zrobić przetasowanie w priorytetach. W Sansie nie ma nic z tamtej niewinnej dziewczyny, no może poza miłością do najbliższych, która jeszcze się spotęgowała. Dla innych jest taka jak Północ – zimna. Jej spojrzenie, zwłaszcza kierowane w stronę Daenerys, potrafi zmrozić. Jednak liczne gorzkie doświadczenia uczyniły z niej prawdziwą liderkę, która potrafi rządzić sprawiedliwie, ale jednocześnie twardą ręką. Na nic mydlenie jej oczu, ma cel, wie co ma osiągnąć, jest silna i przed nikim się nie ugnie.

Na przeciwległym biegunie stoi Daenerys. W jej przypadku proporcje się odwróciły. Kiedyś jej dążenie do zdobycia potęgi fascynowało i wyrastała ona na królową, na którą Westeros zasługuje. Dziś to ona jest zadufana w sobie, owładnięta żądza władzy i krótkowzroczna. Ale kim by była bez swoich ziejących ogniem pociech? Teoria dotycząca Szalonej Królowej wydaje się coraz bardziej realna.

Serial „Gra o tron” znajdziecie na HBO GO.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

15 odpowiedzi na “#TeamSansa czy #TeamDany – której z bohaterek „Gry o tron” kibicujemy bardziej?”

  1. #teamCersei bo przeżyć męża, ojca, śmierć trójki dzieci, zdradę obu braci, wyeliminować wrogów w świątyni i jakiegoś wsiura z wysp żelaznych to trzeba mieć jajca ze stali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...