7. sezon „Gry o tron” musiał przyspieszyć tempo akcji. Twórcy odnoszą się do krytyki

News/Seriale 20.03.2019
7. sezon „Gry o tron” musiał przyspieszyć tempo akcji. Twórcy odnoszą się do krytyki

7. sezon „Gry o tron” musiał przyspieszyć tempo akcji. Twórcy odnoszą się do krytyki

Chociaż „Gra o tron” ma na świecie miliony fanów, to wcale nie oznacza, że jest bezgranicznie kochana. Twórcy produkcji odnieśli się ostatnio do krytyki skupionej wokół 7. sezonu.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Jednym z najpoważniejszych zarzutów kierowanych w stronę krótszego 7. sezonu serialu „Gra o tron” było zawrotne tempo, jakie narzucono wydarzeniom pokazywanym w produkcji. Przez sześć poprzednich odsłon twórcy przyzwyczaili widzów do rzeczy dość rzadko już spotykanej we współczesnej telewizji. Tempo produkcji było nieraz bardzo wolne, postaci przemieszczając się z jednego krańca Westeros na drugi, nieraz wędrowały przez pół sezonu. Tę praktykę bardzo szybko i niemal brutalnie porzucono w siódmej odsłonie hit HBO. Do niedawna próżno było szukać wytłumaczenia ze strony zespołu kreatywnego pracującego nad „Grą o tron”. Aż do teraz.

Krytyka dotycząca 7. sezonu serialu „Gra o tron” zapomniała o liczbe pozostałych odcinków.

Dave Hill, scenarzysta „Gry o tron”, zapytany przez Entertainment Weekly o dość mało wygodną kwestię tempa wydarzeń wyjaśnił, że twórcy stanęli wtedy przed wyborem. Mogli trzymać się rygorystycznie przestrzeganych w poprzednich sezonach zasad i zaryzykować, że nie zdążą doprowadzić całej historii do końca. Drugą opcją było przyspieszenie tempa akcji. Hill podkreślił, że w trakcie finalnego montowania materiału musieli dokonać wielu cięć, których oczywiście widzowie nie zobaczyli.

Z kolei Bryan Cogman, współproducent wykonawczy serialu stwierdził, że ekipa po prostu dokonała wyboru, aby ruszyć z materiałem w trakcie 7. sezonu:

Możesz siedzieć w domu i kalkulować, jak długo zajęłoby przepłynięcie statkami z punktu A do punktu B i w końcu wyjdzie ci, ile zajęło to czasu. Zawsze jest coś, do czego wszyscy muszą się przyczepić i sądzę, że akurat ten zarzut był lepszy niż inne [o potencjalne błędy], więc go przyjmę.

Dan Weiss, współtwórca produkcji posunął się nawet do zakwestionowania skali problemu. Stwierdził, że obecnie bardzo trudno jest określić, ile osób tak naprawdę jest niezadowolonych z danego posunięcia, a internet temu nie pomaga, a wręcz przeszkadza. Jednocześnie przyznał, że nie wczytuje się w opinie na temat swojej pracy i tworu, jakim jest „Gra o tron”, bo jak sam stwierdził, „jeśli zaczniesz o tym myśleć, doprowadzi cię to do szaleństwa”.

Po tych wypowiedziach trudno określić, co nas właściwie czeka w 8. sezonie serialu „Gra o tron”. Czy znowu będziemy co tydzień wciskani przez cały odcinek w fotel z wrażenia? Czy może w związku z tym, że Nocny Król i jego armia już zdążyli się przebić przez Mur, akcja w tym momencie spowolni na rzecz budowania napięcia?

O tym przekonamy się 15 kwietnia wraz z premierą 8. sezonu serialu „Gra o tron”. A tymczasem zarówno 7. sezon, jak i pozostałych sześć możecie obejrzeć na HBO GO.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...