To za nimi tęsknimy, oglądając „Grę o tron”. Uśmierceni bohaterowie, z którymi nie chcieliśmy się rozstać

Top/Seriale 12.04.2019
To za nimi tęsknimy, oglądając „Grę o tron”. Uśmierceni bohaterowie, z którymi nie chcieliśmy się rozstać

To za nimi tęsknimy, oglądając „Grę o tron”. Uśmierceni bohaterowie, z którymi nie chcieliśmy się rozstać

W „Grze o tron” trup ściele się gęsto. Oglądając hit HBO, musimy – choć to niełatwe – trzymać na wodzy swoje emocje. Każdy z lubianych przez nas bohaterów może zginąć w każdej chwili. I z niektórymi odejściami trudno się pogodzić. Za częścią postaci wciąż tęsknimy, bo nadawały charakter produkcji i czyniły ją barwniejszą. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Za kim tęsknimy z „Gry o tron”?

Piotr Grabiec – Catelyn Stark

gra o tron kto zginął

Żeńska głowa rodu Starków była świetnie zagraną postacią. Wcielająca się w nią Michelle Fairley ma w sobie ogromne pokłady charyzmy. Niestety twórcy serialu uśmiercili kobietę tak, jak zrobił to George R.R. Martin, czyli bardzo szybko. Cały czas tli się we mnie jednak iskierka nadziei, że Catelyn wróci. W końcu na kartach książkek z cyklu „Pieśń Lodu i Ognia”, na podstawie których HBO nakręciło serial „Gra o tron” (przynajmniej częściowo), bohaterka została wskrzeszona i powróciła jako zgorzkniała Lady Stonehart.

Robert Skowroński – Olenna Tyrell

gra o tron śmierci

Na pozór niegroźna starowinka, ale jak tylko otworzy usta okazuje się, że to naprawdę wyszczekana bestia. Z pewnością nie należało jej lekceważyć, bo obserwatorką była wyborną, co pozwalało jej planować działania na jeden krok w przód przed innymi. Nestorka rodu z prawdziwego zdarzenia, która zawsze (no, może prawie zawsze) wiedziała jak pokierować sytuacją, tak aby wyjść na swoje. Kiedy należało się przymilić, to właśnie czyniła, a kiedy należało bez ogródek wyłożyć okrutną prawdę, również to robiła, nie przebierając w słowach. Trudno też zapomnieć o konsekwencjach Purpurowego Wesela, których sprawcą była właśnie Olenna. No i jej śmierć. Godna śmierć. Tak odchodzi się w wielkim stylu przy okazji zadając rany dotkliwsze niż te czynione przez stal. Zresztą jej bronią zawsze było słowo.

Katarzyna Piórecka – Oberyn Martell

gra o tron sezon 4

Chociaż postać Oberyna Martella mogliśmy oglądać zaledwie przez jeden sezon „Gry o tron”, to nie da się ukryć, że miał spory wpływ na fabułę całego serialu. Bez księcia z odległego, słonecznego półwyspu Westeros, a w szczególności jego tragicznej śmierci nie mielibyśmy żądnej nienawiści Ellarii Sand. Bez księcia nie mielibyśmy jednej z sojuszniczek Daenerys. W końcu to właśnie jego Oberyn Marell przyczynił się do rozwinięcia wątku fabularnego toczącego się w Dorne. Niemniej po jego śmierci został on sprowadzony przez twórców niemal wyłącznie do rzeki krwi ciągnącej się od słonecznego półwyspu aż do Królewskiej Przystani. A szkoda, bo już za postacią samego księcia Oberyna kryła się niezwykle bogata historia, nie mówiąc już o skomplikowanych koneksjach władzy w rodzinie Martellów. Być może jeśli udałoby mu się ujść z życiem, mielibyśmy szansę dowiedzieć się więcej o tajemniczej krainie wypełnionej słońcem.

Tomasz Gardziński – Tywin Lannister

Pomimo całej mojej sympatii do postaci Tywina Lannistera doskonale rozumiem, dlaczego twórcy serialu postanowili doprowadzić do jego śmierci. Tyrion potrzebował demonstracyjnie zerwać z rodziną, by móc dołączyć do zwolenników Daenerys. A sam wątek Tyrellów, Lannisterów i nowej wiary szerzonej przez Wielkiego Wróbla nie mógłby się rozwinąć pod czujnym okiem władcy Casterly Rock. W pewnym sensie właśnie to pokazuje jednak jak interesującą i ważną postacią był Tywin Lannister. Za życia dyktował los Siedmiu Królestw, choć pozornie zawsze z drugiego planu. A jego śmierć zmieniła całkowicie dotychczasowy układ sił. Tywin to człowiek nie pozbawiony licznych wad, ale dlatego tym ciekawszy. Za każdym razem jak pojawiał się na ekranie, to można się było spodziewać interesującego spostrzeżenia czy kąśliwej uwagi. A oprócz inteligencji nie brakowało mu też odrobiny współczucia, dla tych którzy w jego oczach na nią zasługiwali (patrz: sceny z Aryą w Harrenhal).

Konrad Chwast – Stannis Baratheon

Chociaż nie ma zbyt wielu zwolenników wśród widzów, bo przez bycie na usługach czerwonej kapłanki stał się fanatykiem, to jednak wydaje mi się, że tego gracza bardzo brakuje w rozgrywce o władzę w Westeros. Był bezwzględny, wydawał się jednak dość sprawiedliwy i do tego, zanim stał się fanatykiem, mówiono o nim, że jest świetnym dowódcą. Brakuje mi go, bo liczyłem, że może się opamięta, że będzie musiał zapłacić za swoje winy i być może stanie się ciekawą przeciwwagą dla Daenerys w walce o tron. Do ostatniego sezonu nie przetrwało zbyt wielu pretendentów, fabuła skupi się na walce z zagrożeniem zza muru, a moim zdaniem najciekawsza była walka dwuznacznych moralnie bohaterów i rodów. A do tej Stannis pasował idealnie.

Joanna Tracewicz – Ygritte

gra o tron

Przyznam, że romans Jona Snowa i Daenerys Targaryen nie jest do końca moim ulubionym wydarzeniem w „Grze o tron”, chociaż – o ile do tego dojdzie – jestem niezmiernie ciekawa, jak poradzą sobie z wiedzą na temat swojego pokrewieństwa. Ta moja niechęć, a może raczej dystans do ich relacji, wynika z prostego powodu – bardzo polubiłam Ygritte, dziką kobietę, należącą do wolnych ludzi, mieszkających za Murem. To ona była pierwszą miłością Jona Snow i to dzięki niej ten posągowy bohater przez moment wydawał się ludzki – pełen pasji, ale i uroczo zawstydzony nowym doświadczeniem. Ygritte była bezpośrednia, waleczna, nieustraszona, dowcipna, złośliwa i przy tym pełna namiętności. Chemia pomiędzy dwojgiem bohaterów była widoczna od pierwszych scen. Cóż, chyba nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że w realnym życiu Rose Leslie i Kit Harington są małżeństwem. Ach, szkoda, że tak szybko musieliśmy się pożegnać z tą postacią. Byłaby o wiele lepszą partią dla Snowa niż Dany.

Anna Nicz – Margaery Tyrell

gra o tron kto umarł

Jej talent i uwielbienie intryg, wspierane przez babkę Olennę Tyrell, były mocnym i ważnym elementem życia w Królewskiej Przystani. Choć odeszła stosunkowo niedawno (zginęła w eksplozji w Wielkim Sepcie Baelora), pewnie nie tylko ja zdążyłam za nią zatęsknić. Tym bardziej, że wcielająca się w tę rolę Natalie Dormer to zdolna, intrygująca aktorka, zaś Margaery to jedna z najciekawszych postaci kobiecych w całej „Grze o tron”. Szczególnie w zestawieniu z inną świetną żeńską bohaterką serii, czyli Cersei Lannister, w której Margaery wyzwalała nieprzebrane pokłady złości.

Premiera 8. sezonu „Gry o tron” już 15 kwietnia na HBO i HBO GO.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...