Żałuję, że zobaczyłam ten odcinek. Finał serialu „Odwróceni. Ojcowie i córki” zrujnował cały sezon

Recenzja/Seriale 15.04.2019
Nasza ocena:
Żałuję, że zobaczyłam ten odcinek. Finał serialu „Odwróceni. Ojcowie i córki” zrujnował cały sezon

Żałuję, że zobaczyłam ten odcinek. Finał serialu „Odwróceni. Ojcowie i córki” zrujnował cały sezon

Już dzisiaj finał serialu „Odwróceni. Ojcowie i córki” i – niestety – tym samym premiera najgorszego odcinka z całej serii, który niszczy pierwsze dobre wrażenie na temat produkcji oraz podważa sens całego powrotu do tej historii. A przecież co tydzień nowych „Odwróconych” oglądało się tak dobrze…

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Powrót serialu „Odwróceni” (ten na antenie TVN-u debiutował dwanaście lat temu) – „Odwróceni. Ojcowie i córki” – od początku uznałam za udany. Pierwowzór miał w sobie iskrę, Robert Więckiewicz i Artur Żmijewski, czyli Blacha i Sikora, stanowili świetny duet. Widać było, że scenariusz jest przemyślany, dialogi – uważam tak do tej pory – są rewelacyjnie napisane. „Odwróceni” wzruszali, bawili, mieli – mówiąc wprost – klimat. Ba, mają, bo serial zestarzał się z godnością i nawet jeśli mamy poczucie, że od pierwszej dekady lat 2000 sporo się zmieniło, to wystarczy pewne elementy zrzucić na karb tamtych czasów. Fabuła wciąż jest wciągająca i satysfakcjonująca.

W produkcji „Odwróceni. Ojcowie i córki” ciężar opowieści w teorii został przeniesiony na córki dwóch głównych bohaterów, a wiec byłego policjanta Sikory i eks-gangstera, Blachy, który jest świadkiem koronnym.

W praktyce jednak to nadal starzy, dobrze znani bohaterowie grają pierwsze skrzypce.

I to dla nich głównie ten serial się ogląda, chociaż nie można powiedzieć, żeby reszta obsady – mówiąc kolokwialnie – nie dawała rady. Zarówno obie serialowe córki, czyli Joanna Balasz (Lidka, córka Sikory) oraz Eliza Rycembel (Kasia, córka Blachy) radzą sobie świetnie – prywatnie jestem większą fanką tej pierwszej. Nawet jeśli nie do końca przypomina Lidkę z „Odwróconych”, którą wówczas grała Natalia Rybicka, to akurat ta zmiana serialowi wyszła na plus. Nowa-stara córka Sikory ma osobowość, której trochę brakowało nastolatce, jest silną, bezpretensjonalną kobietą potrafiącą zawalczyć o swoje i widać, że nie tylko wydoroślała, ale i zmądrzała.

Fabuła produkcji zahacza o wydarzenia z 1. serii siłą rzeczy, bo obserwujemy działania znanych bohaterów i w niektórych scenach cofamy się do przeszłości. Już w pierwszym odcinku dowiadujemy się o pewnych sytuacjach, które miały miejsce po finale „Odwróconych”. Takich, które mają niebagatelny wpływ na losy postaci już w nowym serialu. Problemem jest tylko to, że całe budowane napięcie związane ze zbrodnią sprzed lat, która ma zaważyć na statusie Blachy jako świadka koronnego, nagle znika i ustępuje miejsca nowym wydarzeniom, a ich finał… ale po kolei.

odwróceni ojcowie i córki premiera

Ktoś zabija byłych gangusów, już teraz – przynajmniej pozornie – legalnie działających kolegów Blachy, z którymi ten trzymał się przed laty, jeszcze w trakcie tytułowego odwrócenia.

Podejrzenie pada oczywiście na samego Blachę, który według prokuratury (świetna rola Olafa Lubaszenki!) ma się mścić na towarzyszach niechlubnej przeszłości. Sprawą zajmuje się córka Sikory, Lidka, młoda policjantka z ambicjami. W aktualne układy zostaje też wplątana Kasia, córka Blachy i Miry. Wkrótce dziewczyny będą musiały połączyć siły i stawić czoła prawdzie, że dzieci płacą za winy swoich rodziców. Nowa historia wydaje się ciekawa i tajemnicza. Nowe twarze to przyjemny powiew świeżości, choć skłamałabym, gdybym stwierdziła, że jest to element konieczny. Więckiewicz i Żmijewski radzą sobie doskonale, między nimi ciągle jest chemia i gdybyśmy dostali w tej serii tylko ich i resztę starej gwardii, nie miałabym nic przeciwko.

Co ciekawe, mimo że bardzo cenię pierwszych „Odwróconych”, wolałabym chyba – i zresztą kolejne odcinki sprawiały wrażenie, że tak właśnie będzie – by nowa seria była o wiele luźniej związana z tytułem sprzed lat.

Tymczasem finał produkcji wznosi się na wyżyny absurdu. Wyjaśnienie zagadki można przyrównać do rozwiązania kryminału, w którym morderca pojawia się na ostatnich kartach powieści. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że pierwotne założenie serialu, a więc – uwaga, SPOILER! – próba dowiedzenia się, kto zabił Bobiego i stworzenia narracji wokół tej sprawy, zostaje szybko porzucone na korzyść… cóż, naciąganej historii. Finałowy odcinek pozostawia furtkę – prokurator Adam Gołąbek mówi Blasze, że w końcu posadzi go za kratki i dowiedzie, że to on jest odpowiedzialny za śmierć rzeczonego gangstera – ale to mało satysfakcjonujące rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że właśnie ta śmierć, wydawałoby się, miała być tematem tego sezonu.

Koniec końców „Odwróceni. Ojcowie i córki” to seria udana i wciągająca, naprawdę dobry powrót po latach, na którym rysę pozostawił właśnie finał. Jako całość serial oceniam wysoko (7/10), ostatni odcinek dorównuje mu jednak jakością tylko połowicznie.

Finał serialu „Odwróceni. Ojcowie i córki” dziś o 21:30 na antenie stacji TVN. Produkcję obejrzycie także w serwisie Player.pl. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

25 odpowiedzi na “Żałuję, że zobaczyłam ten odcinek. Finał serialu „Odwróceni. Ojcowie i córki” zrujnował cały sezon”

  1. [UWAGA SPOILERY!!!]
    Poszli w stronę zakończenia w starym stylu. Takie zakończenie w klimacie Agaty Christie, a nie w stylu sensacyjno – gangsterskim czyli osobista wendetta, ale dobrze ukryta przez cały czas przed widzami.
    Mnie się podobało (wolę to niż jakiś wątek ze służbami specjalnymi, co sugerował jeden z odcinków) chociaż faktycznie przez ten pomysł wartkość fabuły mocno przyhamowała. W końcu to był serial o gangsterach grubego kalibru.
    Myślę, że błędem było zbyt małe powiązanie między zleceniodawcą a mordercą. Sam fakt uratowania życia córki przez lekarza to przecież nic więcej jak praca lekarza w klinice, żadne
    specjalne poświęcenie, które powoduje, że w ramach długu ojciec ma mordować ludzi. Bez przesady. Czy wybór Palestyńczyka miał to urealnić (bo przecież “wiadomo” jacy są semici) Śmierdzi uproszczeniem okrutnym. Prędzej Chińczyk by tu pasował. A jeszcze lepiej honorowy Japończyk :)))

    Tak, więc, zgadzam się, że zakończenie mogłoby być lepsze. Ale, że słabe i psujące odbiór serialu? Aż tak bardzo nie uważam. Całość się jednak obroniła aktorstwem. Szczególnie zaimponowała mi Joanna Balasz w roli Lidia Grześkowiak, córki Sikory . Na początku średnio mi pasowała, ale z każdym odcinkiem była coraz lepsza, aż w końcu weszła na świetny poziom aktorstwa. Brawo dla niej!

    • [SPOILERY!]
      Tak, ja już też się bałam, że to będą służby specjalne i mi się odechciewało. To zakończenie jest lepsze niż jacyś szaleni agenci, ale mam poczucie, że wiesz – oni pisali tę fabułę jednak od początku, a nie od końca. Trochę to wygląda jakby pomysły powstawały częsciowo z odcinka na odcinek, już było mało czasu i ktoś tam powiedział: ludzie, kurna, został nam jeden, ostatni odcinek, weźcie to jakoś ogarnijcie, żeby to się w miarę spięło, bo się robi burdel. ;)

    • Seq, ale w serialu było powiedziane, ze zleceniodawca był na misji i tam uratował życie córki mordercy, a następnie morderce, żonę i córkę sprowadził z kraju objętego wojną do Polski. Co zdaniem mordercy wiązało się z tym iż miał u zleceniodawcy dług, widać był na tyle wart ten dług iż był zdolny mordować aby go spłacić.

      Nie mniej finalny odcinek i rozwiązanie akcjii było mega uproszczeniem, nie wspominając już o tym iż zabójca śmierc Kowala czy Cygi ciekawie upozorował, tak na Blachę już rzucił się poprostu z karabinem… eh. Nie wspomnę już o tym jak został odnaleziony zleceniodawca, kurde, Sikora po tym powinien iść zagrać lotka skoro posiada takie szczęście :)

  2. Cały sezon był przeciętny, ale zaczął się dużo lepiej, niż się skończył. Nie zgodzę się że nowe postaci wypadły ok (a tym bardziej świetnie). Córki Sikory i Blachy były słabe, dla niektórych wręcz irytujące (a Rycembel szczególnie), chociaż do poziomu trzech gogusiow-gangusow im daleko. Nie wiem kto wpadł na taki głupi wątek i tak kiepsko go zrealizował. Ostatni odcinek serialu to jakiś żart i właściwie poczułem, że straciłem 8 wieczorów życia. Jedynymi jasnymi punktami tego sezonu byly stare postaci – Blacha, Mnich (też głupio zakończony wątek), Kowal (mam nadzieję, że Grabowski nie miał czasu, bo jeśli twórcy świadomie zakończyli jego wątek tak szybko to są idiotami) , Cyga. No, może jeszcze Lubaszenko był niezły, ale cała reszta jak to mówią “do piachu” .

  3. Oglądaliśmy chyba inne seriale. Już wyjaśniam. Blachy jest na ekranie tyle, co nic, tak więc fabuła nie jest budowana wokół niego i Sikory. Gościa nie ma i nikt mi nie wmówi, że było inaczej. Zagrał on totalnie poboczną rolę, której mogłoby zabraknąć po 4 odcinku i nic nie zmieniłoby to w serialu. Co do wątku “trzech cweli”, jak był uprzejmy nazwać ich mój kolega, w ogóle nie warto się odnosić, bo zarówno postacie jak i fabuła wokół nich jest kompletnie bez sensu. Cyga z pierwszego sezonu by ich zmiótł szybciej niż by się w ogóle na ekranie pojawili. A zakończenie? Typowy babol. Tyle. Co do porzucenia wątku Bobiego – celowy zabieg, żeby było o czym napisać drugi sezon. A, no i najważniejsze! Uśmiercenia Kowala po 3 minutach na ekranie nie daruję…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...