„Avengers: Koniec gry” powrócił do postaci ze starego serialu MCU. Kim jest Edwin Jarvis?

Artykuł/Film 25.04.2019
„Avengers: Koniec gry” powrócił do postaci ze starego serialu MCU. Kim jest Edwin Jarvis?

„Avengers: Koniec gry” powrócił do postaci ze starego serialu MCU. Kim jest Edwin Jarvis?

„Avengers: Koniec gry” oficjalnie zadebiutował w polskich kinach. Coraz więcej osób obejrzało film i próbuje wyszukać wszystkie nawiązania i easter eggi. Wielu zaskoczyła obecność postaci z nieco już zapomnianego serialu „Agentka Carter” oraz postać Edwina Jarvisa. Kim jest szofer Howarda Starka i jak ma się do androida Visiona?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Od powołania do życia Marvel Cinematic Universe minęło już jedenaście lat. W tym czasie Disney wyprodukował dwadzieścia dwa filmy, jedenaście seriali i mnóstwo powiązanych materiałów wideo czy komiksów. Obejrzenie wszystkich tych dzieł to wyzwanie, z którym niełatwo sobie poradzić.

Wśród widzów „Avengers: Koniec gry” zapewne znajdą się śmiałkowie, którzy tego dokonali. Dla nich żadne z licznych nawiązań pojawiających się w filmie nie będzie więc problemem. Część osób mogła po seansie poczuć się jednak trochę skonfundowana, bo reżyserzy Joe i Anthony Russo sięgnęli momentami po dawno niewidziane postaci.

Szczególnie zaskakujący był powrót bohaterów „Agentki Carter”. Nadawany w latach 2015-2016 serial doczekał się pozytywnych recenzji i niemal kultowego statusu wśród fanów, ale nie był w stanie zainteresować szerszej widowni. Dlatego stacja ABC zdecydowała się go skasować po dwóch sezonach. Oprócz tytułowej bohaterki w produkcji występowali Howard Stark i jego lokaj, Edwin Jarvis. Cała trójka powróciła w „Avengers: Endgame” podczas sekwencji rozgrywającej się w latach 70. O ile rozpoznanie byłej ukochanej Kapitana Ameryki i ojca Tony’ego Starka nie stanowiło problemu, to wielu zaskoczyło pojawienie się Jarvisa. Mniej zaangażowani w świat Marvela widzowie szybko zaczęli zadawać sobie pytanie, o co tu chodzi.

Avengers: Koniec gry cameo – Kim jest Edwin Jarvis?

avengers koniec gry cameo

Edwin Jarvis zadebiutował na kartach komiksu w 1964 roku jako wierny lokaj Howarda i Marii Starków. Nie trudno się domyślić, kim zainspirowali się Stan Lee i Don Heck, którzy stoją za stworzeniem postaci. Pierwsza wersja Jarvisa była bardzo podobna do Alfreda Pennywortha z komiksów o Batmanie. Obaj walczyli w II wojnie światowej i doskonale znają się na walce wręcz, a w późniejszym wieku postanowili stać się opoką bogatego i znanego domu. Tak Edwin, jak i Alfred wspierali także walkę z przestępczością podjętą przez Batmana i Iron Mana, a także mieli styczność z przeciwnikami Avengersów i Ligi Sprawiedliwości.

W Marvel Cinematic Universe jego rola jest ograniczona do pracy dla Howarda Starka. Dlatego, gdy słynny naukowiec został oskarżony o zdradę Jarvis pomógł agentce Carter udowodnić jego niewinność. Jego charakter jest pod pewnymi względami zbliżony do komiksowej wersji, ale ma też kilka odmiennych cech. „Avengers: Koniec gry” stanowi pierwszy przypadek, gdy grany przez Jamesa D’Arcy’ego bohater pojawił się w filmach MCU. Miał jednak duży wpływ na Tony’ego Starka.

To właśnie on stanowił inspirację dla Starka, gdy tworzył A.I. zarządzającą kostiumem Iron Mana. Dlatego nazwał ją J.A.R.V.I.S.

Jak wiedzą fani MCU ta sama sztuczna inteligencja została w „Avengers: Czas Ultrona” użyta do stworzenia androida zdolnego powstrzymać zabójczą maszynę. J.A.R.V.I.S. został załadowany do syntetycznego ciała i dzięki mocy jednego z Kamieni Nieskończoności narodziła się zupełnie nowa istota – Vision. Głos pod A.I. podkładał jednak nie D’Arcy, a Paul Bettany. Dlatego, gdy przyszło wybierać aktora, który wcieli się w Visiona oczywistym wyborem był właśnie Bettany.

  • Czytaj także: Nie widzieliście jeszcze „Avengers: Koniec gry”, a chcecie się przekonać, czy warto? Przeczytajcie naszą recenzję bez spoilerów.

Teksty, które musisz przeczytać:

Finałowy sezon „Gry o tron” pokazuje, że fabularne teorie fanów to strata czasu

Do ostatecznego zamknięcia jednego z najsłynniejszych seriali w historii został już tylko tydzień. Na finałowy odcinek „Gry o tron” czeka jednak coraz mniej osób. Większość fanów czuje się zawiedziona i oszukana. Miesiącami inwestowali swoje emocje i pomysły, tylko po to, by na koniec ktoś to wszystko wyrzucił do kosza. Ale może ich oczekiwania są zbyt … Continued

Felieton/Seriale 14.05.2019

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...