Jeśli chcecie cofnąć się o 20 lat do czasów świetności „Bravo”, obejrzyjcie nowego „Big Brothera”

Felieton/TV 18.03.2019
Jeśli chcecie cofnąć się o 20 lat do czasów świetności „Bravo”, obejrzyjcie nowego „Big Brothera”

Jeśli chcecie cofnąć się o 20 lat do czasów świetności „Bravo”, obejrzyjcie nowego „Big Brothera”

Po blisko 20 latach od pierwszej edycji do telewizji wrócił „Big Brother”. W domu Wielkiego Brata zamieszka kilkunastu uczestników, których poczynania będziemy mogli oglądać nawet kilka razy dziennie na żywo. Powstaje być może nieco przewrotne pytanie: a komu to potrzebne?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Wieść o nowym „Big Brotherze” wywołała w sieci zdziwienie i sprowokowała do kpin. Taka reakcja Polaków nie dziwi, bo choć nie jesteśmy tak postępowi jak np. Amerykanie, to dla nas też niczym nowym nie jest podglądanie ludzi żyjących w zamknięciu. Widzieliśmy już „zwykłych” śmiertelników, którzy obserwowani są przez kamery w trakcie intymnych czynności, do swoich domów wpuszczały nas wielkie, znane na całym świecie gwiazdy i ci mniej popularni celebryci. Ekipy z „Warsaw Shore” udowodniły, że można nie mieć żadnych granic, nawet na wizji.

Ale to właśnie pierwsze edycje „Big Brothera”, kiedy to Frytka kąpała się w wannie z Kenem, budziły ogromne kontrowersje. Tym lata temu żyła Polska i rodzime media.

Od tego czasu wiele się zmieniło, a kolejne granice były konsekwentnie przekraczane. Z „ukrycia” obserwowaliśmy już nie tylko tych, którzy świadomie godzili się na taką ideę programu, ale także uczestników, których celem w show było tak naprawdę coś innego – np. prowadzenie baru, zdobycie tytułu Top Model czy przetrwanie na tzw. bezludnej wyspie.

Można pokusić się o stwierdzenie, że widzieliśmy już właściwie wszystko.

Obserwowanie gościa, który udaje, że klepie po zadzie sztuczną świnię, wykonując przy tym ruchy frykcyjne, już na nikim nie robi wrażenia. Co najwyżej żenuje albo prowadzi do pytań o naturę ludzką i ewentualną potrzebę nowej definicji posthumanizmu. A kiedy dodamy do tego jeszcze patostreamerów, za którymi nie siedzi cały sztab profesjonalistów (operatorów, reżyserów itd.), to próżno szukać w reality-show czegoś niezwykłego. Najbardziej niezwykła chyba jest ciągła promocja tego typu programów w telewizji. Zwłaszcza, że po obejrzeniu otwarcia „Big Brothera” ma się wrażenie, że przez te kilkanaście lat nic się nie zmieniło.

Większość uczestników wygląda jakby została wyciągnięta z „Bravo”. TVN chyba zapomniał, że mamy rok 2019, a nie 2009. Może i zapomnieli o tym sami zgłaszający się do show albo to taka moda, za którą ja z kolei nie nadążam.

Każdy chce być cool i trendy, na wszystko ma nadzieję i o tej nadziei wciąż zapewnia milionową publiczność (pierwszy odcinek obejrzały ponad 2 mln widzów). Poza tym jest szalony, lubi sporty ekstremalne, pracuje w jukej, jest silnym indywidualistą. Część chce być sławna, a część udaje, że nie chce. Wszyscy są zabawni, wyjątkowi i oprócz tego, że szaleni, zwariowani. Żyją na pełnych obrotach, a o 6 rano są już po joggingu, stretchingu i crossficie, z kolei o 24 bez chwili snu wpadają uśmiechnięci na imprezę. Prawdziwa plejada gwiazd z ZAGRANICO oraz młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków. Najprawdopodobniej żaden z nich nigdy nie przechodził całego jednego dnia w piżamie, stąd nie wydaje mi się, byśmy mogli znaleźć wspólny język. Tym bardziej, że mnie zmęczyło już słuchanie o ich niezwykłym i pełnym podbojów życiu. Po 30 minutach musiałam wstrzymać program na kolejne 15, żeby złapać oddech. I uciąć sobie drzemkę.

Bo nowy „Big Brother” zapowiada się nudno, przaśnie, nieciekawie, trochę żenująco. Poczułam się, jakbym wróciła do przeszłości.

O ile potrafię zrozumieć mechanizmy, jakimi rządzi się chęć uczestnictwa w takim show, choć jest mi ona nad wyraz obca (wiecie, chęć sławy, jakiś sprawdzian dla samego siebie, próba zmiany życia, zdobycie pieniędzy), to nie jestem w stanie – nawet mając świadomość zainteresowania otwarciem powrotu „Big Brothera” – wytłumaczyć sobie celowości tego show i to jeszcze w takim wydaniu. Wydaje się, jakby nikt zwyczajny, budzący sympatię nie chciał albo nie mógł wziąć udziału w tego typu programie. Trzeba być „jakimś”, choćby to było sztuczne, każdy musi mieć swoją łatkę. Oczywiście, to jasne, twórcy programu próbują zaserwować widzom spektrum archetypów, z którymi ci mogą się identyfikować.

Niestety, „Big Brother” wygląda jak maszynka do produkcji nowych gwiazdek TVN-u i kolejnych programów, które te będą prowadziły i które nie znajdą dla siebie miejsca nawet w stacji-matce.

To przecież „genialny” pomysł na casting dla ludzi, którzy w przyszłości mogą zarabiać pieniądze, także dla telewizji. A sama rekrutacja też może być z zyskiem. Ba, niech udział w niej pośrednio mają ci, na których potem i już teraz, właśnie w tej chwili, zarabiamy. Perpetuum mobile!

Nie przekonuje mnie ta estetyka rodem z 2001 roku, nie budzi we mnie nowy „Big Brother” żadnych emocji poza irytacją, że co jakiś czas wypadałoby dowiedzieć się, co słychać u tych modnych ludzi z racji konieczności bycia na bieżąco. Choć TVN zachęca do włażenia z butami w cudze życie, nie czekam na romanse, ekscesy, kłótnie, żarty i pakty, które obejrzymy w przyszłych tygodniach w programie. Od tego mam seriale i prawdziwe życie bez oka Wielkiego Brata. I to wystarcza mi w zupełności.

Nowe odcinki „Big Brothera” co niedzielę o 20:00 w TVN 7. Program dostępny jest też w Player.pl. Więcej o programie dowiecie się z oficjalnej strony show.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (27)

41 odpowiedzi na “Jeśli chcecie cofnąć się o 20 lat do czasów świetności „Bravo”, obejrzyjcie nowego „Big Brothera””

  1. Grażyny i Janusze będą oglądać. Ja jak chce przewietrzyć mózg to włączam dowolnego live’a na youtube patusów czy warsaw shore, jak chcę się zmasturbować to mam strony porno i sexkamerki, a nie bycie przywiązanym do telewizora i liczenie, że po 23 pokażą kawałek cycka.

    Edycje w TV4 10 lat temu pokazały, że ten format dawno temu się wypalił. W czasach powszechnego dostępu do internetu to nie ma sensu.

  2. Wypunktowując jasno i czytelnie:
    – Co to za pomysł z Kobietą jako Wielki Brat, co to za oksymoron TVNu?
    – Wszyscy piękni,ładni cycuś glancuś ….
    – Youtuberka juszes (Justyna Żak) znana z tego, że milion razy powiedziała, że jest weganką, Model Tomasz Urban i grajek zwany aktorem Łukasz Darłak z 19+, który ani słowem nie wspomniał, że jest “aktorem”, przedstawiono go jako psychologa, którym niby też podobno nie jest ….
    – Niemal wszyscy z zagranicy …
    – Dwuminutowe wejścia za dnia, to dno dna …. Jaki to ma sens? Bo wątpię by to w ogóle zachęciło do zapłacenia za stream na player.pl … człowiek nie zdarzy tego nawet odpalić i już po.

    Dużo lepsze były edycje w TV4, bo było to coś, a tutaj kompletna nuda…. Zrobili z tego drugie Warsaw Shore. Ta edycja będzie klapą, bo TVN zwalił tu wszystko co tylko mógł.

  3. zajebis.. recenzja czegoś, co jeszcze w ogóle się nie zaczęło i nie obejrzała autorka ani jednego odcinka. A określeń o tym jak to jest nudne, nieciekawe itd itd itd co niemiara. W tym jakieś podstawowe błędy o tym, że w pierwszej edycji była Frytka.

    Na co komu ten tekst?

    • Juz raz tu napisalem, ze Joasia robi tu takie streszczenia seriali i programow dla ludzi, ktorzy nie maja telewizora w domu i dostalem bana.

      • Ale nie o to tu nawet chodzi. Sam fakt recenzowania czegoś, czego nie ma to już jest absurd i zwykłe biadolenie, hejterstwo, malkontenctwo dla zasady i niższa ludzka natura.

    • Sama prawda.
      Ktoś kiedyś napisał, że każdy widzi w książkach to, co ma w sobie. Najwyraźniej z reality shows jest tak samo. Jak ktoś bezrefleksyjnie gapi się w ekran, to nie widzi w ogóle, jakie niesamowicie ciekawe obserwacje psycho- i socjologiczne można poczynić. Jestem ciekawa, jacy będą ci zaproszeni ludzie. W anglojęzycznym BB w każdej edycji trafia się przynajmniej kilka bardzo ciekawych osobowości.

      • Jak ciekawym z psychologicznego i psychiatrycznego punktu widzenia trzeba by być człowiekiem, żeby poświęcać swój czas na przerywane non stop reklamami “webkamerki” z nijakimi, banalnymi do bólu, pseudo freakami – do tego okraszone nijakimi komentarzami, nijakich, żenująco podlizujących się do widza sucharami prowadzących?

        To dla mnie dopiero kosmos :)

    • Choćby dla mnie. Tytuł sugeruje co znajdziemy w treści. Trzeba było nie czytać jeśli się nie zgadzasz. Ja uważam podobnie jak autorka tekstu. Opisała pierwszy odcinek więc jakiś obejrzała. Mnie tez od znudził do bólu i ledwo dobrnąłem do końca. A podstawowy błąd to brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wszystko się zgadza. Frytka wystąpiła w pierwszych edycjach Big Brothera.

  4. Bravo to ja kupowałem na początku lat 90, a wtedy to pewnie pani jeszcze nie umiała mówić.
    Frytka była w 3 części, której już nie oglądałem zresztą.

    • Dokładnie to samo napisała autorka tekstu. Frytka wystąpiła w jednej z pierwszych serii BB. CZYTAMY ZE ZROZUMIENIEM.
      Pierwszy numer Bravo ukazał się w 1991 r., więc powodzenia w czytaniu tych sprzed premiery. Ostatnia gazeta wyszła w 2017 r., więc nie widzę kompletnie związku z tym ze Pani Joanna w 1990 r. była małym dzieckiem… W czasie emisji BB z powodzeniem mogła już czytać (ona pewnie ze zrozumieniem) to czasopismo.

      • Napisałem chyba na początku lat dziewięćdziesiątych prawda?
        Nie pamiętałem roku dokładnie.
        CZYTAMY ZE ZROZUMIENIEM – napisałem tylko “Frytka była w 3 części” i sie nie kłóciłem o to.

      • Napisałem chyba na początku lat dziewięćdziesiątych prawda?
        Nie pamiętałem roku dokładnie.
        CZYTAMY ZE ZROZUMIENIEM – napisałem tylko “Frytka była w 3 części” i sie nie kłóciłem o to.

  5. Czytajac artykul myslalem ze przegapilem start Big Brothera o dobry miesiac.. ale nie, dopiero byl pierwszy odcinek. Albert Einstein ;) powiedzial kiedys, ze zdolnosc do obserwacji bez oceniania jest najwyzsza forma inteligencji…

  6. Udźwiękowienie jest tragiczne od strony organizatora, przy takiej technologii jaką dysponujemy, ciężko to się ogląda. Mam telewizor z funkcją utrzymywania normalizacji dzwięku i ledwo daje rade. Taka mała sugestia dla organizatorów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...