Warto było tak długo czekać. 2. sezon „The OA” rzuca wyzwanie fikcji oraz rzeczywistości

Recenzja/Seriale 25.03.2019
Nasza ocena:
Warto było tak długo czekać. 2. sezon „The OA” rzuca wyzwanie fikcji oraz rzeczywistości

Warto było tak długo czekać. 2. sezon „The OA” rzuca wyzwanie fikcji oraz rzeczywistości

The OA” to jeden z najambitniejszych, przynajmniej pod względem fabularnym seriali Netfliksa. 2. sezon utwierdza w tym przekonaniu, a za nim pojawia się pytanie, dlaczego nie jest bardziej doceniany?

2,5 roku przerwy między sezonami to bardzo długo, przynajmniej jak na standardy Netfliksa, który ostatnimi czasy nie robi sobie nawet zwyczajowo przyjętej około rocznej przerwy. Kiedy w końcówce 2016 roku ukazał się 1. sezon „The OA” w środowisku doceniano go za odważnie poprowadzoną fabułę, igranie z ludzkim umysłem i uczuciami. Następnie jednak przez kolejne miesiące, a w końcu lata, produkcja jakby zapadła się pod ziemię. Twórcy nie wychylali się z wywiadami i promocją. Cisza została przerwana zaledwie kilka tygodni temu z ogłoszeniem daty premiery drugiej odsłony.

2. sezon „The OA” to piękny popis twórców.

Na samym początku drugiej serii przenosimy się bezpośrednio od momentu pełnego emocji finału pierwszej serii, do początku drugiej, gdzie następuje długo wyczekiwany skok osobowości Praire do nowego wymiaru. W nim kobieta staje się Niną Azarową, rosyjską bogaczką. Obydwie kobiety Praire i Nina, mają to samo źródło, różni ich tylko jedna decyzja w życiu. Nina nie wsiadła do autobusu. A więc nie doświadczyła tragicznego wypadku, który zdefiniował dalsze życie Praire. Dostała wszystko to, do czego była początkowo przygotowywana, a jej ojciec zmarł dużo później, niż doświadczyła tego Praire.

2 sezon the oa

Praire vel Nina próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Odkrywa, że przeniosła się do tego samego wymiaru, co jej były oprawca Hap oraz grupa współwięźniów, Homer, Rachel, Reneta i Scott. Jednocześnie napotyka na swojej drodze Karima Washingtona (Kingsley Ben-Adir), prywatnego detektywa, który jest na tropie zaginionej nastolatki, Michelle Vu. Karim i Praire wyruszą w końcu w tajemniczą podróż po życiu Niny Azarowej, aby wspólnymi siłami odkryć prawdę o dziewczynce i jej podobnym dzieciom.

Brit Marling nie ma sobie równych.

To właśnie aktorka i współtwórczyni serii jest ponownie najjaśniejszą gwiazdą produkcji. Doskonale lawiruje pomiędzy dwoma różnymi osobowościami, które walczą o swoje miejsce w danym wymiarze. Zagubiona Praire powoli odnajduje swoją siłę dzięki Ninie. I widzowie faktycznie są w stanie to zaobserwować, co jest niezwykłą umiejętnością aktorską.

2 sezon the oa

Świetnym uzupełnieniem Marling w 2. sezonie „The OA” jest Kingsley Ben-Adir. Aktor dobrze odnajduje się w roli prywatnego detektywa działającego gdzieś w szarej strefie między prawem a przestępczością. Razem z główną gwiazdą serialu tworzą zgrany duet, a odcinki, które pokazują tę dwójkę w akcji, są jednymi z najlepszych. Widać w nich niezwykłą chemię aktorską, która skutkuje doskonałym budowaniem napięcia w miarę rozwijania się fabuły.

Nie obyło się jednak bez drobnych zgrzytów.

Prawdę powiedziawszy, osobiście uwierały mnie przedłużające się wątki związane z pierwszym wymiarem, który poznaliśmy we wcześniejszym sezonie produkcji. Dopiero sam finał drugiej odsłony serialu tłumaczy, po co musieliśmy co jakiś czas wychodzić z wartkiego nurtu fabuły 2. sezonu.

W dodatku odrobinę zawodzi brak zdecydowanego antagonisty w drugiej odsłonie „The OA”. Owszem powraca Hap (Jason Isaacs), teraz nazywany przez swoich współpracowników doktorem Percym. Jednak jest on zdecydowanie słabszą postacią, a nawet niekiedy budowaną tak, aby widzowie mogli go polubić. Gdzieś ta strona zła w serialu niestety się rozmywa.

Prawdziwą bombą fabularną jest finał 2. sezonu „The OA”.

Gwarantuję, że wywróci on wasze poglądy na temat tego, co normalnie można zobaczyć w ramach podsumowania całego sezonu. A nawet powiedziałabym, że produkcja stawia krok dalej, próbując wychodzić ze świata fikcyjnego do realnego. Otwarte zakończenie pozostawiające widzów z wymalowanym na twarzach wielkim znakiem zapytania z pewnością zapewni wam przynajmniej kilkadziesiąt minut poszukiwania satysfakcjonujących odpowiedzi w odmętach internetu. I niestety raczej ich nie znajdziecie, a przynajmniej ja nie byłam w stanie tego zrobić.

2 sezon the oa

Po obejrzeniu drugiej odsłony, poza pytaniami dotyczącymi finałowych wydarzeń pokazanych na ekranie, ciśnie mi się do głowy jedna kwestia. A mianowicie, dlaczego tak dobra opowieść nie zachowuje się niczym fala tsunami, która niszczy swoją konkurencję i na długo zapada w pamięci milionów. Swoim absolutnie nowatorskim podejściem do fikcji i fabuły z pewnością zasługuje na więcej uwagi, niż jej dostaje.

2. sezon „The OA” jest dostępny na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Warto było tak długo czekać. 2. sezon „The OA” rzuca wyzwanie fikcji oraz rzeczywistości”

  1. Dla mnie serial był małoekranową adaptacją K-Pax (niestety na koniec ktoś postawił o jeden krok za daleko i wizualizował to, co mogło zostać niedopowiedziane). Zobaczymy co przyniesie S02

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...