Sława nie zawsze trwa wiecznie. Zapomniane gwiazdy Hollywood

Top/Film 24.04.2019
Sława nie zawsze trwa wiecznie. Zapomniane gwiazdy Hollywood

Sława nie zawsze trwa wiecznie. Zapomniane gwiazdy Hollywood

Życie artysty tak naprawdę rzadko kiedy usłane jest różami. Nie każdy może cieszyć się sławą (i zatrudnieniem) przez całą swoją karierę, tak jak np. Brad Pitt czy Meryl Streep. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Większość aktorów, reżyserów czy muzyków nie jest w stanie utrzymać sukcesu przez całe życie. Oto kilka takich przypadków.

Dan Aykroyd

Dla wielu, w tym i wyżej podpisanego, Dan Aykroyd był symbolem amerykańskiej komedii lat 80. „Blues Brothers”, „Pogromcy duchów”, „Nieoczekiwana zmiana miejsc” czy „Szpiedzy tacy jak my” to tylko niektóre kultowe produkcje, których był on twarzą. Jednak jego skojarzenia z latami 80. były na tyle silne, że już od początku lat 90. Hollywood zaczęło go „wyciszać”, umieszczając w drugoplanowych rolach, które od początku XXI wieku stawały się coraz mniej znaczące i coraz rzadsze. W tym czasie Aykroyd postanowił skupić się na rozwijaniu biznesów. Jeszcze w latach 90. współtworzył sieć obiektów muzycznych i restauracyjnych House of Blues. Jest też współzałożycielem marki Crystal Head Vodka, posiada też kilka winiarni na terenie Kanady.

Mel Gibson

Przyznam, że gdy byłem dorastającym fanem kina to do głowy by mi nie przyszło, że Mel Gibson kiedykolwiek popadnie w zapomnienie. Człowiek, który pod koniec lat 70., na samym początku swojej kariery przeszedł do historii kina rolą Mad Maksa, przez niemal dwie dekady był na samym szczycie. W annałach popkultury zapisał się też głównymi rolami w takich kultowych superprodukcjach jak „Zabójcza broń”, „Braveheart” czy „Znaki”. W 1995 roku został uznany najbardziej seksownym mężczyzną świata. W 2004 wyreżyserował film „Pasja”, który nie tylko szokował widownię, ale też pobił liczne rekordy kasowe i przyniósł mu miliony dolarów.

Macaulay Culkin

Macaulay Culkin to jeden z najlepszych dowodów na to, że sława potrafi trwać niemal dosłownie „5 minut”. Jego kariera wystrzeliła w 1990 roku, wraz z premierą „Kevina samego w domu”, a zakończyła się już w 1994, kiedy to miał premierę „Richie Rich”, ostatni film z Culkinem w roli głównej. Od tamtego czasu dla widzów Culkin na zawsze pozostał słodkim chłopcem z „Kevina…”, podczas gdy on sam zaczął mieć problemy z prawem, używkami, depresją.

W Hollywood nigdy nic nie wiadomo, ale raczej wątpliwym jest, byśmy zobaczyli kiedyś jego powrót na podium sławy. W chwili obecnej aktor działa na obrzeżach popkultury, występując rzadko w epizodycznych rolach niezbyt znanych produkcji i udzielając się w różnych formatach internetowych. Kevin towarzyszyć mu będzie do końca życia – ostatnio zrobiło się o nim przez chwilę głośno po tym, jak Google opublikował wideo pokazujące dorosłego bohatera „Home Alone”, któremu tym razem pomaga Asystent Google.

John McTiernan

Smutny koniec kariery dotknął Johna McTiernana, człowieka, który w niemałym stopniu wpłynął na moją szczenięcą miłość do kina. McTiernan dał światu „Predatora” i „Szklaną pułapkę”. Na dokładkę dołożył też „Polowanie na Czerwony Październik”, a nawet moje osobiste guilty pleasure, czyli „Bohatera ostatniej akcji”. W gatunku „hollywoodzkie kino akcji” McTiernan jest niemalże legendą. Niestety, trochę na własne życzenie, sam zaprzepaścił swoją karierę, przy okazji bankrutując i zaprzepaszczając swoje szanse na spokojną starość.

W 2006 roku reżyser został oskarżony, a później uznany winnym nielegalnego podsłuchu producentów jego własnego filmu „Rollerball” oraz złożenia fałszywych zeznań agentom federalnym. Ostatecznie został skazany na prawie rok więzienia, do tego stracił swoje ranczo, wszelkie inne nieruchomości oraz został pozbawiony większości posiadanych pieniędzy. Podczas pobytu w więzieniu popadł w depresję, a jeszcze w trakcie trwających latami rozpraw sądowych jego kariera praktycznie przestała istnieć, zaś on sam został uznany jedną z najbardziej niechcianych postaci Hollywood. Jego ostatnim filmem jest jak na razie „Sekcja 8” z 2003 roku. W 2017 nakręcił krótkometrażowy film „The Red Dot”, który promował grę „Ghost Recon Wildlands”.

Jake Lloyd

To wcale nie taki rzadki przypadek młodego aktora, który zyskał światową sławę, po czym nie potrafił się do końca odnaleźć w biznesie. Jake nie miał nawet 10 lat, gdy pojawił się na planie „Mrocznego widna”, czyli pierwszego prequela „Gwiezdnych wojen”. Po premierze filmu także i na niego wylała się ogromna fala krytyki. Doszło nawet do tego, że był prześladowany w szkole, co z kolei doprowadziło go do podjęcia decyzji o kompletnym zrezygnowaniu z aktorstwa. W późniejszych latach Jake zaczął mieć problemy z prawem i używkami. W 2015 roku spędził 10 miesięcy w więzieniu, a niedługo później zdiagnozowano u niego schizofrenię. Ostatnim filmem, który nakręcił był „Madison” z 2000 roku.

Haley Joel Osment

Losy Haleya Joela Osmenta, którego świat zna z „Szóstego zmysłu”, nie były na szczęście aż tak dramatyczne i smutne. Jeszcze po premierze przeboju M. Nighta Shyamalana udało mu się zagrać w kilku dość głośnych produkcjach, takich jak „A.I. Sztuczna inteligencja” czy „Podaj dalej”. Wystąpił także w koprodukcji polsko-amerykańskiej „Boże skrawki”, która rozgrywała się w Polsce, u boku Olafa Lubaszenki, Małgorzaty Foremniak i Willema Dafoe. Później jednak poświęcił się nauce i zaczął grać epizody w mało znanych produkcjach.

Wesley Snipes

Wesley Snipes był jedną z największych gwiazd kina akcji ery kaset wideo. Któż z nas nie oglądał choć raz w życiu „Strefy zrzutu”, „Człowieka demolki”, „Pociągu z forsą” czy przede wszystkim „Blade’a”? XXI wiek nie okazał się jednak dla niego zbyt przyjazny. 11 września 2001 roku, w wyniku zamachów na World Trade Center jego mieszkanie znajdujące się w pobliżu strefy zero zostało całkowicie zniszczone. Kilka lat później naraził się organom prawa ze względu na machlojki podatkowe, w związku z czym w 2010 roku trafił na trzy lata do więzienia. To z kolei na zawsze umieściło go na „czarnej liście” Hollywood. Od tamtego czasu zaczął pojawiać się w mało znaczących filmach przeznaczonych od razu na rynek VOD, a jego nazwisko w mediach pojawiało się tylko i wyłącznie w kontekście jego pobytu w więzieniu.

Michael Cimino

To również smutna historia. Reżyser Michael Cimino miał u stóp całe Hollywood. Po wielkim sukcesie kultowego „Łowcy jeleni”, jego nastepny film miał być potwierdzeniem pozycji w branży. Epicki western „Wrota niebios” to jeden z tych przypadków, kiedy artystyczne ambicje zderzają się czasem brutalnie z rzeczywistością. Budżet filmu urósł do astronomicznej (jak na tamte czasy) kwoty 44 mln dol. W okolicach 1980 roku był to jeden z najdroższych filmów wszech czasów. Niestety stał się ogromną klęską kasową, czym doprowadził wytwórnię United Artists na skraj bankructwa.

To też doprowadziło do upadku ery Hollywood, w której to reżyserzy mieli decydujące zdanie o danej produkcji. Od teraz wszystkiego miał pilnować producent, który stał się najważniejszą osobą na planie. Cimino szybko więc stał się czarną owcą całej branży, mało kto chciał z nim pracować. Poskutkowało to tym, że nie trafiały do niego ciekawe projekty, a jego kolejne filmy przeważnie były obskurnymi niszowymi projektami, których prawie nikt nie oglądał, a krytycy nie zostawiali na nich suchej nitki.

Lois Weber

Lois Weber to legenda kina, która w samych początkach istnienia X muzy rozdawała główne karty w Hollywood. Była jedną z najpotężniejszych postaci w branży filmowej. Podejmowała strategiczne decyzje, które ukształtowały pierwsze fundamenty kina. Do tego wprowadziła mnóstwo nowatorskich rozwiązań, jak np. dzielenie ekranu na części, jako jedna z pierwszych sfilmowała sceny pościgu samochodowego, eksperymentowała z dźwiękiem, a nawet z technologią 3D. I robiła to wszystko ponad 100 lat temu! Niestety z czasem jej pozycja zaczęła słabnąć. Ostatnie lata swojego życia spędziła w samotności i zapomnieniu. Dopiero ponad 20 lat po śmierci dostała swoją gwiazdę w Alei Sław.

Gene Hackman

W zapomnienie odchodzą nawet najwięksi. Był taki czas, gdy Gene Hackman był hollywoodzką aktorską potęgą. Stawiany w jednym rzędzie z Alem Pacino czy Robertem De Niro. Zagrał w takich legendarnych produkcjach jak „Francuski łącznik”, „Rozmowa”, „Superman” czy „Bez przebaczenia”. A jednak, jeszcze przed odejściem na emeryturę narzekał na to, że nikt nie chce go zatrudniać. Nagle świat o nim zapomniał, a Hollywood nie widziało u siebie miejsca dla niego. Jego ostatnim filmem pozostaje fatalna i nieudana komedia „Witamy w Mooseport” z 2004 roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Film „Mulan” może zostać zbojkotowany ze względu na poglądy aktorki. Jak kontrowersje wpływają na kariery filmowców?

Aktorka Liu Yifei, która wciela się w tytułową rolę w nadchodzącym filmie Disneya „Mulan”, poparła publicznie działania policji w Hongkongu, która brutalnie rozpędzała demonstrujących działaczy praw obywatelskich. Położyła tym samym cień na premierę filmu. Nie jest to pierwszy raz, gdy kontrowersyjne działania, bądź poglądy są w stanie negatywnie wpłynąć na całą produkcję.

Artykuł/Film 21.08.2019

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...