Dokument przyrodniczy w nowym wydaniu. Widzieliśmy „Śmierć przychodzi po zmroku” od National Geographic Wild

Recenzja/Seriale 14.03.2019
Nasza ocena:
Dokument przyrodniczy w nowym wydaniu. Widzieliśmy „Śmierć przychodzi po zmroku” od National Geographic Wild

Dokument przyrodniczy w nowym wydaniu. Widzieliśmy „Śmierć przychodzi po zmroku” od National Geographic Wild

„Śmierć przychodzi po zmroku” od National Geographic Wild to film przyrodniczy utrzymany w klimacie horroru. Pokazuje świat zwierząt oczami łowców i ofiar.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Zaczyna się jak zwykły film dokumentalny, pod który głos podłożyć mógłby David Attenborough. Mamy afrykańską sawannę, po której majestatycznie spacerują słonie i stada antylop. Wystarczy jednak, że zapadnie zmrok, a zasady gry zmieniają się diametralnie. Walka o przeżycie nabiera zupełnie nowego sensu, gdy drapieżniki ruszają na łowy.

Śledzimy ofiary, przywiązujemy się do nich i… oglądamy ich ostatnie chwile.

Akcja zmienia się jak w kalejdoskopie. Raz śledzimy wielkie koty, aby później przyglądać się kreatywności binturonga czy strategiom obronnym łuskowców. Odwiedzamy Kostarykę, Indonezję i arabską pustynię, gdzie w napięciu oczekujemy na finalną odpowiedź: czy zwierzętom uda się przetrwać kolejną noc?

Odcinki biorą swoje tytuły od horrorowych klasyków: „Wzgórza mają oczy”, „Noc żywych trupów” czy „Ciche miejsce”. I choć twórcy starają się jak tylko mogą, abyśmy zaczęli się bać, to do kina grozy sporo tu brakuje.

Serial ma swoje lepsze i gorsze momenty, co w głównej mierze zależy od jakości zdjęć. Część z powodzeniem mogłaby trafić do „Planety Ziemia” od BBC, ale niektóre przypominają słabsze dokumenty. Części brakuje ciągłości akcji, np. zamiast emocjonującego pościgu w ciągu jednego cięcia dowiadujemy się, że fenek pustynny złapał myszoskoczka.

Potencjał jest ogromny, ale twórcy nie zawsze mogą go wykorzystać.

Za serial odpowiada Robert Kirkman, stojacy za „The Walking Dead”.

Kirkman to bardzo zasłużona dla telewizji postać. To właśnie on stworzył święcące triumfy „The Walking Dead” – począwszy od komiksów, przez serialowe scenariusze. Tu konstrukcja jest jednak zgoła inna. Historie nie są tak mroczne, bo z większością się już opatrzyliśmy (nie tak jak z apokalipsą zombie). Nie raz widzieliśmy lwice rzucające się w pościg za antylopami czy anakondy sunące przez dżunglę w poszukiwaniu posiłku.

„Śmierć przychodzi po zmroku” wygrywa ciekawym doborem tematu skupionym na ucieczce i ataku, a także wnosi do świata dokumentu przyrodniczego świeży powiew.

Pierwszy odcinek serii „Śmierć przychodzi po zmroku” obejrzycie już dziś, tj. 14 marca, o godz. 21:00 na National Geographic Wild.

Daty emisji kolejnych części znajdziecie na stronie nadawcy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...