Największy film w historii musi mieć także najdroższą kampanię reklamową. „Avengers: Koniec gry” bije nowy rekord

Artykuł/Film 18.04.2019
Największy film w historii musi mieć także najdroższą kampanię reklamową. „Avengers: Koniec gry” bije nowy rekord

Największy film w historii musi mieć także najdroższą kampanię reklamową. „Avengers: Koniec gry” bije nowy rekord

To było do przewidzenia. Choć kampania marketingowa filmu „Avengers: Koniec gry” wystartowała nadzwyczaj spokojnie, to im bliżej premiery, tym jej rozmach przybiera na sile.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Jeśli wierzyć doniesieniom Fortune, budżet filmowy „Avengers: Koniec gry” wynosi, podobnie jak w przypadku “Wojny bez granic”, ok. 400 mln dol. To automatycznie stawia ten film na czele najdroższych produkcji w historii kina.

Teraz z kolei dowiadujemy się, że także i budżet na reklamę najnowszej produkcji Marvel Studios jest jednym z najdroższych w historii promocji filmowej. Wynosi on bowiem astronomiczne 200 mln dol.

Dla porównania, przynajmniej 90 proc. filmów produkowanych na świecie nie ma takiego budżetu produkcyjnego. 200 mln dol. kosztował np. cały „Titanic” Jamesa Camerona.

Promocja „Avengers: Koniec gry” jest bez wątpienia największą w historii Marvela. Dotąd ten tytuł należał do „Avengers: Wojna bez granic”, której budżet reklamowy wynosił „zaledwie” 150 mln dol. I nie ma co ukrywać, jak pisałem w jednym z moich poprzednich tekstów, finał starcia z Thanosem mógłby nie mieć żadnej kampanii, a i tak pobiłby rekordy kasowe jeśli chodzi o sprzedaż biletów.

Tym niemniej, nawet w przypadku tak gigantycznej superprodukcji, działania marketingowe są nie do przecenienia. Pomagają one utrzymywać w odbiorcach świadomość danej marki, przypominają o dacie premiery, przyciągają uwagę tych, którzy niekoniecznie byli na początku zainteresowani wydarzeniem. Choć też, w przypadku tego konkretnego filmowego tworu, będącego kulminacją 21 filmów połączonych ze sobą fabularnie i dzięki bohaterom, raczej wątpliwym jest, aby na „Avengers 4” wybrał się ktoś, kto nie ma pojęcia o całym uniwersum i nie widział większości produkcji MCU.

150 mln dol. wyłożonych przez Marvela/Disneya na promocję „Wojny bez granic” na pewno dołożyło swoją cegiełkę do fenomenalnego wyniku filmu na całym świecie. Gwoli przypomnienia, poprzedni „Avengersi” zarobili globalnie, tylko w dystrybucji kinowej, ponad 2 mld dol.

Teraz, gdy jesteśmy tuż przed premierą finału pierwszej inkarnacji MCU, wszystkie ręce zostały zwołane na pokład. Co każe przypuszczać, że o 50 mln dol. większa kampania przełoży się też na jeszcze większe wpływy w kinach. A te i tak zapowiadają się na rekordowe, gdyż „Koniec gry” już od kilku tygodni dzierży rekord przedsprzedaży biletów.

Do współpracy z Marvelem zgłosiły się takie koncerny jak Audi, Coca-Cola czy McDonald’s. Ten pierwszy gracz podszedł do zadania zdecydowanie najciekawiej.

Już w grudniu ubiegłego roku Audi opublikowało kilkuminutowe wideo, w którym to zaprezentowano dwa elektryczne samochody firmy – Audi e-tron Sportback concept oraz Audi e-tron GT. W klipie wystąpił sam Robert Downey Jr., który wyjawił fanom, że w „Avengers 4” będzie można zobaczyć jak Tony Stark jeździ Audi e-tron GT, co znaczy, że uda mu się bezpiecznie wrócić na Ziemię.

Równie ciekawie wygląda Audi Virtual Reality Experience, w którym to podczas jazdy samochodem po założeniu hełmu VR, kierowca zostaje przeniesiony za kokpit statku Strażników Galaktyki w sam środek kosmicznych bitew i podróży przez gwiazdy rodem z „Avengers: Koniec gry”.

W McDonald’s na fanów czekają zestawy Happy Meal z 24 figurkami Avengersów. Dodatkowo, za pomocą aplikacji można zdobyć 7 wirtualnych postaci oraz dostęp do ekskluzywnego wideo zza kulis „Końca gry”.

Coca-Cola z kolei dostarczyła aż do 57 krajów świata specjalne wydanie swoich puszek z napojem z podobiznami Avengersów autorstwa Toma Whalena.

Nawet Google przyłączył się do kampanii (co oznacza, że film Marvela będzie miał zapewne zaszczytne miejsce w annałach wyszukiwarki po wsze czasy).

W spotach reklamujący smartfony Google Pixel 3 widzimy zabawny montaż scen z „Avengers: Wojna bez granic” prezentujący funkcje urządzenia, w tym playmoji z bohaterami filmu, a na sam koniec urywki ze zwiastuna „Endgame”.

Wszystkie filmy Marvela, które oglądaliśmy przez ostatnie ponad 10 lat prowadziły do tego jednego momentu i filmu. Tutaj spotykają i rozstrzygają się ścieżki oraz przeznaczenie wszystkich naszych ulubionych bohaterów kinowego ekranu. Kulminacja tej niesamowitej dekady, która zmieniła branże filmową oraz dała X muzie jeden z najbardziej imponujących logistycznych konstrukcji w historii siłą rzeczy musi mieć rozmach i robić wrażenie. Tym bardziej, że drugie takie wydarzenie nieprędko się powtórzy. Ale, tak jak pisałem wcześniej, nawet i bez tych wszystkich kampanii większość z was prędzej czy później zobaczy ten film.

Premiera „Avengers: Koniec gry” już 25 kwietnia.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...