Jon Snow podejmuje decyzję, a Daenerys Targaryen przypomina, o co chodzi w „Grze o tron”. Oceniamy 2. odcinek 8. sezonu

Opinia/Seriale 22.04.2019
Jon Snow podejmuje decyzję, a Daenerys Targaryen przypomina, o co chodzi w „Grze o tron”. Oceniamy 2. odcinek 8. sezonu

Jon Snow podejmuje decyzję, a Daenerys Targaryen przypomina, o co chodzi w „Grze o tron”. Oceniamy 2. odcinek 8. sezonu

2. odcinek serialu „Gra o tron” odpowiada na pytania, które zadawaliśmy sobie po wielkim otwarciu 8. sezonu. Jednak mimo że za nami już 1/3 finałowej serii, można mieć poczucie, że niewiele się wydarzyło, a najważniejsze dopiero przed nami. Oby, bo na razie „Gra o tron” powinna raczej nosić tytuł „Pogaduchy w Winterfell”.

Uwaga, czytacie na własną odpowiedzialność! Tekst zawiera spoilery!

Pewnie serialowy Jon Snow, czyli Kit Harington, kazałby mi się „pieprzyć”, ale 8. sezon „Gry o tron” budzi we mnie bardzo sprzeczne uczucia. Z jednej strony cieszę się, że hit HBO wrócił – kiedy ponownie po wielu miesiącach usłyszałam w kinie muzykę z produkcji, dostałam gęsiej skórki. Z drugiej zaś strony 1. odcinek serialu, który miał premierę po dwóch latach przerwy produkcji w emisji, fabularnie nieco rozczarował. Widać, że akcja się dopiero zawiązuje i musimy – mówiąc wprost – „wgryźć się” w sytuację mającą aktualnie miejsce w Westeros, a głównie w Winterfell. Dopiero ostatnie minuty poprzedniego epizodu przyniosły więcej emocji – Samwell Tarly zdradził Jonowi jego prawdziwe pochodzenie. A to – jak dobrze wiemy – ma niebagatelne znaczenie w kontekście relacji Snowa z Daenerys, a także walki o Żelazny Tron.

Po cichu liczyłam na to, że 2. odcinek 8. sezonu „Gry o tron” ruszy, że się tak wyrażę, z kopyta. Niestety, dostaliśmy powtórkę z rozrywki z ubiegłego tygodnia.

Zamiast akcji mamy powroty starych znajomych i ich wzajemne przywitania. Wiele z postaci rozstało się ze sobą dawno temu i dopiero teraz, będąc w Winterfell, przekonuje się o tym, co wydarzyło się u nich od ostatniego spotkania. Ba, niektórzy są nawet zaskoczeni, że ich dawni towarzysze jeszcze żyją, jak Arya, która zobaczyła Ogara. Konfrontacja wrogów, którą zasugerował 1. odcinek, znajduje swoje ujście w kolejnym epizodzie – Jaime kaja się, choć momentami opornie, przed królową Daenerys, a jego spotkanie z Branem dowodzi, że to – paradoksalnie – dzięki temu wydarzeniu młody Stark stał się tym, kim się stał, a więc Trójoką Wroną. Wątki toczą się leniwie i dziwię się, że zamiast dwóch odcinków, nie dostaliśmy jednego otwierającego 8. sezon, który trwałby np. 1,5 godziny. Dobrze widać, że te dwa epizody to podwaliny pod to, co dopiero ma się wydarzyć. I to trochę rozczarowuje, bo już teraz chciałoby się wskoczyć w wir akcji.

Warto jednak zauważyć, że dwa pierwsze epizody nowej serii „Gry o tron” spina ładna klamra.

Pod koniec 1. odcinka Jon Snow zostaje postawiony przed faktem, który całkowicie zmienia jego, wydawałoby się, pewną i wypracowaną sytuację. 2. z kolei kończy się sceną, w której wspomniany bohater, zgodnie z zasadami, jakie mu przyświecają, informuje swoją wybrankę, Daenerys Targaryen, o łączącym ich pokrewieństwie. I tak naprawdę to jedyne bardziej emocjonujące wydarzenia, którymi raczą nas scenarzyści. A przynajmniej takie, które mają potencjał na ciekawe rozwinięcie, bo mają wpływ na wiele wątków w produkcji.

gra o tron s08e02 opinie

Ostatnie słowa Daenerys dają nadzieję, że od 3. odcinka całość nabierze tempa.

Być może zwróciliście uwagę, że kiedy Jon Snow informuje swoją ukochaną i królową jednocześnie, o tym, że jej brat, Rhaegar Targaryen, jest jego ojcem (w związku z czym Daenerys jest jego najbliższą ciotką, a on jej bratankiem), Dany, która wcześniej zapewniała Sansę, że kocha jej brata, czyli Jona Snowa, reaguje dość wymownie. Matka Smoków nie jest specjalnie zdruzgotana tym, że to może w jakiś sposób zaszkodzić ich miłości (chociaż trzeba wziąć poprawkę, że jest z Targaryenów), ale od razu zauważa w Jonie prawowitego króla, który powinien zasiąść na Żelaznym Tronie. A co za tym idzie… jej rywala w walce o władzę nad Siedmioma Królestwami.

Aż chce się krzyknąć – go, go Dany! Całe szczęście, że przypomniałaś milionom widzów, o co toczy się ta gra.

Koniec z telenowelą. Zaczyna się prawdziwa bitwa o Żelazny Tron. I to po trupach do celu.

8. sezon „Gry o tron” zobaczycie w HBO GO. Powtórka 2. odcinka już dziś o 20:10 w HBO.

_____________________________________________________________________________

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

15 odpowiedzi na “Jon Snow podejmuje decyzję, a Daenerys Targaryen przypomina, o co chodzi w „Grze o tron”. Oceniamy 2. odcinek 8. sezonu”

    • Jak dla mnie 2 odcinek był sztosem. Osobiście bardzo lubię odcinki gdzie przygotowują się przed bitwą i zastanawiają się czy w ogóle przeżyją. Nie można zapomnieć, że przez większość czasu w Grze o Tron nie było zbyt dużo wielkich bitew, a już w 3 szykuje się coś fajnego. ;) Może teraz przegadany, ale to zaprocentuje później kiedy będzie akcja. Już teraz pozwolono nam się wgryźć w fabułę i porzegnać/jeszcze bardziej zżyć z wieloma bohaterkami.

  1. W ostatnim sezonie zobaczymy z 3 pojedynki : 2 z NK i pewnie jeden z Cersei więc nie ma co już w drugim odcinku wystrzelać się z jednej :) za to na pewno większość bohaterów zginie – pewnie szybciej niż później- więc pozamykać ich drogi jakoś trzeba, że to nudne. No cóż takie życie.

  2. Chociaż nie miałem jakichś sprecyzowanych oczekiwań, to i tak po pierwszych dwóch odcinkach czuję pewien zawód. Z jednej strony takie odcinki trochę refleksyjne i uświadamiające, jak długą podróż odbyli nasi bohaterowie, a my widzowie wraz z nimi. Ale z drugiej strony naprawdę mało się wydarzyło – taka cisza przed burzą i tym, co wszyscy wiedzą, że się zaraz wydarzy :)

  3. Nie zgodzę się z Tobą. Gra o tron to zawsze były też pogaduchy, a to ostatni akt tej historii, większość postaci, z którymi się zżyliśmy niebawem zginie, część z nich już w trakcie nadchodzącej bitwy (wśród nich Arya?) i sceny z ich udziałem były ważne. Pewnie gdy będzie już wyemitowany cały sezon te dwa pierwsze odcinki zobaczymy jako perfekcyjnie dobrane elementy układanki. Po ataku Nocnego Króla na Winterfell nie będzie już czasu na zwolnienie akcji, bo ta z pewnością będzie się toczyć wartko aż do finału. Poza tym, jeśli fabularnie nie zostało za dużo do opowiedzenia, to ja wolę takie dwa odcinki “ciszy przed burzą” od alternatywy jaką byłby sezon trwający 4 odcinki. Mnie oba pierwsze odcinki zadowoliły, nie mam poczucia niedosytu, jedynie ciekawość co będzie dalej. Kto jest obiecanym księciem, który wbije miecz w serce ukochanej/ukochanego, by pokonać nim Nocnego Króla? Jon czy Daenerys?

    • Też mam takie odczucia. Rozumiem, że ktoś czekając 2 lata od razu chciał akcji i mógł się zawieść. Jednak musieli zrobić setup pod nastepne wydarzenia. Co mieli zrobić? Już w pierwszym odcinku rozpocząć bitwę z Nocnym Królem? Moim zdaniem tak się nie da. Te “pogaduchy” zaprocentują poźniej w czasie akcji. Też tak jak mówisz. Zapewne później nie będą mieli czasu na oddech. Już wolę bardziej 6 odcinków niż 4 z samą wardką akcją. 2 ostatnie odcinki zadowoliły mnie w znacznym stopniu. Ba, czuje po nich ciekawość i zaciśnięty żołądek tym kto zginie. Jeśli by polecieli odrazu ze wszystkim co mają do zaoferowania, nie czułbym takich emocji. Tylko takie aha, co dalej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...