Wycieczka do lat 90. Najlepsze easter eggs z filmu „Kapitan Marvel”

Top/Film 11.03.2019
Wycieczka do lat 90. Najlepsze easter eggs z filmu „Kapitan Marvel”

Wycieczka do lat 90. Najlepsze easter eggs z filmu „Kapitan Marvel”

Jedną z niewielu rzeczy, jaka udała się w rozczarowującym „Kapitan Marvel”, były świetne nawiązania do lat 90., w których to rozgrywa się akcja filmu. Oto najlepsze easter eggs prosto z najnowszej produkcji Marvela.

Epizod Stana Lee

Nie sposób zacząć od czegokolwiek innego. Zaledwie kilka miesięcy po śmierci jednego z twórców całego uniwersum Marvela. „Kapitan Marvel” zaczyna się zresztą od świetnie „przerobionego” logo Marvel Studios, które przypomina wszystkie jego cameo z wcześniejszych filmów Marvela. Po czym na czarnym tle pojawia się napis: „Dziękujemy Stan”. Nie ukrywam, że łezka spłynęła po moim policzku.

Później, już w samym filmie, podczas pościgu Carol za przedstawicielem Kree na Ziemi, główna bohaterka trafia na uśmiechniętego starszego pana. Jest nim oczywiście Stan Lee. W dodatku czytający scenariusz do filmu „Szczury z supermarketu” Kevina Smitha. Lee ostatecznie zagra w tym filmie, który rozpoczął na dobre jego tradycję cameo.

Muzyka z lat 90.

Jako że „Kapitan Marvel” rozgrywa się w latach 90., w ścieżce dźwiękowej nie mogło więc zabraknąć kawałków muzyki, które ukształtowały całe pokolenie. W trakcie seansu słyszymy więc m.in. Whatta Man grupy Slt-N-Pepa, Come As You Are Nirvany (podczas ostatniego spotkania Carol z Najwyższą Inteligencją), Just A Girl No Doubt czy Man On The Moon R.E.M. Nawet w filmach z lat 90. nie było tyle muzyki z lat 90.

Samuel L. Jackson

Niewielu znam aktorów, którzy kojarzą mi się z latami 90. i erą kaset wideo bardziej niż Samuel L. Jackson. Nie mogło go więc zabraknąć i w „Kapitan Marvel”, gdzie powraca on jako Nick Fury w wersji komputerowo odmłodzonej. Po raz pierwszy mogliśmy więc oglądać postać poddaną procesowi „cyfrowego odmłodzenia” nie przez kilka minut, a przez cały film. I to absolutnie najjaśniejszy punkt produkcji Marvela. Wiele wskazuje na to, że jego odmłodzona fizjonomia oparta jest na postaci z filmu „Negocjator”. Wprawdzie powstał on dopiero w 1998 roku, a bardziej pasowałoby bazować na jego postaciach ze „Szklanej pułapki 3” czy „Pulp Fiction”, ale tak czy siak wypadło to po prostu fenomenalnie.

Ostatni Blockbuster Video

Połowa lat 90. to era VHS. Twórcy znaleźli ciekawy sposób, by z jednej strony oddać hołd kasetom wideo, a przy tym spojrzeć na nie z lekkim przymrużeniem oka. W pierwszym akcie filmu nasza bohaterka ląduje w niezwykle popularnej w tamtych czasach wypożyczalni kaset VHS z sieci Blockbuster Video. Co ciekawe, i smutne zarazem, wypożyczalnia, którą oglądamy w filmie jest już ostatnią na świecie. Taki oto znak czasów.

Dodatkowo scena, w której Carol niszczy tekturową podobiznę Arnolda Schwarzeneggera promującą film „Prawdziwie kłamstwa” jest ewidentnym ciosem wymierzonym w starą gwardię hollywoodzkich maczo. I symbolem tego, że teraz nastała „era kobiet”. Szkoda tylko, że padło na film, który sam w sobie puszczał oko do fanów kina akcji, w dodatku posiadający całkiem silną kobiecą postać graną przez Jamie Lee Curtis.

Raczkujący internet

W 1995 roku osobiście nie znałem jeszcze nawet takiego pojęcia jak „internet”. Byłem 9-letnim maniakiem komiksów i seriali animowanych. Miną długie lata, zanim odkryję sieć. Dziś z zaciekawieniem patrzę na sceny, w których próbuje się odtworzyć korzystanie z internetu w latach 90. Niby wydaje się, że czasy, w których rozgrywa się akcja „Kapitan Marvel” nie są tak odległe, ale patrząc przez pryzmat poziomu rozwoju technologii widać, ile zmieniło się przez te lata. W najnowszym filmie Marvela możemy np. zobaczyć, jak Carol korzysta z wyszukiwarki Alta Vista oraz dowiedzieć się, że Nick Fury miał konto w serwisie AOL.

Miłym easter eggiem związanym z “Kapitan Marvel”, istniejącym już poza filmem, jest oficjalna strona produkcji Marvela, która powstała w layoucie witryny internetowej rodem z lat 90. Cudo!

Powolne ładowanie aplikacji

Moją ulubioną mikro-scenką z „Kapitan Marvel” jest ta, w której bohaterowie chcą odtworzyć nagranie audio z płyty na komputerze. Sęk w tym, że trwa to długo. Baaardzo długo. Przyznam, że sam dość szybko zapomniałem o tej traumie, która niegdyś była codziennością ludzi wychowujących się w latach 90.

Płyty CD, pagery, komórki, mapy, czyli gadżety lat 90.

W 1995 roku płyty CD dopiero co na dobre zagościły pod strzechą, ostatecznie wypychając kasety magnetofonowe. Jeśli chcieliśmy skorzystać z mapy, musieliśmy rozkładać wielki arkusz. Nieliczni szczęśliwcy mogli korzystać z telefonów komórkowych, z tymże jedyne co można było nimi wykonać to… zadzwonić do kogoś. Dzisiejsze sms-y z kolei wysyłało się legendarnym pagerem.

Teksty, które musisz przeczytać:

Widzowie i krytycy toczą krwawą wojnę. Polem bitwy o blockbustery Disneya stał się serwis Rotten Tomatoes

Widzowie i krytycy nigdy nie byli do końca zgodni w swoich ocenach filmów. Produkcje doceniane przez jednych często były odrzucane przez drugich, bo gust to rzecz względna. W ostatnich latach widać jednak coraz większy podział między zdaniem dziennikarzy i fanów w ocenie dużych blockbusterów. Ofiarami tego sporu stały się Disney i Rotten Tomatoes.

Artykuł/Film 22.08.2019

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...