Nie obejrzę jeszcze raz „Gry o tron”. I mam ku temu bardzo dobry powód

Felieton/Seriale 08.04.2019
Nie obejrzę jeszcze raz „Gry o tron”. I mam ku temu bardzo dobry powód

Nie obejrzę jeszcze raz „Gry o tron”. I mam ku temu bardzo dobry powód

Pewna, znacząca nawet, część życia redakcyjnego kręci się w pobliżu serialowej „Gry o tron” i ja sam wpadam czasem w pułapkę rosnącego zainteresowania. To jeden z najgłośniejszych seriali ostatnich lat, kochany i nienawidzony przez miliony, a co za tym idzie, wyczekiwany. I to wyczekiwany tym bardziej, że finałowy sezon będzie musiał spiąć mocno rozwleczoną już fabułę, a do tego stanowić godne zwieńczenie cyklu, który zmienił historię telewizji.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Część z nas z „Grą o tron” jest już 8 lat, od czasu premiery pierwszego sezonu.

Te ostatnich kilka tygodni to doskonały czas, aby przypomnieć sobie ważniejsze wątki serii, poprzednie sezony, a może nawet okazja na coś więcej. Bo jeśli po tylu latach wrócimy do 1. sezonu, to pojawia się również sposobność ku temu, aby skonfrontować się z tym, co przechowała nasza pamięć. Doskonale wiemy przecież, jak rewelacyjnie i krwawo została zrobiona bitwa bękartów w 9. odcinku 6. sezonu, ale czy pamiętacie, że większość starć, gdzie walczyły ze sobą armie pretendentów do tronu, odbywała się poza kadrem? Potencjalnie emocjonujące rozbicie wojsk Jaimie’ego przez Robba Starka znamy tylko z opowieści i konsekwencji.

Właśnie z takim zamiarem, to znaczy przypomnienia sobie wątków i ewentualnej konfrontacji z tym, co pamiętam, postanowiłem włączyć sobie 1. sezon. Tak, od początku.

hbo go kwiecień

Wiedziałem, że raczej nie zobaczę całego serialu jeszcze raz, bo to w końcu 7 sezonów.

I obejrzałem kilka. Nie było wcale źle. Myślę nawet, że było lepiej, niż się spodziewałem. Pierwsze sezony nie zestarzały się, aż tak bardzo, widać było postęp w grze aktorskiej znacznej części obsady. Zaskoczyło mnie też to, jak ładnie rozwijają się kolejne wątki i kolejni bohaterowie. Oglądając 1. sezon w kontekście (niemalże) całości, widać konsekwencję oraz mrówczą pracę scenarzystów i Martina.

I, cholera, znowu się wciągnąłem.

To o tyle ciekawe, że „Gra o tron” nie jest nawet na liście 5 moich ulubionych historii w odcinkach. Starłem się jednak z tym, że absolutnie nie jestem w stanie oglądać jej dalej. Nie chodzi tu nawet o brak czasu, choć wskazówki zegara nieubłaganie odmierzają czas wolny i przeznaczony na przyjemności, ale raczej o to, że moja optyka zmieniła się w ostatnich latach.

Kiedyś nie miałem większego problemu, żeby film czy serial obejrzeć jeszcze raz. Ba, „Rodzinę Soprano” widziałem prawie 3 razy, uwielbiam ten serial i naprawdę mnie relaksuje.

Dzisiaj jednak, dokładnie to samo uczucie i chęć powtórnego obcowania z jakimś dziełem ustępuje wyrzutom sumienia. Wydaje mi się, że chęć poznawania nowych historii i słuchania nowych opowieści ustępuje myśli o zupełnie luźnym i swobodnym obcowaniu z filmem, serialem czy książką. Rynek rozrywki jest tak wielki, że nie sposób konsumować wszystkiego, codziennie pojawiają się nowe dzieła, które – jak krzyczą zwiastuny, budżety i nasi znajomi – trzeba znać.

5 sezon gra o tron

Jest w tym chyba jakaś przewrotność, bo mimo tego że doskonale zdaję sobie sprawę, iż wszystkiego obejrzeć i przeczytać się nie da, ciągle terroryzuje mnie myśl, że na skutek swojego wyboru coś stracę. I może jest to lęk przed pominięciem (FOMO), tak bolesny w świecie, który codziennie bombarduje nas nowymi i bardzo ważnymi informacjami, a może to klasyczny niemalże dylemat osiołka z wierszyka Aleksandra Fredry.

I dzisiaj już wiem, że te kilka odcinków „Gry o tron” to był jednorazowy wyskok.

Tym razem odciągnęła mnie nigdy nieskończona książka Umberta Eco, dwa blockbustery, które wleciały na HBO, dwie wizyty w kinie, jedna w teatrze, komiks, który pokrył się kurzem tak bardzo, że zdmuchnięcie go wyglądało jak scena z przygodowej animacji.

Pozornie wygrałem. Zmiana, nowe doświadczenia, odmienne punkty widzenia wygrały ze stagnacją i powrotem to tego, co już znam. Pozornie. Bo znane i sprawdzone światy bywają przecież tą stabilną przystanią w zmieniającym się krajobrazie popkultury. I nawet jeśli oglądamy coś więcej niż raz, to kto powiedział, że to będzie dokładnie takie samo doświadczenie i taki sam seans?

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (27)

141 odpowiedzi na “Nie obejrzę jeszcze raz „Gry o tron”. I mam ku temu bardzo dobry powód”

  1. Całkowicie to rozumiem. Jeszcze kilka lat temu potrafiłem ponownie obejrzeć jakiś serial i to nie najkrótszy. “LOST”, bo m.in. o nim mowa, liczy sobie 120 odcinków (po ok 40 min każdy) i oglądając “tylko”, a może jednak “aż” po 4 dziennie, to to jest miesiąc poświęcony tylko na ten serial.
    Dziś zrobić coś takiego? Przy tym ile bez przerwy nowych tytułów pojawia się? Choćby nie wiem, jak bardzo się chciało, to nie ma szans, pomimo tego, że doskonale się wie, że wszystkich nowości i tak nie zdoła się obejrzeć, coś przepadnie. z czegoś trzeba świadomie zrezygnować, dokonać wyboru.
    Dziś nawet przez myśl mi nie przechodzi, by spróbować ponownie obejrzeć serię TWD i FTWD, czy wspomnianą tutaj GOT.

  2. Czekając na ostatni sezon również postanowiłem obejrzeć GoT od początku. Po pierwszym sezonie stwierdziłem że to bez sensu i szkoda mi czasu na szczegółowe retrospekcje. Po prostu starałem się jedynie poodświeżać wątki tak by mieć mniej więcej zarys tej wielowątkowej historii i uważam że to była bardzo dobra decyzja. Dzięki temu nie czułem się zmęczony oglądaniem.

  3. Seria “Bohaterowie” i druga “Rody” na HBO Go świetnie odświeżają wątki. A nawet nie miałem czasu żeby to do końca obejrzeć… Ale jeszcze mam 2 tygodnie :)

  4. Odpuściłem ten serial po pierwszym sezonie. Zupełnie nie rozumiem skąd ten hype na niego. Tylko dlatego że jest tam więcej cyców i perwersji seksualnych?

    • Ja nie wytrzymałem nawet do końca pierwszego sezonu. Nadal dziwi mnie hype na ten serial. Na pewno ma spore walory produkcyjne – zdjęcia, scenografię, ale z większości postaci nie sposób polubić.

      • Ma ciekawą fabułę… Czyli taką, jak przewija się przez wszystkie możliwe motywy, książki, filmy i seriale fantasy… No faktycznie.

        • Według mnie i wielu ludzi jest ciekawa. Tobie może się oczywiście nie podobać. A ta seria za wiele wspólnego z fantasy to nie ma.

        • Ciekawą fabułę, czyli taką gdzie główny bohater nie zawsze dopina swego, dobro i sprawiedliwość nie zawsze wygrywa, taką gdzie wszyscy są pewni, że dane wydarzenie pójdzie gładko i po myśli ale wychodzi z goła co innego, brakuje głównego bohatera, na którym się skupiałby się cały serial, tutaj mamy opowiadaną historie z perspektyw kilku bohaterów, no i przede wszystkim ma początek i koniec gdzie w większości “kultowych seriali” tego brakuje i przeważnie kończy się w momencie gdy jest bardzo małe zainteresowanie. Jedyną jego wadą jest to, że George .J.J. Martin nie skończył pisać książki przed wydaniem ostatniego sezonu, gdzie teraz wszystko się będzie się dziać bardzo szybko i po łebkach.

    • Mam dokładnie to samo, po prostu po 1 sezonie nie ciągnęło mnie do następnych… Aż dziwne, bo to moje klimaty i inne seriale potrafię ciągnąć, nawet jak czasem boli…

  5. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć powtórne oglądanie najwybitniejszych filmów (z dłuższymi przerwami), ale nie ogarniam ludzi, którzy po kilka razy potrafią obejrzeć ten sam serial. Moje życie jest na to za krótkie.

  6. Ze dwa lata temu obejrzałem drugi raz Braiking Bad, teraz pewnie bym tego nie zrobił. Nigdy wcześniej nie oglądałem GoT, ale ostatnio zarzuciłem i obejrzałem w jakieś 3-4 tygodnie.

  7. Muszę przyznać, że jestem w podobnej sytuacji. Praktycznie nic poza Soprano nie oglądałem wielokrotnie (a Soprano też 4 razy). Wychodzę z założenia, że jest zbyt mało czasu i za wiele dzieł, aby je powtarzać. Może kiedyś obejrzę sobie coś jeszcze raz z kimś, kto tego nie widział aby doznania były inne. Do GoT zamierzam wrócić tylko na ostatni sezon aby odświeżyć sobie nieco ostatnie wydarzenia i obejrzeć faktycznie ostatni, dwuczęściowy sezon w całości.

  8. O kurcze, mnie jak coś zafascynuje to mogę to oglądać po kilkanaście razy i delektować się scenami czy dialogami i odkrywać przeoczone szczegóły albo drugie dna. Gdybym oglądała ciagle coś nowego to pewnie o wielu filmach czy książkach szybko bym zapomniała. .

  9. Jak nigdy nie oglądam ponownie seriali czy filmów (poza niektórymi filmami) tak GoT “musiałem” sobie obejrzeć ponownie i powiem tylko, że bawiłem się równie dobrze jak za pierwszym razem – a i więcej smaczków można było wyłapać :)

  10. Przyszłam tu tylko po to (głupi nagłówek wyświetlił się w wiadomościach google), żeby powiedziec, ze nikogo to nie obchodzi. I przestańcie kopiować antyweb, bo ich już wiele raz ludzie zjechali za takie durne artykuly i podobne nagłówki, które nic nie wnoszą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...