Serial „Imię róży” stawia bardzo ważne pytanie. Widzieliśmy pierwsze odcinki nowej adaptacji dzieła Umberto Eco

Recenzja/Seriale 04.04.2019
Nasza ocena:
Serial „Imię róży” stawia bardzo ważne pytanie. Widzieliśmy pierwsze odcinki nowej adaptacji dzieła Umberto Eco

Serial „Imię róży” stawia bardzo ważne pytanie. Widzieliśmy pierwsze odcinki nowej adaptacji dzieła Umberto Eco

Giacomo Battiato zmierzył się z wielkim dziełem Umberto Eco. Jak wypadła serialowa adaptacja powieści „Imię róży”? Premiera już dziś na CANAL+.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Międzynarodowa koprodukcja Rai Fiction i Tele Munchen mierzy się z dziełem literackim, które wyjątkowo trudno przenieść na języki innych sztuk. Udało się to ponad 30 lat temu i choćbym nie wiem jak się starała, podczas seansu serialowej wersji „Imienia róży” nie udało się uniknąć porównywania do filmu Jeana-Jacquesa Annauda ze świetnymi rolami Seana Connery’ego i nieopierzonego wówczas Christiana Slatera. Jak można się było spodziewać, w tym porównaniu serial wypada gorzej. Ale i tak jest całkiem przyzwoicie.

W serialu w reżyserii Giacomo Battiato dwie główne role przypadły Johnowi Turturro i Damianowi Hardungowi.

Ten drugi, jako Adso z Melku, sprawdza się całkiem dobrze. Jednak to niezawodny Turturro zachwyca rolą Williama z Baskerville, w filmowej wersji sportretowanemu przez Seana Connery’ego. Mnich-detektyw jest oazą spokoju i jednocześnie wszędobylskim tropicielem tajemnicy morderstwa w opactwie na północy Włoch. Dochodzi do niego w przeddzień ważnej debaty teologicznej. Jej uczestniczyć mają rozsądzić, czy duchowni powinni gromadzić dobra doczesne, czy raczej żyć jak Jezus Chrystus, skromnie i ubogo.

Imię róży canal plus

W ośmioodcinkowym serialu całkiem zgrabnie przedstawiono nam zawiłą, pełną niuansów historię dziejącą się w średniowieczu. Intryga nabiera tempa z każdym odcinkiem, na początku może nieco zbyt leniwie – pierwszy odcinek wypada nieco topornie, jednak później jest już tylko lepiej. Dobrze dobrana międzynarodowa obsada procentuje.

W serialu pojawia się m.in. Piotr Adamczyk, który gra mnicha Severinusa.

Choć zdjęcia autorstwa Johna Conroy’a i ponura muzyka Volkera Bertelmanna naprawdę dobrze działają na nastrój całego serialu, tym razem nie udało się uzyskać tego brudu i mroku średniowiecznych przestrzeni, które odczuwaliśmy podczas seansu filmu „Imię róży” z 1986 roku. Serial Battiato zdaje się być zbyt wygładzony, brakuje w nim szorstkości i brutalności znanej z filmowego protoplasty, który miewał wywołujące gęsią skórkę, niczym wyjęte z horroru momenty. Tutaj tego nie ma. Jest za to rzetelne oddanie istoty powieści i podkreślenie tego, co w tej uniwersalnej historii jest ważne dla współczesności. Chodzi oczywiście o wątek gromadzenia dóbr przez kościół i jego rolę w społeczeństwie. Zapewne z takim obranym przez twórców serialu kierunkiem zgodził się sam Umberto Eco, który przed śmiercią zdążył zaakceptować scenariusz produkcji.

Imię róży serial

Premiera serialu „Imię róży” w Canal+ już dziś, 4.04 o godz. 21.00.

W tym samym czasie stacja Canal+ 4K Ultra HD wyemituje premierowo miniserial w jakości 4K. W każdym tygodniu będą pokazywać premierowo po dwa odcinki. Serial znajdziecie także na Player.pl oraz za pośrednictwem dekodera player+ BOX.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...